Artykuły

W. Julian Korab-Karpowicz: Aby Polska była Polską i drugą Japonią

japan_poland_girlNa zakończenie pamiętnego strajku w Gdańsku w 1980 roku Lech Wałęsa powiedział: „Zbudujemy w Polsce drugą Japonię”. W czasie swojej prezydentury nie wdrożył jednak tego w czyn.

W „Tygodniku Powszechnym” tłumaczył potem, że jego hasło było wybiegiem dyplomatycznym i nigdy niezrealizowanym marzeniem. Warto do tego hasła teraz powrócić. „Bycie drugą Japonią” to doskonała i w pełni realna wizja dla Polski. Połączyć ją wszakże należy z drugą nadal niezrealizowaną wizją: „Aby Polska była Polską”. Złączone razem tworzą wizję przyszłej Polski.

Między Polską a Japonią
Japonia to kraj o terytorium nieco tylko większym od Polski, za to o ponad trzykrotnie większej liczbie ludności. Po USA i Chinach to obecnie trzecia największa potęga gospodarcza na świecie pod względem PKB (Polska zaś według danych z 2011 roku zajmuje 22. pozycję). Co najważniejsze, Japonia to potęga naukowa i techniczna. Na działalność badawczo-rozwojową wydaje się w Japonii około 3,5 proc. PKB (dla porównania w 2011 roku w całej UE było to 1,26 proc., w Niemczech – 2,84 proc., w Szwecji – 3,37 proc., a w Polsce jedynie 0,77 proc., co stawia nasz kraj wśród państw UE o jednym z najniższych poziomów finansowania nauki). Swoją potęgę gospodarczą Japonia zawdzięcza rozwojowi nauki i techniki, co byłoby niemożliwe bez ich wsparcia i znacznego dofinansowania. Są one głównymi czynnikami jej cudu gospodarczego.

Co ciekawe, przy swojej nowoczesności i tak wspaniałych osiągnięciach, Japonia jest jednocześnie krajem tradycyjnym. Cnoty konfucjańskie, takie jak dyscyplina, powściągliwość i opanowanie, a także lojalność i szacunek wobec starszych są powszechnie respektowane. Harmonia w życiu społecznym stanowi dla Japończyków dużą wartość, stąd powściągliwość we wchodzeniu w kłótnie i dążenie do ugody. Szanuje się tradycję i ciągłość pokoleń, dlatego wielopokoleniowa rodzina jest ważnym elementem japońskiego społeczeństwa. Tradycja wpływa też na japoński stosunek do natury. Japończycy kochają przyrodę, co wyraża się w ich sztuce i poezji, a także w umiłowaniu muzyki Chopina. Mimo że kraj jest gęsto zaludniony i bardzo uprzemysłowiony, dużą część jego powierzchni zajmują lasy i  można tam znaleźć wiele doskonale utrzymanych parków.

Japonia zawdzięcza swój rozwój także umiejętnej promocji ze strony rządu oraz niezależnej polityce gospodarczej i fiskalnej. Rząd japoński, wbrew obiegowemu liberalnemu sloganowi, że rynek sam sobie pomoże, stosuje interwencjonizm i aktywnie wspiera firmy prywatne w pozyskiwaniu nowych zagranicznych rynków zbytu.

Obecny premier Shinzo Abe podróżuje często za granicę w celu, jak to publicznie wyraził, promocji japońskich technologii. Japoński jen utrzymywany jest na niskim poziomie po to, aby japońskie produkty lepiej się sprzedawały na świecie i by miast sprowadzać rzeczy z zagranicy, konsument kupował wyroby krajowe. Ta prosta polityka jest skuteczna. Japonia wychodzi z kryzysu i idzie pełnym kursem do przodu. Pomimo swej egzotyczności, może się nam wydać bliska. W jej charakterze i obecnej polityce, w przeciwieństwie do tego, co się dzieje w Polsce, nie ma nic nienormalnego. Polska może wziąć z niej przykład, jednak pod warunkiem, że rzeczywiście będzie Polską.

Aby Polska była Polską
Co to znaczy, że Polska będzie Polską? Największą wartością Polski jest wolność. O niej marzyły i o nią walczyły całe pokolenia. Wydawałoby się, że po roku 1989 Polska tę wolność odzyskała. To wrażenie okazało się złudne. Szybko z jednej sfery wpływów nasz kraj wszedł w drugą. Rozpoczęła się przemiana systemowa i gwałtowna prywatyzacja. Popatrzmy na jej skutki. Polska pozbyła się całych gałęzi przemysłu; wielkie zakłady przemysłowe w większości albo upadły albo nie są już w polskich rękach. Stały się własnością obcego kapitału. Prywatyzacja w Polsce miała cechy „forenyzacji” (od słowa foreign – zagraniczny). W wyniku prywatyzacji dochodziło też często do likwidacji komórek innowacyjno-wdrożeniowych istniejących wcześniej przy polskich firmach. Zmniejszył się tym samym potencjał polskiej myśli inżynierskiej. Z inżynierów Polacy zamienili się w specjalistów do spraw marketingu, handlowców lub zwykłych pracowników. Sprzedaż polskiego majątku narodowego objęła też znaczną cześć polskich czasopism i gazet. Czy więc taka właśnie miała być wolna Polska?
W przeciwieństwie do Japonii, gdzie zdecydowana większość dużych firm to przedsiębiorstwa japońskie, które za pomocą własnych naukowców i inżynierów rozwijają zaawansowane technologie, w Polsce nie rozwija się już dziś prawie myśl naukowo-techniczna. Zagraniczni właściciele polskich firm najczęściej bazują na badaniach naukowych prowadzonych w swoich krajach i nie są na ogół zainteresowani finansowaniem badań w Polsce. Często ograniczają produkcję do półproduktów.

Według danych Komisji Europejskiej Polska znajduje się na ostatnim miejscu wśród krajów UE pod względem procentowego udziału w eksporcie zaawansowanych technicznie wyrobów.

A zagraniczni właściciele polskich gazet? Nie należy też wierzyć w ich bezinteresowność. W przypadku sprzeczności interesów miedzy Polską a narodem, który reprezentują, wybiorą swój własny. Przykładem może być „Dziennik Zachodni”, którego właścicielem jest potężny niemiecki koncern „Polskapresse”. Dziennik popiera śląskich separatystów.

Do tego obrazu należy dodać działania naszego rządu związane z procesem integracji. Niemal wszyscy cieszyliśmy się z wejścia Polski do UE w 2004 roku, ale dzisiaj nastroje nie są już tak optymistyczne. Powodem jest po pierwsze kryzys gospodarczy w Unii. Polsce udało się wprawdzie uniknąć kryzysu, jaki ogarnął kilka krajów unijnych, a to dlatego, że nie jesteśmy w strefie euro i możemy nadal prowadzić niezależną politykę fiskalną.

Euro to waluta skompromitowana. Tymczasem przedstawiciele rządu nadal głoszą z uporem tezę o konieczności jej przyjęcia, co uzależni Polskę jeszcze bardziej od UE, ograniczy nasze możliwości prowadzenia niezależnej polityki oraz doprowadzić może do wzrostu cen, stagnacji gospodarczej i kryzysu.

W obecnej polityce rządowej trudno jest zresztą zauważyć jakikolwiek konstruktywny element poza dostosowywaniem Polski do wymogów unijnych, także w sprawach moralności i wychowania. Statystyki są niepokojące. Polska jest krajem, gdzie kobiety rodzą coraz mniej dzieci. Z przeciętną zaledwie 1,3 dziecka na kobietę zajmujemy obecnie 13. miejsce na świecie od końca! Wynika to w dużej mierze z wymogów pracodawców wobec kobiet, które boją się utracić pracę, oraz ubóstwa polskich rodzin. Zamiast zająć się tym problemem nasz rząd, zapewne z uwagi na presję unijną, promuje związki partnerskie. Wiadomo, że z tych dzieci nie będzie. W szkołach zaś planuje się wprowadzić obowiązkowy przedmiot mający na celu przekonanie młodzieży, że każda orientacja seksualna jest tak samo pozytywna.

Totalitaryzm niszczy autonomię moralną indywidualnego człowieka, odbiera wychowanie rodzicom i zastępuje je własnym z góry narzuconym systemem moralnym i ideologicznym. W takim właśnie kierunku idzie Unia Europejska. Jest to sprzeczne z polskim pojęciem wolności.

Wizja przyszłości Polski
W Polsce są obecnie dwie główne partie polityczne, których przedstawiać nie muszę. Pierwsza z nich, obecnie przy władzy, to usłużni naśladowcy Unii, sprowadzający politykę państwa do procesu integracji. Druga z kolei to partia, która, choć patriotyczna, nie może się wyzwolić z pęt historii. W rezultacie żadna z nich nie myśli poważnie o przyszłej Polsce.
Aby Polska była Polską, Polacy powinni się po pierwsze czuć prawdziwie wolni – wolni do kształtowania swojego życia i wychowywania swoich dzieci zgodnie z własnym sumieniem. Musi być to kraj wolny od totalitarnych ideologii; kraj silny, bogaty i niezależny – gdzie powstaje polska myśl, zarówno humanistyczna, jak i techniczna; gdzie rozwija się własny przemysł; gdzie rodzą się w obfitości nowe pokolenia i gdzie obywatel nie musi wyjeżdżać za granicę za pracą, lecz może na miejscu spełnić się życiowo.

Tylko siła zapewni przyszłej Polsce pomyślność. W polityce słabość jest zawsze zaproszeniem do agresji. Państwo nie może być silne bez silnej gospodarki i własnego rozwiniętego przemysłu, a ten z kolei zależy od rozwoju naukowego i technicznego.  Zwiększenie siły Polski, a w szczególności jej konkurencyjności na światowych rynkach gospodarczych oraz rozwój nauki i techniki, powinno być zatem naczelnym zadaniem rządu.

Myślmy o przyszłości. Historię warto znać, aby się z niej uczyć i wysuwać praktyczne wnioski, aby nie popełnić już podobnych błędów. Jednak nasza przyszłość zależy od zdolności do innowacji i umiejętności wytwarzania oraz zastosowania nowoczesnych technologii. Pierwszym krokiem powinno być zwiększenie nakładów budżetu na badania naukowe. Należy zachęcać polskich naukowców wykształconych za granicą do powrotu do kraju, odnajdywać i nagradzać talenty. Za rozwojem nauki musi z kolei iść rozwój techniki. Polska będzie krajem przyszłości, jeżeli stanie się wiodącym eksporterem zaawansowanych technologii. Nowoczesna Polska, kraj przodujący pod względem naukowo-technicznym, umiejący jednocześnie korzystnie swoje technologie sprzedać, dbający o rodzinę i przyszłość pokoleń, będzie jednocześnie krajem bogatym i silnym.
Silna Polska, która jest prawdziwie Polską, oto wizja naszej przyszłości. W dzisiejszych czasach na arenie międzynarodowej wygrywa się dzięki niezależnej polityce gospodarczej i fiskalnej, rozwojowi nauki i techniki, a ponadto dzięki takim podstawowym wartościom jak rodzina, mądrość przywódców i cnoty obywateli.

Nieco krótsza wersja tekstu ukazała się w Tygodniku Solidarność ( nr 26/2013).

Włodzimierz Julian Korab-Karpowicz jest filozofem i myślicielem politycznym. Studiował na Politechnice Gdańskiej i KUL. W roku 1999 uzyskał doktorat z filozofii na Uniwersytecie Oksfordzkim. Wykładał na wielu zagranicznych uczelniach.

Portal polska-azja.pl to platforma swobodnej wymiany myśli i poglądów na tematy azjatyckie. Tym samym opinie wyrażone w opublikowanych tekstach wyrażają jedynie poglądy ich autorów i nie reprezentują stanowiska CSPA.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
W. Julian Korab-Karpowicz: Aby Polska była Polską i drugą Japonią Reviewed by on 4 sierpnia 2013 .

Na zakończenie pamiętnego strajku w Gdańsku w 1980 roku Lech Wałęsa powiedział: „Zbudujemy w Polsce drugą Japonię”. W czasie swojej prezydentury nie wdrożył jednak tego w czyn. W „Tygodniku Powszechnym” tłumaczył potem, że jego hasło było wybiegiem dyplomatycznym i nigdy niezrealizowanym marzeniem. Warto do tego hasła teraz powrócić. „Bycie drugą Japonią” to doskonała i w

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 5

  • Wspolpraca z Japonia jak najbardziej jest mozliwa, szczegolnie ze Japonczycy wyruszyli do Europy z wizytami na wysokich szczeblach, ktorych tematem byly sprawy gospodarcze. Shinzo Abe byl takze w Polsce, gdzie spotkal sie z premierami Grupy Wyszehradzkiej. Tylko, ze aby realnie do tego podejsc to wymagaloby to wylaczenia fiksacji obecnej klasy politycznej na punkcie UE, ktora uwaza sie za cywilizacyjny punkt odniesienia.
    Ciekawie poruszyl pan aspekty kulturowo spoleczne. Najwiekszym problemem w Polsce sa kompleksy wobec Zachodu, zupelnie pozbawione zdrowego rozsadku. Takich kompleksow zupelnie nie ma Japonia, gdzie i owszem bierze z Zachodu to co uwaza, ze jest im konieczne, ale przerabia to na swoj wlasny sposob, przy okazji osiągajac o niebo lepsze rezultaty w tej kwestii niz Zachod. Toyota jesli chodzi o system zarzadzania jakoscia, gdzie Zachodni producenci nie potrafia sie nawet do tego zblizyc, czy legendarna kolej Shinkansen, ktorej punktualnoscia nie dorownuje nic na Zachodzie. Jest jedna cecha szczegolnie wyrozniajaca Japonczykow, jest to jednosc narodowa, ktora zauwazyl juz Roman Dmowski, a ktora w Polsce nie istnieje, a jesli sie pojawia to rozbijana jest przez przedstawicieli tak zwanych „elit”.

    • Współpraca jest jak najbardziej możliwa, ale nie ma co udawać, że nasz region (Grupa Wyszehradzka) ma jakieś większe znaczenie dla Japonii. Abe był w Polsce przejazdem, gdyż wybierał się na szczyt G8 do Irlandii (co nie zmienia faktu, że MSZ-towi należą się gratulacje, że wizyta się w ogóle odbyła). Japończycy trochę powrócili do regionu, bo poczuli zwiększoną obecność Chińczyków w Europie Środkowej i nie chcą tracić wpływów na rzecz Chin. Niemniej jednak strategiczne interesy Japonii leżą w Azji i Pacyfiku i na Bliskim Wschodzie (Zatoka Perska) skąd płyną do Kraju Kwitnącej Wiśni wszelkie surowce energetyczne. Polska, czy szerzej Grupa Wyszehradzka, a nawet Unia Europejska, jest zdecydowanie na bocznym torze.

      • Avatar PZ

        Oczywiscie, ze Wyszehrad nie jest jakims znaczacym partnerem handlowym dla Japonii, ale dobrze ze zostal zauwazony. Aby rozwijac wspolprace nalezaloby dobrze sie zastanowic w jakich sektorach, co moze zaoferowac Japonia i na odwrot, aby nie bylo to na zasadzie improwizacji i dyplomacji wycieczkowej. Oczywista jest energetyka, w tym jadrowa, mimo negatywnego PRu po Fukuszimie.
        Dwaj najwieksi partnerzy handlowi Japonii to Chiny i USA. UE jako calosc jest trzecia, gdzie Niemcy sa szczegolnie istotnym partnerem, zatem nie jest tak, ze UE ma marginalne znaczenie.
        Takze w Europie Zach. nie chca tracic wpływow na rzecz Chin. Nalezy sie tylko z tego cieszyc.

  • Poza tym, że porównywanie krajów tak dramatycznie odmiennych jak Japonia i Polska jest całkowicie pozbawione sensu, to w tym artykule nie ma prawie żadnych konkretów, na czym niby Polacy mieliby się wzorować od Japończyków, a 2/3 jest poświęcone poglądom autora nt. wewnętrznej polityki w Polsce…

  • Ideały są piękne. Tylko ich realizacja rozbija się o prozę dnia codziennego. Dziś w kosciołach czytany był list Episkopatu Polski na temat : sierpień – miesiąc tzeźwości. Podano w nim, że rejestrowane spożycie alkoholu w Polsce wynosi 13 litrów rocznie na osobę plus dwa i pół litra nierejstrowane. Czy można te ideały ralizować „po pijaku”.? Jak ta sprawa wygląda w Japonii?

Pozostaw odpowiedź