Artykuły,Chiny news

W. Jakóbik: Na brzegu Rubikonu

Chuck Hagel

Chuck Hagel

Napięcie w regionie Azji i Pacyfiku rośnie. Choć mało kto mówi o tym wprost, winą za ten stan rzeczy obarczane jest Państwo Środka. Zbliżające się spotkanie Baracka Obamy i Xi Jinpinga w USA będzie okazją do uziemienia tego napięcia. O ile przywódcy skorzystają z owej możliwości.

Niedługo po zakończeniu kolejnej odsłony Dialogu Shangri-La w Singapurze i przed zbliżającą się wizytą sekretarza generalnego Komunistycznej Partii Chin Xi Jinpinga w Kaliforni atmosfera wokół Państwa Środka zagęszcza się. Nie licząc zalewu pustych deklaracji ministrów obrony narodowej, którzy uczestniczyli w kolejnym Dialogu, Stany Zjednoczone oraz Japonia zaprezentowały twarde stanowisko wobec coraz bardziej „asertywnej” polityki Pekinu.

Sekretarz obrony Chuck Hagel oskarżył Chiny o odpowiedzialność za serię ataków cybernetycznych w amerykańskim sektorze bezpieczeństwa, które doprowadziły do kradzieży kluczowych danych wojskowych, z informacjami na temat nowego myśliwca F-35 na czele. W ten sposób uderzył pięścią w stół przed spotkaniem Xi z dobrym policjantem – prezydentem Barackiem Obamą. Jest ono zaplanowane na 7-8 czerwca. Hagel wzmocnił w ten sposób pozycję negocjacyjną Waszyngtonu, który będzie mógł teraz domagać się od Chińczyków określonych koncesji w zamian za przymknięcie oka na tak mocne uderzenie w bezpieczeństwo USA. Zgodnie z zapowiedziami, celem rozmów w Kalifornii ma być budowa „wzajemnego zaufania i prywatnych więzi między przywódcami”. Amerykanie mają już listę sprawunków niezbędnych dla realizacji tego celu. Obama może poruszyć temat wojny walutowej między dolarem i juanem. Po raz kolejny może zaapelować o zaprzestanie sztucznego zaniżania wartości tego drugiego. Amerykański prezydent z pewnością będzie rozmawiał z Xi o napięciu na Morzu Południowochińskim. Atak cybernetyczny Chin może tu posłużyć jako wytrych do popchnięcia owych spraw naprzód. W ten sposób straty sektora obronnego USA mogą zostać przekute na zyski polityczne.

Nie mniej bojowe stanowisko od Hagela zaprezentował podczas Dialogu Shangri-La minister obrony narodowej Itsunori Onodera wspominający w swej przemowie o „silnej Japonii”. Japończycy prowadzą obecnie intensywną modernizację wojskową, która jest reakcją na wzrost potencjału militarnego Chin. Także w swoich dokumentach wymieniają Państwo Środka jako główne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Również inne kraje regionu, jak Filipiny i Wietnam, będące sojusznikami Stanów Zjednoczonych sygnalizowały rosnący niepokój, powodowany przez chińskie aspiracje. Chińczycy nie pozostali dłużni. Podczas Dialogu marszałek Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej gen. Qi Jianguo ocenił, że marynarka chińska patroluje Morze Południowochińskie, ponieważ jest to terytorium należące do Chin.

Wszystkie te okoliczności sprawiają, że spotkanie w Kalifornii może być punktem bez powrotu lub okazją do przekroczenia Rubikonu przez jedną ze stron. Dyplomatyczne zabiegi zeszły już na drugi plan. Ameryka i jej sojusznicy będą teraz oczekiwać od Chin konkretnych koncesji. Problem polega na tym, że rosnące w siłę militarną Państwo Środka może być zbyt ambitne, by na takie się zgodzić.

Wojciech Jakóbik, ekspert Instytutu Jagiellońskiego

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
W. Jakóbik: Na brzegu Rubikonu Reviewed by on 10 czerwca 2013 .

Napięcie w regionie Azji i Pacyfiku rośnie. Choć mało kto mówi o tym wprost, winą za ten stan rzeczy obarczane jest Państwo Środka. Zbliżające się spotkanie Baracka Obamy i Xi Jinpinga w USA będzie okazją do uziemienia tego napięcia. O ile przywódcy skorzystają z owej możliwości. Niedługo po zakończeniu kolejnej odsłony Dialogu Shangri-La w Singapurze

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 8

  • Czytałem dosłownie z tekstu na którym bazowalem, nie mam teraz do niego linka ale może rzeczywiście warto sprawdzić.

    P.S. Afera wokół Snowdena dowodzi, że Chińczycy nie chcą się dogadać

    • Afera Snowdena przede wszystkim dowodzi to o czym wszyscy wiedzieli/domyślali się, że Ameryka również
      szpieguje. Swoją drogą szpiegują chyba cały świat, łącznie z prywatna korespondencją swoich obywateli.

      Nie wiem na co liczyli Amerykanie zarzucając Chinom cyberszpiegostwo, jednocześnie robiąc to samo.
      Że Chiny będą milczeć ?

      • Avatar Wojciech Jakóbik

        Sądzę, że każdy kto liczył na to, że państwa demokratyczne zrezygnowały z działalności swoich służb się grubo przeliczył. A że Amerykanie są najdalej technologicznie to mają taki PRISM. Jestem pewien, że rywale geopolityczni mają (być może słabsze) odpowiedniki. Kiedyś były teczki, teraz są konta na FB

      • Avatar Zyggi

        @ Wojciech Jakubik.
        Cyt. „Kiedyś były teczki, teraz są konta na FB”.
        No, nie do końca. Ci, którzy są rzeczywistym zagrożeniem dla Zachodu, nie będą się z tym obnosili na FB. Co innego, gdyby służby chciały uganiac się za małolatami robiącymi sobie na FB kpiny z amerykańskiego prezydenta. Ale o taki infantylizm ich nie podejrzewam. Tak więc dorabianie Zuckerbergowi gęby kapusia to raczej kula w płot.

      • Avatar Zyggi

        @ Wojciech Jakóbik.
        Cyt. „Kiedyś były teczki, teraz są konta na FB”.
        No, nie do końca. Ci, którzy są rzeczywistym zagrożeniem dla Zachodu, nie będą się z tym obnosili na FB. Co innego, gdyby służby chciały uganiac się za małolatami robiącymi sobie na FB kpiny z amerykańskiego prezydenta. Ale o taki infantylizm ich nie podejrzewam. Tak więc dorabianie Zuckerbergowi gęby kapusia to raczej kula w płot.

  • Panie Wojtku,

    „Podczas Dialogu marszałek Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej gen. Qi Jianguo ”

    O ile pamiętam z historii to w niektórych armiach były stopnie marszałek polny, generał-pułkownik, generał-porucznik, ale o stopniu
    marszałek-generał jeszcze nie słyszałem.

  • Wojtku

    wydaje mi sie ze jest dokladnie na odwrot. spotkania takie sluza wygladzeniu i zagadaniu problemow, nie zas zaostrzeniu
    ponadto wladze chinskie sie przesadnie chyba nie przejmuja opinia usa czy sasiadow
    sa oni wobec chinskiej agresji wojskowej i ekspansji terytorialnej w znacznej mierze bezsilni
    choc powoli formuje sie nowy porzadek, sojusze i zaciesnia wpolpraca na wielu polach i mysle, ze to w artykule takze masz na mysli

    promowanie kradziezy jako polityki panstwowej nie swiadczy dobrze o chrl
    zastanawia mnie zarazem frajerstwo amerykanskich firm zbrojeniowych i wladz, ktore calymi latami nie byly sobie w stanie poradzic z hackerstwem chin i zamiataly je pod dywan

    • Avatar Wojciech Jakóbik

      Wg. mnie Amerykanie planowali to spotkanie jako okazję do załagodzenia ale po skandalu z F-35 nie będą mogli go w ten sposób wykorzystać. Usztywnienie stanowisk pokazuje wypowiedź Xi, który stwierdził, że to Chiny są ofiarą cyberterroryzmu i USA mogą im pomóc w walce ze zjawiskiem. Takie gadanie do siebie. Wg. mnie miejsca na dialog jest coraz mniej

Pozostaw odpowiedź