Artykuły,Filipiny news,Publicystyka

Michał Lubina: Ballada korupcyjna, czyli słowo o filipińskiej klasie politycznej

112309-philippine-politicsZastępca prezydenta Filipin Jejomar Binay oświadczył 13 stycznia w głośnym wywiadzie dla Manila Times, że kampania obecnego prezydenta (a jego szefa) Benigno (III) Aquino mająca na celu wykazanie korupcji poprzedniej prezydent, Glorii Macapagal-Arroyo, poniosła porażkę[i]. Wywiad wywołał burzę i – w konsekwencji – dokooptowanie do administracji prezydenta Aquino głównego przeciwnika politycznego Binay’a – Manuela Roxasa[ii]. Tym sposobem Aquino chciał zbalansować siły dwóch frakcji w Malacañang (pałacu prezydenckim): Balay i Samar, na czele których stoją obaj politycy[iii]. Media skupiły swoją uwagę na rozgrywkach personalnych, zapominając o sednie sprawy: kwestii nieudowodnionej korupcji poprzedniczki Aquino.

Problem korupcji jest znamienny dla kultury politycznej archipelagu. Jest też swoistym wyznacznikiem filipińskiej klasy politycznej. By to ukazać genezę tych zjawisk, trzeba przybliżyć trochę specyfikę filipińskiej sceny politycznej.  

W maju 2010 roku odbyły się na Filipinach wybory prezydenckie. Przed kampanią wyborczą zdawało się, iż będzie to pojedynek przede wszystkim dwóch kandydatów: Benigno III (Noy Noy) Acquino i Manuela (Manny) Villara[iv]. Miało to być również starcie dwóch wizji kraju. Villar, SELF MADE MAN który własnym uporem i talentem dorobił się sporego majątku, głosił przede wszystkim potrzebę skuteczności i dobrego zarządzani krajem[v]. Nie był również nadmiernie krytyczny wobec swojej poprzedniczki:Glorii Macapagal Arroyo.

Jego głównym kontrkandydatem był faworyt: Noy Noy Aquino. Postać typowa, wręcz archetypiczna, dla sposobu dochodzenia do pozycji w kulturze politycznej na Filipinach. Noy Noy to klasyczny przykład bycia politycznym „synem swoich rodziców”.  

Ojciec Noy Noy’a, Ninoy (Benigno II) był najbardziej znanym opozycjonistą za czasów dyktatury Ferdynanda Marcosa (1972-1986)[vi]. Krytykę władzy przypłacił więzieniem, zawałem i wymuszoną emigracją. W 1983 roku, gdy Marcos coraz bardziej tracił  poparcie, Ninoy postanowił wrócić. Nieoficjalnie reżim go przed tym krokiem przestrzegał[vii]. Ninoy jednak zaryzykował i pojechał. Uznał, że Filipiny są warte mszy[viii].

Gdy tylko wyszedł z samolotu na płytę lotniska 21 sierpnia 1983 roku, został zastrzelony przez „nieznanych sprawców”. Po jego śmierci, kraj zapłonął. Ostatnia szansa na pokojową detronizację Marcosa przepadła[ix]. Rozpoczęła się prawdziwa krucjata przeciw rządom Marcosa, na której czele stanęła chcąc-nie chcąc (raczej nie chcąc), wdowa po Ninoy’u: Cory (Corazol)[x]. Wcześniej była skromną gospodynią domową. Gdy Ninoy został zabity, przeistoczyła się we współczesną Pietę[xi]. Swoją osobą zjednoczyła ruch, który potem, znany jako People Power doprowadził do obalenia i ucieczki Marcosa i jego żony Imeldy (bez butów)[xii] 25 lutego 1986 roku.   

Podwójna prezydencja Cory Aquino (1986-1992) ma opinię mało porywającej, lecz uczciwej[xiii]. Za jej czasów rozpoczęła się restytucja instytucji demokratycznych archipelagu[xiv].  Mimo licznych zamachów stanu Nie dała sobie odebrać władzy[xv]. Ponadto sama odrzuciła pokusę autorytaryzmu i po zakończeniu kadencji po prostu zrezygnowała, czym, zdaniem wielu analityków, uratowała demokrację na wyspach[xvi].

Demokracja na Filipinach jest jednak dosyć specyficzna. Jak pisze Krzysztof Grzybowski, „partie na Filipinach pozostają de facto pozbawionymi ideologii i konkretnych programów wehikułami prywatnych ambicji możnych rodów. Wybory na Filipinach to tak naprawdę arena, na której najmożniejsze rody walczą o władzę polityczną. Partiom brak koherentnych programów, wiele z nich powstaje jako doraźne koalicje zogniskowane wokół konkretnych postaci dla wygrania wyborów, ale bez programu rządzenia. Brak im wyraźnego oblicza: wszystkie zabiegają o cały elektorat, o wszystkie regiony, wszystkie grupy etniczne, klasy społeczne.  Partie służą raczej zachowaniu status quo a nie konieczności naprawy państwa”[xvii]. Powoduje to, jak konstatuje badacz, że „przeciętny Filipińczyk ignoruje system polityczny i powraca w swoich wyborach do wyrazistych postaci życia nie tylko politycznego”[xviii].

Prowadzi to do tabloidyzacji kampanii wyborczych i, szerzej, całego życia politycznego archipelagu. W popularnym dyskursie o Filipinach mówi się jako „krzyżówce klasztoru z Hollywood”[xix]. W kwestiach politycznych to wręcz Bollywood (choć i klasztor, albo szerzej: Kościół tą odmianą profanum się tam nie brzydzi – kler aktywnie uczestniczy w kampaniach wyborczych[xx]). Kandydatami często są popularni aktorzy, gwiazdy seriali, czy prezenterzy telewizyjni[xxi].

Przykładów takich karier archipelag zna mnóstwo, tu jednakże ograniczymy się do przedstawienia tylko do dwóch. Pierwszą będzie wspomniany na początku tekstu obecny wiceprezydent Filipin, Jejomar („Jojo”) Binay. Postać, nawet jak na panteon filipińskiej sceny politycznej, niezwykle barwna. Wypłynął jako jeden z ludzi Cory Aquino. Za swoją bezkompromisowość w obronie konstytucji zyskał przydomek Rambotito, czyli „mały Rambo”[xxii]. Był długoletnim burmistrzem Makati[xxiii]: najbogatszej dzielnicy Manili, obrazu tego, czym stolica chciałaby być. W powszechnej opinii rządził dobrze, ale…. w 2006 roku został oskarżony malwersacje, m.in. zatrudnianie „martwych dusz”[xxiv]. Binay, jak przystało na jego przydomek, samotnie stanął do walki z urzędową niesprawiedliwością. Zabarykadował się w środku ratusza i oświadczył, że nie wyjdzie. Za tym filipińskim Rejtanem (albo posłem Janowskim) wstawiły się tłumy, a także sama Cory Aquino w towarzystwie biskupów[xxv]. Ówczesna Prezydent Arroyo ustąpiła. Sąd (sic!) orzekł zawieszenie wykonania wyroku[xxvi].

Znacznie mniej szczęścia miał inny polityk: Joseph Estrada. Jak przystało na  to (przybrane) nazwisko: aktor. Wyróżniający się charakterystycznym emploi amanta z seriali latynoamerykańskich (z nieodłącznym wąsikiem[xxvii]) skrzyżowanym z kreowaną przez siebie postacią „silnego człowieka” naprawiającego niesprawiedliwość społeczną . Jak już wspomniano, tego typu image jest na Filipinach przepustką do zrobienia kariery politycznej[xxviii]. Estrada, razem z G.M. Arroyo i Cory Aquino stał na czele protestów społecznych przeciw korupcji ówczesnego prezydenta – Fidela Ramosa[xxix]. Wszystkie te czynniki pozwoliły mu zdobyć serca elektoratu i wygrać wybory w 1998 roku. Nie rządził jednak długo. Stopień jego niekompetencji i skorumpowania osiągnął taki poziom, iż został w 2001 roku pozbawiony urzędu[xxx]. Człowiekiem, który rozpoczął procedurę impeachmentu był senator Manuel (Manny) Villar[xxxi].

Te dwa przykłady doskonale pokazują również kolejną cechę charakterystyczną dla kultury politycznej archipelagu, cenioną przez „Latynosów Azji” (jak często nazywa się Filipińczyków) postawy macho. Politycy o wizerunku silnych ludzi, przestrzegający tych wzorców, mogą zajść daleko, a społeczeństwo im wiele wybaczy. Świadczy o tym choćby wspomniany Binay, który wyszedł obronną ręką przez kilka skandali korupcyjnych, a także obyczajowych, (miał na przykład dość głośny romans, który mu raczej pomógł niż zaszkodził w karierze[xxxii], bo w tym kraju politykowi opłaca się być „jurnym chłopem”), by wreszcie stać się wiceprezydentem u boku Noy Noy’a Aquino. Estrada też powrócił na filipińską scenę polityczną (o tym za chwilę), co w 2001 roku wydawało się równie realne jak rzeczywistość filmów w których grywał.

Tabloidyzacja filipińskiej polityki wyraża się też m.in. również w skracaniu dystansu między politykami a społeczeństwem za pomocą skrótów imion, bądź ksyw i przedstawiania, że ten lub inny kandydat to „swój chłop”, „nasz człowiek”. Było to również widoczne w ostatniej kampanii 2010 roku. Każdy z kandydatów miał jakąś ksywę, synonim, bądź skrót imienia: Johnny, Willy, Manny. Oraz rzecz jasna: Noy Noy[xxxiii]. Wspomniany wcześniej Joseph Estrada jest znany na Wyspach jako „Erap”, co w języku tagalong znaczy „kumpel”[xxxiv]. Moja konstatacja z obserwacji kampanii wyborczej w marcu-kwietniu 2010 była taka, że to tak jakby u nas główny kandydat występował jako Lechu „Kaczor” Kaczyński (lub Donald „Donek” Tusk). Potem, gdy i u nas  zaczęły pojawiać się „Jarki” i „Bronki”, mina mi zrzedła. 

Główny faworyt wyborów 2010 roku, senator Noy Noy w ogóle miał nie brać w nich udziału Tak ponoć obiecał matce. Ale Cory zmarła w 2009 roku, i syn, na skutek ogromnego poparcia społecznego, zmienił zdanie[xxxv]. Podczas kampanii wyborczej częstą odpowiedzią na pytanie, czy posiada on, poza nazwiskiem, jakieś cechy predestynujące go do objęcia tej zaszczytnej funkcji, było tylko krótkie: nie. 

Aquino lejtmotywem kampanii uczynił uniwersalny i zawsze aktualny na Filipinach postulat: walkę z korupcją[xxxvi]. Noy Noy miał personifikować potrzebę sanacji kraju od prawie 10 lat rządzonego przez Glorię Macapagal-Arroyo[xxxvii], również córki swoich sławnych rodziców. Jej ojciec Diosdado Macapagal był prezydentem w latach 60-tych (przegrał potem z Marcolem)[xxxviii]. Wsławił się też tym, że to on właśnie tak rozsierdził Chruszczowa w siedzibie ONZ, iż ten odpowiedział mu waląc butem w stół.

Gloria Macapagal Arroyo (albo GMA jak w tym uwielbiającym skróty narodzie jest znana) była wiceprezydentem u boku Estrady i gdy jego obalono, objęła urząd[xxxix]. Jej prawie 10 letnie rządy to czas rozwoju, ożywienia gospodarczego, reform i sporych inwestycji infrastrukturalnych[xl]. Jednakże mimo niewątpliwych sukcesów, społeczeństwo miało o pani GMA trochę inne zdanie. Jej osiągnięcia ginęły w mroku podejrzeń, dwuznaczności i powszechnego przekonania o ogromnym łapownictwie. W tak biednym i rozwarstwionym społeczeństwie nadużycia władzy szczególnie biją w oczy. Arroyo zaś zamiast przeciwdziałać złemu wizerunkowi, tylko go pogarszała kontrowersyjnymi decyzjami. Jedną z nich było ułaskawienie skazanego na dożywocie Estrady[xli].

Ten, powstawszy niczym Feniks z korupcyjnych popiołów, wystartował w ostatnich wyborach prezydenckich i zajął, z wynikiem 26%, drugie miejsce, pokonując Villara (15%). Zwyciężył, zgodnie z przewidywaniami Noy Noy Aquino (42%)[xlii]. Jego pierwszą decyzją było powołanie Komisji Prawdy, mającej zbadać zarzuty wobec Arroyo[xliii].   

Minął niecały rok i jaka jest sytuacja po kilku miesiącach, które minęły od wyborów? Głos zabiera zastępca Aquino, Binay. Ogłasza, że nie udało się (na razie) udowodnić poprzedniczce żadnych szczególnych machinacji. Oraz apeluje do administracji o większe starania[xliv]. Z jednej strony jest to próba pokazania, że spełnia się obietnice wyborcze i walczy z dawnym układem. Jednocześnie to przyznanie, iż nie osiągnięto żadnych rezultatów. Czyli: chcemy, ale nie wychodzi. Symptomatyczne, że ogłasza to wiceprezydent. To bezpieczny wentyl: zawsze będzie można niepowodzenie kampanii zrzucić na barki niekompetentnych urzędników. A wyjść nie może: układ polityczny archipelagu jest tak skonstruowany, że zarzuty korupcyjne postawić można, bez większej przesady, w zasadzie każdemu. Adam Jelonek nazwał ongiś filipiński system „demokracją hacjendy”[xlv], w której zdecydowana większość establishmentu wywodzi się z tzw. grupy hacendero[xlvi](upraszczając można ją nazwać potomkami filipińskich obszarników). Zaś Amandoo Doronila nazwał system politycznych tego kraju „bezpartyjną demokracją”[xlvii]. Dzieje się tak, gdyż „układ politycznych na wyspach jest odbiciem struktury społecznej, a ta, funkcjonuje na dominującej na wyspach zasadzie patron-klient, tworzącej rozległe więzi społeczne[xlviii]. Powoduje to, że „do dziś członkowie politycznej i ekonomicznej elity Filipin stoją na szczycie różnych piramid owych unikatowych i wielce skomplikowanych więzi osobowych i społecznych. Są odporni na zmiany, potężni, silni lojalnością rozległych fundamentów owych piramid. W efekcie żadna z grup politycznych nie zaryzykuje antagonizowania nikogo”[xlix].  

Noy Noy Aquino będzie się więc starał udowodnić Glorii Arroyo korupcję. Obserwacja specyfiki filipińskiej sceny politycznej wskazuje jednak, że nie zdoła tego zrobić, bo on sam wywodzi się z tego samego, co ona, establishmentu. I on, i ona są hacendero.

Michał Lubina

 


[i] http://www.manilatimes.net/index.php/top-stories/38152-aquino-war-vs-graft-a-dud (21.01.2011).

[ii] http://www.manilatimes.net/index.php/top-stories/38573-binay-roxas-can-work-together–malacanang (21.01.2011).

[iii] Ibidem.

[iv] http://www.sws.org.ph/pr091014.htm (21.01.2011).

[v] http://the-diplomat.com/philippines-election-2010/candidate-profiles (21.01.2011).

[vi] Tiziano Terzani, W Azji, Wydawnictwo WAB, Warszawa 2009, s. 128.

[vii] http://www.rmaf.org.ph/Awardees/Biography/BiographyAquinoCor.htm (21.01.2011).

[viii] Dosłownie powiedział: „Filipiny są warte by za nie umierać”, por. http://www.rmaf.org.ph/Awardees/Biography/BiographyAquinoCor.htm (21.01.2011).

[ix] Adam W. Jelonek, W stronę nieliberalnej demokracji. Szkice z antropologii politycznej Azji Południowo-Wschodniej, Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa 2002, s. 135.

[x] Tiziano Terzani, W Azji…. op. cit., s. 128.

[xi] W głęboko religijnym i przywiązanym do katolickich symboli społeczeństwie filipińskim Cory opłakująca zabitego męża stała się kimś w rodzaju współczesnej Piety: Matki Boskiej Bolesnej. Por. Tiziano Terzani, W Azji, Wydawnictwo WAB, Warszawa 2009, s. 127. 

[xii] Imelda Marcos była znana z imponującej kolekcji butów, które w pośpiechu zostawiła, ku uciesze tłumu wdzierającego się do pałacu prezydenckiego, por. Tiziano Terzani, Koniec jest moim początkiem, Zysk i s-ka, Poznań 2010, s. 448.

[xiii] Krzysztof Grzybowski, Filipiny, zarys historii, [w]: Azja-Pacyfik, 8/2006, s. 139.

[xiv] Adam W. Jelonek… op. cit., s. 137.

[xv] Ibidem, s. 137.

[xvi] Krzysztof Grzybowski, op. cit., s. 134.

[xvii] Ibidem, s. 137.

[xviii] Ibidem.

[xix] Ibidem, s. 127.

[xx] Adam W. Jelonek… op. cit., s. 140.

[xxi] Ibidem, s. 139.

[xxii] http://www.manilatimes.net/index.php/opinion/20490-the-binay-conundrum (21.01.2011).

[xxiii] http://www.worldmayor.com/essays06/makati_mayor.html (21.01.2011).

[xxiv] http://archive.inquirer.net/view.php?db=1&story_id=27112 (21.01.2011).

[xxv] Ibidem.

[xxvi] http://www.philstar.com/archives.php?aid=281030&type=1 (21.01.2011).

[xxvii] Por. oficjalna strona Estrady: http://erap.ph/speakson/inagural063098.htm (21.01.2011).

[xxviii] Adam W. Jelonek, op. cit., s. 139.

[xxix] http://www.gmanews.tv/story/113427/Gloria-and-cha-cha (21.01.2011).

[xxx] Krzysztof Grzybowski, op. cit., s. 140.

[xxxi] http://the-diplomat.com/philippines-election-2010/candidate-profiles (21.01.2011).

[xxxii] http://www.philstar.com/archives.php?aid=20070606208&type=2 (21.01.2011).

[xxxiii] Obserwacja kampanii wyborczej Filipin, marzec-kwiecień 2010.

[xxxiv] http://erap.ph/speakson/inagural063098.htm (21.01.2011).

[xxxv] http://the-diplomat.com/philippines-election-2010/candidate-profiles (21.01.2011).

[xxxvi] Ibidem.

[xxxvii] Pani prezydent była oskarżana o szereg skandali korupcyjnych, nielegalne źródła finansowania kampanii, a  nawet o fałszerstwa wyborcze.

[xxxviii] http://www.answers.com/topic/diosdado-macapagal (21.01.2011).

[xxxix] Krzysztof Grzybowski, op. cit., s. 134.

[xl] http://www.indexmundi.com/philippines/economy_profile.html (21.01.2011).

[xli] http://newsinfo.inquirer.net/breakingnews/nation/view/20071025-96730/%28UPDATE_3%29_Arroyo_grants_pardon_to_Estrada (21.01.2011).

[xlii] http://www.sws.org.ph/pr20100608.htm (21.01.2011).

[xliii] http://newsinfo.inquirer.net/breakingnews/nation/view/20100730-284027/Aquino-signs-EO-on-Truth-Commission (21.01.2011).

[xliv] http://www.manilatimes.net/index.php/top-stories/38152-aquino-war-vs-graft-a-dud (21.01.2011).

[xlv] Adam W. Jelonek… op. cit., s. 124.

[xlvi] Ibidem, s. 140.

[xlvii] Amandoo Doronila, The State, Economic Transformation and Political Change in The Philippines, Oxford University Press, Singapore 1992 [w]: Adam W. Jelonek, W stronę nieliberalnej demokracji. Szkice z antropologii politycznej Azji Południowo-Wschodniej, Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa 2002, s. 140.

[xlviii] Krzysztof Grzybowski… op. cit., ss. 137-139. 

[xlix] Ibidem.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Michał Lubina: Ballada korupcyjna, czyli słowo o filipińskiej klasie politycznej Reviewed by on 2 lutego 2011 .

Zastępca prezydenta Filipin Jejomar Binay oświadczył 13 stycznia w głośnym wywiadzie dla Manila Times, że kampania obecnego prezydenta (a jego szefa) Benigno (III) Aquino mająca na celu wykazanie korupcji poprzedniej prezydent, Glorii Macapagal-Arroyo, poniosła porażkę[i]. Wywiad wywołał burzę i – w konsekwencji – dokooptowanie do administracji prezydenta Aquino głównego przeciwnika politycznego Binay’a – Manuela Roxasa[ii].

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 3

  • Tylko frustracja może skłaniać do pisania podobnych komentarzy. Nie podoba się Panu portal czy jego autorzy – wszak nie musi Pan go odwiedzać.

    • Dokładnie, Wnikliwy to jeszcze jeden zawistny polaczek (pochodne od polactwa, nie od Polski i Polaków), który poza zjadliwymi uwagami nic nie umie, bo mu się nie chce. A jedyne, czego chce, to żeby wszyscy byli tacy mierni jak on. Wtedy przynajmniej kompleksy tak by mu nie doskwierały.

  • Panie Lubinka? Nie boj pan zaby…Zygfryd zaraz tu skoczy z komentarzem.: hi, hi wlasnie sie uczy po nocach filipinskiej tematyki, analizuje wlasnie implementacje filipinskiego prawa w zakresie zapladniania borsuka w odniesieniu do japonskiej technologii Panasonic. On to studiuje, juz zapowiadal. Bedzie jego WIELKI KOMENTARZ AD REM panskiego marnego tekstu o Filipinach. To tylko kwestia dni. Prosze sie wiec nie bac, bedzie pan mial sporo komentarzy i miche od ucha do ucha: ach czytaja mnie, lustereczko powiedz przecie kto jest najpiekniejszy w swiecie ; hi hi hi hi hi

Pozostaw odpowiedź