Chiny news,Wywiady

Polski biznes w Chinach – Część 4: Przyszłość rynku chińskiego – Aneta Raczek

Aneta RaczekRadosław Pyffel: Porozmawiajmy o mitach dotyczących rynku chińskiego i działalności na nim. Jakie dostrzega Pani mity w Polsce, czy często się Pani z nimi spotyka i z czego one wynikają?

Aneta Raczek: W naszym przypadku to są dwa mity, choć myślę, że są coraz rzadsze, bo dostęp do informacji o rynku chińskim jest na tyle szeroki, że te mity same obumierają. Jednak jeszcze kilka lat temu ciągle słyszeliśmy, że Chińczycy pracują za przysłowiową miskę ryżu, co naprawdę jest dużym mitem. Ja mogę się wypowiadać za te prowincje przemysłowe, które znam, które odwiedzam, gdzie regularnie bywam. Nie wykluczam, może są jakieś miejsca w tym wielkim kraju, gdzie jest tak ekstremalna, trudna sytuacja. Natomiast w tych miejscach, gdzie my funkcjonujemy i które są nam znane, to są naprawdę mity. Kolejnym mitem jest to, że zatrudniane są dzieci i że pracują ciężko w fabrykach. Mnie się nie zdarzyło w kilkunastoletniej historii spotkać dzieci, które by pracowały przy produkcji czy przy montażu. Tak jak mówię, odnoszę się do rejonów bardziej uprzemysłowionych i tych, które znam, więc dla mnie ciągle to jest mit. Mitem myślę jest też przekonanie pokutujące od dawna, że wszystko, co chińskie jest beznadziejne i kiepskiej jakości. Myślę, że na rynku chińskim można znaleźć też bardzo dobre jakościowo rzeczy, które oczywiście mają swoją cenę.

R. P.: Czas na podsumowanie, czyli analizę mocnych i słabych punktów. Zakładam, że mocną stroną było znalezienie chińskiego partnera. A inne mocne punkty?

A. R.: Mocnym punktem było też dobre odnalezienie się w czasie, wykorzystanie odpowiedniego momentu.

R. P.: A teraz już byłoby za późno?

A. R.: Byłoby trudniej, bo to już zupełnie inaczej funkcjonuje i wygląda. Pewnie z organizacyjnego punktu widzenia byłoby łatwiej, bo jest większy dostęp czy do kadr, czy do wiadomości, informacji, więc pewnie pod tym kątem byłoby łatwiej. Natomiast jest też zdecydowanie większa konkurencja i warunki działalności. Trudno by było znaleźć takie dobre miejsce, w atrakcyjnym rejonie przemysłowym, w atrakcyjnej strefie ekonomicznej. Pod tym kątem byłoby pewnie gorzej. Myślę, że to są najmocniejsze argumenty, że w dobrym czasie trafiliśmy na dobrych, sprawdzonych partnerów i to najprostsza recepta dla biznesu. Te najprostsze rozwiązania są czasem najbardziej efektywne. My nie prowadzimy jakiegoś bardzo skomplikowanego biznesu, to jest prosta produkcja. I myślę, że właśnie proste rozwiązania, proste zasady i prosta strategia przyczyniły się do tego, co udało się osiągnąć.

R. P.: Czy zrobiłaby Pani coś inaczej, gdyby wchodziła Pani jeszcze raz na tamtejszy rynek?

A. R.: W tym momencie korzystałabym z ogólnodostępnej dogłębnej analizy i możliwości poznania miejsca inwestycji. Chociażby dla tych osób, które jeszcze rozważają ten rynek, a nigdy osobiście tam nie były, nie sprawdziły, w tym momencie nie jest to żadnym problemem, żeby wsiąść do samolotu, polecieć i osobiście sprawdzić jak to wygląda.

R. P.: Na początku w Pani firma miała problemy z podwykonawcami i poddostawcami, które jednak udało się szybko rozwiązać. Czy to był koniec problemów, czy pojawiły się kolejne?

A. R.: Przy aktywnej produkcji problemy ciągle się pojawiają, bo ciągle jest coś zmieniane, unowocześniane, czy konstrukcyjnie, czy pod względem organizacji produkcji. Raz większe, raz mniejsze – to żywy organizm, który pracuje i napotyka na normalne problemy produkcyjne. Podobne problemy mamy w naszym zakładzie produkcyjnym w Znojmo w Czechach. To nie są problemy specyficzne dla Chin, tylko problemy wynikające z produkcji, z faktu, że to wszystko żyje, funkcjonuje i rozwija się.

R. P.: Jaka jest przyszłość rynku chińskiego, przyszłość modelu biznesowego, który wcieliła Pani w życie?  Jaka jest przyszłość Chin?

A. R.: Jeżeli chodzi o cały rynek chiński, to myślę, że jest on perspektywiczny. To jeden z największych rynków bezwzględnie, po ilości ludności, wielkości PKB, wiadomo, że ten rynek będzie się na pewno rozwijał i wszyscy chcą tam być. Tylko myślę, że tutaj na pewno każdy powinien rozważyć, czy na pewno jest to właściwe miejsce dla niego. Czy na pewno powinniśmy walczyć o Chiny, odpuszczając inne rynki, na których nas jeszcze nie ma, a do których nam bliżej i na których jest nam łatwiej funkcjonować, kontrolować i gdzie wymagane są mniejsze koszty zaangażowania? Każdy musi sam odpowiedzieć sobie na to pytanie. Na pewno niezaprzeczalnie Chiny są ogromnym rynkiem zbytu, dają ogromne możliwości, ale te ogromne możliwości niosą za robą wielkie ryzyko, bardzo adekwatne do możliwości, być może nawet większe. Jest szereg pułapek i każdy we własnym zakresie powinien próbować ocenić w pełni swoje szanse, możliwości i wiarygodność, a do tego przyjrzeć się rynkom bardziej nam znanym i bliższym. Czy faktycznie już nie ma miejsca na tych rynkach i powinienem już przyglądać się rynkowi chińskiemu?

R. P.: Chiny jako baza produkcyjna – jak Pani to widzi w najbliższych 10 latach? Czy utrzymają się jako „fabryka świata”?

A. R.: Myślę, że na pewno w najbliższych kilku latach się utrzymają, bo inwestycje w rozwój produkcji ze strony Chin były naprawdę bardzo duże i Chińczycy mają już świadomość, że należy inwestować w technologię, rozwój, podejmują coraz więcej tematów, które zawierają nutę innowacyjności, pracują nad poprawą wydajności, automatyzują swoje linie produkcyjne. Ten rynek wewnętrzny nie jest jeszcze na tyle gotowy i dojrzały, żeby zaabsorbować wszystko, co potrafią wyprodukować, więc dla nich to jeden z celów strategicznych, żeby utrzymać swoje rynki eksportowe i być strategicznym dostawcą dla rynków globalnych, zarówno europejskich, jak i amerykańskich. To, co udało się osiągnąć na tym poziomie przemysłowym w chwili obecnej, pozwoli zachować konkurencyjności przez wiele lat.

Aneta Raczek – prezes spółki Ferro S.A., producenta armatury sanitarnej i instalacyjnej.

Biznes w ChinachPowyższy wywiad jest częścią książki „Biznes w Chinach, Jak osiągnąć sukces”, zrealizowanej we współpracy z Centrum Studiów Polska-Azja, wydanej w ramach projektu go-china.pl na zlecenie PAIiIZ. Publikowanie materiałów odbywa się za zgodą PAIiIZ, autora oraz polskich przedsiębiorców, którzy wzięli udział w projekcie.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Polski biznes w Chinach – Część 4: Przyszłość rynku chińskiego – Aneta Raczek Reviewed by on 19 czerwca 2013 .

Radosław Pyffel: Porozmawiajmy o mitach dotyczących rynku chińskiego i działalności na nim. Jakie dostrzega Pani mity w Polsce, czy często się Pani z nimi spotyka i z czego one wynikają? Aneta Raczek: W naszym przypadku to są dwa mity, choć myślę, że są coraz rzadsze, bo dostęp do informacji o rynku chińskim jest na tyle szeroki,

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź