Komentarz eksperta

Krzysztof Iwanek: Admirał Gorszkow, czyli kogo obchodzą lotniskowce?

iwanek2Indie właśnie podpisały z Rosją umowę na kupno lotniskowca Admirał Gorszkow. Brzmi dumnie. Dla mnie jednak kupno Gorszkowa jest symbolem końca, a nie początku pewnej ery.

Umowa na lotniskowiec została podpisana w ramach niedawnej wizyty prezydenta Putina, o pardon, premiera Putina w Delhi. Odwiedziny były bez wątpienia ogromnym dyplomatycznym sukcesem Moskwy, świadczącym o umocnieniu stosunków między dwoma mocarstwami. W ramach spotkania na szczycie podpisano 19 umów, z których tylko jedna, i to wcale nie aż tak ważna, dotyczyła Gorszkowa.

Kontrakt na lotniskowiec miał być sfinalizowany już kilka lat temu; w ramach niego Rosjanie mieli najpierw poddać Gorszkowa tuningowi, a potem przekazać Indiom. Pertraktacje przeciągnęły się, gdy Moskwa zażądała wyższej sumy, jako powód podając zwiększone koszta modernizacji. Zamiast stać się symbolem współpracy, Gorszkow zaczął być zgrzytem w relacjach indo-rosyjskich. Równie dobrze można byłoby go teraz przemianować na Gorzkow. Wielu krytyków w Indiach pyta, jak długo ich kraj będzie u Rosjan nabywać stary sprzęt i płacić im za jego modernizację. Są tego inne przykłady, jak samoloty typu MIG, które Delhi także do dzisiaj kupuje (kolejną dostawę MIG-ów 29 Indie mają dostać w pakiecie z Gorszkowem). Zresztą, niedawno w w Indiach powstał film Kolor szafranu (oryg. Rang de Basanti), w którym wprost pojawia się oskarżenie rządu indyjskiego, iż skupując stare rosyjskie samoloty naraża własnych pilotów na śmierć.

Lepiej jest oczywiście kupować nowe wyposażenie i to też Indusi z zapałem czynią. Radary z Izraela, łodzie podwodne z Francji, samoloty transportowe z USA… Indie to jedno z najwięcej wydających na broń państw na świecie. Biorąc pod uwagę taki trend, prędzej czy później Delhi w ogóle przestanie skupować stary sowiecki sprzęt. Kupno Gorszkowa, choć spektakularne, uważam właśnie za zmierzch tej ery. Ale oczywiście w  nowej epoce Rosjanie również będą obecni, tylko że jako sprzedawcy świeżego uzbrojenia (a także współtwórcy: jeden z modeli myśliwca Suchoj Rosjanie konstruują wspólnie z Indusami). Ważniejsze staną się natomiast inne obszary współpracy między Nowym Delhi a Moskwą; i to właśnie ilustrują pozostałe z dopiero co podpisanych umów.

Według innej z nich, Rosja ma zbudować w Indiach kilkanaście elektrowni atomowych. Od kiedy w 2008 r. zniesiono zakaz na dostarczanie Nowemu Delhi cywilnych technologii nuklearnych, liczne kraje, nagle zapominając o ,,nierozprzestrzenianiu’’ i takich tam ideach, niecierpliwe ustawiły się w kolejce, by sprzedawać te technologie Indiom. Otrzymując ów kontrakt, Rosja wygrała wyścig z poważnymi konkurentami, w postaci firm amerykańskich i francuskich.

Dwie potęgi podpisały też porozumienia w kwestiach handlu i współpracy naukowej. Pojawiła się również wzmianka o możliwości udziału indyjskich firm na rosyjskim rynku energetycznym (we wschodniej Syberii i w projekcie Sachalin-3). Na razie skończyło się na plotce, jeśli jednak w przyszłości umowa w tej sprawie bvłaby podpisana, relacje między państwami umocniłyby dodatkowe więzi. Indie bardziej niż kiedykolwiek miałyby interes w wewnętrznej stabilności Rosji.

Putin miał rozmawiać z premierem Manmohanem Singhem o Afganistanie i terroryzmie (szczegółów nie znamy). Zapewnił także, iż nie będzie sprzedawać oręża Pakistanowi czy wchodzić z nim w układy zbrojne. Jest to jednak głównie swoista deklaracja polityczna, tak dla Indii jak i dla świata, bo przecież Moskwa i wcześniej nie handlowała bronią z Islamabadem. W ten sposób Putin ogłosił po prostu, iż popiera geopolityczne potrzeby Nowego Delhi w tej części świata.

Według niektórych komentatorów, obecna wizyta premiera Rosji oznacza swoisty powrót do układów zimnowojennych (Indie w sojuszu z Rosją przeciw USA). Jest to jednak zbyt daleki wniosek. Indie są na drodze do mocarstwowości i nie potrzebują już trzymać się jednej ze stron, mogą niezależnie budować relacje i z Moskwą i Waszyngtonem (gdyby Stany Zjednoczone zaproponowały reaktory czy lotniskowiec na lepszych warunkach, Indie mogłyby przystać na ich propozycję).

Ale owszem, wizyta premiera Rosji w Delhi ma znaczenie doniosłe. Mało który polityk tak zabiega o dobre relacje z Indiami jak Putin. Nieprzypadkowo poprawiły się one właśnie teraz, gdy lekkiemu osłabieniu uległy stosunki indyjsko-amerykańskie i kiedy prezydent Obama wydał się wybrać kurs bardziej prochiński niż proindyjski. Ponoć głowa Stanów Zjednoczonych ma do końca tego roku odwiedzić Indie, zobaczymy w jakim stopniu ta nadchodząca wizyta zrównoważy osiągnięcia Putina.

Na koniec refleksja z perspektywy nadwiślańskiej. Wracając do tematu z początku tekstu zauważmy, iż na razie jeszcze Indie i Polskę łączy posiadanie sporej ilości posowieckiego sprzętu. Polacy mogą zatem zyskać używając swoich doświadczeń do modernizowania rosyjskich urządzeń będących w posiadaniu Indii (co się już w przeszłości działo, vide unowocześnianie czołgów). I lepiej to robić teraz, bo prędzej czy później będziemy patrzeć na indyjskie uzbrojenie tak samo jak patrzymy na broń z filmów science-fiction; wtedy co najwyżej Indusi będą modernizować nasz sprzęt.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Krzysztof Iwanek: Admirał Gorszkow, czyli kogo obchodzą lotniskowce? Reviewed by on 16 marca 2010 .

Indie właśnie podpisały z Rosją umowę na kupno lotniskowca Admirał Gorszkow. Brzmi dumnie. Dla mnie jednak kupno Gorszkowa jest symbolem końca, a nie początku pewnej ery. Umowa na lotniskowiec została podpisana w ramach niedawnej wizyty prezydenta Putina, o pardon, premiera Putina w Delhi. Odwiedziny były bez wątpienia ogromnym dyplomatycznym sukcesem Moskwy, świadczącym o umocnieniu stosunków

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź