Artykuły,Chiny news,Japonia news

Kartki z kalendarza W. Tomaszewskiego: Masakra nankińska – cz.3 Wina i pamięć

Część pierwsza artykułu

Część druga artykułu

Przyczyny zbrodni

Podstawą tak bestialskiego masowego mordowania jest zgoda, która udzielił cesarz Hirohito w dniu 5 sierpnia 1937 r. na prośbę sztabu generalnego, o wyjęcie traktowania chińskich jeńców spod międzynarodowego prawa. Fakt, że Japonia wystąpiła z Ligi Narodów już w 1933 r. z powodu potępienia przez Ligę, za zajęcie Mandżurii, i przeto czuła się mniej skrępowana międzynarodowymi zobowiązaniami, ułatwiał podjęcie takiej decyzji.

Niewątpliwie przyczyny zbrodni tkwią też w przyjętej strategii utworzenia imperium. Uważano, że powstanie wielkiego wschodnioazjatyckiego imperium jest koniecznością. W jego skład miały wejść Chiny. Przeciwstawiając się temu, Chińczycy w oczach zmilitaryzowanej i sfanatyzowanej elity japońskiej popełniali straszliwą zbrodnię, blokując urzeczywistnienie tego „wielkiego i „szlachetnego” celu.. Z tym związane jest także przeświadczenie Japończyków o boskości cesarza, swojej cywilizacyjnej wyższości a także prawie do traktowania podbijanych narodów jako niższych. Inną przyczyną było głębokie przeświadczenie całej japońskiej armii, że na szacunek zasługują tylko ci, którzy polegli. Żołnierze , którzy się poddali czy nawet dostali się do niewoli jako ciężko ranni, według Japończyków, utracili honor. Bestialstwu sprzyjał system szkolenia rekrutów japońskiej armii, niesłychanie zbrutalizowany, oparty na bezwzględnym wykonywaniu rozkazów przełożonych, pogardzie dla śmierci, nieliczeniem się z życiem ani swoim ani innych. Ten system był realizowany przy pomocy buciorów i pałek oficerów i podoficerów.  Bito żołnierzy za wszystko. Jeden z nich wspomina: „Nie pamiętam ani jednej nocy żeby kogoś nie pobito za jakiekolwiek przewinienie,” [1]

Niespodziewanie wysokie straty jakie armia japońska poniosła w ciągu pierwszych miesięcy inwazji i olbrzymi wysiłek dokonany, że przełamać opór chińskiej armii, która na podstawie kampanii w Mandżurii oceniano jako słabą, dodatkowo rozwścieczyła najeźdźców. Japońskie poczucie wyższości miało drugie dno. Był to kompleks niższości w stosunku do Chin. które było centrum cywilizacyjnym w Azji Wschodniej. Przez całe wieki Japonia korzystała z dorobku cywilizacyjnego Chin. Nie wchodząc zbytnio w szczegóły można wymienić przykładowo: znaki chińskie adoptowane do piśmiennictwa japońskiego, buddyzm chan, herbata, kodeks prawny dynastii Tang czy architektura pałaców i świątyń. Przez wieki, aż do połowy XIX w., Japonia była w cywilizacyjnym cieniu Chin. Być może okrucieństwa Japończyków były także spowodowane wyładowaniem się „kompleksu nuworysza”.

Kwalifikacja czynu

Masakrę nankińską należy zakwalifikować jako zbrodnię ludobójstwa. Spełnia ona definicję tej zbrodni (zabójstwo członków grupy w zamiarze zniszczenia w całości lub części grupy narodowościowej  – artykuł II Konwencji s sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa).  To, że winnym nie postawiono zarzutu ludobójstwa wynika tylko z tego, że sama konwencja powstała po procesach japońskich zbrodniarzy.

Wina i kara

Nie jest całkowicie pewne kto wydał rozkaz: zabić wszystkich jeńców. Uważa się, że podpisał go książe Asaka. Jednakże według innej wersji rozkaz ten wydał w imieniu księcia, jego doradca, skrajny nacjonalista, pułkownik Isamu Cho, nie informując o tym księcia. Ta wersja jest o wiele mniej prawdopodobna i raczej wygląda na obronę księcia i dynastii splamionej tak okropną zbrodnią. Nawet gdy ta wersja byłaby prawdziwa, to książę mógł ten rozkaz odwołać. Tego nie uczynił. Podobnie jak generał Iwane Matsui, który wrócił do dowodzenia.

Odpowiedzialnymi za ludobójstwo w Nankinie są:

  1. Cesarz Hirohito – jako sprawujący formalnie sprawujący naczelne dowództwo nad armią i flotą, odpowiadał pośrednio za wszystkie zbrodnie sił zbrojnych Japonii. Akceptował m.in. inwazję na Chiny, podpisał m.in. w/w dyrektywę o traktowaniu chińskich jeńców, zgadzał się na istnienie „comfort women”, przeto ponosi pośrednią odpowiedzialność za ludobójstwo. Nie został pociągnięty do odpowiedzialności za swoje zbrodnie, z powodów politycznych. Rozpoczynająca się zimna wojna i wojna domowa w Chinach spowodowały, że rządzący Japonią, generał MacArthur zdecydował się dalej nie osłabiać sił konserwatywnych w Japonii i udzielił immunitetu sądowego rodzinie cesarskiej.
  2. Książę Asaka – niewątpliwie winny rozstrzelania kilkudziesięciu tysięcy chińskich jeńców. Uniknął odpowiedzialności z tytułu należenia do cesarskiej rodziny.
  3. Gen. Iwane Matsiu – oskarżony o zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości, został skazany przez trybunał w Tokio, gdzie sądzono najważniejszych  zbrodniarzy wojennych, na karę śmierci za tolerowanie i nie przeciwstawienie się zbrodniom w Nankinie. Wyrok wykonano.
  4. Rządzący jeszcze Chinami generalissimus Chiang Kai-Shek ustanowił kilkanaście trybunałów wojennych do sądzenia ludobójców. Jednym z nich był trybunał sądzący zbrodnie wojenne popełnione w Nankinie (Nanking  War Crimes Tribunal). W 1947 r osądził on czterech oficerów japońskich.  Oskarżeni zostali: generał-porucznik Hisao Tani, kapitan Gunkichi Tanaka i porucznicy:  Toshiaki Mukai i Tsuyoshi Noda. Zostali skazani na karę śmierci i wyroki wykonano.
  5. Kary śmierci uniknęli wysocy rangą dowódcy japońscy, których jednostki wojskowe brały udział w masakrze. W 1945 r. zmarli: Książe Kotohito Kanin,  gen. Kesago Nakajima i gen.Heisuke Yanagawa. Płk. Isamu Cho popełnił samobójstwo.
  6. General Yasuji Okamura został uznanym winnym, ale został ułaskawiony przez generalissimusa, który potrzebował go jako doradcę wojskowego.

Liczba ofiar

Dokładna liczba zamordowanych nie jest znana, m.in. z powodu zniszczenia dokumentacji przez Japończyków w okresie kapitulacji, w1945 r. Międzynarodowy Wojskowy Trybunał dla Dalekiego Wschodu (The International Military Tribunal for the Far Est) określił liczbę ofiar na 200 tys. Trybunał Nankinski skazując oskarżonych na karę śmierci, stwierdził, że więcej niż 190 tys. cywilów i chińskich żołnierzy zostało rozstrzelanych z karabinów maszynowych a ich ciała zostały spalone, żeby zniszczyć dowody zbrodni.  Oprócz tego więcej niż 150 tys. ofiar barbarzyństwa zostało pochowanych przez organizacje charytatywne. Oznaczałoby to, że wówczas oceniano liczbę ofiar na więcej niż 340 tys. osób.

Liczbę ofiar próbowano określić na  różne sposoby. Przede wszystkim przez zeznania świadków ma

sakry: Chińczyków i Europejczyków. Niestety, zaniedbano tą sprawę i dopiero na w 1945 r. przystąpiono do przesłuchania świadków, a więc 8 lat po masakrze, przeto zeznania, niejednokrotnie różnią się od siebie i nie zawsze są w pełni wiarygodne. Bardziej użyteczne są pamiętniki pisane na bieżąco: amerykańskiej misjonarki Wilhelminy Vautrin czy samego Johna Rabe lub dokumentalny film z masakry nakręcony przez Johna Magee. George Fitch, który pisał pamiętnik od wigilii 1937 r. określił Japończyków jako „bandę zdegenerowanych kryminalistów,  o nieprawdopodobnej brutalności,”. Misjonarz James McCallum oprócz opisu zbrodni, określił liczbę gwałtów na tysiąc w noc i wiele w dzień. Pamiętniki są bardzo pomocne w ustaleniu ile osób było w strefie ale nie można na podstawie nich określić, ile zginęło poza strefą. Niektórzy Japończycy uważają, że na podstawie tych dowodów pamiętnikarskich nie można określić liczby zamordowanych, inni twierdzą, że skoro w pamiętnikach nie opisano masowych mordów, to nikt nie zginął. Amerykanka Iris Chang, córka pary Chińczyków, którym udało się uciec przed Japończykami, w swoich badaniach dochodzi do zupełnie przeciwnego wniosku. Skoro ćwierć miliona ludzi znalazło się w strefie to znaczy, że każdy, kto tam się nie dostał, zginął.

Innymi dokumentami są spisy pochówków dokonywanych przez dwie organizacje: Stowarzyszenie Czerwonej Swastyki i Tsun-shantang. Ta pierwsza w ciągu czterech miesięcy (do marca 1938 r.) pochowała ponad 40 tys. osób, co daje 320 pochówków dziennie.  Ta druga, o wiele mniejsza chowała przeciętnie 75 osób dziennie, ale miedzy 9 a 20 kwietnia miała chować po 2,5 tys. osób dziennie. Problem w tym, że w kwietniu nie było masowych morderstw. Niemniej liczba 110 tys. pochówków,  jakie Tsun-shantang miała dokonać została uznana przez Tokijski Trybunał. Ta niezgodność czasowa jest jednym z argumentów do negowania liczby pomordowanych przez niektórych japońskich historyków. Trzeba dodać, że pochówki dotyczyły tylko części zamordowanych. Znaczna część została spalona na wielkich stosach a część wrzucona do rzeki. Ilość ciał była tak wielka, że spowodowało to zator,  na tej najdłuższej rzece Azji. Częściowe dokumenty japońskiej armii, zebrane z 16 jednostek wojskowych na 56, przebywających wtedy w Nankinie liczbę 12.921 żołnierzy chińskich oraz dezerterów z armii chińskiej schwytanych i zamordowanych.  Przy proporcjonalnym liczeniu dałoby to liczbę ca. 45 tys. rozstrzelanych żołnierzy. Historyk Jean Louis Margolin uznał, że zamordowanych żołnierzy ” było ich maksimum 60, a minimum 30 tysięcy.” [2]. Dodatkowo jeszcze w styczniu złapano i zamordowano miedzy 1500 -5000 żołnierzy, ubranych po cywilnemu. Cywilów prawdopodobnie było 30 tysięcy lub więcej, co w sumie daje liczbę maksimum do 100 tysięcy. Iris Chang w swojej książce, na stronach 100-104 podaje  różne wyliczenia chińskich ekspertów.  Ekspert wojskowy Liu Fang-chu odał liczbę 430 tysięcy zamordowanych osób., historyk Sung Zhaiwei. Na pomniku poświęconym ofiarom jest podana liczba 300 tysięcy.

Liczbę ofiar próbowano określić na podstawie spisów miejskich. W grudniu 1936 r, czyli na rok przed masakrą w Nankinie było 1 006 986 a w Sierpniu 1938 r., czyli pól roku po zakończeniu masakry 308 546 osób.  Można założyć, że w momencie inwazji Japończyków na Szanghaj, w nankinie mieszkało milion osób.  Z jednej strony zbliżanie się Japończyków powodowało exodus ludności z miasta, co zmniejszało liczbę ludności, a z drugiej strony napływ uciekinierów z terenów położonych pomiędzy Szanghajem i Nankinem, oraz garnizon liczący początkowo 100 tys. żołnierzy, zwiększał populację. Jeśli przyjmiemy założenie, że  z 1 mln stałych mieszkańców połowa opuściła miasto, a druga połowa została (500 tys.) i z tych którzy zostali, połowa (250 tys.) znalazła miejsce w strefie bezpieczeństwa a w sierpniu 1938 r. było mieszkańców tylko 300 tys. to może oznaczać, że zostało wymordowanych co najmniej 200 tys. stałych mieszkańców plus 50 tys. żołnierzy plus kilkadziesiąt tysięcy uciekinierów z innych miast i wsi. Liczba ofiar co najmniej 300 tysięcy wydaje się być jak najbardziej realna.

Stanowisko Japończyków

Japońscy historycy prezentują różne stanowiska: od uznania wielkiej ilości ofiar do negacji istnienia masakry. Istnieje bardzo mała grupa historyków, którzy uważają, że w Nankinie doszło do potwornej zbrodni. Zgadzają się, że liczba ofiar była olbrzymia., Oceniają ją na 200 tys – 150 tys., a więc niżej niż chińskie wyliczenia (300 tys.). Druga grupa, tzw. umiarkowani historycy twierdzą, że zginęło w masakrze max. kilkadziesiąt tysięcy (40 tys. – 20 tys.). Natomiast rewizjoniści uważają, że nie było żadnych masowych mordów i cała sprawa jest wytworem chińskiej propagandy. Niektórzy japońscy publicyści uważają, że jeżeli były jakieś zbrodnie, to były one efektem zwykłych działań wojennych, a nie zaplanowanej masakry. Jak widać, błędne jest przekonanie, że w całej Japonii panuje negacja istnienia tej zbrodni. Niemniej trzeba też powiedzieć, że nikt tam nie wierzy w podawaną przez Chińczyków liczbę 300 tys. ofiar, tym bardziej, że przechwycona przez wywiad amerykański informacja japońska mówiła o liczbie 227,400 zabitych.

Najistotniejsze jest jednak stanowisko władz japońskich. Japońscy premierzy wielokrotnie wyrażali swój żal z powodu zbrodni wojennych, za agresję. Jednakże zdaniem pokrzywdzonych  takie przeprosiny są niepełne. Zwraca się uwagę, że premierzy używają pierwszej osoby liczby pojedynczej oraz, że nie mówią słowa przepraszam, tylko „wyrażam głęboki żal”, co w połączeniu z unikaniem tematyki zbrodni wojennych  na lekcjach historii w japońskich szkołach uznaje się, za wyznania na pokaz.

Świadomość historyczna

Walka o ustalenie liczby ofiar jest nie tylko walką o prawdę, ale też walką o świadomość historyczną i politykę historyczną. Chińczycy przez wiele lat zaniedbywali tą sprawę. Dla maoistowskich Chin, masakra w Nankinie nie była całkiem wygodna, ponieważ ukazywała, że Kuomintang walczył z Japończykami. Sytuacja zmieniła się po śmierci Mao. Jednakże wielkim przełomem były dopiero badania i praca Iris Chang opisane w książce „Te Rape of Nanking. The Forgotten Holocaust of World War II”.  Chang rozumiała jak wielką rolę w historii i w spojrzeniu na Chiny może odegrać ta zapomniana wtedy masakra. Postawiła tezę, że nankińska masakra, uwzględniając czas jej trwania była bardziej śmierciogenna  niż holokaust. Wiedziała jak wiele sympatii po wojnie uzyskali Żydzi ,właśnie z tego powodu, że byli ofiarami ludobójstwa. Walka o zaistnienie nankińskiej masakry ma także drugą stronę. Do tej pory symbolem martyrologii ludność w Azji Wschodniej jest japońska Hiroszima. Nie podważając cierpień ludności tego miasta, jest to pewien paradoks, że symbolem zagłady jest miasto narodu, który zgotował straszliwe cierpienia milionom ludzi w Azji. To tak jakby w Europie symbolem ludobójstwa  uczynić nie Oświęcim, ale Drezno.

[1] – s.65 – Jean Louis Margolin – Japonia 1937-1945. Wojna armii cesarza., Dialog 2009

[2] – s.202 – j.w.

zp8497586rq
Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Kartki z kalendarza W. Tomaszewskiego: Masakra nankińska – cz.3 Wina i pamięć Reviewed by on 19 grudnia 2012 .

Część pierwsza artykułu Część druga artykułu Przyczyny zbrodni Podstawą tak bestialskiego masowego mordowania jest zgoda, która udzielił cesarz Hirohito w dniu 5 sierpnia 1937 r. na prośbę sztabu generalnego, o wyjęcie traktowania chińskich jeńców spod międzynarodowego prawa. Fakt, że Japonia wystąpiła z Ligi Narodów już w 1933 r. z powodu potępienia przez Ligę, za zajęcie

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar