Komentarz eksperta

P. Behrendt: Chińska Biała Księga 2015

Chin opublikowało we wtorek 26 maja kolejną, dziewiątą już, Białą Księgę poświęconą założeniom polityki obronnej kraju i kierunkom rozwoju Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Tym razem największy nacisk położony został na marynarkę wojenną.

Dokument ma 25 stron i liczy 9 tysięcy chińskich znaków. Po raz kolejny podkreślono doktrynę pokojowego rozwoju oraz aktywnej obrony, co streszcza się do stwierdzenia „Chiny nie zaatakują pierwsze, ale zaatakowane na pewno będą kontratakować”. Pekin niemal tradycyjnie już zaznaczył, że nie ma zamiaru dążyć do hegemonii ani ekspansji. Wśród wyzwań, przed jakimi stoi państwo, wymieniono: wzrost amerykańskiego zaangażowania w Azji oraz zmiany w japońskiej polityce bezpieczeństwa. Po raz pierwszy za to Chiny zwróciły uwagę na spory terytorialne na Morzu Południowochińskim. Nie wskazano wprawdzie konkretnych państw, jednak z kontekstu jasno wynika, że chodzi o Wietnam i Filipiny. Ich działania na wyspach Spratly i Paracelskich określono jako prowokacyjne, a wzmacnianie tam obecności militarnej uznano za nielegalną okupację chińskich terytoriów. Warto tutaj wspomnieć, że chińskie Ministerstwo Transportu ogłosiło zamiar budowy dwóch latarni morskich na sztucznie powiększanych wyspach archipelagu Spratly. Wysokie na 50 metrów obiekty mają stanąć na rafach Cuarteron i Południowej Johnson, a ich światło ma być widoczne z odległości 22 mil morskich. Budowa latanii morskich, pomimo ich pozytywnych skutków dla żeglugi, jest wyraźnym znakiem ustanawiania chińskiej suwerenności nad spornymi obszarami i doskonale wpisuje się w stosowaną od dawna przez Pekin taktykę salami.

W związku głownie morską naturą wyzwań za konieczne uznano dalsze wzmacnianie potencjału marynarki wojennej, która ma przesunąć punkt ciężkości swoich zainteresowań z obrony wybrzeża do kombinacji obrony wybrzeża i działań na otwartych morzach. Oznacza to, że Chiny czują się już na tyle silne, żeby próbować wyjść poza tzw. pierwszym łańcuchem wysp, obejmujący Japonię, Wyspy Riukiu, Tajwan, Filipiny i Borneo. Chińska marynarka wojenna coraz mocniej zaznacza swoją obecność na wodach zachodniego Pacyfiku i Oceanu Indyjskiego. Biała Księga pośrednio deklaruje więc włączenie do strefy operacyjnej akwenu, którego wschodnią granicę wyznaczają Kuryle, Wyspy Bonin, Guam i Nowa Gwinea (drugi łańcuch wysp). Z kolei rozwój chińskiej aktywności na Oceanie Indyjskim będzie w sporej mierze zależny od reakcji Indii i rozwoju wzajemnych relacji pomiędzy obydwoma państwami. Wspomniane działania pełnomorskie mają obejmować ochronę morskich linii komunikacyjnych oraz interesów Chin, a także zacieśnianie współpracy z innymi flotami.

Wśród zagranicznych partnerów na pierwszym miejscu wymieniono Rosję, jednak dużo więcej uwagi poświęcono Stanom Zjednoczonym. ChALW będzie nadal rozwijać stosunki z siłami zbrojnymi Rosji w ramach wszechstronnej, zróżnicowanej i zrównoważonej współpracy. W wypadku USA Biała Księga wzywa do stworzenia nowego modelu relacji wojskowych, które mają wpisać się w szerszy rozwój wzajemnych stosunków. Celem Pekinu ma być intensyfikacja dialogu, wymiany i współpracy na wszystkich szczeblach. Szeroka współpraca połączona z wymianą informacji o prowadzonej i planowanej aktywności militarnej ma pomóc stworzyć lepszy system rozwiązywania problemów oraz kod postępowania podczas spotkań okrętów i samolotów. Powyższe stwierdzenia potwierdzają wcześniejsze obserwacje dotyczące postrzegania roli Moskwy i Waszyngtonu przez Pekin. W układzie tym Rosja pozostaje najważniejszym, ale mimo wszystko tylko wasalem. Tymczasem pod adresem USA wystosowano zaproszenie do „szorstkiej, męskiej przyjaźni” z zapewnieniem, że póki co Chiny nie są zainteresowane pozycją globalnego hegemona, jednak nie zrezygnują z obrony tego, co uważają za swoje strategiczne interesy.

Chiny podtrzymują wcześniejsze deklaracje potrzeby stworzenia mechanizmu rozwiązywania sytuacji kryzysowych, mającego przyczynić się do poprawy stabilność w regionie. Bez zmian pozostało także utrzymanie na liście wyzwań i zagrożeń „separatyzmu i ekstremizmu” w Tybecie i Xinjiangu.

Źródło: flickr.com, Times Asi

Źródło: flickr.com, Times Asi

Biała Księga dalej podtrzymuje sprzeciw Pekinu wobec militaryzacji przestrzeni kosmicznej oraz wyścigu zbrojeń w kosmosie, aczkolwiek Chiny od lat rozwijają własny program gwiezdnych wojen. Innym ważnym aspektem rozwoju chińskich sił zbrojnych ma być zwiększanie potencjału do prowadzenia operacji w cyberprzestrzeni. Wymienia się jednak w tym kontekście jedynie cyberobronę, w tym zwalczanie cyberprzestępczości oraz wzrost świadomości sytuacyjnej w cyberprzestrzeni. Wraz z systematyczną budową zdolności prowadzenia działań ofensywnych w sieci jest to kolejny element budowy armii zdolnej do zwyciężania w „konfliktach epoki informatycznej”, zapowiedzianej jeszcze w roku 2004. Zapowiedziano także reorganizację wojsk lądowych na wzór NATO. Kośćcem armii mają stać się działające sieciocentrycznie mieszane brygadowe zespoły bojowe, charakteryzujące się dużą elastycznością, wysoką mobilnością i efektywnością. W wypadku lotnictwa dalszemu rozwojowi mają ulec zdolności ofensywne i defensywne, w tej ostatniej kategorii szczególny nacisk położono na systemy wczesnego ostrzegania i obrony przeciwrakietowej. Pekin szczególnie mocno podkreślił, że nie ma zamiaru uczestniczyć w żadnym konflikcie o skali światowej, niemniej będzie nadal rozbudowywał swój potencjał odstraszania i przystosowywał swoje siły strategiczne do działań globalnych. Trzeba zaznaczyć, że w przeciwieństwie do Rosji Chiny od lat wykluczają ofensywne czy wyprzedzające użycie broni jądrowej. Co ciekawe, do działań w skali globalnej mają także zostać przystosowane formacje paramilitarne.

Biała Księga deklaruje także dalszy wzrost transparentności Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Na tym polu faktycznie czynione są poważne postępy. W połowie marca ogłoszono pierwszy otwarty przetarg na zakup wyposażenia dla ChALW. Postępowanie przetargowe dotyczyło pozyskania wyposażenia o wartości około 14,5 milionów dolarów, swój udział zgłosiło 20 podmiotów, w tym po raz pierwszy firmy prywatne. Powagi sprawie dodaje fakt, że chodziło o wyposażenie dla jednostek elitarnego Pekińskiego Regionu Wojskowego. Aby zapewnić możliwie największą uczciwość procedur rozpoczęcie przetargu było nadzorowane przez losowo wybranych obserwatorów. Przygotowania do wdrożenia procedur przetargowych w chińskich siłach zbrojnych ruszyły jeszcze w ubiegłym roku. W styczniu 2015 r. została uruchomiona specjalna strona internetowa weain.mil.cn, skierowana do ewentualnych oferentów. Armia przedstawia na niej swoje zapotrzebowania, warunki i terminy składania ofert, a także wykazy uczestników przetargów. Realizacja wstępnych etapów postępowań przez Internet ma zdaniem wojskowych przyspieszyć reformę systemu zamówień wojskowych, ułatwić dostęp do konkursów nowym podmiotom, a także zwiększyć przejrzystość, konkurencyjność i efektywność zakupów.

Drugi przykład wiąże się już z wielką kampanią antykorupcyjną ekipy Xi Jinpinga. Na początku maja publiczna telewizja CCTV otrzymała pozwolenie na emisję reportażu obnażającego oszustwa w siłach zbrojnych. Wyemitowany materiał ujawniał oszustwa podejmowane przez oficerów wojsk lądowych, mające polepszyć wyniki osiągane przez jednostki na ćwiczeniach. Częstą praktyką okazało się wyłączanie czujników podczerwieni lub opromieniowania laserem mających sygnalizować trafienie żołnierzy podczas ćwiczeń z użyciem symulatorów strzelań. Równie często usuwano świece dymne sygnalizujące pozycję trafionych żołnierzy i pojazdów. Już wcześniej blogerzy i niezależne chińskie media z zagranicy sygnalizowały inne oszustwa przeprowadzane podczas manewrów. Należały to nich polewanie wodą gruntu na strzelnicach jednostek pancernych w celu ograniczenia podnoszonego przez pojazdy kurzu i pyłu, a tym samym poprawienia celności; z kolei w marynarce wojennej umieszczano pod wodą specjalne punkty nawigacyjne dla okrętów podwodnych. Zawyżone i wspomagane wyniki zaciemniały obraz prawdziwych zdolności bojowych Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, jednak tym samym oficerowie podłożyli głowę pod topór prowadzonej przez Pekin kampanii wymierzonej w korupcję w wojsku. W ciągu ostatniego roku postawiono zarzuty korupcyjne niemal dwudziestu najwyższych rangą oficerom, także tym, którzy przeszli już w stan spoczynku. Liczba oskarżonych oficerów niższych szarż jest nieznana. Reportaż CCTV informował także, iż Centralna Komisja Wojskowa podjęła decyzję o powołaniu specjalnych zespołów kontrolerskich, mających monitorować przebieg ćwiczeń.

Chiny publikują Białą Księgę co dwa lata, począwszy od roku 1998. Z wydania na wydanie ujawnianych jest co raz więcej informacji, których wiarygodność budzi jednak wątpliwości, zwłaszcza kiedy przychodzi do finansów. Niemniej główne założenia polityczne i militarne są systematycznie wprowadzane w życie. KPCh postawiła sobie za cel stworzenie sił zbrojnych na miarę mocarstwa i konsekwentnie ten cel realizuje. Wymagać to będzie jeszcze wiele wysiłku i nakładów, jednak już teraz widać jak poważnego skoku jakościowego i technologicznego dokonała ChALW w ciągu ostatnich 17 lat.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Behrendt: Chińska Biała Księga 2015 Reviewed by on 31 maja 2015 .

Chin opublikowało we wtorek 26 maja kolejną, dziewiątą już, Białą Księgę poświęconą założeniom polityki obronnej kraju i kierunkom rozwoju Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Tym razem największy nacisk położony został na marynarkę wojenną. Dokument ma 25 stron i liczy 9 tysięcy chińskich znaków. Po raz kolejny podkreślono doktrynę pokojowego rozwoju oraz aktywnej obrony, co streszcza się do

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 2

  • Jeśli chodzi o relacje rosyjsko – chińskie to sprawa wygląda trochę inaczej. Chiny i Rosja współpracują obecnie niemal w każdej dziedzinie i jest to z korzyścią dla obu stron. Postawiłbym tezę, że to Chiny bardziej potrzebują obecnie Rosji niż Rosja Chin. W nasilającej się konfrontacji Stanów Zjednoczonych z Pekinem (ta konfrontacja jest nieunikniona, gdyż żaden hegemon nie toleruje konkurencji i dobrowolnie nie odda pozycji nr 1) to Rosja ma klucze do zwycięstwa. USA walczą o dalsze niepodzielne panowanie nad światem, a Chiny o więcej miejsca pod słońcem. Wygra ten kto będzie miał Rosję po swojej stronie. Chiny z zapleczem przyjaznej i stabilnej Rosji oraz Azji Centralnej są nie do ruszenia. Nie będą im straszne żadne blokady szlaków morskich dokonywane przez US Navy, dostawy surowców i żywności będą niezakłócone, trasy transportowe – przynajmniej te lądowe – nadal będą funkcjonowały. Jednym słowem Chiny nie zostaną zagłodzone i izolowane. Ale jeśli by się udało obalić przyjazny Chinom (z pragmatycznych względów oczywiście) rząd Putina i skierować politykę Rosji przeciw Państwu Środka to stanowiłoby olbrzymie niebezpieczeństwo dla stabilności Chin. Wtedy Chiny byłyby otoczone. Wierni wasale USA – Japonia i Filipiny oraz flota amerykańska odcięłyby od wschodu Państwo Środka i Chiny byłyby ugotowane. A głównym celem USA jest destabilizacja Chin wszelkimi możliwymi środkami. Temu właśnie służy awantura na Ukrainie, która miała być z założenia tylko etapem do majdanu w Moskwie, jak i tzw rewolucja parasolkowa w Hong Kongu. USA chciały zwasalizować Rosję gwałcąc ją, Chiny chcą ją uwieść. Tak jak z kobietą – tylko ten drugi sposób jest skuteczny. To kolejny dowód na to, jak w bezwzględny sposób elity wszyngtońskie realizują swoją politykę. Ale nie ma co się oburzać – w tej dziedzinie nie ma sentymentów.
    Podsumowując jeszcze raz podkreślę – w konfrontacji na każdym polu (gospodarczym, politycznym czy militarnym) USA – Chiny, wygra ten kto będzie miał po swojej stronie Rosję. Chiny bez Rosji polegną, a Jankesi bez Rosji nie zrobią Chinom większej krzywdy. Rosjanie oczywiście bardzo dobrze o tym wiedzą i wyciągną z tej sytuacji odpowiednie dla siebie korzyści, ale to naturalne – w końcu Rosja to poważne państwo a nie jakaś republika bananowa znad Wisły. Ale Rosjanie są też świadomi, że ich naturale miejsce jest przy Chinach więc sojusz ten (oparty na wzajemnych korzyściach) będzie stabilny. Co np Zachód może zrobić Rosji w obecnej wojnie finansowej i handlowej, gdy ta ma pełne wsparcie w Pekinie – g….. może. Pekin wspierając Moskwę realizuje swoje najżywotniejsze interesy więc nie będzie szczędził środków. Konfrontacja USA – Chiny będzie rozpisana na wiele lat zanim dojdzie do jakiegoś przesilenia. Jesteśmy dopiero w pierwszej rundzie tego pojedynku.
    W świetle powyższego pisanie o tym, że Rosja jest wasalem Chin jest delikatnie mówiąc niepoważne. Rosjanie militarnie (zwłaszcza technologicznie) bije Chińczyków na głowę. Większość sprzętu wojskowego Chin bazuje na rozwiązaniach rosyjskich i tak jeszcze długo pozostanie – ostatnio Pekin zakupił najnowsze rosyjskie systemy antyrakietowe – to tylko jeden z wielu przykładów transferu technologii wojskowej. Chiny oczywiście przeznaczają ogromne środki na badania i rozwój także w dziedzinie militarnej ale kilkudziesięcioletnich zaniedbań nie da się nadrobić w kilka czy kilkanaście lat. W przypadku nieuchronnej agresji amerykańskiej (niekoniecznie bezpośredniej) to Rosja i wasalna w stosunku do niej Azja Centralna (zwłaszcza Kazachstan) pozostaną dla Pekinu jedynym oknem na świat. Dlatego Chiny będą chuchały i dmuchały na Rosję, zainwestują w Jedwabny Szlak przez terytorium Rosji bo to jedyny stabilny wariant jego przebiegu, dołożą się do syberyjskich ropo i gazociągów itd. Podsumowując – to Chiny bardziej potrzebują Rosji niż Rosja Chin.

    • Bardzo słuszna i rzeczowa opinia. Generalnie, destabilizacja jest zasadą amerykańskiej polityki zagranicznej. Im wcale nie chodzi o zwycięstwo w wojnach. Im chodzi o zdestabilizowanie regionów. I jak wywołując konflikt na Ukrainie – szło o zdestabilizowanie Rosji, oraz przyciągnięcie jej i zwasalizowanie wobec „wolnego świata” (czytaj Ameryki), tako owo właśnie przyciągnięcie, miało służyć zdestabilizowaniu związku Chin i Rosji, aby zamknąć pierścień otoczenia kontynentalnego Chin. Bo na morzach, oceanach i w kosmosie, supremacja Ameryki jest bezsporna.A i tak, ta izolacja byłaby skuteczna, głównie w odniesieniu do dostaw surowców. Albowiem rynek wewnętrzny Chin jest tak ogromny i chłonny, że przyjmie każdą ilość wolumenu dostaw, zwłaszcza, gdy Chińczycy rozpoczną ekspansję w kierunku własnego interioru sposobem ekstensywnym, i gdy podniosą zarobki, wywołując chłonność intensywną. Więc ewentualna autarkia jako pochodna izolacji, nie jest dla Chin tak groźna jak dla Japonii przed II wojną światową, lub dla Niemiec – współcześnie. I dlatego tak kurczowo trzymają się Tybetu (surowce) i tak dynamicznie rozwijają komunikację lądową.

Pozostaw odpowiedź