Komentarz eksperta

Radosław Pyffel: Stawką starcia Google i Pekinu jest przyszły kształt światowego internetu

radek2W styczniu Google, oskarżył Chiny o cyberatak i odblokował, a następnie ponownie zablokował wrażliwe dla chińskiego rządu  hasła, które wchodząc na chiński rynek zgodził się cenzurować. Przez dwa miesiące między amerykańskim koncernem a chińskim rządem trwały napięte negocjacje. To najważniejsze w dotychczasowych dziejach ludzkości cyberstarcie należy rozpatrywać w trzech wzajemnie ze sobą splecionych aspektach: biznesowym, politycznym i społecznym (czy też obywatelskim). Jak będzie wyglądał nowy ład, jaki obecnie tworzy się w globalnej sieci ?

Po pierwsz jednym z  jego fundamentów będzie olbrzymi wpływ Chin, które już obecnie są największym rynkiem internetowym świata. Rynek ten w dalszym ciągu rośnie i już wkrótce będzie dwukrotnie większy niż amerykański. W 2000 roku w Chinach po internecie serfowało zaledwie 22 miliony użytkowników. W 2005 roku gdy Google podjął decyzje iż wchodzi za Wielki Mur, liczba ta osiągnęła 103 miliony. Od tamtej pory wzrastała w tempie 10-19 procent rocznie, by w zeszłym roku osiągnąć wzrost 28,7 procenta. Szacuję się, iż dziś za Wielkim Murem mieszka 384 milionów internautów i przez najbliższe lata liczba ta powinna się zwiększać o kolejne dziesiątki milionów rocznie.

Po drugie, wspomniany aspekt biznesowy. Zarówno rząd chiński, jak i wielu niechętnych Google komentatorów podkreśla, iż firma w 2006 roku wchodząc na rynek bez problemu zaakceptowała fakt iż określone frazy będzie musiała blokować.

Google który posiada nieco ponad 30 procent rynku (przychodów) i skupia kilkadziesiąt milionów internautów otwartych na świat i technologiczne nowinki, wyraźnie jednak przegrał z prostą, lokalną i bardziej „ludową” wyszukiwarką baidu.com, której udział w rynku wynosi około 60 procent. Wśród krytycznych głosów w styczniu tego roku, podejrzewano nawet Google, o ….zwykłą reklamę. Konkurent Microsoft zamiast włączyć się w kampanię na rzecz walki z cenzurą w Chinach, nazwał działania Googla „najbardziej żałosną taktyką biznesową wszech czasów”.

Po trzecie – polityka. Od 1978 roku, pomysł na modernizację Chin sprowadza się do utrzymania dyktatury, gwarantującej stabilność. Pekin znalazł się w pułapce i albo utrzyma stworzony w początkach chińskiej sieci system kontroli, nazywany Wielkim Murem Internetowym (The Great Firewall of China), albo zgodzi się na warunki Googla i demontaż Muru. Wówczas nastąpiłby efekt domina…. Niewykluczone zresztą, że pomimo determinacji cyberpolicji, Mur, którego Jacek Kaczmarski nie mógł sobie w latach 80-tych nawet wyobrazić, za którymś razem padnie…

Gdyż, po czwarte – w Chinach pojawiła się liczna kilkumilionowa grupa młodych użytkowników Googla, która postanowiła go bronić. W styczniu  w sposób autentyczny i spontaniczny, bez inspiracji zachodnich mediów, temat obrony Googla stał się tematem numer jeden w chińskim internecie, a  jego zwolennicy składali kwiaty przed siedzibą koncernu w pekińskiej „Dolinie Krzemowej” Zhongguancun (natychmiast usuwane przez służby porządkowe, stąd słynne już w chińskim internecie „feifa xianhua”- oznaczające „nielegalne składanie kwiatów”, ironiczne określenie tłumaczenia absurdalnego zakazu…)

Ta wielkomiejska, mówiąca nieźle po angielsku i będąca w kontakcie z zagranicznym światem młodzież, nie jest ani nieodpowiedzialna, ani naiwna, lecz pragmatycznie walczy o swoje. Po zablokowaniu Facebooka, Youtube’a – tych kilkadziesiąt milionów młodych ludzi znalazłoby się za jeszcze szczelniejszym Wielkim Murem Internetowym i byłaby skazana wyłącznie lokalny internet i portale społecznościowe. Odcięci od świata, mogliby się kontaktować jedynie z tymi cudzoziemcami, którzy zarejestrują się w chińskich odpowiednikach Facebooka, Skype i będą zamieszczać filmy na chińskim Youtube (www.tudou.com). Wykluczenie z globalnej internetowej społeczności byłoby to dla tej grupy wyjątkowo uciążliwe.

W sytuacji, w której rząd nie ugnie się i utrzyma Great Firewall of China, możliwe są dwa scenariusze. Pierwszy- polityka otwarcia zamieni się w politykę zamknięcia, a Chiny wrócą do stanu sprzed 1978 roku (w długiej historii tego kraju, zamknięcie nie było wcale rzadkością). Ostatecznie kilkaset milionów użytkowników wystarczy, by stworzyć swój własny internetowy świat…

Wariant drugi to ekspansja chińskich serwisów, które w ciągu kilkudziesięciu lat zastąpią amerykańskie, a miliony Arabów, Hindusów, Europejczyków i Latynosów, będzie posiadać konto w portalach społecznościowych akceptowanych przez chiński rząd, gdyż tylko w ten sposób można będzie internetowo kontaktować się z mieszkańcami Chin.

Po piąte, cyberstarcie Googla z Pekinem wpisuję się w coraz ostrzejszą rywalizację Chin i USA.

Sergiej Brin, jeden z szefów i założycieli Googla, zaapelował do rządu USA o wsparcie, wskazując na ścisły związek pomiędzy gospodarką a cenzurą. W jego przekonaniu usługi i informacja są najlepszym towarem eksportowym USA, chińskie regulacje zmniejszają więc konkurencyjność amerykańskich przedsiębiorstw, a tym samym stanowią barierę handlową. Już w styczniu w tej sprawie interweniowała Hillary Clinton (bez rezultatu).

Wiele wskazuje na to, iż Google to starcie zdecydowanie przegrał. Coraz więcej także zagranicznych firm działających w Chinach, już usłużnie zapowiedziało rezygnację z jego oprogramowania.

Porażka Google, to początek nowego ładu jaki zaczyna tworzyć się w światowym internecie. Po tej zwycięskiej próbie sił, wpływ Pekinu na światowy internet będzie coraz większy. Oczywiście pod warunkiem, że The Great Firewall of China nie upadnie. A ataki na niego mogą wzrastać wprost proporcjonalnie do wzrostu znaczenia Chin.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Radosław Pyffel: Stawką starcia Google i Pekinu jest przyszły kształt światowego internetu Reviewed by on 28 marca 2010 .

W styczniu Google, oskarżył Chiny o cyberatak i odblokował, a następnie ponownie zablokował wrażliwe dla chińskiego rządu  hasła, które wchodząc na chiński rynek zgodził się cenzurować. Przez dwa miesiące między amerykańskim koncernem a chińskim rządem trwały napięte negocjacje. To najważniejsze w dotychczasowych dziejach ludzkości cyberstarcie należy rozpatrywać w trzech wzajemnie ze sobą splecionych aspektach: biznesowym,

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź