Artykuły,Polecane,Publicystyka

W. Tomaszewski: Nowy Jedwabny Szlak

Jeśli myśli się o dawnych Chinach, to pierwszym skojarzeniem jest Wielki Mur, ale drugim jest Jedwabny Szlak, wielka handlowa trasa łącząca Azję Wschodnią poprzez Środkową aż do Europy. Choć jego nazwa została nadana w czasach nowożytnych, to dobrze oddaje wyobrażenie o tym szlaku, który kojarzył się z bajecznymi i wykwintnymi wyrobami Orientu. Przez kilkanaście wieków karawany przewoziły: jedwab, papier, złoto, perfumy, przyprawy, klejnoty i inne pożądane na rynku towary aż do epoki wielkich odkryć geograficznych, kiedy przegrał konkurencję z transportem morskim. Dzisiaj koncepcja Jedwabnego Szlaku za sprawą Chin znowu staje się aktualna.

Stary i nowy Jedwabny Szlak

W tym samym 202 r. p.n.e., kiedy na Zachodzie Rzymianie w bitwie pod Zamą pokonali słynnego kartagińskiego wodza Hannibala, na Wschodzie w bitwie Gaixią został pokonany słynny wódz Xaing Yu, mający w Chinach taką sławę jak Hannibal w naszym kręgu cywilizacyjnym. Obie te batalie były końcem dwóch wielkich wojen i jednoczesnego powstania dwóch mocarstw: Rzymu, który wkrótce rozszerzył swoje panowanie po Bliski Wschód, i kluczowego dla cywilizacji chińskiej cesarstwa dynastii Han. Hanowie byli pierwszą chińską dynastią, która rozpoczęła ekspansję w kierunku zachodnim, wówczas to poznali cywilizacje państw Azji Środkowej, a od nich dowiedzieli się od istnieniu Rzymu i w ten sposób dzięki ich inicjatywie rozwinął się wielki handlowy szlak prowadzący ze wschodu na zachód i w odwrotnym kierunku. Warto podkreślić ten fakt, że wtedy wymiana gospodarcza rozwinęła w czasie, gdy po obu stronach powstały wielkie i zjednoczone rynki gospodarcze stworzone przez dwa mocarstwa, których ponadto rozwój terytorialny zbliżał do siebie. Podobnie mamy obecnie. W Europie po raz pierwszy od czasu cesarstwa rzymskiego mamy zjednoczony rynek gospodarczy. Chiny natomiast pod pewnym względem przypominają swoje dawne imperium. Wtedy to, tuż przed powstaniem dynastii Han, poprzednia dynastia dokonała wielkiej reformy gospodarczej, ujednolicając pismo, system wag i miar, system pieniężny oraz rozstaw osi kół, tak ważny w kraju, gdzie są głębokie lessowe koleiny, co znakomicie przyśpieszyło rozwój kraju. Dzisiaj też, tak jak wtedy, po głębokich reformach gospodarczych Chiny dokonały wielkiego rozwoju gospodarczego i tak jak wtedy rozpoczynają dzieło Jedwabnego Szlaku, oczywiście w innych warunkach i na inną skalę.

Nowa idea

7 września 2013 r. prezydent Chin Xi Jinping w obecności prezydenta Kazachstanu Nursułtana Nazarbajewa na Uniwersytecie Nazarbajewa w Astanie wygłosił przemówienie zatytułowane: „Promujmy przyjaźń miedzy ludźmi i twórzmy lepszą przyszłość”. To przemówienie zostało uznane za pierwsze oficjalne wystąpienie władz chińskich odnośnie budowy nowego Jedwabnego Szlaku. Xi zaproponował budowę Ekonomicznego Pasa Jedwabnego Szlaku pomiędzy Chinami a Krajami Azji Środkowej. 3 października tego samego roku wygłaszając przemówienie w indonezyjskim parlamencie, prezydent Xi zaproponował stworzenie Morskiego Jedwabnego Szlaku XXI w. Następne miesiące przyniosły rozwój tej idei, której rdzeniem ma być stworzenie korytarzy transportowych  pomiędzy Chinami a Europą, która jest największym gospodarczym partnerem Chin o handlowej wymianie na poziomie ok. 560 mld USD rocznie. W realizacji tej koncepcji ma wziąć udział ok. 40 krajów z kilku kontynentów, a podstawowa część inwestycji będzie finansowana przez nowo utworzony Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych powołany w listopadzie 2014 r. przez Chiny i 20 innych państw reprezentujących kraje należące do APEC (Wspólnota Gospodarcza Azji i Pacyfiku) mimo protestów USA. Drugim, a może pierwszym źródłem finansowania tych inwestycji będzie Fundusz Jedwabnego Szlaku, stworzony przez Chiny i dysponujący kwotą 40 mld USD. O wadze, jaką chiński rząd przywiązuje do tego projektu, świadczy fakt, że prezesem tego funduszu został Jin Qi, najbliższy współpracownik prezesa chińskiego banku centralnego. Nie są to zresztą jedyne źródła finansowania. Już w obecnym roku zostanie utworzony nowy fundusz dotyczący inwestycji w energetyce o kapitale 20 mld USD.

Ta wielka idea stworzona przez Chińczyków ma przynieść im wiele korzyści.

Po pierwsze – wyzwanie i odpowiedź                       

Znakomity angielski historiozof Arnold Toynbee stworzył koncepcję nazwaną „wyzwanie i odpowiedź”. Oznacza ona, że dana cywilizacja na pewnym etapie swoje rozwoju staje przed wzywaniem i musi znaleźć na nie odpowiedź. Przed takim wyzwaniem stanęły USA. Tym wyzwaniem są Chiny. To jest najpoważniejsze wyzwanie dla Ameryki. Żaden z jej dotychczasowych wrogów – Niemcy, Japonia czy nawet ZSRS – nie dysponował w przybliżeniu takim potencjałem, jakim dysponują Chiny. W odpowiedzi na to wyzwanie, podważające amerykańską dominację, Waszyngton rzucił z kolei Chinom swoje wyzwanie i zaczął tworzyć dwa gigantyczne bloki, które mają zniwelować wzrastająca potęgę Pekinu. Pierwszy to TTIP (Transatlantyckie Partnerstwo Handlu i Inwestycji) obejmujący Amerykę Północną i UE, który stworzy największa na świecie strefę wolnego handlu, co spowoduje, że chińskie towary staną się mniej konkurencyjne. Ta strefa obejmie państwa wytwarzające prawie 50% światowego PKB. Drugi podobny blok dotyczy strefy Pacyfiku. Partnerstwo Transpacyficzne ma objąć 12 państw z wyłączeniem Chin. Biorąc pod uwagę dynamicznie rozwijające się stosunki amerykańsko-indyjskie, można uznać, że Stany Zjednoczone tworzą gigantyczny w skali globalnej, gospodarczy układ skierowany przeciwko Chinom. Koncepcja Nowego Jedwabnego Szlaku, mającego obejmować kraje wytwarzające 1/3 światowego PKB, jest chińską odpowiedzią na to wyzwanie.

Po drugie – juan światową walutą

Inwestując lub modernizując infrastrukturę szlaku (linie kolejowe i drogowe, przejścia graniczne, mosty, porty, lotniska, rurociągi, gazociągi, telekomunikacja itd.) wspólnie z innymi państwami, Chiny będą miały wielką szansę umocnienia swojej waluty, ponieważ zapewne część tych inwestycji będzie rozliczana w chińskiej walucie.

Chiny od dawna dążą, żeby juan stał się światową walutą rezerwową. Mają zamiar zdetronizować amerykańskiego dolara, ryzykując nawet gigantyczne straty, jakie może im przynieść upadek dolara, w którym trzymają część swoich rezerw walutowych w postaci amerykańskich obligacji na sumę 600 mld USD, a także inne znaczące straty związane z uwolnieniem juana. Już w tej chwili chiński juan, którego oficjalna nazwa brzmi renminbi, wyprzedził euro i jest druga używaną w światowym handlu walutą, a coraz więcej państw dywersyfikuje swoje rezerwy walutowe, zwiększając w udział juana kosztem dolara. Pekin doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że czyja waluta jest rezerwową walutą światową, ten tak naprawdę rządzi światem. Nie bez przyczyny światowe media nazywają Nowy Jedwabny Szlak nowym Planem Marshalla, ponieważ Amerykanie eksportując swoje nadwyżki produkcyjne do Europy, doprowadzili do dominacji swojego dolara w świecie.

Źródło: flickr.com, Rajesh

Źródło: flickr.com, Rajesh

Po trzecie – zwiększenie bezpieczeństwa chińskiego handlu

Potęga USA polega m.in. na tym, że kontrolują szlaki morskie na całym świecie. Chińczycy mimo ustawicznej rozbudowy swoich sił morskich nie mogą się z nim równać. Dla przykładu, Amerykanie posiadają 10 lotniskowców, a Chińczycy jeden i to szkoleniowy. Ponadto Chiny mają bardzo niewygodne położenie geograficzne odnośnie transportu morskiego. Wyjście na Pacyfik i Ocena Indyjski mają ograniczone przez łańcuch szeregu wysp, należących do innych państw, zazwyczaj im nieprzyjaznych (Japonia, Tajwan, Filipiny, Indonezja). Ich cały olbrzymi import z ropy naftowej z Bliskiego Wschodu i Afryki musi przejść przez wąską cieśninę Malakka, leżącą pomiędzy Malezją a Indonezją, którą można bez trudu zablokować. Z tego powodu Pekin chce rozwinąć lądowe korytarze transportowe z zachodnich Chin przez Kazachstan, dalej do Europy. Jednocześnie chce poprawić bezpieczeństwo swoich szlaków morskich, włączając do koncepcji Jedwabnego Szlaku takie projekty jak: przekopanie Płw. Malajskiego, przeprowadzenie linii kolejowej z Chin przez Birmę do Zatoki Bengalskiej czy podobnej linii z Zachodnich Chin aż do pakistańskiego portu nad Morzem Arabskim.

Po czwarte – uderzenie w konkurencję

Chińska koncepcja czyni trudny do zrealizowania amerykański plan Jedwabnego Szlaku dla Afganistanu zgłoszony jeszcze przez sekretarz stanu Hilary Clinton, który miał uczynić ten kraj skrzyżowaniem międzynarodowej sieci handlowych połączeń, przyciągającym inwestycje do niego, co pozwoliłyby podnieść gospodarczo to targane od kilku dziesięcioleci wojnami i zbrojnymi interwencjami państwo. Jeszcze ważniejsze jest uderzenie w interesy Rosji. Chiński projekt osłabia konkurencyjność kolei transsyberyjskiej, którą Rosjanie modernizują oraz zada wielki cios najważniejszej koncepcji Kremla – budowy euroazjatyckiej przestrzeni handlowej z Rosją w roli głównej. Ponadto po ostatecznym wycofaniu się US Army z Afganistanu ten region stanie się terenem bezwzględnej walki o wpływy pomiędzy Rosją a Chinami, które siłą rzeczy zwiększą je we wszystkich państwach, przez które będą przebiegać liczne trasy nowego szlaki. Ponadto wciągając w tą inicjatywę państwa basenu Oceanu Indyjskiego, Chiny stawiają w trudnej sytuacji swojego trzeciego rywala – Indie – poprzez przyciągniecie sojuszników Delhi do morskiego Jedwabnego Szlaku.

Po piąte – ekonomiczne przyspieszenie

Sama koncepcja będzie szansą dla chińskich przedsiębiorstw stania się globalnymi graczami i stanie się kołem zamachowym dla pobudzenia chińskiej gospodarki, która zdaje się powoli traci swój rozmach.

Po szóste – rozwój zachodnich prowincji

Chiny od kilku lat intensywnie inwestują w swoich zachodnich prowincjach oddalonych setki kilometrów od morza, starając się wyrównać poziom rozwoju gospodarczego miedzy tymi prowincjami a bogatymi ze wschodu. Rozwój tras handlowych przez Kazachstan do Europy podniesie nie tylko standard życia w tych prowincjach, ale zwiększy ich atrakcyjność odnośnie osiedlania się w nich Chińczyków z przeludnionych wschodnich prowincji. Dodatkowo zmieni to proporcje pomiędzy mieszkającymi tam muzułmanami a Hanami (Chińczykami) na korzyść tych ostatnich, na czym rządowi bardzo zależy w świetle ciągle groźnego tam islamskiego separatyzmu i terroryzmu.

Po siódme – nieokreśloność inwestycji

Cała inwestycja będzie składała się z setek różnych większych i mniejszych projektów. Nie wiadomo kiedy, gdzie i jak będzie się zaczynała i kończyła. Da to komfort jej twórcom, w postaci braku możliwości stwierdzenia, że inwestycja się nie udała. Mnogość inwestycji i projektów powoduje, że zawsze można będzie ogłosić sukces, że coś już zostało zbudowane, zwłaszcza, że poszczególne projekty będą uzgadniane w rozmowach dwustronnych w poszczególnymi państwami i dopiero potem, w zależności od wyników rozmów, włączane do ogólnej koncepcji Jedwabnego Szlaku, która jest przedstawiana w konwencji win-win. To znaczy, że każdy uczestniczący w niej kraj wygrywa. Nieokreśloność i otwartość na wszystkie kraje czynią ten projekt niezmiernie atrakcyjnym.

Po ósme – soft power

Chiny nie mają jednoznacznej opinii w świecie. Dla jednych jest to kraj największego sukcesu w XXI w., dla innych to bezwzględny gracz wykorzystujący słabszą pozycję partnerów (takie głosy podnoszą się np. w Afryce). Promując budowę Jedwabnego Szlaku jako multilateralnego projektu, w który jest zaangażowana duża ilość państw, Chiny zdecydowanie ocieplają swój wizerunek jako kraju zdolnego do współpracy ze wszystkim. Ponadto daje to korzyść w postaci zwiększonej obecności Chińczyków w wielu krajach oraz promuje chiński model urządzania świata przedstawiany jako Pax Sinica.

Trasy

Jedwabny szlak zarówno morski, ale przede wszystkim lądowy, charakteryzuje się mnogością koncepcji w wyborze tras. Szlak lądowy prawdopodobnie będzie się zaczynał w kilku wielkich chińskich miastach: Zhengzhou, Wuhan, Chongqing i Chengdu. Następnie będzie biegł do granicy z Kazachstanem. Tam będzie się rozdzielał. Północna odnoga (już zbudowana) biegnie przez Rosję, Białoruś aż do Łodzi i dalej do Czech i Niemiec. Południowa przez Uzbekistan, Turkmenistan, Iran i Turcję do Europy. Inna odnoga będzie biegła z Kazachstanu przez morza: Kaspijskie i Czarne do portu Constanta w Rumunii. Ilość różnych wariantów trans jest o wiele większa niż tu przedstawione. Np. Chińczycy rozważają przekopanie drugiego Kanału Sueskiego, tak jak planują w Nikaragui zbudować konkurencyjny kanał dla Kanału Panamskiego, a także rozważają zbudowanie linii kolejowej w Izraelu pomiędzy wybrzeżem Morza Śródziemnego a portem Eljat w Zatoce Akaba.

Europa Środkowa

Podczas szczytu w Belgradzie pomiędzy 16 państwami Europy Środkowej i Chinami w grudniu 2014 r. premier Chin Li Keqiang zadeklarował przeznaczenie 4 mld USD na inwestycje Szlaku w naszym regionie. Ponieważ Jedwabny szlak będzie przede wszystkim połączeniem kolejowym i biorąc pod uwagę, że obroty Chin krajami Europy Środkowej wynoszą 10% obrotów z krajami UE, nasz region stanie się regionem tranzytu towarów do Europy Zachodniej. Korzyścią będzie rozwój infrastruktury transportowej i inwestycje, które w nią nastąpią. Dla Polski jest to szansa stania się zachodnim hubem tego szlaku, przedłużeniem linii do Niemiec, do Francji. Przez istnienie tego połączenia mamy naprawdę ogromną możliwość zwiększenia i dywersyfikacji naszych relacji handlowych z wyjściem poza tradycyjne rynki UE. Dla innych krajów też to może być szansa. Np. dla Grecji, gdzie Chińczycy przezornie wydzierżawili terminal kontenerowy w Pireusie.

Krytyka

Ten gigantyczny projekt, a właściwie koncepcja, ma swoich krytyków i to także w Chinach. Uważa się, że transport kolejowy, mimo że trwa 2 tygodnie (z Europy do Chin) i jest o wiele krótszy w porównaniu z morskim (2 miesiące), to zawsze będzie uzupełnieniem tego ostatniego.  Zwraca się uwagę na nieopłacalność transportu kolejowego w związku z brakiem towarów w drodze powrotnej wagonów do Chin. Wskazuje się na niestabilność polityczną niektórych krajów tranzytowych. Z tego powodu np. Chińczycy zrezygnowali z budowy portu na Krymie. Ponadto tak duża ilość państw przewidywalnych do udziału w tej koncepcji niesie za sobą ryzyko polityczne, jak i gospodarcze związane z różnymi systemami prawnymi i celnymi. Dodaje się, że trasa kolejowa przebiega przez trzy różne niekompatybilne infrastruktury kolejowe: zachodnią, rosyjską i chińską.

Niemniej można powiedzieć, że gra o dominacje gospodarczą i walka o nowe wpływy polityczne w świecie wraz z Nowym Jedwabnym Szlakiem weszła w nową fazę.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
W. Tomaszewski: Nowy Jedwabny Szlak Reviewed by on 11 maja 2015 .

Jeśli myśli się o dawnych Chinach, to pierwszym skojarzeniem jest Wielki Mur, ale drugim jest Jedwabny Szlak, wielka handlowa trasa łącząca Azję Wschodnią poprzez Środkową aż do Europy. Choć jego nazwa została nadana w czasach nowożytnych, to dobrze oddaje wyobrażenie o tym szlaku, który kojarzył się z bajecznymi i wykwintnymi wyrobami Orientu. Przez kilkanaście wieków

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 2

  • Bardzo ciekawy artykuł. Drobna uwaga edytorska: szczyt w Belgradzie odbył się rzecz jasna w grudniu 2014 roku, a nie 2015 :)

  • Odkąd w roku 2006 kandydowałem na urząd prezesa pewnej agencji rządowej, z niemałą natarczywością promowałem wśród ambasadorów, ministrów, premierów i prezydentów Polski, Chin i Rosji – ideę transkontynentalnej magistrali kolejowej EurAsiaRegina. Bezskutecznie.
    Oto ostatnie moje wystąpienie z roku 2014 :

    Jego Ekscelencja

    XI JINPING
    Prezydent
    Chińskiej Republiki Ludowej
    Pekin

    Jego Ekscelencja
    WŁADIMIR W. PUTIN
    Prezydent
    Federacji Rosyjskiej
    Moskwa

    PROJEKT EURASIA REGINA

    Ekscelencje,

    Piszę do Panów z Polski. Kraju ludzi dumnych, bohaterskich i kreatywnych, którzy niejednokrotnie w historii zadziwiali i inspirowali świat. Lecz zarazem kraju, przez tę historię po wielokroć potwornie doświadczanego.
    Piszę z tej Polski, , która zrodziła 10 milionową Solidarność ludzi miłujących pokój, pragnących życia w wolności, szczęściu i dostatku dla siebie i przyszłych pokoleń. Z Polski, która wydała Jana Pawła II, człowieka wielkiego serca i umysłu. Tytana, marzącego o wybaczeniu i pojednaniu dwóch wielkich narodów rodziny słowiańskiej oraz zbliżeniu chrześcijaństwa wschodu i zachodu – po stuleciach wzajemnej wrogości. A zarazem wielkiego orędownika ekumenicznego współistnienia w pokoju wszelkich wyznań. Którego ojciec mój miał honor zaliczać do grona swoich przyjaciół.

    Przed 85 laty, w „czarny” październikowy czwartek, na giełdzie nowojorskiej wybuchł pierwszy o tak niewiarygodnym zasięgu światowy kryzys gospodarczy. Nie wnikając w przyczyny i bezowocne działania zaradcze, potworną jego implikacją była II Wojna Światowa, dziesiątki milionów ofiar, niewyobrażalne w poprzednich konfliktach zniszczenia.

    Przed sześciu laty, za sprawą „rynków finansowych”, wybuchł porównywalny w skali destrukcji z poprzednim – kryzys o zasięgu światowym. W wielu krajach, indeksy opisujące skalę recesji są podobne. Jak choćby bezrobocie, oscylujące w przedziale 18-30 i więcej procent.
    Istnieje obawa, że wywołany, długotrwały kryzys, zrodzi pokusę pobudzenia wzrostu impulsem gospodarki wojennej. Bo ten algorytm został przećwiczony w poprzedniej wojnie światowej i przyniósł oczekiwane skutki. A nikt – jak dotąd – nie wymyślił czegoś równie skutecznego. Chociaż zbrodniczego.

    Problemem, ważącym zatem na decyzji o wojnie lub pokoju – jest pobudzenie gospodarki świata.

    Wyjść przeto należy od bezspornej tezy i pozadyskusyjnej konstatacji : w XXI wieku, centrum świata, przeniesie się w rejon Pacyfiku. Europa zaś ulegnie zmarginalizowaniu.
    Aby ten dyskredytacyjny i zgubny dla Polski i Europy proces powstrzymać, jest szansa – nasze położenie geopolityczne, przez stulecia będące przekleństwem – z pożytkiem dla państwa i narodu wykorzystać. Przez podjęcie i realizację szalenia ambitnego, ale i ogromnie ekscytującego projektu transkontynentalnej magistrali kolejowej EurAsiaRegina, dla której historyczną prefiguracją byłby Jedwabny Szlak epoki Dżyngis Chana i Marco Polo. Szlak który by zbliżył i jednoczył wielkie narody Chin i Dalekiego Wschodu, Federacji Rosyjskiej oraz Zjednoczonej Europy, tworząc na krańcowych i pośrednich ogniwach magistrali potężne suche porty i centra handlowe, sprzyjające radykalnemu ożywieniu tych regionów i wzmocnieniu transkontynentalnej współpracy narodów. Ale też wielokrotnie skracając tradycyjne, morskie szlaki wymiany towarowej.

    Pomysł reaktywowania w XXI wieku idei „Jedwabnego Szlaku” rodem ze starożytności i wczesnego średniowiecza, może się wielu wydać naiwnym i chybionym. Jednak nic bardziej błędnego.
    Historia nowożytna bezspornie dowodzi, że supremację ma ten, kto kontroluje światowy handel, podstawę dobrobytu i dominacji gospodarczej, implikującej potęgę militarną. Lecz pod warunkiem, że pozycję swą chce i potrafi obronić. Roztropnością, nie walką.
    Gdy XV wieczna Europa, odcięta od dostępu do Wschodu przez Turcję, skierowała swą penetrację na szlaki morskie, cesarstwo Chin było już najpotężniejszym państwem świata, morskim imperium, panującym na południowym Pacyfiku i Oceanie Indyjskim – aż po wybrzeże Afryki, a jego wielka i potężna Flota Skarbów, przy której floty Kolumba i Magellena wydawać się mogły karłami – nie miała sobie równych aż po wiek XIX, gdy do szczytu potęgi doszła marynarka brytyjska.
    Historia późniejszych imperiów kolonialnych, ekspansji i dominacji światowej, nierozłącznie się wiąże z panowaniem na oceanicznych szlakach, a wiek XXI w niczym nie odbiega od tej reguły.
    A skoro tak,to fakt ten w sposób oczywisty przywraca wagę szlakom lądowym zwłaszcza, jeśli chce się pozostać w bezkonfrontacyjnym wariancie wzrostu gospodarczego, w obliczy obecnego status quo na morzach i oceanach.

    Ale sądzę także, że istnieją co najmniej trzy ogromnie ważne przesłanki wyboru proponowanej tu opcji dalszego rozwoju i ekspansji Chin w dotychczasowej skali i w powiązaniu ze wzrostem mojego kraju – Polski, Federacji Rosyjskiej i krajów tranzytowych :

    1)Republika Chin, gdzie dynamika postępu ogniskuje się na wschodzie, w przybrzeżnym pasie Pacyfiku, będzie w nieodległym horyzoncie czasowym musiała aktywizować interior, w imię zachowania równomiernego rozwoju gospodarczego, spokoju społecznego i wzmocnienia integralności państwa.

    2)Republika Chin będzie – w imię bezpieczeństwa rozliczeń transakcji handlowych – musiała dywersyfikować intensywność kierunków eksportu, nadając kontynentalnej EuroAzji co najmniej równorzędne znaczenie z transpacyficzną orientacją wschodnią. Przyczółek w Polsce, bazujący na szerokotorowej magistrali kolejowej biegnącej przez cały kontynent, stworzyłby impuls do budowy na krańcowych ogniwach największych suchych
    portów świata, centrów międzynarodowego handlu, zaś w Polsce dodatkowo ośrodka reeksportu na obszar całej Unii i państw basenu Morza Śródziemnego.

    3)Wreszcie Republika Chin i Federacja Rosyjska, akceptując ten kierunek ekspansji, pobudzi rozwój tranzytowych „państw surowcowych” , zapewniając sobie przyjazne zaplecze
    strategiczne krajów, z inicjatywą tą stowarzyszonych.

    Oś magistrali, z definicji byłaby szlakiem pokoju, stąd idea nazwania jej EurAsiaRegina i stanowiłaby bezsporną predestynację dla pokojowej Nagrody Nobla dla jej twórców i realizatorów
    Już słyszę głosy, że to rojenia i naiwne mrzonki. Dalibóg, nikt tego zarzutu nie sformułował wobec N.Sarkozy’ego, gdy snuł marzenia o Morzu Śródziemnym, jako wewnętrznym akwenie francuskiej strefy wpływów politycznych i gospodarczych. Niech będzie to przestrogą dla nieuchronnych prześmiewców i krytykantów, by ich kontestacje i szyderstwa, przeciw nim się nie obróciły.

    Rozmach tu sugerowanego przedsięwzięcia, byłby porównywalny z budową kanału Sueskiego i Panamskiego, a efekty geopolityczne, ekonomiczne i integracyjne – nie mniej imponujące.
    Śmiałość i rozmach koncepcji, tylko z pozoru może porażać i paraliżować.
    W ogarniętym kryzysem i niepewnością jutra świecie bez wizji, dla krążących, potężnych i żarłocznych kapitałów, EurAsiaRegina, byłaby nęcącą perspektywą i ponętną propozycją inwestorską, stałaby się potężnym kołem zamachowym chińskiej, rosyjskiej,polskiej i światowej gospodarki.
    A co najważniejsze – realną alternatywą dla opcji pobudzenia metodami gospodarki wojennej.
    U nas bowiem stworzyłaby szansę zbudowania największego, suchego portu świata, który z Polski by uczynił centrum globalnej wymiany handlowej, powiązane z najdynamiczniejszymi gospodarkami Europy i Azji. A świat zyskałby tylko przyśpieszenie i silniejszą integrację.

    Trzeba do tego odwagi, politycznej woli i perspektywicznej wyobraźni, trzeba ludzi niebanalnego formatu i wypracowanej , wysokiej pozycji, którzy zdołają tchnąć ożywczego ducha w tę fascynującą i w najwyższym stopniu rozwojową i integracyjną ideę.
    Jej polot, ambicja i dalekosiężność wizji sprawi, że ludzie zaakceptują niezbędne restrykcje i wyrzeczenia, oraz wyciszą każdy klangor i jazgot, który mógłby się pojawić ze środowisk malkontentów albo osób pozbawionych wyobraźni i niezdolnych do wypracowania własnej, porywającej wizji państwa.
    Do takich czynów, dzieł i celów, dziś tylko Wy, Wielce Szanowni Panowie, posiadacie dowiedzione predyspozycje i historyczne predestynacje.

    Dlatego Polska i Świat, jak nigdy dotąd, dziś Was potrzebuje.

    Kreślę się z wyrazami należnego szacunku….

    Waldemar P. Bartosik
    [email protected]

Pozostaw odpowiedź