Artykuły,Publicystyka

Wute w kinie – „Miasto cieni” – recenzja filmu z Festiwalu Pięć Smaków

Chiński reżyser Zhao Dayong jest znanym niezależnym filmowcem, autorem kilku dokumentalnych i fabularnych filmów. Jego ostatni, tegoroczny fabularny film pt. „Miasto Cieni” (angielski tytuł: „Shadows Days”) porusza chyba najbardziej kontrowersyjny problem współczesnych Chin, jakim jest polityka jednego dziecka i przymusowe aborcje dokonywane na tych, które przekroczyły ten zakaz.

W „Mieście cieni” młody mężczyzna Liangu Renwei przyjeżdża ze swoja dziewczyną będącą w piątym miesiącu ciąży do swojego rodzinnego miasteczka, położonego gdzieś w daleko w górach. Jego dziewczyna to młoda, modna Chinka z estetycznym tatuażem, z miasta gdzieś na wschodzie Chin, przyzwyczajona do tamtejszych standardów. Jedzie jednak na przysłowiową „wieś”, bo jej chłopak chce, żeby dziecko zgodnie z tradycją urodziło się w miejscu skąd pochodzi jego rodzina. Ponadto on gdzieś tam coś narozrabiał, więc ma dodatkowy powód, żeby zniknąć z miejsca, gdzie przebywał. W rodzinnym miasteczku, na wpół wyludnionym, bo ludzie wyjechali do pracy w bogatszych prowincjach, burmistrzem jest jego wujek, więc bez większych trudności dostaje pracę w służbach porządkowych, a jego głównym zadaniem jest wyłapywanie ciężarnych kobiet, które ukrywają swój stan przed władzami. W Chinach, gdzie obowiązuje małżeńskie prawo posiadania jednego dziecka w stosunku do znacznej części populacji, posiadanie drugiego dziecka jest możliwe tylko po zapłaceniu kary, na którą po prostu nie stać większości biednych ludzi. Ten paradoks pracy Renweia i jego osobistej sytuacji ma tragiczny koniec. Wujek, wzorowy urzędnik, zapalający świeczki przed figurką Mao Zedonga, nie zamierza ukrywać przed władzami stanu dziewczyny, która nie jest mężatką. Wybawia bratanka z domu, a w tym czasie ekipa „medyczna” na brudnym łóżku siłą dokonuje aborcji na dziewczynie, którą następnie nieprzytomną opuszcza, rzucając jej na łóżko jakieś medykamenty. Ta zbrodnia, bo trudno inaczej nazwać dokonanie aborcji na dziewczynie będącej w piątym miesiącu ciąży, powoduje jej krwotok i śmierć. Kiedy Renwei wraca do domu jest już za późno.

Mao.jpg_standa

Zhao Dayong w swoim filmach bardzo odważnie pokazuje rzeczywistość Chin, dość często tą, która jest mniej przyjemną. W filmie „Miasto cieni” jednym z głównych motywów jest historia, która rzuca cień na teraźniejszość. Wujek Renweia to ofiara systemu, który zabił w nim nawet solidarność rodzinną, bo tak nauczał towarzysz Mao. Odniesieniem do historii jest też krótka scena wywiezienia aresztantek, które mają na głowie czerwone chusty. To bardzo dawny zwyczaj. Już ponad 22 wieki temu, za rządów Pierwszego Cesarza, przestępcom golono głowy i malowano na czerwono. Zdarzył się nawet przypadek, że na jednej górze wiał taki wiatr, że uniemożliwił cesarzowi składanie ofiar. Rozgniewany kazał ściął wszystkie drzewa i pomalować szczyt góry na czerwono.

Film Zhao, oprócz krytyki nieludzkich praktyk różnych centr planowania rodziny, zresztą powszechnie nieakceptowanych i coraz bardziej krytykowanych w społeczeństwie, pokazuje pustkę, jaką stworzył maoistowski wzorzec kulturowy, coraz powszechniej zamieniany na nie mniej pusty nowy wzorzec kojarzący się z pogonią za pracą i mamoną. Film ma charakter dość ascetyczny i pewnym sensie surrealistyczny, którego objawami są: opustoszałe budynki, włóczące się bez celu dzieci, kobiety zajęte nie wiadomo czym i nastrój beznadziejności. Te sceny składają się na obraz wiejskich Chin. W miejscach, gdzie czas się zatrzymał.

Wojciech Tomaszewski (Wute) – znany autor i komentator polska-azja.pl postanowił wybrac się w jesienną kinową podróż do Azji. Każdego dnia oglada co najmniej jeden film Festiwalu Pięciu Smaków i obiecał regularnie dzielić się swoimi wrażeniami z projekcji w autorskim cyklu Wute w Kinie.  

Więcej informacji na oficjalnej stronie Festiwalu.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Wute w kinie – „Miasto cieni” – recenzja filmu z Festiwalu Pięć Smaków Reviewed by on 22 listopada 2014 .

Chiński reżyser Zhao Dayong jest znanym niezależnym filmowcem, autorem kilku dokumentalnych i fabularnych filmów. Jego ostatni, tegoroczny fabularny film pt. „Miasto Cieni” (angielski tytuł: „Shadows Days”) porusza chyba najbardziej kontrowersyjny problem współczesnych Chin, jakim jest polityka jednego dziecka i przymusowe aborcje dokonywane na tych, które przekroczyły ten zakaz. W „Mieście cieni” młody mężczyzna Liangu Renwei

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 2

  • Panie Wute jestem pełen podziwu dla pana.Gdy czytam pana artykuły wydaje się mnie że poznaję pański charakter,który bardzo mnie się podoba.Zawsze podobały mnie się pańskie artykuły.Temat który pan tu porusza zawsze budził mój sprzeciw ale inni go bagatelizowali a przecież jest to sprawa bardzo istotna.

    • Dziękuję za uznanie, ale tak naprawdę słowa uznania należą się reżyserowi, który podjął ten temat
      i odważnie pokazał tą scenę.

Pozostaw odpowiedź