Komentarz eksperta,Korea Pd news

N. Levi: Wizyta prezydenta RP w Korei Południowej – po co to wszystko?

Dr-Nicolas-Levi21Prezydent Bronisław Komorowski rozpoczął w poniedziałek (21.10) oficjalną wizytę w Korei Południowej. Dzień później prezydenci Bronisław Komorowski i Park Geun-hye przyjęli deklarację o podniesieniu wzajemnych stosunków do rangi partnerstwa strategicznego. W środę (23.10) podczas polsko-południowokoreańskiego szczytu gospodarczego została podpisana umowa o współpracy biznesowo-inwestycyjnej między Polską Agencją Informacji i Inwestycji Zagranicznych a jej południowokoreańskim odpowiednikiem KOTRA. Ponadto w trakcie wizyty Komorowskiego została podpisana umowa w dziedzinie obronności (współpraca w zakresie nauki i badań wojskowych i modernizacji uzbrojenia i sprzętu wojskowego) oraz zaktualizowana umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania.

Korea Południowa, będąca 13. gospodarką świata, rozwija się w stosunkowo szybkim tempie (2,3% wzrostu gospodarczego w drugim kwartale 2013 r. w ujęciu rocznym według agencji Bloomberg). Południowokoreańskie władze kładą priorytetowy nacisk na naukę i nowe technologie, a ponadto mają środki (niekiedy dzięki wsparciu Stanów Zjednoczonych) na sfinansowanie rozwoju tych sektorów. Z drugiej strony polskie inwestycje w Korei Południowej są wciąż na bardzo niskim poziomie (praktycznie jedyną polską firmą inwestującą na południowokoreańskim rynku jest działająca w branży chemicznej Selena – chodzi o kwoty rzędu kilkuset tysięcy dolarów). Polska również niewiele eksportuje do Korei Południowej. W 2012 r. obroty handlowe Polski i Korei Południowej kształtowały się na poziomie 3,9 mld euro, z czego polski eksport stanowił 119 milionów euro.

Dane dot. polskiej wymiany handlowej jednoznacznie wskazują, że Polska jest państwem, którego gospodarka jest ukierunkowana na rynek Unii Europejskiej. Choć od czasu wejścia w życie w lipcu 2011 r. umowy o wolnym handlu między Republiką Korei a Unią Europejską polski eksport do Korei Południowej sukcesywnie rośnie, to nadal odnotowujemy bardzo duży deficyt w wymianie handlowej z południowokoreańskim partnerem. Wydaje się więc, że Polska powinna wzmocnić się gospodarczo zanim przystąpi do konkretnej współpracy z krajami azjatyckimi.

A może Polska powinna się wycofać z niektórych krajów i skupić się na innych regionach? Czy te wszystkie umowy, takie jak najnowsze z Koreą Południową, nie są zawierane na siłę? Czy polsko-południowokoreańska umowa o współpracy gospodarczej ma jakikolwiek sens? Niestety uważam, że podpisana umowa z Koreą Południową jest tylko jedną z wielu, które zostały podpisane w ciągu ostatnich lat. Być może lepszym rozwiązaniem byłoby skupienie się na wybranych obszarach. Na przykład w 2010 r. została podpisana umowa o współpracy w energetyce jądrowej. Teraz można już powiedzieć, że obie strony skorzystały na tej umowie. Polscy naukowcy byli szkoleni w Korei Południowej, a południowokoreańska firma jądrowa KEPCO chce wygrać w przyszłości kontrakt w Polsce na budowę potencjalnych elektrowni jądrowych.

Obecne relacje polsko-południowokoreańskie wyglądają tak, że Korea Południowa chce budować u nas elektrownię jądrową, a my w zamian eksportujemy póki co wafle do Seulu. Znając południowokoreański protekcjonizm, bardzo trudno być umiarkowanym optymistą jeśli chodzi o zaistnienie Polski na rynku Korei Południowej. Wejście na ten rynek nadal stanowi dla polskich firm duże wyzwanie. Największą przeszkodę stanowią pozataryfowe bariery w dostępie do rynku. Dziki kapitalizm czy kiepskie państwo? Odpowiedź zostawiam Czytelnikowi.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
N. Levi: Wizyta prezydenta RP w Korei Południowej – po co to wszystko? Reviewed by on 26 października 2013 .

Prezydent Bronisław Komorowski rozpoczął w poniedziałek (21.10) oficjalną wizytę w Korei Południowej. Dzień później prezydenci Bronisław Komorowski i Park Geun-hye przyjęli deklarację o podniesieniu wzajemnych stosunków do rangi partnerstwa strategicznego. W środę (23.10) podczas polsko-południowokoreańskiego szczytu gospodarczego została podpisana umowa o współpracy biznesowo-inwestycyjnej między Polską Agencją Informacji i Inwestycji Zagranicznych a jej południowokoreańskim odpowiednikiem KOTRA.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 2

  • odnosnie artykulu Nicolasa
    problem widze tu raczej w tym, ze sa pomysl budowania elektrowni atomowych jest absurdalny
    pewnie jest to bardziej skomplikowane, ale oczywiscie lepsze dla obywateli jest promowanie nowoczesnych zielonych technologii

    Wlodzimierz Madziar
    ostatni akapit – „Muszą aktywnie działąć ambasady, ….. na coś stanowiskiem rządu nie jest.” w pelni racja
    chociaz akurat jesli chodiz o placowke w Seulu, to znajomy polak, ktory sprowadzal tu poslkie towary do azji, mowil, ze wlasnie tam mieli kilka lat temu swietnego mlodego pracownika, ktory mu bardzo pomogl w promowaniu firmy i polskich produkow

  • Avatar Włodzimierz Madziar

    Te same pytania padają odnośnie eksportu do Korei, Indii, Japonii, Brazylii, czy innych krajów. Uwaga Autora, że nasza gospodarka, a szczególnie kesport skierowane sa na Unie Europejską są jak najbardziej słuszne.
    Niestety wiele problemów eksportu nie pokazują statystyki
    Każdy eksport można podzielić na następujace segmenty:
    – eksport wielkich MNC, które mają w kraju bazę prodkcyjną (często nawet go nie robimy, bo prowadzony jest z centrali firmy)
    – eksport surowców samosprzedających się czy giełdowych: np. miedź, srebro, ropa
    – eksport tradycyjny, gdzie kraj jest „od zawsze”
    – eksport, gdzie „sami nas znaleźli”, ale tu wchdzą też bardzo dobre towary
    – eksport łatwy – gdzie nie ma np. granic celnych itp, mamy szczególne kontakty, itp – tu mozemy wpisac UE
    – eksport, gdzie nasze firmy zostały „wciągnięte” przez wielkie firmy obce (tu mamy nieco sukcesów)
    – świadomy eksport podjęty na podstawie naszej decyzji i konsekwentnie zrealizowany.
    Z każdego należy się cieszyć, ale tylko ten ostatni daje nam wiedzę, zależy od nas i jest przynajmniej w teorii nieograniczony.
    UE, to „łatwy” rynek. Brak granicy celnej pozawla na eksport małych partii towaru, w zasadzie można rozszerzyć jedynie działania akwizycyjne z Polski.
    Aby eksportowac do Azji na większą skalę, musi być to eksport z w/w ostatniej grupy, a na to potrzeba:
    – dobrego towaru (mamy, ale nie w nadmiarze)
    – umiejętności działania na rynkach dalekich i trudnych (mamy w bardzo minimalne)
    – środków (jeszcze mniej niż umiejętności i nie ma co się dziwić – firma posiadająca ograniczone środki zainwestuje je na rynku najłatwiejszym i najbezpieczniejszym dla siebie, a nie najtrudniejszym).
    Nie jestesmy w stanie uczestniczyć w wielkich inwestycjach infrastruktuarlnych, gdzie jedna firma ciagle inną, natomiast czasem udaje się „załapać” z wielkimi firmami zachodnimi.
    Najłatwiej byłoby powiedzieć, niech państwo popiera polskie firmy wchdzące gdzieś na rynki, ale:
    – zaraz ktoś może zapytać, czemu pomagacie jemu, a nie mnie
    – może się okazać, że państwo finansuje komuś synekurę pod palmami.
    Pojawiają się nowe formy handlu, moze tu będzie szansa dla nas. Mimo wszysto jakąś formułę poparcia dla polskich firm należy znaleźć i zapewne jest to mozliwe.
    Najpierw musimy jednak sprecyzować komu pomagamy, z tym nie jest dobrze. Nie wiem, czy do dziś Ministerstwo Gospodarki wypracowało jakieś zasady.
    Muszą aktywnie działąć ambasady, ciekawe, co do powiedzenia na temat poskich szans ma ambasada w Seulu i co robi. Dlaczego pracownicy ambasad nic nie publikują na temat krajów, w jakich działają? Ile osób przeczyta ich raport w tym czy innym ministerstwie, a ile na portalu np. Polska-Azja? Mogą podpisywać się pseudonimami, ponadto nie piszą na temat stanowiska polskiego rządu, informacja, że gdzieś jest jakaś huta, czy na rynku jest popyt na coś stanowiskiem rządu nie jest.

Pozostaw odpowiedź