Artykuły,Publicystyka

M. Superata: Przemysł turystyczny w dzielnicach gejsz w Kioto – szansa czy zagrożenie?

Gdy zapada zmierzch dawna stolica cesarskiej Japonii zmienia się nie do poznania. Spokojni spacerowicze kierują swoje kroki nad brzeg rzeki Kamogawa, gdzie można bez przeszkód wypoczywać na krótko przystrzyżonej trawie. Młodzież i miłośnicy muzyki elektronicznej ustawiają się w kolejce do słynnego WORLD Club, w którym częstymi gośćmi są najlepsi DJ’e świata. Jednak większość taksówek ze znaczkiem czterolistnej koniczyny zatrzymuje się na terenie pięciu historycznych dzielnic gejsz w Kioto, które tętnią życiem właściwie przez całą dobę. Wieczorami ich ulice zapełniają się zarówno osobami związanymi ze światem gejsz, jak i zwykłymi turystami, którzy trzymają w pogotowiu włączone aparaty fotograficzne. Najtłoczniej jest na głównej arterii dzielnicy Gion Kobu – Hanamikoji, gdzie znajduje się najbardziej znana herbaciarnia Ichiriki. Szeroki, kwadratowy budynek skrywa w sobie solidny kawałek japońskiej historii, a za bordową kurtyną okalającą wejście co rusz znikają i pojawiają się gejsze. Ich widok poprzedza monotonny stukot drewnianego obuwia na brukowanych uliczkach, słyszalny już ze sporej odległości. Dźwięk wydawany przez nadchodzącą maiko jest jeszcze bardziej spektakularny. Wewnątrz ich wysokich na kilkanaście centymetrów butów znajdują się malutkie dzwoneczki, które w dawnych czasach były symbolem dziecięcej niewinności. Dzisiaj zwracają uwagę turystów. Nie bez powodu maiko bywają przez nich kojarzone z motylami – obszerne rękawy ich kimon i balansujący z tyłu długi węzeł obi przywodzi na myśl owadzie skrzydła nie tylko poza granicami Japonii.

To poetyckie porównanie nasuwa jednak przykrą konkluzję – obie populacje drastycznie zmniejszają swoją liczebność poprzez ekspozycję na szkodliwe czynniki zewnętrzne. W przypadku gejsz z najpopularniejszej dzielnicy, Gion Kobu, jednym z takich czynników stał się nadmierny ruch turystyczny w obrębie dystryktu. W mniejszym stopniu jest on odczuwalny w Miyagawacho, obszaru przyległego do Gion z południowej strony oraz w Pontocho, luksusowej dzielnicy drogich restauracji i butików, gdzie zbłąkani turyści raczej nie spodziewają się spotkać gejsz. Pozostałe dwa hanamachi wydają się być kompletnie zapomniane przez przemysł turystyczny, choć własnymi siłami starają się zaistnieć w publicznej świadomości.

Gion Kobu nie bez powodu jest celem niemalże każdego turysty odwiedzającego Kioto. Przez wieki było areną potyczek politycznych rozgrywających się za papierowymi drzwiami herbaciarni. Na stałe zaistniało też w międzynarodowej popkulturze za sprawą hollywoodzkich filmów i bestsellerowych książek. Cenę tej sławy płacą jednak same gejsze. Swoistą normą dla tych tradycyjnych artystek zostało przepychanie się przez tłum turystów blokujących przejścia do herbaciarni, restauracji i sklepów. Dużym problemem są także amatorzy fotografii, robiący im zdjęcia z zaskoczenia i bez pozwolenia. Jest to szczególnie stresujące dla nastoletnich maiko, które nie są przyzwyczajone do tak natężonej uwagi ze strony obcych osób. Niektóre z tych dziewcząt nie wytrzymują presji i rezygnują z dalszej kariery w zawodzie.

Niestety, zdarzają się również sytuacje niebezpieczne. Gejsze na ulicach Gion Kobu zazwyczaj przyspieszają kroku. Wiedzą, czym grozi powolny spacer – zaczepiane przez turystów mogą spóźnić się do pracy, co grozi uszczerbkiem na ich wizerunku. Jednakże tego typu zaczepki nie dotyczą jedynie pozowania do pamiątkowych zdjęć osób zwiedzających Gion. Co jakiś czas, maiko i geiko padają ofiarami niezdrowego zainteresowania obcą kulturą – przechodnie łapią je za falujące elementy kimon i próbują dotknąć ich kunsztownie upiętych fryzur. Społeczność w Kioto odnotowała także przypadek umyślnego przewrócenia maiko przez turystę, a nawet rzucenie w jej stronę niedopałka papierosa.

Źródło: flickr.com

Źródło: flickr.com

Z tego względu władze Kioto podjęły się chronić kobiecą społeczność hanamachi. W okresie natężonego ruchu turystycznego (głównie w kwietniu, podczas kwitnienia drzewek wiśniowych) do Gion Kobu wysyłane są dodatkowe służby porządkowe, których zadaniem jest bezpieczne przeprowadzenie gejsz przez zatłoczone arterie dystryktu. Incydenty z udziałem turystów mają jednak miejsce przez cały rok, dlatego kilka miesięcy temu wszystkie maiko pracujące w Gion zostały wysłane na profesjonalny kurs samoobrony. Dzięki wskazówkom policjantów z Kioto, nastoletnie gejsze zyskały większe poczucie bezpieczeństwa, zważywszy na fakt, że co noc wracają z herbaciarni do domu kompletnie same, pokonując piechotą wąskie i słabo oświetlone uliczki.

Rozwój ruchu turystycznego w historycznych dzielnicach Kioto jest przykładem na to, jak szkodliwe może być popadanie w dwie różne skrajności – nadmiernie promowane Gion Kobu doświadcza wszystkich dobrych i złych stron sprzedawania własnej kultury, kosztem niedofinansowanej i nieco zapomnianej dzielnicy Kamishichiken. Ten niewielki dystrykt, najstarszy w Kioto, znajduje się na drugim końcu miasta i jest oddalony od czterech pozostałych hanamachi. Z tego względu, gejsze zamieszkujące ten teren nie mają prawa uczestniczyć w niektórych ważnych wydarzeniach kulturalnych odbywających się w ramach tradycyjnych świąt. Społeczność Kamishichiken wyraźnie starzeje się i kurczy, a gości tamtejszych herbaciarni ubywa. Nieliczne maiko zamieszkujące tę dzielnicę są wychowywane przez swoje mentorki w myśl staroświeckich zasad. Nie noszą nawet nowoczesnych i modnych wzorów kimon, stawiając na skromną klasykę i stonowane kolory.  Pomimo intensywnej promocji w mediach (najlepszym przykładem jest film „Maiko wa Reidi”, który powstał w 2014 roku w dzielnicy Kamishichiken), ruch turystyczny w tej części miasta niemalże nie istnieje.

Warto jednak nadmienić, że we wszystkich dzielnicach intensywnie rośnie liczba herbaciarni, które są gotowe zaprosić zagranicznych gości. Także przypadkowych turystów. Towarzystwo gejsz przez dziesiątki lat uważane było za pewnego rodzaju luksus dla wybranych; obecnie ze względu na sytuację ekonomiczną, popularne stały się krótkie przyjęcia dla osób zupełnie nie znających japońskiej kultury. Maiko i geiko pełnią na nich role tymczasowych nauczycielek i przewodniczek turystycznych. Problem stanowi jednak bariera językowa, ponieważ rzadko kiedy gejsze mówią płynnie po angielsku. Jedynym wyjątkiem jest młoda maiko Tomitsuyu zamieszkująca dzielnicę Gion Higashi. Początkowe lata życia spędziła w Nowej Zelandii, gdzie uczęszczała do anglojęzycznej szkoły. W wieku 16 lat wróciła do Japonii, by podjąć naukę w okiya Tomikiku, które bardzo szybko stało się sławne dzięki jedynej gejszy, z którą można porozmawiać po angielsku praktycznie o wszystkim.

Turystyka z pewnością pomaga w pielęgnowaniu zanikających kultur tradycyjnych. Niemałe zainteresowanie turystów zwyczajami charakterystycznymi dla danego regionu pozwala na ochronę indywidualizmu lokalnych społeczności przez władze i rozpowszechnienie wiedzy o nich wśród zwykłych ludzi nie mających na co dzień styczności z odmiennymi tradycjami. Jednak nieumiejętne zarządzanie ruchem turystycznym prowadzi do kontrowersyjnych sytuacji, takich jak te obserwowane w obrębie Gion Kobu i Kamishichiken. Turystyka bowiem niesie ze sobą ryzyko zbytniego uprzedmiotowienia i uprzemysłowienia idei, które były pieczołowicie chronione przez wiele pokoleń. Niezwykle ważna jest zatem należyta edukacja turystów i zaszczepianie w nich pewnej wrażliwości kulturowej. Odnosząc się do tej kwestii, gazety w Kioto chętnie cytują wypowiedź młodej maiko Mameharu, która w dobitny sposób akcentuje problemy, z jakimi miała do czynienia każdego dnia. „Nie jesteśmy jak Myszka Miki w Disneylandzie” – skwitowała ponuro. Mameharu odeszła z Gion u szczytu swojej kariery.

Maria Superata – autorka pracy licencjackiej na temat związków przemysłu turystycznego i kultury tradycyjnej Japonii opublikowanej na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie. Studentka Marketingu i Komunikacji Rynkowej również na tej uczelni. Od 4 lat autorka bloga „Geisha-kai” (http://geisha-kai.tumblr.com)

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
M. Superata: Przemysł turystyczny w dzielnicach gejsz w Kioto – szansa czy zagrożenie? Reviewed by on 22 sierpnia 2015 .

Gdy zapada zmierzch dawna stolica cesarskiej Japonii zmienia się nie do poznania. Spokojni spacerowicze kierują swoje kroki nad brzeg rzeki Kamogawa, gdzie można bez przeszkód wypoczywać na krótko przystrzyżonej trawie. Młodzież i miłośnicy muzyki elektronicznej ustawiają się w kolejce do słynnego WORLD Club, w którym częstymi gośćmi są najlepsi DJ’e świata. Jednak większość taksówek ze

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź