Artykuły,Publicystyka

P. Twardziak: Spirala napięć na Morzu Południowochińskim

Kooperatywna walka z zagrożeniami asymetrycznymi w azjatyckich akwenach wiodącym celem adwersarzy w sporach terytorialnych na Morzu Południowochińskim 

Rodrigo Duterte wzywa państwa ASEAN i Chiny, pomimo wciąż eskalujących sporów, do wspólnej kooperacji przeciwko asymetrycznemu zagrożeniu, jakim jest piractwo.

Filipiński prezydent, odsuwając na dalsze tory nieustannie eskalujące spory terytorialne wokół akwenu Morza Południowochińskiego, wezwał, podczas odbywającej się 31 stycznia ceremonii zaprzysiężenia oficerów wojskowych, do podjęcia wspólnych wysiłków w walce z wciąż aktualnymi zagrożeniami, jakie stanowią piractwo i terroryzm. Zwrócił się także do Chin z prośbą o pomoc w patrolowaniu międzynarodowych wód w pobliżu Filipin, co uznać należy za dobry sygnał w kwestii relacji pomiędzy niniejszymi.

Warto zaznaczyć, iż budowanie kolacji antypirackiej z ChRL będzie odgrywało coraz większą rolę, z uwagi na kontrowersyjne militaryzowanie przez pekińskich decydentów spornych obszarów, co we wspomnianym aspekcie zdecydowanie kreuje mobilizacyjne atuty po stronie chińskiej. Choć, należy dodać, iż poszczególne państwa azjatyckie podejmują już wspólne inicjatywy kooperacyjne. Egzemplifikuje się to między innymi w trilateralnej współpracy Indonezji, Malezji oraz Filipin, które prowadzą wspólne patrole na Morzu Sulu, którego to obszar wytycza część granicy pomiędzy niniejszymi. W analizie skali problemu ta stanowi  jednakże przysłowiową kroplę w morzu potrzeb. Państwo Środka w obecnej sytuacji kreśli się zatem perspektywicznym partnerem w omawianym współdziałaniu, bowiem pomimo, iż Indonezja jest w posiadaniu największej w regonie Azji Południowo-Wschodniej floty, zobowiązana jest również do ochrony pozostałych rubieży państwa – obszaru, który jest udziałem blisko połowy incydentów.

Problem jaki stanowi piractwo w regionie Azji Południowo-Wschodniej, w obliczu ostatnich statystyk, ponownie zdaje się dominować kwestie wokół bezpieczeństwa na omawianym obszarze. Zgodnie z danymi prezentowanymi przez Międzynarodowe Biuro Morskie, tylko w 2015 roku w nadmienionym regionie miało miejsce aż 71 procent spośród wszystkich odnotowanych przypadków piractwa. Ponadto ubiegły rok zakończył się z najgorszym od blisko dekady wynikiem pod względem liczby porwań morskich.

Z uwagi na globalny charakter przechodzących przez Morze Południowochińskie szlaków handlowych, tak wyraźnie sygnalizowaną wolę zacieśniania współpracy, uznać zdecydowanie należy za pozytywną przesłankę w aspekcie dalszego rozwoju sytuacji w rzeczonym regionie. Co więcej, nad wyraz eksplicytnym w powyższych okolicznościach jawi się, pomimo nachodzących na siebie roszczeń terytorialnych wysuwanych przez państwa i prowadzących do cyklicznych eskalacji napięć wokół sporów, nadrzędny wspólny interes w zapewnieniu bezpieczeństwa i stabilizacji handlowych szlaków morskich o znaczeniu globalnym.

Wody Morza Południowochińskiego zapewniają bowiem strategiczny dostęp do cieśniny Malacca, odpowiedzialnej za przepływ wymiany handlowej pomiędzy Azją a resztą świata, a także za transport surowców energetycznych niezbędnych w dalszym wzroście rozwijających się państw. Zgodnie z danymi mowa tu o blisko połowie obrotu morskiego handlu światowego oraz około 70 procentach azjatyckiego importu ropy. Jakiekolwiek zagrożenia destabilizujące nadmienione obszary, determinowałyby zatem kondycję dalszego rozwoju, z uwagi na wolumen ów transportu w światowym handlu, również w skali globalnej.

Wezwanie Chin do pomocy w patrolowaniu Morza Sulu generuje jednakże szereg problemów. Zważywszy na obecne antagonizmy terytorialne pomiędzy Filipinami a Malezją na południu akwenu, kłopotliwym staje się określenie wspomnianych przez Duterte wód międzynarodowych, na których to do kooperacji dąży filipiński prezydent. Bilateralny spór oraz brak precyzji w zdefiniowaniu rzeczonego nie pozwalają bowiem na konkretyzacje wód terytorialnych przynależących do obu państw, wprowadzając chaos w i tak charakteryzującym się brakiem stabilności regionie. Nie wyklucza to jednakże woli podjęcia współpracy przez stronę chińską.

źródło: commons.wikimedia.org

Koleją z niejasności stanowi podkreślenie, iż pożądana przez filipińskiego przywódcę pomoc miałaby się jedynie ograniczać do patroli straży przybrzeżnej, nie zaś udziału chińskiej marynarki. Z uwagi na fakt, iż potrzeba pomocy odnosi się do wód międzynarodowych, Państwo Środka nie jest w żadnym stopniu zobligowane do podjęcia reakcji z uprzednim zaproszeniem do tejże, bowiem zgodnie z prawem międzynarodowym, dopóki zagrożenie występuje na pełnym morzu, okręty wojskowe mają prawo przystąpić do odpowiednich działań.

Chiny, z uwagi na nawiązaną w październiku ubiegłego roku z Filipinami współprace w zakresie kooperacji straży przybrzeżnej obydwu państw na spornych obszarach Morza Południowochińskiego, nie wykluczają jednakże rozszerzenia tejże również na Morze Sulu, chętnie zapatrując się na perspektywę zarówno bilateralnego, jak również wielostronnego zapewnienia bezpieczeństwa morskiego w Azji Południowo-Wschodniej. Przykładem egzemplifikującym możliwości współpracy zantagonizowanych państw jest przeprowadzenie przez marynarki Chin i Wietnamu szeregu operacji o analogicznym charakterze w okolicach należącej do Chin wyspy Hajnan.

Jako, iż chińska obecność w kwestii problematyki zagrożeń bezpieczeństwa morskiego jest nad wyraz widoczną zarówno, jeżeli mowa o realizacji wspominanych patroli, jak również wsparcia technicznego, w tym przede wszystkim w regionie Cieśniny Malakka oraz Zatoki Gwinejskiej, w największym stopniu narażonych na zagrożenia asymetryczne, pekińska pomoc dla Manili, wzbogacona może być także o tę, w zakresie budowy potencjału morskiego, wspierając je od strony technicznej oraz prowadząc szkolenia. Obok pozytywnego odzewu w kwestii wsparcia Filipińczyków, w Chinach podnoszona jest także kwestia pomocy aspirującego do roli architekta bezpieczeństwa regionalnego – ASEANU, wzywając stowarzyszenie do solidarnej reakcji na potrzeby jednego z założycieli tejże, podkreślając, iż Państwo Środka nie może pozostać jedyną siłą zewnętrzną zaangażowaną w pomoc.

Rosnąca  asertywność i nieustannie powracające napięcia

Świadomość potrzeby kooperatywnego zwalczania zagrożeń asymetrycznych w regionie Azji Południowo-Wschodniej cyklicznie jednakże przyćmiewana jest incydentami wokół nieustannie eskalujących sporów. Eksplicytnym jawi się wobec powyższego próba rozgrywania jednocześnie polityki na wielu frontach, która choć często charakteryzowana hipokryzją przywódców, a finalnie prowadząca do wielopłaszczyznowej współpracy pomimo toczących się sporów, niniejszych nie jest w stanie rozwiązać, jedynie czyniąc z nich narzędzie negocjacyjne pogłębiające antagonizmy.

Wiodącym exemplum dla niniejszego dyskursu jest szereg kontrowersyjnych decyzji filipińskiego prezydenta, które często definiowane sprzecznością, wydają się wprowadzać dodatkowy chaos i pogłębiające się niejasności odnośnie do strategii w kwestii rozwiązania rzeczonych antagonizmów. Zręczne w opinii filipińskiego przywódcy balansowanie pomiędzy kapitalistycznymi potęgami, a Chinami w celu zyskania jak największych korzyści, nie tylko nie kreślą pozytywnych perspektyw w aspekcie percepcji tegoż państwa w regionie, ale także nie służą odnalezieniu konsensusu na spornych terytoriach. Z jednej strony próba zbliżenia z Pekinem determinowana najprawdopodobniej pogorszeniem relacji na linii Manila – Waszyngton i potęgowana dodatkowo nieprzystępnym stanowiskiem nowo zaprzysiężonego prezydenta USA. Z drugiej zaś przeciwważenie dominacji Państwa Środka próbami pogłębienia dialogu z Japonią, kreując okoliczności jednoznacznie kompetytywnymi, czynią atmosferę stosunków w regionie wyraźnie konfrontacyjną.

Powyższe starania mogłyby niejako świadczyć o obraniu przez Filipiny kompromisowej ścieżki rozwiązania spornych kwestii w relacjach z ChRL. Nieustające jednakże dywergencje pomiędzy rzeczonymi odnośnie do objęcia kontroli nad spornymi obszarami akwenu wydają się stanowić główną determinantę rozwoju dalszych wydarzeń, niwecząc potencjalne perspektywy poprawy sytuacji. Powołująca się na francuską agencję prasową, South China Morning Post zamieściła 7 lutego artykuł streszczający obawy Manili przed militaryzacją kolejnej części obszaru. Niemniej jednak tym razem oczekiwane ruchy pekińskich decydentów odnoszą się do zlokalizowanej tylko 230 km od filipińskiej wyspy Luzon ławicy, na której w opinii Delfina Lorenzana – pełniący funkcję ministra obrony narodowej na Filipinach, w celu odzyskania zwierzchności nad obszarem Chiny będą próbować, w konsekwencji stosowania metody faktów dokonanych, stworzyć tamże rafę. Scenariusz ten jest w opinii rzeczonego decydenta nie do przyjęcia. Co więcej, powodowałby on przekroczenie czerwonej linii, tworząc realne możliwości kontrolowania spornego obszaru przez Pekin. Filipiński minister przypomniał ponadto zapewnienia Waszyngtonu odnośnie do wspomnianej nieakceptowalności zdobycia przez Chiny dominującej siły na Morzu Południowochińskim, podkreślając, iż ów działanie do takowej się przyczyni i tylko zdecydowana reakcja niniejszej pozwoli uniknąć. Osiągniecie przez chińskie władze podnoszonych w artykule celów stworzy dodatkowo wyraźne możliwości projekcji siły militarnej, która w omawianej sytuacji obejmowałaby zasięgiem również stacjonujące na Filipinach amerykańskie wojska.

Reasumując choć omawiane dążenia nie stanowią precedensu w polityce Pekinu, a jego wysiłki wielokrotnie były niwelowane przez Waszyngton dzisiejsza sytuacja na arenie międzynarodowej jest o tyle nieprzewidywalna w konsekwencji objęcia urzędu przez Donalda Trumpa, iż tym razem w wyniku narastających sprzeczności odnośnie do roli, jaką przyjmą Stany Zjednoczone, skrupulatne posunięcia ChRL mają rzeczywistą szansę wpłynąć na kształtującą się architekturę regionu, zarówno w aspekcie bezpieczeństwa, jak również tym kreującym środowisko współzależności gospodarczych. Ponadto, wyraźnie istotnym czynnikiem, bezpośrednio negatywnie wpływającym na stabilizacje wskazanych kwestii są kontrowersje wywołane stanowiskiem w sprawie bojkotowanego przez Pekin wyroku trybunału. O ile bowiem istotnym sygnałem, przy jednoczesnym zaznaczeniu dezawuacji możliwości Konwencji z 1982 r. w rozwiązaniu niniejszego sporu, było podważenie chińskich roszczeń przez Trybunał w Hadze, to wezwanie przez Duterte podczas wizyty w Pekinie do rozwiązania terytorialnych dyferencji, podważyło co do zasady istotę tegoż wyroku kwestionując jego użyteczność.

Taki rozwój wydarzeń nie tylko nie rozwiąże omawianych antagonizmów, lecz może przyczynić się on do powstania kolejnej z przesłanek definiujących zagrożenie występujące w regionie Azji Południowo-Wschodniej, a mianowicie uzyskania kontroli nad przepustowością głównych szlaków handlowych, gdzie wolność żeglugi leży w interesie całej społeczności międzynarodowej. Wszakże uczynienie z niej pekińskiego narzędzia negocjacyjnego wykreuje obiektywne niebezpieczeństwo w skali globalnej, na które ze względu przeniesienia się ośrodka światowego rozwoju do Azji, nie mogą pozwolić sobie nie tylko państwa regionu, lecz wszystkie zainteresowane dalszym wzrostem państwa.

Patrycja Twardziak

źródła:

mindef.gov.sg

scmp.com

chinadaily.com

Udostępnij:
  • 29
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    29
    Udostępnienia
P. Twardziak: Spirala napięć na Morzu Południowochińskim Reviewed by on 24 lutego 2017 .

Kooperatywna walka z zagrożeniami asymetrycznymi w azjatyckich akwenach wiodącym celem adwersarzy w sporach terytorialnych na Morzu Południowochińskim  Rodrigo Duterte wzywa państwa ASEAN i Chiny, pomimo wciąż eskalujących sporów, do wspólnej kooperacji przeciwko asymetrycznemu zagrożeniu, jakim jest piractwo. Filipiński prezydent, odsuwając na dalsze tory nieustannie eskalujące spory terytorialne wokół akwenu Morza Południowochińskiego, wezwał, podczas odbywającej się

Udostępnij:
  • 29
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    29
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź