Chiny news,Wydarzenia i zapowiedzi

Przeczytaj: Radosław Pyffel w wyborcza.biz o chińskim planie pięcioletnim

wyborczabizZapraszamy do lektury artykułu Radosława Pyffela w portalu wyborcza.biz pod tytułem: „Plan pięcioletni to żadna rewolucja”. Nasz ekspert wypowiada się w nim na temat chińskiej gospodarki a także jej globalnych powiązań.

Serdecznie zapraszamy,

CSPA

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Przeczytaj: Radosław Pyffel w wyborcza.biz o chińskim planie pięcioletnim Reviewed by on 16 października 2010 .

Zapraszamy do lektury artykułu Radosława Pyffela w portalu wyborcza.biz pod tytułem: „Plan pięcioletni to żadna rewolucja”. Nasz ekspert wypowiada się w nim na temat chińskiej gospodarki a także jej globalnych powiązań. Serdecznie zapraszamy, CSPA Udostępnij:        

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 5

  • Avatar Wiesław Pilch

    Szanowny pan Pyffel zrobił- moim zdaniem – dwa błędy (któż ich nie popełnia!) w inkryminowanym tekście.
    Po pierwsze: ” …wyrównywanie różnic pomiędzy bogatymi a biednymi. Żeby to osiągnąć, wzrost musi być bardziej zrównoważony -dlatego możliwe, że cele i założenia zostaną nawet obniżone do 7,5 proc”.
    Otóż, żeby móc „zasypać’ ten rów, potrzebne sa pieniądze i to na rozwój, żeby nie rozdawać a dawać możliwości. ROZWÓJ ZRÓWNOWAŻONY. Do tego potrzebny jest wzrost PKB a nie spadek. Do tego potrzebne są wpływy z eksportu. Być może się myle, to w końcu Pan jest ekspertem nie ja.
    Nota bene, obniżanie PKB jest efektem drastycznego schładzania sektora nieruchomości. Jak zwykle: coś za coś. Schładzamy gospodarkę bo w nieruchomościach się pali, ale w innym miejscu – np. opiece medycznej mamy do dyspozycji znacznie mniej pieniędzy, bo właśnie schłodziliśmy gospodarkę.

    Po drugie: …”Tempo przechodzenia Chin z gospodarki proeksportowej, na gospodarkę skoncentrowaną na pobudzaniu popytu wewnętrznego”.
    Oni nie przechodzą z jednej do drugiej, Oni budują sobie tę „drugą nogę” na której państwo będzie stało bardziej stabilnie (biorąc pod uwagę wszystkie czynniki, zarówno zewnętrzne jak i wewnętrzne). Jestem o tym przekonany od czasu gdy wprowadzno w zycie pierwszy pakiet stabilizacyjny. Dlaczego pierwszy? Dlatego że -mam nadzieję- wprowadzą drugi, nie pod wpływem rozwijającego się kryzysu, a po prostu z konieczności radykalnego zwiększenia popytu wewnętrznego (i tu się kłania sprawa juana). Który to popyt załatwia większość problemów- vide uniknięcie przez Polskę większych problemów w 2009 r. i niemożliwość ich uniknięcia w USA teraz.
    Ale to tylko takie luźne przemyślenia faceta który kocha Chiny.

    • Avatar Radek Pyffel

      Ma Pan racje. „Buduja druga noge” w koncu to wzrost zrownowazony, a nie „albo albo”. Tego niuansu w mojej wypowiedzi ( de facto jest to spisana wypowiedz, ktora autoryzowalem) zabraklo.
      W przypadku 7,5 proc- tez wkradla sie niescislosc, ale inna niz ta o ktorej pan pisze. Chodzi o to ze wskazniki moga zostac zmniejszone do 7 % i ten wzrost zostanie uznany za wystarczajacy. Dotychczasowy jest wiekszy, ale bywa osiagany sztucznie i „nie ma jakosci” tzn wytwarza tylko cyfry a nie przeklada sie na wzrost poziomu zycia, awans cywilizacyjny, poziom kulturalny, zadowolenie obywateli itd a wiec wszystkie wazne aspekty spol harmonijnego ktore buduja teraz Chiny.

  • Avatar Piotr Badura

    Szanowny Panie Radosławie
    Przeczytałem Pana artykuł z zainteresowaniem. Lubię czytać Pana teksty o Chinach. Wydaje mi się, że są one najrzetelniejsze ze wszystkich ukazujących się w naszych mediach. W Pana tekście o chińskim planie pięcioletnim jest jednak pewien niepokojący element. Napisał Pan: „Na obecnej sytuacji tracą nie tylko Stany…” (chodzi, mówiąc skrótem, o zbyt niskie ceny chińskich towarów eksportowych).
    Gdy dokonuję zakupu, np. samochodu, a sprzedający zaniża jego cenę, to ja zyskuję a sprzedający traci. Zaniżona cena oznacza stratę dla sprzedającego i zysk dla kupującego. To aksjomat. Jeśli ktoś wpiera Panu, że w stosunkach międzynarodowych jest odwrotnie, że tam na zaniżonej cenie zarabia sprzedający a traci kupujący, to Pana reakcja powinna być: „Ty do mnie mów, a ja zdrów”.
    Obawiam się, że przyjęcie na wiarę niedorzeczności, iż w międzynarodowej wymianie zaniżona cena to zysk sprzedającego i strata kupującego, uniemożliwia zrozumienie tego, co dzieje się w światowej gospodarce.
    Pozdrawiam serdecznie

    • Zgadzam się w 100%. Zresztą eksport po zaniżonych cenach nie jest domeną Chin. Plajtujące UE i USA kochają pouczac inne kraje na temat tego, jak ich zdaniem powinna funkcjonowac gospodarka rynkowa. Jednocześnie ich farmerzy wciąż korzystają z dopłat z coraz bardziej dziurawych budżetów, a produkty rolno-spożywcze są sprzedawane często poniżej kosztów produkcji. Z oczywistą stratą dla producentów w biedniejszych krajach, które na taką politykę póki co nie stac. Tak wygląda „wolny rynek” w wydaniu amerykańsko-unijnym…
      Jak było łatwe do przewidzenia, ci, którzy stosowali się do dyktatu Zachodu i zawyżali kurs własnej waluty, wychodzili na tym, jak Zabłocki na mydle. Klasykiem jest tu wspomniana przeze mnie klka dni temu Argentyna z lat 90-tych. Posłuszna dyrektywom MFW, związała kurs peso wobec USD w stosunku 1=1. Efektem było załamanie całych sektorów gospodarki przy jednoczesnej orgii zakupów importowanych dóbr. Oczywiście ten stan rzeczy nie trwał zbyt długo, kończąc się w 2001 r. bankructwem Srebrnej Republiki połączonym z upadkiem rządu i walkami ulicznymi.
      Nie dziwi więc, że Chiny (i nie tylko one) widząc takie doświadczenia innych krajów, ani myślą wsłuchiwac się w ekonomiczne dogmaty i pełne hipokryzji pouczenia płynące z zachodniej hemisfery.

    • Avatar Radek Pyffel

      Panie Piotrze,
      Dziekuje za komentarz. Przyznam sie szczerze ze tej kwestii wojen walutowych nie mam dobrze opracowanej. Zastanawia mnie jednak dlaczego w takim razie USA i Indie wywieraja taka presje na Chiny by wzmocnily juana. Czy nie chca taniej kupowac? Dlaczego wola kupowac drozej od Chin?
      Czy dlatego ze poza zyskiem ekonomicznym, jest tez zysk polityczny, a poza dobrem konsumentow, dobro panstwa itd ?

Pozostaw odpowiedź