Artykuły

P. Behrendt: Amerykańska sprzedaż broni dla Tajwanu

Minęły już ponad dwa miesiące od czasu gdy administracja Baracka Obamy zdecydowanie odmówiła sprzedaży Tajwanowi myśliwców F-16 C/D. Niejako na pocieszenie, 21 września wieloletnie starania Taipei mające na celu zakup nowoczesnych pakietów modernizacyjnych dla tajwańskich F-16 o łącznej wartości 5,8 mld $ zakończyły się sukcesem.

Prace modernizacyjne mają objąć 145 spośród 150 maszyn należących do lotnictwa Republiki Chińskiej. Jak należało się spodziewać decyzja Waszyngtonu wywołała protesty ChRL. Reakcja Pekinu była natychmiastowa- ambasador USA został wezwany do chińskiego MSZ już 22 września. W ciągu następnych dni doszły ostrzeżenia oficjeli chińskiej armii, grożących ponownym zawieszeniem wymiany militarnej oraz ostre reakcje w chińskich mediach. Kwestia sprzedaży amerykańskiego uzbrojenia na Tajwan jest jednym z największych problemów w relacjach chińsko-amerykańskich od czasów normalizacji za prezydentury Cartera. W porozumieniu z 1982 Waszyngton zobowiązał się, że eksportu uzbrojenia i technologii militarnych do RCh nie przekroczy pod względem jakości oraz ilości analogicznej sprzedaży do ChRL, a także do stopniowej redukcji sprzedaży uzbrojenia na Tajwan Sprawa skomplikowała się po amerykańskim embargu nałożonym na Chiny po wydarzeniach na Placu Tiananmen. Niemniej Pekin cały czas uważa wspomniane porozumienie za podstawę stosunków chińsko-amerykańskich.

Tymczasem dla Stanów Zjednoczonych ważniejszy jest Taiwan Relations Act (TRA) z 1979, w którym zobowiązały się zaopatrywać Tajwan w uzbrojenie o charakterze defensywnym, przy czym ilość i jakość tego uzbrojenia określa prezydent. Zgodnie z amerykańskim prawem TRA stoi wyżej od porozumienia z 1979. Kółko się zamyka. Osobną kwestią pozostaje stosunek obecnej administracji do Tajwanu, a ten nie wydaje się być zbyt przychylny. Demokraci uważają Tajwan za pupilka administracji Busha, co nie znajduje poparcia w faktach. Ówczesny prezydent Tajwanu Chen Shui-bian, zwany potocznie Abianem, został skazany za korupcję na 20 lat więzienia, a wcześniej ekipie Busha sprawiał ciągłe problemy. Osąd demokratów jest tutaj zapewne skrzywiony przez pro-tajwańskie deklaracje Johna McCaina, których ten nie szczędził w trakcie kampanii wyborczej 2008. Kolejną „wadą” Republiki Chińskiej dla obecnej administracji są rządy prawicowego Kuomintangu. Podejście amerykańskiej lewicy do sprawy Tajwanu trafnie oddaje artykuł Paula Kane’a jaki ukazał się na łamach „New York Times”. Kane proponował nie mniej ni więcej tylko odwołanie wsparcia militarnego dla Taipei w zamian za anulowanie przez Pekin amerykańskiego długu!

Podejście administracji Obamy do kwestii Tajwanu można przedstawić jak długą listę skarg i zażaleń ze strony Taipei. Tajwan nie został wymieniony w żadnym z dotychczasowych prezydenckich przemówień, od ponad 2 lat nie gościł na wyspie żaden wysoki rangą amerykański urzędnik. W martwym punkcie utknęły negocjacje w sprawie porozumienia o wolnym handlu. John Copper, profesor Rhodes College w Memphis posuną się nawet do stwierdzenia, że Obama faworyzuje zjednoczenie obu państw chińskich na warunkach Pekinu.

Takie podejście można uznać za bardzo pragmatyczne, jednakże pomijanie Tajwanu jest dziwne zwłaszcza na tle nabierającej rozpędu amerykańskiej polityki „powrotu do Azji”. Filipiny otrzymały żelazne gwarancje bezpieczeństwa, Indonezji zaoferowano sprzedaż najnowszych wariantów F-16, o które ubiegał się Tajwan. Waszyngton pielęgnuje sojusz z Japonią i Koreą Południową, rozszerza swoje wpływy w Singapurze , buduje dobre stosunki z Indiami – wrogiem Chin nr 1. Na początku grudnia sekretarz stanu Hillary Clinton odwiedziła Myanmar (Birma), państwo będące do tej pory na czarnej liście i to pod każdym względem. Co więcej, Birmę uznawano za część chińskiej strefy wpływów, ewentualnie pole rywalizacji chińsko-indyjskiej.

Wymienione amerykańskie działania są w praktyce bardziej kłopotliwe dla ChRL niż dostawa dowolnej ilości uzbrojenia na Tajwan. Pekin obawia się, że USA dążą do „okrążenia” Państwa Środka. Pytanie tylko czy okrążanie przez sojusze z państwami i tak wrogimi Chinom przy rezygnacji ze strategicznie ważnej wyspy ma sens. Z drugiej strony, pokojowe zjednoczenie na warunkach Pekinu wydaje się być już przesądzone, a militarne wsparcie Tajwanu w czasach kryzysu może zostać uznane w Waszyngtonie za zwyczajne marnowanie pieniędzy. Wydaje się, że administracja Baracka Obamy przyjęła zasadę powrotu do Azji z jak największą siłą, ale tak by nie drażnić ChRL. Czy wobec problemów jakie obecnie przechodzą Stany Zjednoczone, łącznie z wieszczonym przez pesymistów rychłym kresem amerykańskiej hegemonii, zwłaszcza wobec stale rosnącego długu USA wobec Chin taka polityka okaże się skuteczna? I czy Waszyngton zdaje sobie sprawę, że Chińczykom także nie zależy na eskalacji sporów?  To najważniejsze pytania, na jakie będziemy w najbliższych latach szukać odpowiedzi.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Behrendt: Amerykańska sprzedaż broni dla Tajwanu Reviewed by on 27 stycznia 2012 .

Minęły już ponad dwa miesiące od czasu gdy administracja Baracka Obamy zdecydowanie odmówiła sprzedaży Tajwanowi myśliwców F-16 C/D. Niejako na pocieszenie, 21 września wieloletnie starania Taipei mające na celu zakup nowoczesnych pakietów modernizacyjnych dla tajwańskich F-16 o łącznej wartości 5,8 mld $ zakończyły się sukcesem. Prace modernizacyjne mają objąć 145 spośród 150 maszyn należących do

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

KOMENTARZE: 1

  • bardzo ciekawy artykul

    „TRA stoi wyżej od porozumienia z 1979”
    chyba cyfrowka – chodzi o porozumienie z 1982

    prosze nie powolywac sie na Kanea. pisalem on nim juz tutaj. to jest tak glupi czlowiek, ze w wyniku ogromnej krytyki wspomnianego artykulu, napisal kolejny, w ktorym nazwal go farsa – swoj wlasny sprzed 10 dni. nie wydaje mi sie, by kogokolwiek reprezentowal. nie umiescil go nawet w spisie swoich publikacji na FB …

    nie wydaje mi sie tez, by KMT byl dla demokratow problemem

    urzednikow goscilo dwoch, wysokich ranga, przed wyborami, jednak z resorotw bez politycznego znaczenia – szef USAID – sluchalem jego przemowienia na konferencji i kolejny z resortu energetykyki, bodajze jego szef

    „profesor Rhodes College w Memphis posuną się nawet do stwierdzenia, że Obama faworyzuje zjednoczenie obu państw chińskich na warunkach Pekinu.”
    tez tak uwazam

    jest spora roznica – Japonia i Filipiny maja z USA umowy obronne bezwzglende gwarancje ma Japonia, lacznie z terenami roszczeniowymi – ta z Filipinami nie obejmuje spornych terenow z Chinami

    Panie Pilch – prosze obejrzec Radka, poczytac kolegow Behrendta i Jakobika.
    o tajwanie mozna pisac rozsadnie, nie trzeba od razu sie wyglupiac, po co

Pozostaw odpowiedź