Komentarz eksperta

Paweł Behrendt: Kryzys japońsko-chiński daleki od zakończenia

Pawel-BehrendtWydawało się, że kryzys w relacjach japońsko-chińskich wywołany aresztowaniem 7 września kapitana chińskiego kutra rybackiego przez japońską straż wybrzeża zbliża się ku szczęśliwemu zakończeniu. Na szczycie Azja-Europa odbywającym się w dniach 4-5 października w Brukseli doszło do nieoficjalnego spotkania przewodniczącego Hu Jintao z premierem Kanem Naoto. To krótkie, bo około 30 minutowe, spotkanie dawało duże nadzieje na zakończenie toczącego się sporu. Obaj przywódcy uzgodnili kontynuowanie rozmów mających przywrócić poprawne relacje między obydwoma państwami. Faktycznie, 11 października w Hanoi na spotkaniu ministrów obrony państw ASEAN oraz Australii, Chin, Indii, Japonii, Korei Płd., Nowej Zelandii, Rosji i Stanów Zjednoczonych doszło do rozmów pomiędzy szefami MON Chin i Japonii. Następujące po nich komunikaty były bardzo wyważone, a nawet chłodne, sugerowały jednak pewne odprężenie, a przede wszystkim zapowiadały kontynuowanie rozmów. Chińczycy uwolnili też wreszcie (wprawdzie za kaucją) ostatniego z przetrzymywanych pracowników korporacji Fujita, zatrzymanych 20 września za wejście na teren i filmowanie obiektów wojskowych bez zezwolenia.

Jednakże już kilka dni później między Tokio a Pekinem ponownie powiało chłodem. Winnym okazał się japoński minister spraw zagranicznych Maehara Sesji. Ten uznawany za jastrzębia polityk DPJ, już w połowie września był oskarżany przez część japońskiej prasy o rozdmuchanie incydentu z chińskim kutrem i dążenie do zaostrzenia sporu. Wśród motywów Maehary wymienia się jego dążenie do silniejszego związania USA z Japonią i sprawami Dalekiego Wschodu. Rzeczywiście Maehara zdaje się wręcz przeszkadzać premierowi Kanowi w ponownym ułożeniu relacji z ChRL. Już 14 października, czyli 3 dni po spotkaniu w Hanoi, Maehara poinformował parlament, że MSZ wystosował oficjalną prośbę do Google o usunięcie z Google Maps chińskiej nazwy Senkaku – Diaoyu. Chińczycy przemilczeli tą wiadomość, prawdopodobnie z powodu ostatniego konfliktu z Google. Następna wypowiedź Maehary, z 19 października, przyniosła swoje rezultaty. Minister spraw zagranicznych stwierdził, że chińska reakcja na kolizję chińskiego kutra z jednostkami japońskiej straży wybrzeża była „histeryczna”. Chiński MSZ oświadczył, że jest „zszokowany” wypowiedzią japońskiego ministra, która szkodzi obustronnym próbom naprawy wzajemnych stosunków.

Nieoczekiwanie dla wszystkich okazało się, że w sprawie Diaoyu/Senkaku rząd chiński stał się zakładnikiem własnego społeczeństwa. Już wcześniej wszelkie zatargi z innymi państwami władze w Pekinie zręcznie wykorzystywały jako swoisty wentyl bezpieczeństwa, pozwalający rozładować niezadowolenie i frustracje ulicy pod szyldem nacjonalizmu. Tym razem sytuacja wymknęła się spod kontroli i uwidoczniła skrywane problemy chińskiego społeczeństwa. W dniach 16-18, głównie w prowincjach Syczuan, Shanxi i Hubei doszło do serii antyjapońskich protestów, w trakcie których demonstranci atakowali japońskie sklepy, samochody, raportowano nawet starcia z policją. Służby porządkowe były zaskoczone skalą zajść, do których doszło w trakcie plenum KC! W demonstracjach uczestniczyli przede wszystkim ludzie młodzi, głównie studenci i bezrobotni absolwenci uczelni wyższych. Tych ostatnich jest już w Chinach około 7 milionów i bardzo łatwo mogą stać się zarzewiem poważniejszych zamieszek. Decydenci z KPCh bardzo obawiają się, że każde zamieszki na tle społecznym łatwo mogą przybrać antyrządowy charakter. Ugodowa postawa względem Japonii, przy bardzo silnych w młodym pokoleniu (także działaczy Partii) ciągotach nacjonalistycznych, może zdaniem władz w Pekinie stać się kamykiem, który uruchomi lawinę o nieprzewidywalnych dla komunistów konsekwencjach. Stąd też bardzo twarda postawa Pekinu w relatywnie kolokwialnej sprawie.

Dużo trudniej wyjaśnić ostre działania rządu Japońskiego, a szczególnie ministra Maehary. Podobny incydent z czasów Koizumiego załatwiono szybko i dyskretnie; zatrzymani chińscy rybacy zostali bez rozgłosu deportowani. Przy takiej postawie obu zwaśnionych stron obecny kryzys może ciągnąć się jeszcze długo i mieć rozliczne konsekwencje. Jest także kolejnym dowodem, że działania państw azjatyckich najlepiej oceniać wedle standardów Europy początku XX wieku, a nie obecnej jak czyni większość mediów.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Paweł Behrendt: Kryzys japońsko-chiński daleki od zakończenia Reviewed by on 23 października 2010 .

Wydawało się, że kryzys w relacjach japońsko-chińskich wywołany aresztowaniem 7 września kapitana chińskiego kutra rybackiego przez japońską straż wybrzeża zbliża się ku szczęśliwemu zakończeniu. Na szczycie Azja-Europa odbywającym się w dniach 4-5 października w Brukseli doszło do nieoficjalnego spotkania przewodniczącego Hu Jintao z premierem Kanem Naoto. To krótkie, bo około 30 minutowe, spotkanie dawało duże

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź