BLOGOSFERA

Wiesław Pilch przedstawia: Co mają wspólnego Arabowie z Chinami?

Miałem siąść do komputera i napisać coś na temat związków jakie mają  tzw. rewolucje arabskie z Chinami.  Siadłem, ale nie zacząłem pisać jeno czytać. WP zresztą. I trafiłem. Oczywiście na moją ulubioną prof. Staniszkis. Czytana i lubiana przez mnie od 30 lat. Bardzo zawsze sobie ceniłem jej artykuły, poczynając od tych z prasy podziemnej w latach ’80 tych. Rzeczona prof.. Staniszkis pisze o tym, o czym  ja miałem zacząć pisać! Na pewno inaczej i na pewno ważąc słowa. Wszak jest wykładowcą uniwersyteckim. I w innym kontekście pisze to http://wiadomosci.wp.pl/kat,88034,title,Lukaszenka-przygotowuje-skok-na-Rosje,wid,13100007,komentarz.html co ja jednak mam zamiar napisać. Z bardzo prostego względu. Pisze Ona:” Scena geopolityczna zmienia się dziś gwałtownie i widać tu szczególną pętlę. Władze Chin boją się podobnego społecznego wybuchu, w imię godności, wolności i sprawiedliwości, jaki dziś obserwujemy w Egipcie”. I właśnie od tego zdania wyjdę. Ale zanim zacząłem pisać ten teks, przeczytałem jeszcze jeden, ten:  http://www.obserwatorfinansowy.pl/2011/02/02/egipt-protest-biednych-a-nie-fanatykow/ . Polecam, bo choć Hosseinem Askarim jest profesorem George Washington University – co zawsze powoduje u mnie alergię, to nade wszystko jest Egipcjaninem. A przeczytanie tego co ma do powiedzenia ten Egipcjanin, ma w tych dniach sens.

Tak więc mamy trzy elementy: tekst prof. Staniszkis, tekst prof. Askarima i ten tekst. Co zatem łączy te trzy teksty? Otóż, tak jak zamierzałem od samego początku, chcę przekonywać Państwa do takiej oto tezy: tzw. rewolucje arabskie to nic innego jak wizualizacja rozgrywek mocarstw, a więc USA i Izraela (tak, to państwo uważam za mocarstwo!). O co im chodzi tym razem? A no zawsze o to samo, o wpływy i  o destabilizację areny politycznej możliwe dużego formatu. Po co? Izraelowi potrzeby jest zamęt w tej części która może stanowić część tzw. Wielkiego Izraela. Po co? Żeby zdemontować w miarę spokojne i stabilne rządy w Syrii, Jordanii, Libanie, Egipcie, Libii i dalej na półwyspie arabskim. Po co? Żeby  móc w końcu zrobić to na co mają wielką ochotę od dawna. Zaatakować Iran. To co teraz się dzieje, to jeno przygrywka. To ćwiczenia przed tym co ma nastąpić w Iranie. Destabilizacja polityczna  a następnie uderzenie militarne.

A jakie cele przyświecają światowemu żandarmowi czyli USA? Idea jest podobna. Tyle że spowodowana destabilizacja ma skutkować w zupełnie innym miejscu. W miejscu które jest największym zagrożeniem USA – w Chinach.

Na chwilę odejdę od głównego nurtu myślowego, żeby podzielić się z czytelnikiem ciekawymi spostrzeżeniami które dziwnie się wpasowują w moją logikę zdarzeń. Otóż Tunezja. Spokojne i ciche państewko, żyjące w dużej mierze z turystyki. A inne które wymieniłem powyżej? Słabiutkie politycznie. No właśnie. Idealne do rozpoczęcia tzw. rewolucji. Kopnąć i się rozpadnie. I tak było. Tyle tylko, że reżyserzy tego przedstawienia byli tak pewni swego, ze zdradzili swoje intencje już na początku. Otóż jak tylko wybuchły- ze śmiesznego powodu- pierwsze demonstracje, wszystkie media zgodnie zaczęły trąbić o nadciągającej rewolucji w krajach arabskich. Skąd oni do diabła wiedzieli, że to dopiero początek czegoś dużego, a nie zwykła manifestacja przeciwko „czemuś tam”? Wiedzieli, bo jak się ma dobrze opracowany plan w szczegółach – to się wie. Tylko byli na tyle pewni swego, tak bezczelnie pewni, że powiedzieli o tym na samym początku. Oczywiście ONI czyli reżyserzy tych wydarzeń przekazali posłusznym- jak zwykle mediom- do rozpowszechnienia najnowszą linię poprawnego myślenia. Linia ta brzmi: reżimy antydemokratyczne muszą upaść pod presją ludu, który żąda demokracji. Tak jakby lud nie miał innych zmartwień,  tylko demokracja mu w głowie. Gdyby tak zamiast „demokracja” podpiąć „obniżki cen żywności”, to byłaby nawet prawda- patrz wywiad egipskiego profesora. No, ale wtedy trzeba by przyznać to co ja pisałem i mówiłem od dawna, i nawet biedna Komisja Europejska pod naciskiem Francji musiała przyznać: że światowe podwyżki surowców w tym żywności to wynik spekulacyjnych gier na globalną skalę. I że te protesty są głównie natury ekonomicznej- ludzie zaczynają mieć problem, co włożyć do garnka.  Przy  takich cenach żywności? Nie dziwota. Słowem na sztandarach ma być „demokracja”, a jak jej nie ma to się ją stworzy. Co za problem? Wystarczyło ludzi wyprowadzić na ulicę, a reszta to zmanipulowana informacja.

I jeszcze jedno. Informacja o tym, że Obama dzwonił do Mubaraka i przekonywał go o tym żeby ustąpił. No przecież to się w głowie nie mieści! Urzędujący prezydent dzwoni do drugiego, żeby tamten się podał do dymisji. Ja nigdy przez kilkadziesiąt lat o tym nie słyszałem! To jest kuriozalne. Nawet przy założeniu że Amerykanie po Camp David płacą Egipcjanom za wynegocjowany tam pokój. Na całe szczęście, Mubarak się wściekł  i upublicznił rozmowę.

A teraz wracamy do głównego nurtu moich rozważań. Otóż jako się rzekło- to Chiny stanowią dla USA nieustające pasmo udręk, niepokojów, obaw i strachu. Tak, zwykłego strachu. Więc ich potężne wywiady, których mają kilka, robią wszystko, żeby to państwo które im przysparza tylu kłopotów- zneutralizować. A jak to  zrobić najprościej? Proste jak konstrukcja cepa! Powtórzyć plac Tienanmen zwielokrotniony! Doprowadzić prostych Chińczyków do szewskiej pasji pod dowolnym pretekstem, a następnie wmówić światu przez „niezależne” media, ze oni demonstrują pod sztandarami demokracji. Może się uda przy tym jakieś lody ukręcić, tzn. wewnątrz Chin wytrącić z rąk władzy atrybuty które teraz posiada, jak np. zaufanie społeczne, osłabić politycznie Chińską Partię Komunistyczną, zasiać ferment w społeczeństwie (a w chińskim, to duża rzecz), a na zewnątrz- osłabić pozycję Chin na arenie międzynarodowej, osłabić przy okazji ekonomicznie, zrzucić z piedestału na który z takim trudem się wdrapuje. Słowem, gra idzie o naprawdę dwie duże stawki. Chociaż tak naprawdę to dla Izraela również opcja Chińska jest ważna. Przy założeniu- jakże słusznym- że to państwo właśnie staje się mocarstwem finansowym, zneutralizowanie Chin to krok we właściwym kierunku. A więc, jeśli taka gra jest prowadzona, a jest to gra na śmierć i życie, wszystkie chwyty są dozwolone i niczego nie można zaniedbać. Dlatego też zablokowanie w internecie hasła „Egipt” uważam za jak najbardziej słuszne. Nie zapomnijmy, że Chińczycy darzą władzę absolutnym zaufaniem. WŁADZA WIE CO ROBI. I dlatego Ich reakcja na takie posunięcie władz jest naturalna. WIDOCZNIE TAK TRZEBA. Oczywiście nie mówię o tych powiedzmy 5 % społeczeństwa, które może mieć już wpojone myślenie kategoriami „zachodnimi”. Dlatego też należy w zarodku likwidować wszystkie te ruchy, które sprawiają, że obywatele Państwa Środka mogli by poczuć nawet niewielki dyskomfort.

A więc  w najbliższych tygodniach powinniśmy być świadkami bardzo ciekawych i bardzo ważnych gier, które- oby nie doprowadziły do destabilizacji świata. Bo, że nie doprowadzą do destabilizacji Chin- tego jestem pewien.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Wiesław Pilch przedstawia: Co mają wspólnego Arabowie z Chinami? Reviewed by on 4 lutego 2011 .

Miałem siąść do komputera i napisać coś na temat związków jakie mają  tzw. rewolucje arabskie z Chinami.  Siadłem, ale nie zacząłem pisać jeno czytać. WP zresztą. I trafiłem. Oczywiście na moją ulubioną prof. Staniszkis. Czytana i lubiana przez mnie od 30 lat. Bardzo zawsze sobie ceniłem jej artykuły, poczynając od tych z prasy podziemnej w

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Z historii biorę wskazówki dla teraźniejszości z myślą o przyszłości. Makroekonomia którą się fascynuję, pozwala mi na ogląd rzeczywistości gospodarczej takiej, jaka ona jest naprawdę. Niezafałszowana. Sinoligia to namiętność, pewnie ostatnia w moim życiu- więc tym ceneniejsza. "Wiesław Pilch przedstawia" autorski blog p.Wiesława Pilcha. Redakcja portalu polska-azja.pl, będącego platformą swobodnej wymiany myśli na tematy azjatyckie, nie ponosi odpowiedzialności za publikowane na blogu autora treści.

komentarzy 58

  • To nie najlepsze miejsce do tego typu wynurzeń ale gdybym ten post zamieścił w pod tamtym tytułem, teoretycznie bym go promował- a nie chcę. „Taniec w kajdankach” Jana Zdziarskiego nie oglądałem i oglądał tego typu rzeczy nie będę. Mam w sieci wystarczająco dużo antychińskich wystąpień, więc po co mam tutaj, „u siebie” je czytać. Moje reakcja na sposób myślenia zaprezentowany w tekście poprzedzajacym video jest następująca: wiecie Państwo kto to jest banan: na zewnątrz żółty a w środku biały czyli Chińczyk myślący kategoriami białego. Żeby nie było niedomówień: to rdzenni chińczycy tak nazywają takich jak tych trzech „wybitnych” blogerów. Może kiedyś wreszcie przeczytam na tej stronie rozmowę/wywiad z jakimś niezwesternizowanym Chińczykiem/Chinką, od których się dowiem co myślą o swiojej Ojczyźnie, jakie mają marzenia i co napawa ich dumą, a co boli. Ale to można usłyszeć tylko od zwykłych Chińczyków.

  • I jeszcze wracając do meritum czyli do artykułu Pana Wiesława Pilcha.
    Cyt. „Tyle tylko, że reżyserzy tego przedstawienia byli tak pewni swego, ze zdradzili swoje intencje już na początku. Otóż jak tylko wybuchły- ze śmiesznego powodu- pierwsze demonstracje, wszystkie media zgodnie zaczęły trąbić o nadciągającej rewolucji w krajach arabskich. Skąd oni do diabła wiedzieli, że to dopiero początek czegoś dużego, a nie zwykła manifestacja przeciwko „czemuś tam”? Wiedzieli, bo jak się ma dobrze opracowany plan w szczegółach – to się wie. Tylko byli na tyle pewni swego, tak bezczelnie pewni, że powiedzieli o tym na samym początku. Oczywiście ONI czyli reżyserzy tych wydarzeń przekazali posłusznym- jak zwykle mediom- do rozpowszechnienia najnowszą linię poprawnego myślenia. Linia ta brzmi: reżimy antydemokratyczne muszą upaść pod presją ludu, który żąda demokracji. Tak jakby lud nie miał innych zmartwień, tylko demokracja mu w głowie.”
    Drodzy Państwo, to nie pierwszyzna, kiedy dzisiejsze ultra-, super-, hiper-szybkie media informują nas zanim się coś wydarzy! 11 września 2001 r. BBC zaprezentowała news o rzekomym zawaleniu wieżowca WTC 7 w czasie gdy… ów jeszcze stał i ani myślał runąć…
    Oto link: 3w.youtube.com/watch?v=MbhKvi3yNLo
    Chyba najlepszy numer ma miejsce po 06:42, jak ktoś najwyraźniej majstruje przy przekazie z NYC (na polecenie oficera prowadzącego? :-)). Po tym wszystkim wcale nie dziwota, że BBC jest prawie tak renomowana jak ongiś dziennik „Prawda”, w którym roiło się od kagiebistów i kapusiów jak od pcheł na bezdomnym kundlu…

  • Dobry przyklad z Irlandczykami.
    Ale to Panowie zaprzecza sceptycyzmowi z jakim patrzycie na katolikow ( wlosckich- vide Berlusconi ( Pan ciekawy w innym miejscu) i polskich).
    Jak to jest wiec z ta mentalnoscia katolicka? Mozna z nia odnosic sukcesy czy nie?
    A mowimy przeciez o Irlandczykach, ktorzy ( mowie to na podstawie moich subiektywnych dosiwadczen z ta nacja) sa jeszcze bardziej konserwatywni i przywiazani do religii niz nasze spoleczenswto.

    • Panie Radosławie, akurat parę minut wcześniej, w poście pod artykułem Pana Konrada Godlewskiego „Korea Południowa – historia pewnego generała” postawiłem stwierdzenie, iż katolicyzm w Irlandii i szeregu innych krajów Europy ucywilizował się pod ożywczym wpływem protestantyzmu. Jednocześnie dla kontrastu przedstawiłem Amerykę Łacińską jako region, gdzie wpływów protestanckich praktycznie nie było.

      • Avatar Radek Pyffel

        Panie Zyggi, czytalem. ale czy Polska nie byla tez terenem konkurencji wielu religii i czy u nas nie bylo wplywow protestanckich? Wg postawionych przez Pana tez nie byloby z nami (ani naszym katolicyzmem) tak zle. Niestety musze wyjechac i do dyskusji bede mogl ewent. powrocic dopiero w niedziele wieczorem, serdecznie pozdrawiam! RP

      • Avatar Zyggi

        Wpływy protestantyzmu owszem były, ale w zasadzie jedynie do czasów Wazów, potem już niemal wyłącznie w zaborze pruskim. Np. Mazurzy byli w sporej części zewangelicyzowani. Stąd po wojnie wielu z nich było prześladowanych pod zarzutem „zdrady” i „kolaboracji”. Wielu z tego powodu wyjechało do NRF.

  • To tylko potwierdza moje podejrzenia, że polityka i półświatek bankierski w krajach anglosaskich idą ręka w rękę bardziej niż to się większości ludzi wydaje. Że jest tam podobnie jak w Rosji: podległa Putinowi razwiedka i oligarchowie. Politycy nie ruszają bankierskich hochsztaplerów, a ci ostatni w zamian posłusznie wykonują takie zadania, jak podbijanie cen żywności, prowadzące do użytecznych „ruchów oddolnych”. Jeśli do tego dodamy Echelon, który przynajmniej w jakimś stopniu pomaga kontrolować sytuację, to mamy całkiem klarowny obraz „kontrolowanego chaosu”, w którym władzę przejmują ci, co mają ją przejąć, a nie ci, których wybrałaby ulica. Oczywiście Echelon i inne środki niczego nie gwarantują, tak jak w swoim czasie najlepsza technika nie pomogła USA wygrać z partyzantami Vietcongu ani Sowietom ujarzmić afgańskich mudżaheddinów. Natomiast dobrze uzmysławiają, na co tak naprawdę pod pozorem „war on terror” poszły biliony USD z kieszeni amerykańskich podatników i dlaczego budżet obronny „Imperium Dobra” jest większy niż reszty świata…

    • Aktualnie „Imperium Dobra” przygotowuje sie do kolejnej misji demokratyzacji. Lotniskowce US Navy plyna wspomoc humanitarnie ciemiezony narod Libii. Pytanie retoryczne ilu cywilow miesci sie na pelnym wojska lotniskowcu?:)

    • Budżet obronny „Imperium Dobra” jest większy niż reszty świata, ponieważ rządzący USA mają zobowiązania wobec lobby przemysłu zbrojeniowego za to, że te finansowały ich kampanie wyborcze. Tymczasowo nie mamy żadnej nowej wojenki, ale kiedy do władzy dojdą republikanie bardziej finansowani przez owe lobby możemy jej oczekiwać. Cóż, wielomiesięczne, spektakularne kampanie wyborcze w USA to bardzo drogie przedsięwzięcie i ktoś musi je sfinansować. Finansowaniem zajmują się majętne siły nacisku, które decydują o późniejszej polityce USA. Jest to niejako odpowiedź na pytanie, które zadał kiedyś p. Zyggi – dlaczego lobby polskie praktycznie nie istnieje.
      Polonia w USA jest ogromną, ale biedną i niewykształconą grupą, która nie ma żadnego wpływu na politykę USA i nie potrafi wymusić kwestii nawet żałosnych wiz. Tymczasem Żydzi, choć mniej liczni to jednak znacznie bardziej bystrzy i bogaci doprowadzili niemalże do symbiozy USA i Izraela. Czy winą Żydów jest to, że potrafią zadbać o los własnego państwa ? Może zamiast doszukiwać się wszędzie negatywnych skutków ich działalności, warto zacząć się na nich wzorować ? To już Prus zauważył, że Polacy zamiast podejmować własne inicjatywy zrzucali winy za swoje niepowodzenia na Niemców i Żydów – i tym usprawiedliwiali swoją bierność.
      Konkludując,
      1 )W demokracji liczy się głównie grubość portfela, a masy to jedynie maszynki do głosowania.
      2) W innych ustrojach jest tylko gorzej.

      • Avatar Zyggi

        Tu się z Panem zgadzam. Nie wiem tylko czy Żydzi są bardziej bystrzy. Natomiast pewne jest, iż są bardziej wykształceni i zorganizowani. Zresztą nie są tu wyjątkiem. Z Irlandczykami też jest podobnie. Trudno naliczyć, ile ta niewielka (co ciekawe katolicka) nacja dała Ameryce prezydentów, parlamentarzystów, biznesmenów, z których wielu przyłożyło rękę do obecnej zamożności ojczyzny ich przodków. A my? W Ameryce Polacy są faktycznie w społecznych nizinach, obok Afroamerykanów, Indian i Latynosów. Mało tego, mam podejrzenie graniczące z pewnością, że wielu, jeśli nie większość Polonusów nie chce zniesienia wiz dla Polaków. Dlaczego? Bo nie chcą konkurencji na rynku pracy. Do tego dodajmy zawiść – wizytówkę Polaków chyba w równym stopniu jak solidarność narodowa jest dziś wizytówką Żydów, Irlandczyków, Ormian, Serbów, Chińczyków…

      • Avatar szpak

        ad 1) Pełna zgoda
        ad 2) a niby dlaczego?

        Twierdzi Pan, że anglosasi i Żydzi są bystrzy a my nie.
        I jednocześnie, że budżet obronny jest duży bo idą duże dotacje z przemysłu obronnego.
        Podejrzewam, że gdyby budżet kopalni soli np. był ogromny to by szły równie duże dotacje. A może nawet większe.
        Czy mi się wydaje, czy to tłumaczenie faktycznie nie ma sensu?

  • „Osaczony prezydent Jemenu Ali Abdullah Saleh oskarżył wczoraj USA o inspirowanie skierowanych przeciwko niemu protestów – informuje huffingtonpost.com.
    Saleh, w swoim przemówieniu, za winnych protestów uznał Izrael i Stany Zjednoczone. Mówił, że wszystkie decyzje są podejmowane przez Biały Dom. Twierdzi też, że przedstawiciele opozycji regularnie spotykali się z ambasadorem USA w Jemenie – składali raporty i otrzymywali instrukcje.”
    Jak rozumiem, jest to również licentia poetica- p. Wute. Jeśli będzie Pan miał trochę czasu, sugeruję- siąśc w fotelu i przemyśleć to jeszcze raz.

    • P. Wute napisał, zresztą słusznie, że dyktator będący w stanie zagrożenia (realnie lub w jego przekonaniu) szuka wrogów zewnętrznych. Oskarżenia o współpracę z USA i Izraelem to szczególnie często używane w krajach arabskich narzędzie mające na celu zdyskredytowanie przeciwnika. Podobnie też, w czasie protestów w Egipcie noszono wizerunki Mubaraka z elementami kojarzącymi go z Izraelem. Czy w/w przez Pana oskarżenia świadczą o rzeczywistym udziale USA w inspirowaniu protestów ? Być może.
      Ale poczyńmy analogię.
      Czy jeżeli ktoś oskarży Pana o kradzież, to świadczy to, że jest Pan złodziejem ? Być może.
      Jeśli uznaje Pan oskarżenia i insynuacje za bezsprzeczne dowody czyjejś winy to raczej Pan, a nie p. Wute powinien popracować nad logiką.

  • Panowie. 21.02.pozwoliłem sobie umieścić w komentarzach notatkę agencyjną CNN.
    Powtórzę ją,ponieważ z punktu widzenia głównego wątku mojego artykułu jest ARCYWAŻNA! Oto ona.
    Dzisiaj 21.02.2011 CNN pisze, a ONET.pl przedrukowuje:
    “Jeśli organizatorzy planowali w Chinach duże protesty, idąc za przykładem potężnych demonstracji na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, na razie ponieśli klęskę – czytamy na stronach CNN o nieudanej próbie “rewolucji jaśminowej” w Państwie Środka.”
    TO było, jest i będzie głównym wątkiem mojego tekstu. czy ktoś z Panów mógłby zabrać głos w TEJ sprawie?

  • @Wiesław Pilch. No właśnie „poprawność polityczna rodem z GW „. Do GW zniechęciłem sie nieodwracalnie daaawno temu, po kłamstwach przeciw Tymińskiemu (bił żonę), w trakcie przegranej przez Mazowieckiego kampanii prezydenckiej. – zupełnie nieprawdziwie przypina mi Pan łatkę zwolennika GW.
    „Czy ja mam prawo mieć swoje poglądy polityczno- gospodarcze? Tak, pod warunkiem że będą to poglądy zbliżone do poglądów p. Ciekawego, Wute, Gadomskiego.”, też nikt tego tu nie powiedział – p. Wute podjął z Panem merytoryczna polemikę. Wycofuję się z takiej dyskusji – dowidzenia.

  • Panowie. Jak widzę poprawność polityczna rodem z GW ponad wszystkim! Czy ja mam prawo mieć swoje poglądy polityczno- gospodarcze? Tak, pod warunkiem że będą to poglądy zbliżone do poglądów p. Ciekawego, Wute, Gadomskiego. Otóż NIE! To na razie jest portal wolnej wymiany myśli, nawet jeśli w/w Panowie tego sobie nie życzą. Jeśli są osoby które są w stanie bronić rządu w Korei Północnej, zwalać podwyżki cen na świecie na kraje rozwijające się, to ja mam podobne prawo bronić przed inetelektualnymi atakami Chiny. Przypuszczam zresztą, że Chin to nie interesuje. I tak będzie w dalszym ciągu. A jeśli p. Gadomski nie widzi związku logicznego między treścia artykułu a jego zawartością- cóż…

    • Panie Wiesławie, Pańskie artykuły i przemyślenia są bardzo potrzebne, wnoszą na Portalu życie. On żyje w dużej mierze dzięki Panu, a poniekąd także dzięki kilku innym osobom poruszającym ważne sprawy i zarazem nie kryjącym swoich poglądów. Mówię to, zdając sobie sprawę, że nie zawsze się z Pańskimi opiniami zgadzam, choć bardzo często tak jest! Jedno jest dla mnie pewne: nie znam nikogo, komu udawałoby się bardziej niż Panu wywoływać swoimi artykułami polemiki na Forum!

    • Przypisywanie adwersarzom rzekomej „poprawności politycznej” to stary chwyt wycelowany na zdyskredytowanie jego argumentów, jak też czytelnictwa GW. Gdzie ktoś zakazuje Panu prezentowania czy posiadania swoich poglądów ? A jeśli tak to w jakim miejscu ?

      Nawiążę jeszcze do obrony przed intelektualnymi atakami na Chiny.
      Jak już napisałem w innym komentarzu pod tym artykułem, w rzeczywistości broni Pan KPCh. Na ile interesy rządzących są zbieżne z interesami rządzonych to już miejsce na inną dyskusję.

  • @wute, podobnie jak „ciekawy”, zgadzam się z Panem, Pańska argumentacja jest rzeczowa i słuszna. Ale jak to na większości polskich forów, przeważają odpowiedzi nie rzeczowe i emocjonalne. Szczególnie typu:”nie jestem antysemitą, ale…” i tu następują wypowiedzi mało racjonalne, powielanie odziedziczonych argumentów (jeszcze Dmowskiego lub starszych).
    O czym rozmawiają Żydzi gdy się spotkają? O Żydach. O czym rozmawiają Polacy gdy sie spotkają? Też o Żydach…A tytuł był „Co mają wspólnego Arabowie z Chinami?”

  • Panie Ciekawy, nie bardzo rozumiem, dlaczego Pan i wielu innych miesza pojęcia „Izrael” i „Żydzi”. Przecież nie ma ŻADNEJ gwarancji, że większość Żydów na świecie popiera sam fakt istnienia Erec Israel. Powiem więcej: wielu z nich (zwł. ortodoksyjnych) wręcz uważa, że Izrael nie powinien istnieć, bo 1) Żydzi jeszcze nie doczekali się Mesjasza ani nie odpokutowali za grzechy ojców i 2) polityka Izraela rzuca psuje dobre imię narodu żydowskiego – to akurat argument, który nie ogranicza się do ortodoksów, bo wielu Żydów będących ateistami lub agnostykami też myśli w ten sposób.
    Państwo Izrael jest bardziej tożsame z określeniem „syjoniści”, aczkolwiek zwrotu tego nie traktowałbym pejoratywnie. Zwłaszcza bowiem po tym wszystkim, czego Żydzi przez wieki zaznawali z rąk Europejczyków, trudno się dziwić pragnieniu tych Żydów, którzy w istnieniu własnego państwa upatrywali i upatrują zabezpieczenia swojej narodowej egzystencji. W żadne globalne spiski żydowskie ani syjonistyczne nie jestem skłonny wierzyć. Natomiast uznaję za pewnik, iż lobby proizraelskie miało i ma ogromny wpływ na politykę zagraniczną USA. Szkoda, że tak liczna Polonia amerykańska nie wykreowała lobby o choćby zbliżonej sile oddziaływania. Ale to już inna historia.

    • Zgadzam się w zasadzie ze wszystkimi kwestiami.
      1) Nie wszyscy Żydzi popierają Izrael – zgadzam się
      2) Izrael tożsame z określeniem syjoniści – również się zgadzam
      3) Lobby proizraelskie ma silny wpływ na politykę USA – j.w
      Jednak powyższe fakty nie kwestionują postawionej przez mnie tezy, mówiącej że o polityce Izraela decydują Żydzie, a nie np. Arabowie.

  • Panie Ciekawy
    W kwestii Izraela i jego interesów na Bliskim Wschodzie mamy odmienne poglądy. Basta.
    W kwestii cenzury też, aczkowiek ja większą częśc swojego życia przeżyłem z cenzurą i dawniej miałem do niej stosunej jednoznacznie pejoratywny. Ale po wielu przemyśleniach doszedłem do wniosku- bardzo w Polsce niepopularnego- że cenzura w niektórych wypadkach ma sens. Niedługo pojawi się mój tekst napisany jeszcze w grudniu o przekrętach na rynku srebra, z którego wynika wręcz taki właśnie wniosek. DLA DOBRA OBYWATELI!
    Poza tym wkłada Pan w moje usta- lub pióro- słowa których nie napisałem. A to jest niegrzeczne. Proszę uważnie czytać to co piszę i reagować na to co piszę. To jest cenzura?

    • Niech tak będzie- ja uważam, że w interesie Izraela było utrzymanie status quo, a Pan uważa że było budowanie Wielkiego Izraela. Przyszłość zweryfikuje kto miał rację.

      Kwestia cenzury jest prosta. Można przyjąć, że w niektórych przypadkach dla dobra obywateli cenzura może być słuszna, ale teraz powstają pytania.
      1. Co to jest dobro obywateli ? Ma Pan tu na myśli pomyślność elit, najbiedniejszych warstw, większości czy ich przedstawicieli ?
      2. Jak szeroki jest wachlarz treści, które dla tego „dobra” miały by być cenzurowane ?
      Władza w każdym ustroju dba głównie o swoje interesy, dlatego śmiem wątpić w jej szczerze intencje. Cenzura służy zawsze utrzymaniu władzy i umożliwianiu czerpania dalszych z niej (władzy) korzyści.
      Pan utożsamia interesy KPCh i KC z interesami Chin i Chińczyków i dlatego popiera Pan cenzurę. W USA kiedyś powiedziano – co dobre dla General Motors jest dobre dla Ameryki, a Pan niejako parafrazuje to powiedzenie pisząc na tym portalu w duchu – co dobre dla KPCh jest dobre dla Chin.

  • A co jeśli wśród tych 10 osób istnieją ogromne antagonizmy, tak ogromne, że spiskują ze mną przeciwko swoim kompanom. A co jeśli większość z tych 10 osób to wychudzone karły, a wśród tych którzy mają jakąkolwiek siłę tylko jeden jest zdeterminowany aby mnie zabić ? Po co mam narażać się na ostracyzm innych, skoro status quo jest dla mnie korzystne ?
    Zostawię już alegorię w spokoju i napiszę Panu jedno.
    Nikomu na świecie od Izraela nie zależało bardziej na tym, aby stabilne dyktatury arabskie się utrzymały. Nikomu bardziej nie zależy na tym, aby w Egipcie czy innym zadupiu (bo takie gospodarcze znaczenie mają te państwa) do władzy nie doszedł niewykształcony i zmanipulowany przez przywódców religijnych lud. Dlatego działania Żydów mogły być skierowane tylko na utrzymanie się satrapów przy władzy.

    Tyle w kwestii merytorycznej.
    Teraz odniosę się do ostatniego zdania.
    Wiem, że chciałby Pan (jak i zapewne każdy) aby Pańskie teksty były uznawane za ostoje mądrości, a Pan za wszechwiedzącego mędrca. Niestety oprócz komentarzy chwalących otrzyma też Pan krytyczne. Wnioskując z Pańskiego poparcia dla chińskiej cenzury podejrzewam, że gdyby Pan mógł, cenzurowałby Pan moje powyższe komentarze, ale ponieważ administratorem Pan nie jest, to może ograniczyć się tylko do podobnych propozycji. Ponieważ jest to tylko propozycja, to z powodu konieczności zachowania równowagi pomiędzy komentarzami krytycznymi i popierającymi (yin i yang) z propozycji nie skorzystam.

  • Panie Ciekawy
    Proponuję Panu ćwiczenie logiczne. Jeśli jest Pan wsród 10 osób które Pana nienawidzą, to co Pan zrobi aby przetrwać? A w dodatku nie może Pan uciec.
    Jeśli to za trudne, proponuję dać sobie spokój z czytaniem moich tekstów. TO NIE JEST OBOWIĄZKOWE!

  • Jaki „żydowski spisek”? Gdzie się Pan tego doczytałeś? Pytam, bo jakoś w artykule p. Wiesława nie widzę żadnych odnisień do tematyki żydowskiej poza 1 lub 2 wzmiankami o Izraelu. Ale przecież politykę Izraela krytykuje niemało samych Żydów!

    • „Chociaż tak naprawdę to dla Izraela również opcja Chińska jest ważna. Przy założeniu- jakże słusznym- że to państwo właśnie staje się mocarstwem finansowym, zneutralizowanie Chin to krok we właściwym kierunku. A więc, jeśli taka gra jest prowadzona, a jest to gra na śmierć i życie, wszystkie chwyty są dozwolone i niczego nie można zaniedbać”

      „tzw. rewolucje arabskie to nic innego jak wizualizacja rozgrywek mocarstw, a więc USA i Izraela (tak, to państwo uważam za mocarstwo!). O co im chodzi tym razem? A no zawsze o to samo, o wpływy i o destabilizację areny politycznej możliwe dużego formatu. Po co? Izraelowi potrzeby jest zamęt w tej części która może stanowić część tzw. Wielkiego Izraela. Po co? Żeby zdemontować w miarę spokojne i stabilne rządy w Syrii, Jordanii, Libanie, Egipcie, Libii i dalej na półwyspie arabskim. Po co? Żeby móc w końcu zrobić to na co mają wielką ochotę od dawna. Zaatakować Iran. To co teraz się dzieje, to jeno przygrywka. To ćwiczenia przed tym co ma nastąpić w Iranie. Destabilizacja polityczna a następnie uderzenie militarne.”

      Poza tym napisałem wyraźnie słowo „brakuje”. I wcale nie jestem zwolennikiem Izraela czy miłośnikiem Żydów (ponieważ Arabowie mają w Izraelu niewiele do powiedzenia, to jasne jest że izraelski = żydowski), ale kiedy czytam że Izrael wywołuje ferment w świecie arabskim (który to prawdopodobnie przysporzy Izraelowi mnóstwo kłopotów) aby pośrednio uderzyć w Chiny to mi się nasuwa pytanie. Czy administracja CSPA czyta teksty, które są w niej umieszczane ? Sądząc po jakości niektórych newsów to wątpię.

      • Szanowny Panie,

        Portal polska-azja.pl, to platforma swobodnej wymiany pogladow. Artykuly które na nim sie ukazują nie reprezentują stanowiska CSPA, ale autorów. Każdy ma tutaj prawo do wyrażania własnych opinii, podpisuje je przecież własnym imieniem i nazwiskiem.
        Zapewniamy Pana iż czytamy wszystkie teksty, ale nie cenzurujemy ich i dopuszczamy nawet te z którymi sie nie zgadzamy, wedle zasady: Niech rozkwita sto szkół myślenia ! ( obiecujemy Panu że wyrywania chwastów jak w latach 50tych jednak nie będzie! :)
        Odzdzielilbym tutaj teksty i artykuly, od newsow i komentarzy. Za naszych ekspertów odpowiadamy w większym stopniu ( i stawiamy im pewne wymagania). Natomiast jesli chodzi o newsy to pracujemy nad ich poprawa, ale szczerze mowiac dopoki tresc w internecie bedzie dostepna za darmo, dopoty, obawiam sie, mlodzi ludzie pracujacy tutaj spolecznie nad ich redakcja nie sprostaja Pana wymaganiom i nie dogonia poziomem The Financial Times. (Poszukujemy obecnie sponsora- tylko to moze na trwale rozwiazac kwestie drobnych wpadek ktore czasem zdarzaja sie naszej mlodziezy).
        Pan Wiesław Pilch, jest aktywnym autorem, a jego teksty ( kontrowersyjne i czesto radykalne wzbudzają jednak zainteresowanie licznych komentatorow naszej strony takze Pana i prowokuja do dyskusji.
        Pan Wieslaw prosil o mozliwosc publikacji i uznalismy iz jesli chce damy mu ta szanse- to nie oznacza ze akceptujemy wszystko to co pisze.
        Osad pozostawiamy czytelnikom i takze im pozostawiamy decyzje czy pragna czytac przygotowane przez Pana Wieslawa Pilcha teksty, czy inne materialy ktore przygotowujemy na polska-azja.pl.
        Na koncu, chcialem Panu bradzo podziekowac za ciekawe ( jak przystalo na nicka:) komentarze, ktore bardzo wzbogacaja strone i pozwalaja nam sie wszystkim wiele nauczyc.
        Niech rozkwita sto szkol myslenia o Azji w Polsce!
        serdeczne pozdrowienia,

      • Avatar ciekawy

        Nie chodzi tu o żadną cenzurę, ale wyraźne zaznaczenie (na dole strony), że autorem artykułu jest Pan Wiesław Pilch oraz podanie (oczywiście za Jego zgodą) tam gdzie w tej chwili widnieje adres mailowy portalu adresu Pana Wiesława.
        Zwłaszcza, że sam zainteresowany wyraził kiedyś taką wolę.
        Zgadzam się z zasadą – niech rozkwita sto szkół – a więc byłbym mile zaskoczony, gdyby publikowane były teksty z przeciwnej strony tej barykady poglądów na Azję (a więc np. Pan Godlewski). Ja nie czuję się na siłach – musiałbym posiadać na temat Chin porównywalną wiedzę z Panem Pilchem.
        W końcu wreszcie, chciałbym napisać aby nie brał Pan do serca krytycznych komentarzy na temat tego portalu, które czasem pisane są nazbyt pochopnie. Wbrew mojej krytyce przywiązałem się do portalu, odwiedzam go codziennie i krytykując, zależy mi na jego jak najwyższej jakości. Wszak najgorsza w każdej sprawie jest obojętność – krytykując cokolwiek udowadniam, że na tym czymś nam zależy.

  • Nawet nie chcę mi się komentować tych dziwnych teoryj o dążeniach Izraela do obalenia neutralnych w stosunku do niego rządów w Egipcie (a wszystko to, aby zniszczyć chińskie dążenia do supremacji). Brakuje jeszcze o żydowskim spisku w celu ustanowienia rządu światowego. Tylko mieszanka, powiedzmy, starego, polskiego tradycjonalizmu z zachwytem nad chińskimi sukcesami może doprowadzić do stworzenia czegoś podobnego. To, że Polska jest ofiarą żydowskiego spisku to ja już słucham od ponad 30 lat, ale że Chiny ? Cóż, ofiara spisku inna, ale sposób myślenia ten sam.
    Najdziwniejsze jest to, że prawicowiec (proszę wybaczyć, jeśli Pana tak nazwę w tym komentarzu) nie tylko popiera KOMUNISTYCZNĄ partię, ale jest też przekonany o tym, że PARTIA WIE LEPIEJ.
    A co jeśli partia zadecyduje w przyszłości o liberalizacji na wzór zachodni ? Przeniesie Pan swoje sympatie ?

  • Panie Wute

    Napisałem 04.02.2011:
    „A teraz wracamy do głównego nurtu moich rozważań. Otóż jako się rzekło- to Chiny stanowią dla USA nieustające pasmo udręk, niepokojów, obaw i strachu. Tak, zwykłego strachu. Więc ich potężne wywiady, których mają kilka, robią wszystko, żeby to państwo które im przysparza tylu kłopotów- zneutralizować. A jak to zrobić najprościej? Proste jak konstrukcja cepa! Powtórzyć plac Tienanmen zwielokrotniony! Doprowadzić prostych Chińczyków do szewskiej pasji pod dowolnym pretekstem, a następnie wmówić światu przez „niezależne” media, ze oni demonstrują pod sztandarami demokracji. Może się uda przy tym jakieś lody ukręcić, tzn. wewnątrz Chin wytrącić z rąk władzy atrybuty które teraz posiada, jak np. zaufanie społeczne, osłabić politycznie Chińską Partię Komunistyczną, zasiać ferment w społeczeństwie (a w chińskim, to duża rzecz), a na zewnątrz- osłabić pozycję Chin na arenie międzynarodowej, osłabić przy okazji ekonomicznie, zrzucić z piedestału na który z takim trudem się wdrapuje. ”

    Pan napisał:
    „Ze zdziwieniem przeczytałem Pana tekst. Najbardziej pasuje do niego określenie licentia poetica.”

    Dzisiaj 21.02.2011 CNN pisze, a ONET.pl przedrukowuje:
    „Jeśli organizatorzy planowali w Chinach duże protesty, idąc za przykładem potężnych demonstracji na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, na razie ponieśli klęskę – czytamy na stronach CNN o nieudanej próbie „rewolucji jaśminowej” w Państwie Środka.”

    Nota bene: Bloomberg by tego nie napisał. Ale to jest stare dobre dziennikarstwo amerykańskie.
    Tak to jest, gdy spotka się dwóch ludzi. Jeden żyje Chinami, a drugi Je obserwuje. I mają na Ich temat zupełnie odmienne zdanie.

    • Panie Wiesławie, rozumiem, iż przedstawił Pan punkt widzenia organizatorów tychże ekscesów. Jednak warto pamiętac, że jeśli za nimi faktycznie stali Amerykanie, to istnieje poważne podejrzenie dyletanctwa wynikającego (co typowe u Jankesów) z połączenia „wishful thinking” ze słabym rozeznaniem w miejscowych realiach. Poza tym istnieje możliwośc, że to KPCh „ukręci lody” na takiej zadymie, przedstawiając sprawę, że „Zachód po raz kolejny wtrąca się w nasze sprawy – jak za czasów wojen opiumowych”. W społeczeństwie chińskim takie hasła zawsze były dośc nośne. To zaś stwarza KPCh wystąpienie po raz kolejny w roli męża opatrznościowego broniącego godności narodowej przed cudzoziemcami, wtykającymi nos w chińskie sprawy.

    • Avatar Jaroslaw Grzegorzek

      Bloomberg o niedzielnych zajściach w Chinach napisał tylko jedną opinię: Sex Ratio Stabilizes China Amid Egypt Effect: William Pesek
      http://www.bloomberg.com/news/2011-02-23/sex-ratio-stabilizes-china-amid-egypt-effect-commentary-by-william-pesek.html

      i dwa krótkie newsy, które chyba nawet nie poszły na główną stronę bo jeden z nich był jednym paragrafem przekazanym przez China’s Foreign Ministry Spokesman Ma Zhaoxu:
      „China’s government responded to protests in some of the country’s cities on Feb. 20 by saying it was the “common aspiration” of its people to seek stability and social harmony.”

      Wydarzenie to nie miało żadnego wpływu na gospodarkę, firmy i robienie biznesu więc Bloomberg tego nie pokrył bo nie miał w tym interesu, tym bardziej jego klienci. Przeglądałem dzisiaj Bloomberg Professional z racji tego, że mam u nich subskrypcję i dostęp do terminalu, i w ‚zamkniętej’ strefie też nie było nic więcej.

      Za to Gazeta Wyborcza, pierwsza tuba polskiej prop………., próbowała zrobić z tego przełomowe wydarzenie wzywając już nawet do powstania w tekście ‚Chińczycy powstańcie’. Największy coverage tego wydarzenia miało chyba AP i CNN. Nie muszę się chyba rozpisywać dlaczego właśnie CNN.

  • Nowy wiceprezydent Egiptu Omar Suleiman sugerował, że chaosem w Egipcie zainteresowane są bliżej nieokreślone obce koła. – W tej atmosferze, inni ludzie, którzy mają swoje własne plany, wywołaliby destabilizację w naszym kraju – oświadczył.
    Suleiman jest dotychczasowym długoletnim szefem egipskiego wywiadu

    • To standartowa wypowiedź władz,, których potęga się chwieje.
      Zwalanie wiły na nieokreślone, obce siły.
      Gdybyśmy chcieli na poważnie potraktować wypowiedź wiceprezydenta
      Sulejmana to niewątpliwie obcą siła, której zależy na destabilizacji Egip-
      tu są ajatollahowie z Teheranu.

  • Pkt. 1 i 4 Nie wiem czy ten zarzut kieruje Pan do mnie, ale ja nigdzie nie pisałem, że obecne wystąpienia są wystąpieniami ludu, który żąda wolności. Opierając się na posiadanej wiedzy podstawiłem diagnozę, że powodem tych buntów jest bezrobocie i brak przyszłości.
    Nie wiem też czemu deprecjonuje Pan moją wiedzę praktyczną o w/w
    krajach (Tunezja i Egipt), którą nabyłem podczas podróży po tych państwach.
    Na tej samej zasadzie mógłbym powiedzieć, że ja tam byłem, widziałem. dyskutowałem na miejscu, a Pan ma wiedzę z mediów
    i książek czyli z drugiej ręki (zakładając, że Pan tam nie był). Ale tego nie czynię, ponieważ uważam, że każda nabyta wiedza czy to praktyczna czy teoretyczna poszerza nasze horyzonty. Wiedza prak-
    tyczna ma ta przewagę nad wiedzą nabytą z mediów/książek, że
    pozwala skorygować naszą wiedzę, zmienić wyobrażenia i różnego rodzaju schematy myślowe czy uprzedzenia, kiedy na żywo zapozna się z daną rzeczywistością. Nie na darmo nasze przysłowie mówi:
    Podróże kształcą.
    Te podróże wiele mi dały. Rozmawiałem tam z egipskimi biznesme-
    nami zarówno muzułmanami jak i chrześcijanami, z naszymi roda-
    kami tam mieszkającymi oraz cudzoziemcami przebywającymi w
    Egipcie od lat. Przez te lata wyrobiłem sobie dość jasny obraz tego
    kraju i jego przyszłości. W moim przekonaniu, przy ocenie danego kraju, ta wiedza jest bardziej pomocna niż wiedza nabyta za pośred-
    nictwem mediów/książek. Tą drugą też cenię.
    Pkt. 3 Zupełnie mnie Pan nie przekonał.
    Rządy Mubaraka to optimum tego co może uzyskać USA/Izrael od
    Egiptu.
    Pańskie rozumowanie, że USA dokonują destabilizacji, żeby skutko-
    wało to w Chinach jest zupełnie nieprzekonywujące i nielogiczne.
    To tak, jakby Związek Sowiecki w 1980 r. zdecydował się w Polsce
    doprowadzić do buntu ludności przeciw PZPR (a więc tym, którzy
    zapewniali maximum wpływów ZSRR w naszym kraju), żeby postra-
    szyć Chiny lub nie zawsze lojalną Rumunię.
    Pkt.5 Nie jestem ekonomistą ani finansistą. Zdaje sobie sprawę z tego, że świat banków, finansów jest wyjątkowo „kreatywny” i że po-
    dawane informacje często mają się nijak do rzeczywistości.
    Niemniej nie trzeba być finansista, żeby wiedzieć, że tak gwałtowne przyspieszenie gospodarcze Chin, Indii a także Brazylii, trwające już
    co najmniej kilka lat musi mieć wpływ na nierównowagę podaży i
    popytu surowców energetycznych, wzrost cen transportu a co za tym
    idzie na wzrost kosztów produkcji artykułów konsumpcyjnych.
    To nie wyklucza też innych procesów, o których Pan wspomniał
    (spekulanci, Francja/KE)
    Art.7 – Ja nie mam nic wspólnego ze światem prezydenckim. Byłem
    zwykłym menedżerem pracującym na poziomie średniego i dużego
    biznesu, ale nigdy tego wielkiego.
    Izrael nie ma żadnego interesu w tych wypadkach. Chyba, że uznamy,
    że grają va banque i zdecydowali się zdestabilizować cały Bliski
    Wschód licząc, że zostanie tam zaprowadzona demokracja co defi-
    nitywnie przekreśli szanse muzułmańskich radykałów. Ale byłaby to
    gra o ryzyku znacznie większym niż stawianie w kasynie na czarne
    lub czerwone. Przykład Algerii gdzie w 1991 r w pierwszej turze
    wolnych wyborów wygrał Islamski Front Ocalenia (do drugiej tury
    nie doszło i władze przejęło wojsko) jest zniechęcający.
    Pkt. 8
    Otóż nie jest tak jak Pan pisze, „Ze Chińczycy darzą władzę absolut-
    nym zaufaniem.” To jest najbardziej kontrowersyjna z Pana opinii.
    Chińczycy pokazali już ponad dwadzieścia lat temu, że potrafią się buntować. Ponieważ różne opcje, różnie piszą o wydarzeniach na placu Tienanmen i różnie je oceniają, to pragnę przypomnieć, że chińscy studenci wtedy na tym placu ustawili styropianową kopię Statuy Wolności, pokazując o co im naprawdę chodzi.
    Od tego czasu Chiny niebywale się rozwinęły. Obecne pokolenie
    Chińczyków ma o wiele większą wiedzę o świecie niż ich poprzednicy.
    Mają internet, kontakt ze światem nawet jeśli jest to w formie ogra-
    niczonej.
    Pragnę również zwrócić uwagę na jedną rzecz. doktryna szacunku i
    pelnego zaufania do władzy została skutecznie wprowadzona przez
    system konfucjański. To zawierała konfucjańska idea xiao będąca
    core konfucjanizmu. Została ona zupełnie zniszczona podczas
    maoistowskiej rewolucji kulturalnej, kiedy niszczono wszelkie autory-
    tety stworzone przez konfucjanizm. Dziś płaci się za to cenę.
    Kiedy władze wprowadził y 2006 r. „katechizm patriotyczny” oparty na moralnych zasadach konfucjonalizmu to jak pisze znany polski sinolog „wywołało tyle kpin, (zwłaszcza wśród młodzież chińskiej na forach internetowych), że po kilku miesiącach władze zaprzestały jego propagowania.”
    Pisanie, że Chińczycy „darzą władzę absolutnym zaufaniem” jest tak
    dalekie od rzeczywistości, że właściwie nie należałoby tego
    komentować.

    • Oczywiście, że wszyscy Chińczycy nie darzą władzy całkowitym zaufaniem, zresztą tak nie ma nigdzie na świecie. Przypuszczam, że nawet w KRLD ten i ów posłusznie słucha, ale swoje myśli… Natomiast Chińczycy darzą władzę bez porównania większym szacunkiem i respektem niż np. w tzw. wolnej i demokratycznej Polsce, gdzie od propagandowych peanów na cześć wolności i demokracji puchną uszy. Nawiasem mówiąc, te peany i tak nie są w stanie zagłuszyć katastrofalnego stanu infrastruktury, służby zdrowia i innych podstawowych elementów życia społeczeństwa.
      Pisze Pan o styropianowej Statui Wolności na placu Tiananmen. Natomiast zapomina Pan, że pod tą Statuą Wolności studenci wymalowywali i wykrzykiwali hasła na cześć Hu Yaobanga, zmarłego w kwietniu 1989 r. lidera skrzydła reformatorskiego w KPCh, a więc jednak komunisty, nie demokraty. Po co więc pisze Pan, że chińscy studenci pokazali o co im tak naprawdę chodzi, skoro nie ma pewności czy tym czymś była demokracja w zachodnim zrozumieniu?

      • Avatar ciekawy

        Przynależność do KPCh czy PZPR niekoniecznie musi oznaczać utożsamianie się z ideologią komunistyczną, a może świadczyć o koniunkturalizmie. W sytuacjach kryzysowych takie osoby odsłaniają swoje prawdziwe poglądy i pomysły, gdyż widzą szansę na ich zrealizowanie. Hu choć zapewne był komunistą z przekonania (lub popierał niektóre elementy tej ideologii) to miał inny pomysł na funkcjonowanie Chin i dlatego został odsunięty na boczny tor. Celem studentów była liberalizacja – ale jak daleka ?
        Tego nie wiem, ale w czasie trwania rewolucji najpierw wysuwane są postulaty ostrożne, a po ich wdrożeniu coraz bardziej radykalne.

      • Avatar wute

        Osobiście nie chciałbym się wdawać w dyskusje na polskie tematy jako, że ten portal służy czemu innemu, ale w pełni zgadzam się z Panem odnośnie propagandowego bełkotu i katastrofalnego stanu służby zdrowia.
        W Chinach, państwie całkowicie politycznie zdominowa-nym przez komunistów, siłą rzeczy ludzie, którzy chcieli poszerzyć zakres wolności dawali wyraz sympatii do tego komunisty, który w ich mniemaniu też reprezentował taką opcję. Innych realnych opcji nie mieli.
        To tak jak u nas w 1956 r. na słynnym wiecu w Warszawie ludzie skandowali: Gomułka, Gomułka, bo wydawał się znacznie lepszą opcją niż dotychczasowi władcy, a inna
        siła polityczna (Anders) była zupełnie nierealna.
        Nigdzie nie napisałem, że chińscy studenci chcą demokra-
        cji w zachodnim zrozumieniu, choć przyznaję, że ten mój
        akapit może dawać prawo do takiej interpretacji. Niemniej
        uważam, że jeżeli system polityczny w Chinach się zmieni to nowy system nie będzie systemem zachodniej demokracji ale mieszaniną etosu narodowego, z jakimiś
        elementami konfucjanizmu, generalnie opartym o tzw.
        wartości azjatyckie.

  • Na złotówce krótkie- przepraszam.

  • Tytuł z ostatniej chwili:”Egipt uderzy nas po kieszeni – złotówka straci, zdrożeją paliwa”. Wiecie Panowie co to jest dezinformacja? To jest właśnie to zdanie. Bo prawdą jest że fundusze i banki „zajęły długie pozycje”. A my „zrzucimy się” na ich zyski. Ale tego już nikt nie napisze.

  • Pan Wute
    Pkt. 1 i 4.” Oczywiście ONI czyli reżyserzy tych wydarzeń przekazali posłusznym- jak zwykle mediom- do rozpowszechnienia najnowszą linię poprawnego myślenia. Linia ta brzmi: reżimy antydemokratyczne muszą upaść pod presją ludu, który żąda demokracji. Tak jakby lud nie miał innych zmartwień, tylko demokracja mu w głowie. Gdyby tak zamiast „demokracja” podpiąć „obniżki cen żywności”, to byłaby nawet prawda- patrz wywiad egipskiego profesora.” Czuję się jakbym odpowiadał komuś kto nie czytał mojego tekstu. I proszę nie zapomnieć o jednym: tych kilka dni temu, gdy to pisałem, w mediach nie było mowy o głodzie, nędzy i bezrobociu, a o reżimach antydemokratycznych. Poczem Egipcjanie zaczęli atakować pracowników mediów. Dlaczego? Proszę sobie samemu odpowiedzieć- bo pewnie w telewizji Pan tego nie usłyszy. No i teraz już nie atakują reżimu antydemokratycznego, a nie chcą żyć w nędzy…itd. To że był Pan w…nie zmienia postaci rzeczy. Ja piszę o procesach, a Pan ze był i widział ludzi.
    Pkt.3 To ze mój punkt widzenia jest dla Pana nieprzekonywujący: albo ja źle przekonuję, albo Pan ma inny punkt widzenia.
    Pkt.5. Wiem że wszystkie media mainstreamowe wkładają ludziom do głowy zaprezentowaną przez Pana wersję. Tyle, że ja w rynku finansowym siedzę po cebulki włosów od kilku lat i parę rzeczy wiem(piszę o tym co kilka dni): na rynku od co najmniej 10 lat zmieniło się wszystko. Za sprawą agresywnie (dźwignia np.100) spekulujących funduszy i banków inwestycyjnych. W tej chwili instrumentem finansowym stały się praktycznie wszystkie surowce, w tym żywność. Wczoraj Sarkozy uzyskał tyle, że KE półgębkiem wspomniała o tym że „może coś koło tego jest”. Nie będę rozwijał tematu, bo Pan wie lepiej. Ale sugeruję sprawdzenie na wykresach popytu np. na pszenicę, którą Chińczycy się wręcz objadają. Albo kawę, soję cukier,………..
    Pkt7. Proszę Pana, ja –być może w przeciwieństwie do Pana- ja w prezydencki pokojach nie antyszambrowłem, więc nie mam wiedzy o czym Ci panowie rozmawiają. Wiem od dawna o gorących liniach, ale wiem również że te rozmowy są poufne i ich treść nie przedostaje się do wiadomości publicznej. Teraz było inaczej i jest to niezwykłe.
    Sprawa udziału Izraela w tych całych „rewolucjach „ jest dla mnie oczywista, a dla Pana nie. I dobrze.
    Pkt.8. Pytanie:” Po co władze stosują takie metody w stosunku do ludzi, którzy darzą ich
    absolutnym zaufaniem?” Odpowiedź: ponieważ władza darzy lud ograniczonym zaufaniem.
    Pan Rysiek
    Ja chyba żyję w innej rzeczywistości, ponieważ nie widzę tego co widzą Panowie (albo jestem ślepy):” niechetne izraelowi sa przede wszystkim zachodnie media i spolecznosc (np. unijna), izraelski rzad traktowany jest z wyjatkowym ostracyzmem”. A ja biedny i niedokształcony sądziłem, że tak jak rząd Izraela jest pieszczochem mediów to każdy inny mógłby mu tylko pozazdrościć (przynajmniej w tuszowaniu niewygodnych dla nich spraw). Co do społeczności to wiem jeszcze mniej, ponieważ nigdy nie czytałem wiarygodnych badań opinii publicznej, które by traktowały o tym temacie. Ale chętnie się dowiem.
    do administratora
    mój adres e-mailowy to: [email protected]. Nie mam innego i byłbym bardzo wdzięczny, abyście go Państwo umieszczali pod moimi tekstami- jeśli nie jest to duży roblem

    • Cyt. „Wiem od dawna o gorących liniach, ale wiem również że te rozmowy są poufne i ich treść nie przedostaje się do wiadomości publicznej. Teraz było inaczej i jest to niezwykłe.”
      Otóż to! Rozmowy w sprawie ustąpienia Marcosa czy Pinocheta były upubliczniane po ustąpieniu tychże dyktatorów, tymczasem Mubarak jest namawiany do tego w sytuacji, gdy wciąż sprawuje swój urząd.
      Jeśli chodzi, o rzekomy ostracyzm mediów UE wobec Izraela, ciekawe, jak zareagowałyby europejskie mass media, gdyby to chińskie wojska bombardowały obiekty cywilne białym fosforem, albo bombardowały inny kraj, niszcząc m.in.jego infrastrukturę tak jak to było z nalotami Israeli Air Force na Liban. Czy w tej sytuacji reakcja władz i mediów UE to „ostracyzm”? Panowie Wute i Rysiek słusznie zauważają, że Izraelowi są niechętne zachodnie społeczeństwa. Natomiast nie zgadzam się ze stwierdzeniem p. Ryśka mówiącego o ostracyzmie zachodnich mediów wobec Izraela. Powiem więcej: Jaki inny kraj stosujący podobną politykę wobec mniejszości zamieszkujących jego terytorium państwowe oraz wobec sąsiadów, może liczyć na podobne pobłażanie mediów?

      • Avatar rysiek

        to zalezy czego sie slucha, ja np. regularnie slucham democracynow.org, a tam kopia establiszment USA i Izrael (polityke wladz panstwa, nie mowie o zadnym antysemityzmie, bo mam wielu znajomych Zydow i bardzo ich sobie cenie), wielki biznes, ile wlezie. i dlatego ich slucham. rzadko gdzie mowi sie o polityce Izraela wprost jako o ludobojstwie, tam zas owszem. takze o niektorych poczynaniach wladz USA.

  • Ze zdziwieniem przeczytałem Pana tekst. Najbardziej pasuje do niego określenie licentia poetica.
    1. Pisze Pan, że „tzw. rewolucje arabskie to nic innego jak wizualizacja rozgrywek
    mocarstw.”
    20 lat temu byłem w Tunezji w podróży biznesowej. Jeden z miejscowych biznesmenów, gość super wyedukowany twierdził, że za 10 lat w Tunezji będzie taki sam poziom życia jak w Europie, ponieważ, ‚my ciężko pracujemy’. Przez grzeczność nie oponowałem.
    Jednakże kiedy przeszedłem się po Tunisie w dzień powszechny przedpołudniem, to zobaczyłem nieprawdopodobną ilość młodych ludzi wałęsa-
    jących się bez celu. Wniosek był jeden – to bezkresna armia bezrobotnych.
    Było dla mnie jasne, że w tym kraju uważanym za najbardziej kulturalny i stabil-
    ny kraj arabski w przyszłości wybuchnie bunt. I nie ma to najmniejszego
    znaczenia czy powód był śmieszny czy nieśmieszny. W pewnym momencie
    kiedy ludzie już mają zupełnie dość to wystarczy „śmieszny powód”, żęby rozpo-
    cząc rebelię. Gdyby kraj był rozwinięty społecznie to kopnięcie by nie wystarczyło.
    Powodem buntu w Tunezji nie są machinacje mocarstw, lecz autentyczny
    sprzeciw ludzi pozbawionych przyszłości.

    2. Pisze Pan, że uważa Izrael za mocarstwo.
    Chciałbym się dowiedzieć pod jakim względem ?.
    Politycznym – jest przez wiele krajów ignorowany. Unia jest mu niechętna.
    Chiny stawiają na arabską ropę. Rosja gra na dwie strony. Stracili swojego
    największego sojusznika na Bliskim Wschodzie – Turcję
    Gospodarczym – w skali światowej się nie liczy.
    Kulturalnym – prowincja
    Militarnym – ich przewaga na Arabami systematycznie maleje. Ostatnią wojnę
    (Jom Kipur) z Egiptem zremisowali. Hamasu nie mogli pokonać.
    Jedynie co im pozostało z dawnej siły to wpływy w USA, ale nie czyni to ich
    mocarstwem.

    3. Zgadzam się z Panem, że na pewno USA/Izrael rozważają inwazję na Iran,
    ale zupełnie nieprzekonywujące jest twierdzenie, że do tego potrzebny
    jest demontaż obecnych rządów arabskich albo że sprzyja to budowie
    Wielkiego Izraela.
    a) Wielki Izrael, marzenie poprzednich pokoleń Izraelczyków, jest obecnie
    martwą ideą. Izrael jest w defensywie. Obecne pokolenie nie chce się
    już bić. Stracili gen wojowników. Ich celem nie jest ekspansja tylko pokój.
    Po prostu nie mają już tak wielkie siły moralnej w narodzie, żeby chcieć
    zdobyć ziemie „od Rzeki Egipskiej aż do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat.”.
    Wręcz odwrotnie, oddają ziemie za pokój, handlując nią, jak to na
    Bliskim Wschodzie, aż do upadłego.
    Po drugie – jaki sens miałoby obalanie tych rządów. Bardziej przychylnych
    Izrael nie znajdzie. Jeżeli zamiast dyktatorów władzę obejmą demokraci
    to będą mniej powiązani z Zachodem niż ich poprzednicy, ponieważ będą
    musieli uwzględniać w o wiele szerszym zakresie opinie społeczeństw,
    które są generalnie niechętne Amerykanom i wrogie Izraelowi. Gorszą
    perspektywą jest, że w wyniku tych społecznych rebelii na samym końcu
    do władzy dojdą radykałowie religijni, którzy będą chcieli tworzyć państwa
    teokratyczne. Taki rozwój wydarzeń np. w Egipcie nie można wykluczyć.
    Przy takim rozwiązaniu byłby to praktycznie koniec Izraela.

    4. Nie wiem jakie Pan ma doświadczenia związane z Egiptem. Ja byłem w
    tym kraju wielokrotnie i to nie jako turysta ale jako biznesmen. Wiele wi-
    działem, wiele rozmawiałem. To jest kraj daleko bardziej biedniejszy od
    Tunezji z nieprawdopodobnym przyrostem demograficznym.
    (1960 – Polska 30 mln, Egipt – 32 mln)
    (2010 – Polska 38 mln, Egipt – 80 mln)
    Szczęśliwcy, którzy mają pracę zarabiają po kilkadziesiąt dolarów miesię-
    cznie. Nieszczęśliwcy, którzy nie mają pracy, a są ich miliony, są przyszłą
    armią, w przenośni i dosłownie, bractwa muzułmańskiego, jedynej orga-
    nizacji, która wykazuje zainteresowanie tymi ludźmi.

    5. „Światowe podwyżki cen surowców, w tym żywności” nie są spowodowane
    przez spekulantów (oni zawsze są), lecz przez gwałtowny rozwój ekono-
    miczny Chin i Indii. Roczny przyrost zużycia energii przez Chiny to poziom
    rocznego zużcia energii przez dwustumilionową Brazylię. To napędza
    wzrost kosztów energii, co za tym idzie kosztów transportu, a potem
    wszystkich cen. Nadwyżka popytu nad podażą powoduje ruchy spekula-
    cyjne, ale jest to zjawisko wtórne a nie pierwotne.

    6. Niewątpliwie bunty arabskich społeczeństw dadzą Pekinowi wiele do myś-
    lenia, ale naiwnością jest twierdzenie, że Amerykanie specjalnie to zrobili
    żeby przestraszyć Chińczyków. Na tym buncie jak napisałem poprzednio
    to stracić może przede wszystkim Izrael, a nie wykluczone że i Zachód
    (jak w Iranie).

    7. Jest Pan niezmiernie zdziwiony, że jeden prezydent dzwoni do drugiego
    i namawia go, żeby ustąpił. Pisze Pan, że nie słyszał o tym przez kilka-
    dziesiąt lat.
    Ależ to normalna praktyka w stosunku do chwiejącego się władcy.
    Sąsiedzi i sprzymierzeńcy kalkulują co im się bardziej opłaca i tak
    działają kiedy potrzeba.
    Tak namówiono Marcosa z Filipin, Baby Doc Duvaliera z Haiti, Pinocheta
    z Chile, juntę w Argentynie, sieroty po Franco…itd.
    Niektórzy nie dają się namówić np. Zia Ul-Hag.

    8. Pisze Pan o zablokowaniu w chińskim internecie hasła „Egipt” . Jedno-
    cześnie Pan dodaje, że : „Chińczycy darzą władzę absolutnym zaufaniem.”
    Po co władze stosują takie metody w stosunku do ludzi, którzy darzą ich
    absolutnym zaufaniem. Coś tu nie gra.

    • Dziękuję Panu za ten komentarz, bo dzięki niemu nie muszę pisać własnego. Zgadzam się całkowicie z każdym punktem.

      • Avatar wute

        Dziękuję Panu. Zawsze miło spotkać kogoś, kto podziela
        nasze własne poglądy.

    • ad. 2 niechetne izraelowi sa przede wszystkim zachodnie media i spolecznosc (np. unijna), izraelski rzad traktowany jest z wyjatkowym ostracyzmem
      ad 7. swego czasu amerykanski ambasador mieszal sie i w sprawy Korei Poludniowej, jednak po to, by zapobiec rozlewowi krwi i by wladza nie rozkazala wojsku strzelac do protestujacych.
      zarowno wladze cywilne i wojskowe montuja miedzy krajami specjalne linie telefoniczne przeznaczone dla decydentow wlasnie na takie sytuacje, by szybko pewne sprawy omowic w razie kryzysu
      nihil novi

      • Avatar wute

        Podzielam Pana pogląd, że przede wszystkim media i spo-
        łeczności unijne są najbardziej niechętne Izraelowi.
        ad, 7 Zgadzam się z Panem, że jest to nihil novi.

    • To spekulacje na rynkach rolnych odpowiedzialne są za wzrost cen żywności – twierdzi Andrzej Kowalski, dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Biorąc pod uwagę to co mówił ostatnio prezydent Francji i KE to chyba jednak nie miał Pan racji w pkt.5. Albo wie Pan lepiej i wtedy bez dyskusji.

  • P.S. Pominąłem aspekt ropy naftowej, bo Pan Wiesław zasadniczo i w sposób zwięzły wyczerpał ten temat. Kto nie lubi dwóch pieczeni z jednego rusztu? W tym wypadku mamy więc: 1) bezpieczeństwo Izraela i 2) irańskie pola naftowe. Ten drugi aspekt jest chyba bardziej „mobilizujący do działania” dla Waszyngtonu niż groźba (nie wiadomo na ile realna) atomowych „grzybów” nad Izraelem. A to dlatego, że chodzi tu zarówno o interesy lobby anglosaskich koncernów naftowych, pragnących w Iranie ubiec Chińczyków, Francuzów i Rosjan, jak i o być albo nie być amerykańskiej gospodarki, beznadziejnie uzależnionej od ropy.

  • Panie Wiesławie, po raz kolejny mam okazję czytać Pański ciekawy artykuł – i po raz kolejny dziękuję! Faktem jest, że z uwagi na ogrom Chin i ich predyspozycje do odgrywania roli globalnej potęgi, osłabienie tego kraju zawsze było priorytetem innych mocarstw: począwszy od W. Brytanii, poprzez inne potęgi kolonialne Europy, carską Rosję, imperialną Japonię, ZSRR, USA. Rola Izraela też jest nie tak banalna, a to z uwagi na ogromne wpływy lobby proizraelskiego w USA. No i warto pamiętać, że Izrael – jak na kraj poważny przystało – nieraz angażuje innych do brudnej lub ryzykownej roboty.
    A propos Iranu, ilustracją tego, jak mogą się potoczyć sprawy związane z tym krajem, są wydarzenia sprzed 30 lat. Otóż na początku lat 80-tych Izrael żył uzasadnionymi obawami przed islamską bombą atomową. Stąd m.in. udany nalot Israeli Air Force na iracki reaktor atomowy Osirak pod Bagdadem w 1981. Ale w wypadku Pakistanu to nie wchodziło w grę z powodu odległości. Toteż Izraelczycy próbowali namówić ówczesną premier Indii, Indirę Gandhi do wspólnego nalotu na pakistańskie instalacje jądrowe z terytorium jej kraju. Pani Gandhi jako polityk mądry i przewidujący stanowczo odmówiła. Nie zamierzała wystawiać swego kraju na ryzyko ewentualnego odwetu ze strony Pakistanu, rządzonego wówczas przez islamskiego ortodoksę, gen. Zia Ul-Haqa. Decyzja ta była tym bardziej trafna, gdy krótko po tych rozmowach, ni stąd ni zowąd, jeden z pakistańskich wysokich rangą oficerów oświadczył z chytrym uśmieszkiem: „Nie popełniliśmy tego błędu co Irak, nie wrzuciliśmy wszystkich jajek do jednego koszyka”…
    Nie wiem, jak jest z Iranem, ale przywódcy tego kraju chyba również wyciągnęli wnioski z irackiej lekcji. A to oznacza dla USA i Izraela twardy orzech do zgryzienia. Wydaje mi się, że raczej to USA niż Izrael zaangażują sie w „rozwiązanie” tego problemu, a jeśli to planują, to muszą się śpieszyć. Wynika to z faktu, że – gdyby Iran dorównał potencjałem broni atomowej Izraelowi – wymiana atomowych ciosów między Iranem a samym Izraelem skończyłaby się zagładą tego drugiego (Iran ma ok. 80 razy większy obszar i 10 razy więcej ludności). Tu mocarstwowość Izraela jest zbyt mała. Można więc spodziewać się, że proizraelskie lobby i media dalej będą demonizować nieogolonego prezydenta Iranu, zarazem pomijając milczeniem ewentualne irańskie próby pojednania. W końcu na wszelki wypadek lepiej widzieć potencjalnego wroga (a pamiętajmy, że Iran to sponsor Hezbollahu) martwym niż wyciągającym rękę do zgody. :-)
    Na koniec, parafrazując Korwina-Mikkego powiem, że o takich geopolitycznych rozgrywkach nikt z nas nie usłyszy w reżimowej TVP ani w innym TVN-ie! Tam bowiem zawsze ważniejsze są: Smoleńsk, krzyż i dyrdymały Palikota…

  • Zgadza się.
    Chiny pomagają Iranowi bo kupują jego ropę.
    Tak jak Rosja i chwała im za to !
    Iran od 1980 roku krzyżuje plany usa i izraela (specjalnie z małej litery).
    To jedyne państwo na Bliskim Wschodzie gdzie inwazja lądowa nie wchodzi w grę ponieważ us army by nie dała rady okupować takiego terytorium. Poza tym w razie inwazji Iran uaktywnia szyickich Hazarów w Afganistanie, szyitów w Iraku i Hezbollah w Libanie. No i blokada Cieśniny Ormuz czyli szok naftowy.
    Złoza ropy konczą się i stanie sie to szybciej niż wcześniej sądzono. Oni czyli usa i izrael marzą o Irańskiej ropie – to nowy neokolonializm. Tak jak Panama 89, Irak 91, Jugosławia 99 no i Irak 03.
    Podczas kryminalnej i bezprawnej agresji nato (znowu z małej) na Federalną Republikę Jugosławii Chiński wywiad przekazywał informację Serbom, gdzie nato uderzy – i co sie stało – ambasada Chin ,,niechcący” została trafiona.
    Chiny są największym zagrożeniem dla usa bo zmieniają mapę geopolityczną i zakłucają neokolonializm. Chiny dają Afryce coś w zamian za surowce a zachód oprócz grabienia nie daje nic (patrz – Delta Nigru).

  • Oczywiście „Kanał Sueski”. Przepraszam.

  • Jako że ten temat pojawia sięw debacie publiczej b. często- muszę się do niego odnieść. Chdzi o kanał sueski. Jest bardzo mało prawdopodobne, by Egipt zamknął Kanał Sueski, choćby dlatego, że dochody z niego stanowią ok. 3,5-4 proc. tamtejszego PKB. W interesie Egiptu leży utrzymanie żeglugi przez kanał, bo potencjalne straty byłyby wprost „szalone” dla gospodarki tego kraju, także w długookresowej perspektywie. Gdyby jednak doszło do tego dramatycznego kroku, to oczywiście Chiny Japonia, Korea Płd i inne kraje tego regiony poniosłyby największe straty. Ale „miej proporcje, Mocium Panie”. Kanał sueski to ok. 7-8 proc. światowego handlu morskiego

Pozostaw odpowiedź