Artykuły

W. Tomaszewski: Recenzja „Łez mojej duszy” Kim Hyon Hui

łzy_mojej_duszyKorea Północna ma opinię kraju Orwella lub, jak kto woli, ludzkiego zoo. Oddzielona od świata murem szczelniejszym niż chiński żyje w świecie niewyobrażalnego absurdu  i zbrodni. Książka Kim Hyon Hui jednak udowadnia, że nawet najszczelniejszy mur ma swoje słabe punkty.

Autorka jest zarazem zbrodniarką, jak i ofiarą nieludzkiego północnokoreańskiego reżimu. Jako młoda dziewczyna została zwerbowana przez wywiad północnokoreański. Przeszła kilkuletnie szkolenie, a potem dostała zadanie przeprowadzenia zamachu terrorystycznego na pasażerski samolot linii południowokoreańskich poprzez  podłożenie bomby. Zamach się udał, zginęło 115 pasażerów, głownie koreańskich gastarbeiterów, pracujących na Bliskim Wschodzie. Celem tej absurdalnej zbrodni miał być wzrost napięcia na Półwyspie Koreańskim mający doprowadzić do storpedowania Igrzysk Olimpijskich w Seulu w 1988 r., do czego na szczęście nie doszło.

Kim opisuje całe swoje życie od urodzin poprzez okres kiedy została wybrana przez wywiad jako kandydatka na agentkę (uroda miała tu zasadnicze znaczenie). Następnie opisuje szkolenie, wyjazd na straceńczą, jak się okazało, „misję” , aresztowanie, wyrok, ułaskawienie przez prezydenta Republiki Korei, a na końcu przemianę i przejście na chrześcijaństwo.  Książka jest niezmiernie interesująca, szczególnie w tych partiach, gdzie autorka opisuje absurdalne życie w Korei Północnej oraz system szkolenia agentów komunistycznej monarchii Kimów.

Jednak najbardziej wartościową częścią książki jest ukazanie przemiany osobowości autorki. Swój zbrodniczy czyn popełniła dla idei, będąc przekonana, że umożliwi to Kim Ir Senowi zjednoczenie Korei. Kompletnie zindoktrynowana (w Korei Północnej więcej czasu w szkole poświęca się na krzewienie kultu wodza niż na naukę) w kontakcie fizycznym z obcym światem zaczęła pękać. Bardzo dobrze opisuje swoje wrażenie z przejażdżek po Seulu po aresztowaniu (w obstawie agentów południowokoreańskich). Od pierwszej, kiedy to będąc zupełnie przekonana, że samochody na ulicach należą do cudzoziemców, aż po ostatnie, kiedy w już zdała sobie sprawę, jak wielkie jest dziadostwo życia w niezmiernie zideologizowanej Korei Północnej w stosunku do zamożnej i wolnej Korei Południowej.  Największe zastrzeżenie budzi jednak bardzo wyidealizowany obraz wywiadu i agentów Korei Południowej. Autorka, której darowano życie, musiała zapewne czymś się odwdzięczyć. Mało wiarygodna jest także scena, kiedy ojciec autorki łapie za klapy jednego z ważniejszych pracowników północnokoreańskiej bezpieki, żądając oddania córki, która od czasu rozpoczęcia pracy w wywiadzie otrzymała zakaz kontaktowania się z rodziną. Interesujące są natomiast jej uwagi na temat społeczeństwa, w którym się wychowała. Kim uważa, że znaczna część społeczeństwa zdaje sobie sprawę w jakim żyje systemie i w celu przeżycia zachowuje maskę zupełnej uległości. Książka jest bardzo wartościowa i godna polecenia.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
W. Tomaszewski: Recenzja „Łez mojej duszy” Kim Hyon Hui Reviewed by on 8 lipca 2014 .

Korea Północna ma opinię kraju Orwella lub, jak kto woli, ludzkiego zoo. Oddzielona od świata murem szczelniejszym niż chiński żyje w świecie niewyobrażalnego absurdu  i zbrodni. Książka Kim Hyon Hui jednak udowadnia, że nawet najszczelniejszy mur ma swoje słabe punkty. Autorka jest zarazem zbrodniarką, jak i ofiarą nieludzkiego północnokoreańskiego reżimu. Jako młoda dziewczyna została zwerbowana

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź