Komentarz eksperta

S. Prokurat: Tajlandia – kraj żółto-czerwonych kłopotów

Sergiusz-Prokurat2Przedłużające się protesty w Tajlandii nie są jedyną przyczyną upadku rządu premier Yingluck Shinawatry, jak się podaje w mediach. Są także inne powody, m.in. czysto ekonomiczne, np. problem z subsydiowaniem ryżu.

Protesty w Tajlandii (tym razem żółtych koszul, czyli stronnictwa popierającego króla i „stare układy” ) zaczęły się w zeszłym miesiącu, gdy rząd pięknej premier Yingluck Shinawatry poparł projekt ustawy amnestyjnej, umożliwiłaby powrót do Tajlandii Thaksina Shinawatry. Thaksin, brat premier Tajlandii, od kilku lat jest w centrum zdarzeń i powodem burzliwych prostestów. Jego zwolennicy, czerwone koszule, to biedota, ale i ludzie pragnący nowoczesności tu i teraz, chcący godnie żyć. Idee Thaksina, skazanego w 2008 r. na więzienie za korupcję i ostatecznie „wydalonego” z kraju, zyskały wielu odbiorców. Odsunięcie oskarżanego o korupcję i brak szacunku dla króla Thaksina zapoczątkowało okres niestabilności w Tajlandii. Były premier, który przebywa w Dubaju na emigracji, wciąż pozostaje szarą eminencją w swojej ojczyźnie.  Także pośród zwykłych ludzi.

Jego rządząca od ponad dwóch lat siostra jest dla ludu „drugim Thaksinem”, tyle tylko, że umiarkowanym i chętnym do kompromisu. W wyborach parlamentarnych 3 lipca 2011 r. Phak Phuea Thai, partia Yingluck Shinawatry, odniosła zdecydowane zwycięstwo, zdobywając 265 miejsc w 500-osobowym parlamencie. Starała się prowadzić politykę w sposób wyważony. Do czasu, gdy problemy ekonomiczne Tajlandii dały o sobie znać i do momentu, gdy zdecydowała, że jest już na tyle spokojnie, że może warto zrobić krok do przodu i zadbać o brata.

To był błąd. Protestujący twierdzą jednak, że gabinetem faktycznie kieruje z zagranicy jej brat. Premier jest w kropce. Prace nad projektem ustawy o amnestii zostały wstrzymane, przynajmniej na razie, ale demonstracje nie ustały. Tymczasem gospodarka Tajlandii słabnie. Protesty straszą turystów, którzy często decydują się odwołać swój urlop w tym słynącym z pięknych plaż kraju. Wzrost gospodarczy w Tajlandii już nie wynosi 5% jak jeszcze rok, dwa lata temu. Szacunki na 2014 r. raczej wskazują na 2% wzrostu PKB, co w porównaniu do innych krajów Azji nie jest zbyt imponujące.

Jednym z problemów, z jakim zmaga się Tajlandia, są interwencje rządowe w branży produkcji i dystrybucji ryżu.  Jak się szacuje, z powodu ekonomicznie nieuzasadnionych subsydiów Tajlandia może tracić nawet 5 miliardów dolarów, czy ponad 5% budżetu tego kraju. Gdy Yingluck doszła do władzy w 2011 roku obiecywała różne rzeczy – podobnie jak Thaksin. M.in. chciała zapewnić każdemu dziecku darmowy internet oraz wykonany w nowoczesnej technologii tablet, który może funkcjonować jako komputer. Ten ostatni pomysł to odświeżenie idei, jaką lansował jej brat Thaksin, gdy u władzy była jego partia Thai Rak Thai, z tą różnicą, że wtedy każde dziecko miało otrzymać laptopa. Plan się jednak nie powiódł, bo zamach stanu w 2006 r. ukrócił „thaksonomikę”, jak popularnie nazywa się mariaż populizmu i keynesizmu oferowanego przez Thaksina.  Yingluck oznacza jednak bardziej umiarkowaną kontynuację „thaksonomiki”.  Przykładowo wprowadziła w życie plan płacenia rolnikom 15 tys. bahtów za tonę ryżu – państwowe dostawy ryżu po cenach znacznie powyżej cen rynkowych. Efekt tego jest taki, że ryż tajski jest trzy razy droższy od ryżu wietnamskiego. Czy można zapytać: „Wiesz co jesz?”, albo „Dobre, bo tajskie!?”. Raczej nie, bo konsumentów interesuje cena.

1

Źródło: The Wall Street Journall

2

Źródło: Thomson Reuters

Aby zrozumieć znaczenie tego faktu, trzeba się odwołać do wartości ryżu w społeczeństwie azjatyckim. Z tą miłością Azjatów do ryżu jest trochę tak, jak z polskim przysłowiem: „jak się nie ma tego co się lubi, to się lubi co się ma”. Ryż więc trzeba kochać, bo jest najtańszy w konsumpcji. Poza tym można z niego zrobić niemalże wszystko, począwszy od smażenia, na zupie czy ciastkach kończąc. Właśnie w Azji można zobaczyć piękne tarasy pól ryżowych, na których ludzie pracują niekiedy od urodzenia do śmierci, produkując ponad 90% światowej produkcji ryżu. Dla Azjatów (Tajów i nie tylko) to właśnie ryż, uprawiany od 5 tysięcy lat, stanowi podstawę i główny składnik pożywienia. U najbiedniejszych ryż to prawie 35% ich dziennej diety. Nic dziwnego, że jest tak ważny.

3

Źródło: The Wall Street Journal

Najwięcej ryżu (w przeliczeniu na osobę) spożywa się w Laosie, Wietnamie i Indonezji. W tej ostatniej to ponad 150 kg na osobę rocznie.  Jeżeli chodzi o produkcję, to na świecie dominuje Tajlandia i Indie.

Problem pojawia się gdy w Tajlandii jest… nadwyżka, która jest wynikiem dobrej pogody i… programów rządowych, które zachęcają do uprawy ryżu. Za dużo ryżu na rynku, przy zbyt wysokiej cenie – to klasyczny problem interwencjonizmu państwowego. Tajlandia, topowy eksporter, stara się więc jakoś więc sprzedać część swojej nadwyżki 15 mln ton, która powstała w wyniku programu subsydiów. Sytuacja staje się do tego stopnia poważna, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy publicznie doradza Tajlandii, jak odejść od polityki subsydiowania ryżu. Nic dziwnego, w końcu od początku programu zmarnowano na subsydia kwotę 670 miliardów bahtów, czyli 21,2 miliardów dolarów. Za to można by utrzymać przez kilka lat polski system edukacji (uniwersytety, szkoły, licea, gimnazja, podstawówki, wypłaty dla akademików, nauczycieli, granty). Takie są realne koszty populizmu.

Ryż w Tajlandii jest „dobrem strategicznym” – tak tłumaczą działania rządu ekonomiści nienawidzący importu.  Yingluck być może wygra następne wybory, mając za sobą „czerwone koszule”, choć równie prawdopodobne jest to, że zastąpi ją ktoś inny. Planów na wyjście z kryzysu, zbliżenie obu środowisk – żółtych i czerwonych koszul, wciąż nie ma.

4

Źródło: Thomson Reuters

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
S. Prokurat: Tajlandia – kraj żółto-czerwonych kłopotów Reviewed by on 14 grudnia 2013 .

Przedłużające się protesty w Tajlandii nie są jedyną przyczyną upadku rządu premier Yingluck Shinawatry, jak się podaje w mediach. Są także inne powody, m.in. czysto ekonomiczne, np. problem z subsydiowaniem ryżu. Protesty w Tajlandii (tym razem żółtych koszul, czyli stronnictwa popierającego króla i „stare układy” ) zaczęły się w zeszłym miesiącu, gdy rząd pięknej premier

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź