Wywiady

Polski biznes w Chinach – Część 18: Przyszłość rynku chińskiego – Krzysztof Domarecki

Krzysztof DomareckiRadosław Pyffel: Gdyby miał pan wymienić mity dotyczące działalności na rynku chińskim, mylne przekonania co do Chin, które się nie potwierdziły, na co zwróciłby Pan uwagę? 

Krzysztof Domarecki: Nie znałem mitów o Chinach, więc ciężko mi się do tego ustosunkować.

R. P.: A czy dzisiaj, zdarza się Panu usłyszeć opinie o Chinach, które Pan jako osoba znająca rynek, ocenia jako kompletnie nieprawdziwie?

K. D.: Nie jestem w stanie przytoczyć jakichś konkretnych przykładów, bo się mało tym interesuję. Jestem ukierunkowany na działalność w samych Chinach i poruszam się w środowisku osób, które Chiny znają i na co dzień się z nimi stykają, i to są profesjonaliści. Natomiast, jeśli mówimy o Polsce i Europie, to myślę, że w dalszym ciągu Chiny są niedoceniane. Zarówno ich siła ekonomiczna, jak i sprawność biznesowa, jak to jak szybko podnoszą swoją jakość, to Chiny są niedocenianie. Jeśli zobaczymy z jaką prędkością Chińczycy budują nowe dworce kolejowe, z jaką prędkością budują nowe linie kolejowe, z jaką prędkością budują miasta, osiedla czy zakłady, jak szybko budują autostrady lub mosty czy infrastrukturę, no to to jest element, który jest w Polsce i Europie kompletnie niezauważany i niedoceniany. Chińczycy bardzo dużo poświęcają na bardzo drobiazgowe planowanie i później bardzo szybko to realizują.

R. P.: Czyli uważa pan, że szybki rozwój Chin, czy też chiński wiek, to nie jest wcale przesada, że nie jest to mit? Wiele osób twierdzi, że ów rozwój Chin w XXI wieku jest tymczasowy, że jest tylko epizodem, że Chiny pogrążą się w różnych problemach, że ten system jest nieefektywny, będzie musiał być zreformowany. Natomiast z tego, co pan mówi, to wynika, że jest wręcz przeciwnie, że Chiny są niedoceniane.

K. D.: Ja bym tutaj nie mówił o chińskim wieku, ale mówiłbym o wieku Azji. Europa nie docenia Azji i nie zauważa jak Azja szybko się rozwija. W Europie przez ostatnie 5 lat główna agenda to jest kryzys gospodarczy, kłopoty strefy euro, wysokie zadłużenie zarówno banków jak i całych budżetów państwa. I to jest na co dzień nasza agenda. Teraz jeszcze uzupełniamy ją poprzez redukcję wydatków masowo w skali kontynentu, natomiast Azja w tym czasie nieprawdopodobnie szybko się rozwija i nawet jeśli rozwija się nieco wolniej, to cały czas idzie do przodu, więc w tym sensie nie zauważamy, że stajemy się peryferią świata.

R. P.: To rzeczywiście mocna teza w tym rozdziale. Teraz podsumowanie i takie krótkie pytania. W zasadzie część odpowiedzi już padła, moglibyśmy wydedukować je z tego, co powiedział pan wcześniej. Jakie były największe problemy z wejściem i rozpoczęciem działalności na rynku chińskim? Czy była to konkurencja lokalna, czy coś innego?

K. D.: Dla nas największym problemem jest niewątpliwie to, że większość konkurencji chińskiej, produkuje w zakładach, które nie mają licencji na produkcję, które nie przestrzegają przepisów chińskich, podczas gdy my musieliśmy przestrzegać wszystkich przepisów chińskich. Na dodatek bardzo często zatrudniają ludzi poza systemem oficjalnym, więc dzięki temu mają niepomiernie niższe koszty operacyjne i niższe koszty działalności. W związku z tym konkurowanie z takimi firmami jest bardzo trudne i w tej chwili jest to chyba największe wyzwanie i największa bariera dla Seleny. Niestety w tym zakresie nie mamy wystarczającego wsparcia władz chińskich.

R. P.: A gdyby miał pan sporządzić analizę mocnych i słabych stron tego rynku chińskiego, jakby to wyglądało z pańskiego punktu widzenia?

K. D.: Największy rynek na świecie, ciągle szybko rosnący, ciągle mający duży potencjał na kolejne 20-30 lat. Pamiętajmy, że przez najbliższe 20-30 lat zamożność Chińczyków będzie cały czas rosła, tak więc zapotrzebowanie na materiały budowlane będzie ciągle rosło. Jest to więc najlepsze, co się może zdarzyć w biznesie. Natomiast słabą stroną tego rynku jest dla każdej firmy to, że jest tam nieprawdopodobnie duża konkurencja. Praktycznie nie ma kraju, w którym byłaby tak olbrzymia konkurencja jak w Chinach. Rynek jest bardzo rozdrobniony, sfragmentatyzowany z tego powodu i to się przekłada na bardzo niskie marże i bardzo wiele firm działa na granicy rentowności.

R. P.: Gdyby jeszcze raz pan działał, co inaczej by pan zrobił?

K. D.: O tym już mówiłem w pierwszej części, że być może byśmy zamiast robić własną produkcję, być może przejęlibyśmy chińską firmę.

R. P.: I pokrótce przyszłość rynku chińskiego – gdyby pokusiłby się Pan o próbę przepowiedzenia przyszłości na podstawie tego, co Pan zobaczył?

K. D.: Przez najbliższe 30 lat Chiny będą rosły bez względu na to, że w sposób naturalny będą podlegały różnego rodzaju turbulencjom, wynikającym z faktu wzrostu i tego, że się muszą dostosowywać do coraz to nowych rozmiarów swojej własnej gospodarki i sprostać nowym wymaganiom. Tym nie mniej są fundamentalne przyczyny do tego, że Chiny będą dalej rosły i tego się spodziewam.

Krzysztof Domarecki – założyciel i główny akcjonariusz Grupy Selena, holdingu spółek zajmujących się produkcją i dystrybucją chemii budowlanej na całym świecie.

Biznes w ChinachPowyższy wywiad jest częścią książki „Biznes w Chinach, Jak osiągnąć sukces”, zrealizowanej we współpracy z Centrum Studiów Polska-Azja, wydanej w ramach projektu go-china.pl na zlecenie PAIiIZ. Publikowanie materiałów odbywa się za zgodą PAIiIZ, autora oraz polskich przedsiębiorców, którzy wzięli udział w projekcie.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Polski biznes w Chinach – Część 18: Przyszłość rynku chińskiego – Krzysztof Domarecki Reviewed by on 28 sierpnia 2013 .

Radosław Pyffel: Gdyby miał pan wymienić mity dotyczące działalności na rynku chińskim, mylne przekonania co do Chin, które się nie potwierdziły, na co zwróciłby Pan uwagę?  Krzysztof Domarecki: Nie znałem mitów o Chinach, więc ciężko mi się do tego ustosunkować. R. P.: A czy dzisiaj, zdarza się Panu usłyszeć opinie o Chinach, które Pan jako

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź