Indie news

WikiLeaks: Pakistańscy terroryści planowali zamach na indyjskiego polityka

Znak LeT, CCYB

Znak LeT, CCYB

Według poufnej amerykańskiej depeszy dyplomatycznej upublicznionej przez WikiLeaks, ugrupowanie terrorystyczne Lashkar-e-Taiba zaplanowało zamach na premiera indyjskiego stanu Gudźarat, Narendrę Modiego. Co więcej, jak zdradza korespondencja datowana na czerwiec 2009, LeT zamierzało wykorzystać  stany Kerala i Tamil Nadu  jako bazy operacyjne dla przeprowadzania ataków na południu subkontynentu.

Lashkar-e-Taiba („Armia Boga”) jest jedną z największych i najbardziej aktywnych islamskich organizacji terrorystycznych Azji Południowej. Dążąca do uwolnienia Kaszmiru spod władzy indyjskiej LeT istnieje od 1984r, a jej główna siedziba znajduje się w Pakistanie.

Dokumenty ujawnione przez WikiLeaks odkrywają jak niebezpiecznie rozrasta się zasięg organizacji na terenie Indii, Nepalu i Sri Lanki. Stany Zjednoczone, które oskarżają WikiLeaks o bezprawne wejście w posiadanie i upublicznienie danych, nie potwierdziły ani nie zdementowały rewelacji.

Dane przedstawione w korespondencji bazują na wiadomościach uzyskanych od jednostek wywiadowczych. Bezpośrednie źródło informacji nie zostało podane. Poufna depesza z 19.06.2009 odnotowuje, że siatka terrorystów LeT, której liderem jest Shafiq Khafa, dąży do stworzenia dwóch grup na południu Indii powiązanych z innymi bazami w Indiach, Pakistanie, Nepalu i na Sri Lance. Khafa miałby przygotowywać się do przeprowadzenia w najbliższym czasie trzech operacji na terenie Indii. Jako jedną z nich depesza wskazuje zamach na premiera Modiego. W tych przedsięwzięciach miałby pomagać Khafie współpracownik znany pod imieniem Sameer.

Chociaż szczegóły planowanych przez LeT ataków pozostają nieznane, mówi się, że komórki organizacji przeprowadziły akcje zwiadowcze w potencjalnych celach. Jak się przypuszcza, zdobyte przez wywiad informacje zostały udostępnione stronie indyjskiej.

Źródło: www.hindustantimes.com

Opracowanie: Agnieszka Budyńska

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
WikiLeaks: Pakistańscy terroryści planowali zamach na indyjskiego polityka Reviewed by on 5 grudnia 2010 .

Według poufnej amerykańskiej depeszy dyplomatycznej upublicznionej przez WikiLeaks, ugrupowanie terrorystyczne Lashkar-e-Taiba zaplanowało zamach na premiera indyjskiego stanu Gudźarat, Narendrę Modiego. Co więcej, jak zdradza korespondencja datowana na czerwiec 2009, LeT zamierzało wykorzystać  stany Kerala i Tamil Nadu  jako bazy operacyjne dla przeprowadzania ataków na południu subkontynentu. Lashkar-e-Taiba („Armia Boga”) jest jedną z największych i najbardziej

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 4

  • @ Zyggi
    Masz zdecydowanie rację. Demokracja może funkcjonować tam, gdzie są do tego odpowiednie fundamenty. W Europie demokracja (oczywiście w zupełnie innym kształcie) była znana od czasów antycznych, ale dopiero od połowy XVIII w. aktywniej postulowano o jej wprowadzenie. Skutkiem tego było powstanie Stanów Zjednoczonych, a w Europie Rewolucja Francuska. Rewolucja wkrótce upadła , ale to wtedy np. zabetonował się współczesny podział polityczny na prawicę i lewicę (i wiele innych, ale to już bardziej temat do dyskusji historycznej). Afganistan w tym czasie tkwił w głębokim feudalizmie, a pierwsze doświadczenia ze światem zachodnim były negatywne tj. wojny afgańsko – brytyjskie na początku XIX wieku.
    W Japonii I konstytucję przyjęto w 1889, a ostatecznie demokracja została ustanowiona zaraz po wojnie. Nie wiem natomiast na ile wywołane było to presją Amerykanów, ale sądzę że był to jednak decydujący czynnik. Należy też pamiętać, że przez 50 lat rządziła tam nieprzerwanie jedna partia (od 1955) co świadczy raczej o ułomności i pewnym konserwatyzmie i stałości japońskich wyborców.

  • Jak uczy życie, skutki takiej czy innej polityki mogą „odbijac się czkawką” dekady a nawet wieki po czasie. Brytyjska polityka kolonialna „dziel i rządź” decydująco zaostrzyła konflikt hindusko-muzułmański. Sięgnął on zenitu w momencie powstania osobnych państw – Indii i Pakistanu – ale co jakiś czas odżywa na nowo, a w Kaszmirze trwa praktycznie cały czas.
    Co do obecności USA i ich koalicjantów w Afganistanie, ona kiedyś się skończy i to zapewne w sposób przykry dla Zachodu. Było do przewidzenia, że w tym na wpół plemiennym kraju zachodnia demokracja to „obce ciało”. Jak mogło byc inaczej w 70% analfabetyzmu, religijnych zabobonów i prawa zemsty. Demokracja mogła się przyjąc w powojennej Japonii, jako że Japończycy już wtedy – przy całym swoim fanatycznym nacjonalizmie – byli relatywnie nowoczesnym i oświeconym narodem, z niemal zerowym analfabetyzmem i rozwiniętą gospodarką. Ale w warunkach afgańskich taki eksperyment był i jest skazany na porażkę. W tym kraju obce idee zawsze były traktowane podejrzliwie (jedynie islam się przyjął), a każdy intruz prędzej czy później musiał wycofac się z „podwiniętym ogonem”…

  • Dopóki USA będzie prowadzić działania wojenne w Afganistanie, to nie staną wyraźnie po stronie Indii. Byłoby to najbardziej rozsądne w obliczu nieuchronnego ochłodzenia się stosunków amerykańsko – chińskich. Jest takie powiedzenie, że jak chcesz stracić przyjaciela to pożycz mu pieniądze. Chiny przyjacielem USA nigdy nie były (zresztą nie ma czegoś takiego w dyplomacji), ale w relacja dłużnik – wierzyciel wpływa zawsze negatywnie na stosunki pomiędzy dwoma podmiotami (tj. panstwo – państwo, brat – brat etc.).

  • Ciekawy temat, zobaczymy, co jeszcze wyjdzie na światło dzienne…

Pozostaw odpowiedź