Artykuły,Publicystyka

M. Mocarski: Rzut oka na protestantyzm w Korei Południowej

„Kiedy pierwszy raz przyjechałem do Seulu, byłem pełen podziwu jak wiele szpitali jest w tym mieście” powiedział mi kiedyś znajomy pochodzący z chińskiej prowincji. “Zmyliły mnie te wszechobecne, neonowe krzyże.”

 

Chrześcijański krzyż nie jest symbolem powszechnie kojarzonym z Koreą. Przeglądając przewodniki turystyczne można przeczytać o dziesiątkach zabytkowych świątyń buddyjskich. Te same przewodniki pomijają jednak Kościół Pełnej Ewangelii Yoido, który jest największą wspólnotą chrześcijańską na świecie. Zdarza się, że na liturgię uczęszcza tam nawet 800,000 osób. To dla porównania prawie dwa razy tyle, ile wynosi ludność Gdańska. Pastor Cho Yonggi jest jedną z najbardziej wpływowych postaci w kraju, a jego nauki są tłumaczone na osiem języków. Nawet lokalizacja kościoła wydaje się niezwykła: jest on usytuowany pomiędzy rzeką Han a budynkiem Koreańskiego Parlamentu.

Statystyki również zaprzeczają stereotypowi, że Korea jest buddyjskim państwem. Większość ludności Korei, 56 procent, stanowią ateiści. Chrześcijanie stanowią 28 procent ( 20% to protestanci, a 8% to katolicy). Buddyści stanowią tylko 16 procent. Co ciekawe, w Korei zarejestrowanych jest 14 tysięcy społeczności buddyjskich, 2 tysiące parafii katolickich, i aż 57 tysięcy wspólnot protestanckich. Prosty podział daje średnio 180 wiernych na jedną świątynię, włączając w to kilka wielkich kościołów takich jak Yoido. Biorąc pod uwagę fakt, że nie każdy zarejestrowany uczęszcza na spotkania modlitewne, liczba ta może być jeszcze niższa.

Kościół Protestancki w Korei jest więc rozdrobniony na dużą liczbę niewielkich kongregacji. Doskonale widać to w wielkich miastach, gdzie bywa, że obok siebie stoi kilka kościołów. Niektóre z nich posiadają gigantyczne kampusy ze szkołami i szpitalami, ale większość jest niewielkich rozmiarów. Niezależnie od powierzchni, każdy budynek protestanckiego kościoła jest oznaczony umieszczonym na dachu wielkim, czerwonym, neonowym krzyżem. Nawet wierni w kaplicy wynajmującej kilka pomieszczeń w biurowcu starają się, żeby na szczycie budynku został umocowany taki właśnie krzyż,. W efekcie nocne niebo w Seulu zdobi niezliczona liczba czerwonych krucyfiksów, co sprawia niespodziankę dla wielu zachodnich turystów.

Istnieją liczne powody wyjaśniające popularność protestanckich wyznań. Dwóch pierwszych powojennych prezydentów było metodystami, wspieranymi przez amerykański rząd i organizacje religijne. Buddyjska gazeta Geumgang wypomina pierwszemu z nich, Rhee Seung-manowi, hojne dotacje państwowe wspierające rozwój religii. Jak ocenia autor artykułu: “Protekcjonizm tego rodzaju byłby nie do pomyślenia w dzisiejszych czasach.” Protestantyzm służył wtedy za narzędzie propagandy i był przedstawiany jako amerykański, anty-komunistyczny nurt.

Etyka pracy oraz kolektywna podstawa protestantyzmu doskonale wpasowały się w kulturę powojennej Korei. Jest to najlepiej widoczne w społecznościach zdominowanych przez koreańskich imigrantów w Stanach Zjednoczonych, spośród których 70% osób identyfikuje się jako Chrześcijanie. Już w latach 60-tych wracali oni do ojczyzny, gdzie w świeżo odbudowanych miastach zakładali domy modlitwy. W wyniku tego, liczba świątyń protestanckich w Korei zwiększyła się kilkukrotnie, a już w latach osiemdziesiątych ilość wyznawców usytuowała się w okolicach 20% populacji. To wyjątkowo dużo w porównaniu z Japonią czy Tajwanem, gdzie tylko 3% społeczeństwa zostało ochrzczone.

Mogłoby się wydawać, że w proamerykańskiej Korei protestantyzm utrzyma swoją silną pozycję. Nic bardziej mylnego. Z biegiem czasu coraz większa krytyka spada na te kościoły i ich członków. Pastorów największych zgromadzeń oskarża się o aktywny udział w polityce, zarzucając im postawy sprzeczne z nauczanymi wartościami. Najgłośniejszym tego przykładem jest wypowiedź pastora Jeon Gwang-huna, który przed wyborami prezydenckimi w 2008 roku zagroził, że osoby nie głosujące na prawicowego Lee Myung-baka zostaną “na zawsze wymazane z Listy Zbawionych.” Natomiast w wyborach w 2012 roku szerokie grono protestanckich liderów nakłaniało do głosowania na Park Geun-hye, która cztery lata później została oskarżona o korupcję i usunięta ze stanowiska.

Kolejnym argumentem przeciwników protestantyzmu jest wzniecanie religijnych konfliktów. Tolerancja jest bardzo ważna w Korei, gdzie ponad połowa rodzin jest złożona z członków różnych wyznań. Życie religijne jest uznawane za sprawę jednostki, i rzadko kiedy komentowane na forum publicznym. Jednak konserwatywne odłamy protestantyzmu są powszechnie znane z zakłócania porządku w obrzędach w świątyniach buddyjskich i katolickich. Na ulicach wielkich miast łatwo spotkać misjonarzy na siłę wciskających do ręki ulotki i głoszących swoje nauki przez megafony. Zdarza się, że niektórzy otwarcie atakują napotkanych mnichów czy kobiety noszące hidżab, co budzi sprzeciw reszty społeczeństwa. Zgorszeniem było nawoływanie jednego z pastorów do zamknięcia wszystkich buddystów w więzieniach po to, aby utworzyć jednolite państwo chrześcijańskie.

Na tym nie kończą się negatywne opinie na temat koreańskiego protestantyzmu. Unikanie płacenia podatków, liczne skandale, czy tworzenie kultu jednostki, są często podawane jako przyczyny publicznej niechęci do tego wyznania. Według ośrodka badawczego Gallup tylko 10% ateistów odczuwa sympatię do protestantyzmu, co jest wynikiem najniższym spośród wszystkich religii Korei. Ale nota taka jest niekoniecznie sprawiedliwa. To właśnie społeczności protestanckie tworzą największe organizacje charytatywne wspomagające chorych i bezdomnych. Protestanccy misjonarze koreańscy ryzykują życie, pomagając przebywającym w Chinach uchodźcom z Korei Północnej, a ich działalność jest finansowana przez zmobilizowanych wiernych w kraju.

Jednak nie wygląda na to, żeby członkowie młodego pokolenia zamierzali tolerować wykroczenia protestantów wyłącznie ze względu na ich zasługi. Zmęczeni nieustanną rywalizacją i niedostatkiem prywatnego życia Koreańczycy otworzą serc na religię, której nie ufają. Odzyskanie zaufania młodych ludzi będzie największym wyzwaniem dla protestantów, a zaprzestanie nieuczciwych praktyk powinno być pierwszym krokiem w tym kierunku.

 

 

Michał Mocarski

zdjęcie: Seyong Back, Myeong-dong Catholic Church, flickr.com

Udostępnij:
  • 12
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    12
    Udostępnienia
M. Mocarski: Rzut oka na protestantyzm w Korei Południowej Reviewed by on 12 sierpnia 2017 .

„Kiedy pierwszy raz przyjechałem do Seulu, byłem pełen podziwu jak wiele szpitali jest w tym mieście” powiedział mi kiedyś znajomy pochodzący z chińskiej prowincji. “Zmyliły mnie te wszechobecne, neonowe krzyże.”   Chrześcijański krzyż nie jest symbolem powszechnie kojarzonym z Koreą. Przeglądając przewodniki turystyczne można przeczytać o dziesiątkach zabytkowych świątyń buddyjskich. Te same przewodniki pomijają jednak

Udostępnij:
  • 12
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    12
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź