Artykuły,Publicystyka

P. Behrendt: Pierwszy chiński lotniskowiec

Powszechnie uważa się, że państwo, które nie posiada lotniskowca, może być mocarstwem światowym czy regionalnym jedynie na papierze lub we własnej retoryce. I nie chodzi tutaj wcale o niewątpliwy prestiż państwa, jaki wiąże się z posiadaniem lotniskowców, ale fakt, że tylko one umożliwiają projekcję siły w dowolnym zakątku świata i stanowią jądro dużych zespołów operacyjnych każdej liczącej się floty. Właśnie brak własnego lotniskowca, powodował iż wielu analityków nie do końca poważnie traktowało Państwo Środka jako nowe wschodzące mocarstwo. Jednak ta sytuacja już wkrótce ulegnie zmianie, jako iż Chiny dołączają do ekskluzywnego klubu krajów dysponujących w swoim arsenale lotniskowcem. 

W Pekinie doskonale zdają sobie sprawę, że posiadanie własnego lotniskowca jest dla Chin bardzo istotne, zwłaszcza że ich główny rywal w Azji – Indie, już go mają. W przyszłym roku dojdzie kolejny, zakupiony w Rosji i gruntownie przebudowany eks-radzecki krążownik lotniczy Admirał Gorszkow. Co więcej, w najbliższym czasie Indusi planują rozpocząć budowę pierwszego rodzimego okrętu tej klasy, a zgodnie z ambitnymi planami do roku 2020 w służbie mają mieć pod swoją banderą aż cztery nowoczesne lotniskowce średniej wielkości. Także Japończycy, oficjalnie odżegnujący się od posiadania armii, budują okręty lotnicze. Wprowadzone do służby w latach 2009-11 niszczyciele śmigłowcowe Hyuga i Isede facto lekkimi lotniskowcami. Wprawdzie obecnie przenoszą tylko śmigłowce transportowe i przystosowane do zwalczania okrętów podwodnych, jednak zdaniem analityków pojawienie się na ich pokładach samolotów F-35 jest tylko kwestią czasu. Docelowo Japońskie Morskie Siły Samoobrony mają posiadać cztery takie okręty, przy czym następna para ma być niemal dwa razy większa od Hyugi i Ise.

Trzeba przyznać, że po latach Chińczycy wreszcie dopięli swego. 10 sierpnia świat obiegła wiadomość, że pierwszy chiński lotniskowiec, zbudowany na bazie radzieckiego Wariagu wyruszył na próby morskie.

Bliski jest więc już finał trwającej ponad dekadę epopei. Wszystko niespodziewanie zaczęło się w roku 1998, za naszą wschodnią granicą,  na Ukrainie. Zapewne niewielu, a być może nikt nie spodziewał się wówczas,  że zakup nieukończonego radzieckiego Wariagu, (bliźniaczej jednostki jedynego rosyjskiego lotniskowca Admirała Kuzniecowa), a właściwie jego kadłubu, przez firmę Turistica Ediversoes Chong Lot z Makao z przeznaczeniem na pływający hotel i kasyno, zakończy się… budową pierwszego w historii Chin lotniskowca. Jednostka po licznych przygodach dotarła do Dalianu (dawny rosyjski Dalnyj w pobliżu Port Artur – Lüshun) dopiero w marcu 2002. Zgodnie z przypuszczeniami okręt został poddany dokładnym oględzinom przez chińskich specjalistów. Jednocześnie chińskie źródła wykluczyły możliwość dokończenia jednostki przy pomocy Rosjan. Na następnych kilka lat o Wariagu zrobiło się cicho. Dopiero w 2006 r. pojawiły się wieści, że okręt został zakonserwowany, jest strzeżony przez marynarkę wojenną, a od Rosjan zakupiono dokumentację techniczną. I potem znów zapadła długa, wymowna cisza. Dopiero wiosną br. pojawiły się doniesienia, że na Wariagu trwają prace wykończeniowe, a sam okręt już niedługo będzie gotów do prób.

Nienazwany jeszcze okręt wyszedł w morze z Dalian we wczesnych godzinach rannych, 10 sierpnia. Pomimo towarzyszących wydarzeniu podwyższonym środkom bezpieczeństwa, marynarka wojenna wykonała ukłon w stronę mediów i opinii publicznej, zapraszając na inaugurujący i historyczny rejs reporterkę rządowej agencji Xinhua. Co więcej w trakcie rejsu zamieszczała ona, wzorem ministra Radosława Sikorskiego, krótkie informacje na swoim mikroblogu. Wpis z godziny 5.09 był bardzo wymowny: „świt, lekka mgła, ptaki ćwierkają, kierujemy się na wschód”. Rejs zakończył się późnym popołudniem 14 sierpnia. Tak przynajmniej można wnioskować na podstawie wprowadzonego przez władze zakazu żeglugi w mającej 13,25 na22 milmorskich (ok. 23,85 x 39,6km) strefie, obejmującej północną część Morza Żółtego oraz Zatokę Liaotuńską. Zakaz obowiązywał od 10 sierpnia do godziny 18ej, 14 sierpnia.

Ciągle niewiadomo jaką nazwę będzie nosił pierwszy chiński lotniskowiec. Najczęściej pojawiająca się nazwa „Shi Lang” z pewnością wzbudziłaby mieszane uczucia po drugiej stronie Cieśniny Tajwańskiej. Shi Lang bowiem, to admirał, który w 1683 roku zdobył lojalny wobec pokonanej na Kontynencie dynastii Ming, Tajwan, dla nowej dynastii Qing ( 39 lat po jej proklamowaniu w Pekinie). Inną pojawiającą się na giełdzie nazw kandydatura to „Chongqing” ( największa aglomeracja Środkowo Zachodnich Chin). Nieznany jest także numer identyfikacyjny jednostki. Świadkowie z Dalian, którzy mieli widzieć duży okręt wychodzący w morze we wczesnych godzinach rannych mówią o liczbie 83. Gdyby to się potwierdziło, wszystko układałoby się w logiczną całość – Shi Lang i zdobycie Tajwanu w 1683 roku…

W ocenie wartości bojowej pierwszego chińskiego lotniskowca zachodni analitycy są, co zdarza się bardzo rzadko, całkowicie zgodni z oficjalnym stanowiskiem Pekinu. Okręt będzie miał charakter typowo szkoleniowy. Ma służyć zarówno do szkolenia pilotów lotnictwa morskiego, jak i pozwolić Marynarce Wojennej Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej na opracowanie procedur i koncepcji użycia lotniskowców. W tym punkcie zachodni analitycy są całkowicie zgodni z oficjalnym stanowiskiem Pekinu. Cytowany przez dziennik China Daily rzecznik chińskiego MON Geng Yansheng oświadczył, że cały program Wariaga ma na celu „zrobienie użytku z przestarzałego lotniskowca i przystosowanie go do celów badawczych i szkoleniowych”. Ten sam dziennik podaje, że zgodnie z przepisami chińskiej marynarki wojennej okręty szkoleniowe mają numery identyfikacyjne rozpoczynające się od szczęśliwej w chińskiej numerologii cyfry 8 i noszą nazwy na cześć sławnych admirałów. Pokrywa się to z dotychczasowymi spekulacjami i relacjami świadków. Marynarka wojenna poinformowała dodatkowo, że lotniskowiec będzie podporządkowany Akademii Marynarki Wojennej w Dalian. Mniej oficjalnie sami oficerowie floty podkreślają, że trudno zrobić w pełni sprawną maszynę bojową z ponad 20 letniego okrętu, który większość swego istnienia spędził w dokach i przy nabrzeżach. Zdaniem pragnącego zachować anonimowość redaktora jednego z chińskich magazynów wojskowych upłyną jeszcze 2 lata zanim Wariag zostanie wcielony do służby, a samo szkolenie pilotów może zająć 3 do nawet 5 lat.

Sceptyczna ocena wojskowych nie zmienia entuzjastycznych reakcji zwykłych Chińczyków. Na forum uznanego portalu militarnego fyjs.cn jeden z użytkowników napisał: „jestem niesamowicie szczęśliwy! Dla wielkiej ChRL nadeszła wreszcie era lotniskowców.” Lotniskowiec jest powodem do dumy, pływającą manifestacją potęgi Chin. KPCh oczywiście skrzętnie wykorzystuje takie nastroje, używając okrętu do legitymizowania swojej władzy.

Pomimo wszystkich swoich wad Wariag jest bardzo ważnym okrętem. To na nim wychowa się pierwsze pokolenie chińskich lotników morskich, a marynarka wojenna nauczy się posługiwać tego typu okrętami. Nauka będzie bardzo intensywna.

 Ile Chińczycy nauczyli się na „Wariagu” i jak bardzo nas zaskoczą, być może przekonamy się już wkrótce.  Zwłaszcza że pojawiają się pogłoski o ewentualnej parze następnych lotniskowców. Według jak zwykle niepotwierdzonych informacji w roku 2008 w stoczni Jiangnan w pobliżu Szanghaju ruszyła budowa pierwszego rodzimego chińskiego lotniskowca. Podobno mają powstać dwa okręty o wyporności ok. 50 tys ton wodowania. Mają pojawić się w latach 2012 i 2015. Miałyby to być już jednostki o napędzie atomowym. Nie można określić, czy w tej dość odległej zapewne przyszłości władze w Pekinie uznają posiadanie jednostek podobnych do amerykańskich superlotniskowców za potrzebne i opłacalne, także finansowo. Nie ulega natomiast wątpliwości, że w sierpniowy poranek, wraz z wypłynięciem przebudowanego sowieckiego lotniskowca z portu Dalian, rozpoczęła się nowa epoka w historii chińskiej wojskowości.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Behrendt: Pierwszy chiński lotniskowiec Reviewed by on 27 września 2011 .

Powszechnie uważa się, że państwo, które nie posiada lotniskowca, może być mocarstwem światowym czy regionalnym jedynie na papierze lub we własnej retoryce. I nie chodzi tutaj wcale o niewątpliwy prestiż państwa, jaki wiąże się z posiadaniem lotniskowców, ale fakt, że tylko one umożliwiają projekcję siły w dowolnym zakątku świata i stanowią jądro dużych zespołów operacyjnych

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź