Artykuły,Chiny news,Japonia news

Kartki z kalendarza W. Tomaszewskiego: Masakra nankińska – cz.1 Agresja

Część 1 – Agresja

13 grudnia jest dniem bardzo znaczącym w historii Polski XX wieku. Jest jednak kraj gdzie ten dzień jest początkiem nieporównywalnie większego koszmaru niż wprowadzenie stanu wojennego w Polsce. Ten kraj to Chiny.

W 1937 r. w Nankinie, w mieście które wówczas było faktyczną stolicą ówczesnych Chin,   począwszy od 13 grudnia, Japończycy urządzili trwającą sześć  tygodni masakrę ludności cywilnej i jeńców wojennych,  w skali przewyższającej wszelkie tego rodzaju ludobójstwa ludności miejskiej w rozpoczynającej się II Wojny Światowej.  Liczbę zamordowanych ocenia się na około 300 tyś. osób: mężczyzn, kobiet i dzieci.

Właśnie obecnie mija 75 rocznica tych tragicznych wydarzeń. Temu jest poświęcony ten trzyczęściowy artykuł (cz.1 –Agresja,  cz.2 – Ludobójstwo,  cz.3 – Wina i pamięć).

Ekspansja japońskiego imperializmu

Rzeż w Nankinie była najbardziej dramatycznym momentem w półwiekowej ekspansji Japonii na kontynent azjatycki, rozpoczętej wojną z Chinami w 1894 r.  W międzyczasie Japończycy oderwali od Chin Mandżurię jesienią 1931 r.  i utworzyli tam marionetkowe państwo Mandżukuo, na czele którego postawili jako cesarza Pu-Yi, byłego, ostatniego cesarza Chin. W styczniu 1932 r., żeby odwrócić uwagę od Mandżurii, Japończycy sprowokowali walki w Szanghaju, jednakże wojska chińskie, szkolone przez niemieckich generałów, nie dały się pokonać.  W Szanghaju podpisano zawieszenie broni.

W latach 30-tych XX w. Japonia przeżywała bardzo wyraźny wzrost nacjonalistycznych nastrojów,  spowodowanych pragnieniem zajęcia pozycji dominującej siły we Wschodniej Azji i wypchnięciem z niej wpływów USA i Wlk.Brytanii, które do tej pory skutecznie blokowały ekspansję Japonii. Konferencja waszyngtońska z 1922 r. zapewniła suwerenność oraz integralność terytorialną Chin. Oprócz tego ustanowiono limity dla floty japońskiej, dodatkowo potwierdzone na konferencji londyńskiej w 1930 r. Japonia miała mieć mniejszą flotę niż jej głowni konkurenci. Politycy cywilni zostali uznani przez opinię publiczną winnymi ograniczenia międzynarodowej pozycji Japonii z powodu zaakceptowania  tych niekorzystnych rezultatów  obu konferencji . Zapłacili za to wysoką cenę. Dwaj japońscy premierzy: Hamaguchi Osachi i Inukai Tsuyochi  stali się ofiarami zamachów, dokonanych przez sfanatyzowanych nacjonalistów i oficerów.

Cele i kierunki ekspansji zostały jasno określone na słynnej nardzie, którą premier Tanaka zorganizował dla ścisłej elity państwa w swojej rezydencji w 1927 r.  W koncepcji opanowania Azji, kluczowe miejsce zajmowały Chiny. Opanowanie Chin miało spowodować kapitulacje pozostałych państw w tej części świata. Atak na Chiny, dowodził Tanaka, należało rozpocząć od opanowania Mandżurii. Chiny miały stać się państwem podporządkowanym Japonii, a jej ogromny potencjał miał służyć wschodnim zdobywcom w realizacji utworzenia japońskiego imperium Wschodniej Azji.

Początek rozbioru Chin

Pierwszym krokiem, odzwierciedlających politykę odejścia od konsensusu waszyngtońsko-londyńskiego, było wspomniane wcześniej, opanowanie bardzo zasobnej w surowce mineralne Mandżurii. Nie tylko podporządkowano sobie całkowicie ten kraj, ale zaczęto go kolonizować. Dziesiątki tysięcy Japończyków zostało przesiedlonych z macierzystych wysp do tej krainy, tworząc zalążki nowej Japonii.

Oderwanie Mandżurii niezmiernie osłabiło Chiny, które traciły 1/3 zasobów węgla, prawie połowę zasobów ropy naftowej i aż 80% zasobów rud żelaza. Nieudaną próbę opanowania Szanghaju w 1932 r., agresorzy powetowali sobie w innym miejscu. Ponownie zaatakowali    z Mandżurii, spychając Chińczyków niemal pod bramy Pekinu.  To powodzenie przekonało dowódców japońskiej Armii Kwantuńskiej do kontynuowania polityki dalszej agresji. Nie licząc się specjalnie ze swoim rządem w Tokio, rozpoczęli nową ofensywę, zajmując kilka prowincji, w tym Shanxi i Hebei.

Następnie zdecydowano się na uderzenie bezpośrednio w centrum Chin, licząc, że te rozległe państwo, będące jednak zapóźnione technologicznie w stosunku do Japonii, w dodatku rozdzierane wewnętrznie na skutek walk nacjonalistów z komunistami oraz różnego rodzaju lokalnymi militarystami, nie będzie w stanie obronić się przed nowoczesną armią japońską.

W międzyczasie jednak, postępy agresorów spowodowały konsolidację Chińczyków.  Urzędujący w Nankinie rząd narodowy pod kierownictwem Chiang Kai-sheka został poparty przez komunistów oraz lokalnych militarystów. Wzmocniony, zażądał od Japończyków wycofania się z północnych Chin, likwidację japońskich dzielnic w chińskich miastach i niemieszanie się w wewnętrzne sprawy Chin.  Japończycy odmówili.

Początek drugiej wojny światowej w Azji

7 lipca 1937 r. Japończycy ponownie zaatakowali Chiny.  Stacjonujący pod Pekinem oddział Armii Kwantuńskiej sprowokował wymianę strzałów z oddziałem chińskim na moście zwanym przez Europejczyków, mostem Marco Polo, co stało się pretekstem do generalnej ofensywy. Na przełomie lipca i sierpnia padły: Pekin i Tianjin. Jednak główna bitwa rozegrała o Szanghaj. Przez kilka miesięcy trwały tam zacięte walki. Chińczycy zgromadzili w tym rejonie pół miliona żołnierzy. Jednak górę wzięło lepsze wyszkolenie i uzbrojenie armii japońskiej. W listopadzie jednostki chińskie zaczęły wycofywać się w głąb lądu kierując na Suzhou i Nankin. Chiang Kai-shek uznał, że obrona Nankinu nie odbędzie się bez wielkich strat jego najlepszych armii, które i tak wykrwawiły się podczas uporczywej obrony Szanghaju.  W związku z tym postanowiono zostawić w stolicy mniej wyszkolone oddziały. Było to zgodne ze strategią Changa i Kuomintangu, wciągania Japończyków w bezkresne chińskie przestrzenie i zostawiania Japończykom tak mało zasobów jak to jest możliwe.

Zbrodnie japońskie przed Nankinem

Armia japońska od początku agresji, stosowała w ekstremalnej formie zasadę wojna żywi wojnę, mordując, łupiąc i gwałcąc. Japończycy od samego początku podboju środkowych Chin stosowali strategię masowego mordowania Chińczyków jako sposób na złamanie oporu rządu chińskiego i jego armii. Już w Szanghaju mordowali tysiącami ludność cywilną miasta.  Niemal całkowicie spalili przepiękne Suzhou, miasto pełne kanałów i ogrodów, zwane Wenecją Wschodu. Z ludności liczącej 300 tys. osób pozostało kilka tysięcy. Reszta uciekła lub została wymordowana. Dokonali masakry w dawnej stolicy dynastii Sung, w pięknym Hangczou, a także w innych miastach rejonu dolnego biegu Jangcy, jednego z najbardziej zaludnionych w Chinach. Liczbę zamordowanych Chińczyków ciągu kilkunastu tygodni, podczas ich marszu od inwazji w Szanghaju do wrót Nankinu ocenia się na pół miliona ludzi.

Obrona Nankinu

Miasto, mimo że początkowo było z dala od linii frontu, to już w drugiej połowie września poznało skutki wojny. Od tego czasu, kiedy trwały jeszcze walki od Szanghaj, było coraz bardziej bombardowane przez japońskie lotnictwo. Większość bomb trafiała w cele cywilne. Mimo, że wiedziano, jak zachowują się Japończycy, to dowodzący obroną Nankinu generał Tang Shengzi wahał się z ewakuacją mieszkańców, nie chcąc podważać ducha obrony.  Jednakże mieszkańcy nie chcąc być ofiarami bitwy, wiedząc już o okrucieństwach agresora a także zdając sobie sprawę o szczupłości środków do życia, które im pozostaną na skutek stosowania strategii spalonej ziemi przez wycofującą się armię, masowo opuszczali miasto, powiększając nieprawdopodobny chaos na drogach zalanych przez uciekające oddziały W międzyczasie większość oddziałów walczących wokół Nankinu zaczęła w panice uciekać. Tang próbował powstrzymać ten exodus, ale tracił tylko czas i ludzi. Mimo, że stało się oczywiste, że w takiej sytuacji nie da się utrzymać stolicy, rząd chiński, ze względów politycznych oraz ze względów na nastroje dominujące w chińskim społeczeństwie, nie chciał oddać stolicy bez walki. Nankin mimo, że leżał na równinie miał całkiem dogodne warunki do obrony. Od północy i zachodu miasto było chronione przez Jangcy. Same miasto otaczał wielki mur wysoki na 15-20 metrów i gruby na 10 metrów. Zapędzając do pracy pozostałych mu żołnierzy oraz ludność cywilną, wybudowano na przedmieściach całą sieć okopów  z bunkrami. Te system transzei miał do 130 m szerokości, a okopy miały do 3 metrów głębokości. Słabością  armii Tanga, liczącej do 100 tyś. żołnierzy było, iż gro jego sił stanowili świeżo poborowi. Sam plan obrony zaczął się rozpadać ze względu na upadek dyscypliny wśród chińskich żołnierzy.  Japończycy przełamali linie obrony za zewnątrz miasta i znaleźli się na jego przedmieściach, podchodząc do ostatniej linii obrony , które stanowiły miejskie mury. Tego samego dnia, tj. 9 grudnia japońskie samoloty zrzuciły ulotki wszywające do poddania i grożące każdemu zagładą, w przypadku stawiania oporu i zamienieniem miasta w kupę popiołu. Chiang odrzucił propozycję zawieszenia broni podczas, którego armia Tanga miała się wycofać bez walki i kazał walczyć do ostatniego żołnierza. Nie otrzymawszy odpowiedzi o zawieszeniu broni, dowodzący japońską armią operującą w Centralnych Chinach, generał Iwane Matsui rozkazał 10 grudnia zaatakować miasto. Wydał przy tym instrukcję swoim dowódcom, zakazując komukolwiek wejścia na teren mauzoleum Sun Yat-sena i grobowca założyciela dynastii Ming, cesarza Hongwu, a także surowy zakaz jakichkolwiek rabunków czy podpaleń, nawet przypadkowych. Mimo ogromnej przewagi zarówno liczebnej jak i w wyszkoleniu i uzbrojeniu oddziałów japońskich, mury miejskie z dawnej epoki stały się niespodziewanie skuteczną linią obrony. Dopiero bombardowania z powietrza i ostrzał ciężkiej artylerii przeważyły szalę zwycięstwa. Po naradzie z dowódcami gen. Tang, nie poddając miasta, tuż przed nocą 12 grudnia, uciekł.  Następnego dnia Japończycy niemal ze wszystkich stron, przełamując słaby opór resztek chińskich jednostek, weszli do miasta. Żołnierze chińscy wśród, których było mnóstwo młodych chłopców, zrzucali mundury i wkładali cywilne ubrania starając się ukryć.

Część druga artykułu

Część trzecia artykułu

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Kartki z kalendarza W. Tomaszewskiego: Masakra nankińska – cz.1 Agresja Reviewed by on 13 grudnia 2012 .

Część 1 – Agresja 13 grudnia jest dniem bardzo znaczącym w historii Polski XX wieku. Jest jednak kraj gdzie ten dzień jest początkiem nieporównywalnie większego koszmaru niż wprowadzenie stanu wojennego w Polsce. Ten kraj to Chiny. W 1937 r. w Nankinie, w mieście które wówczas było faktyczną stolicą ówczesnych Chin,   począwszy od 13 grudnia, Japończycy

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 3

  • Przeczytałem również Twój tekst. Jest on naprawdę bardzo dobry. Znakomicie uwypukliłeś dehumanizacyjny aspekt tej tragedii. Bardzo mocna i sprawiedliwa ocena Japończyków. Świetny passus o Iris Chang.
    Co do ludności Nankinu, to zgadzam się z Tobą co do liczby 1 mln. W trzeciej części mojego artykułu podaję dokładną liczbę 1 006 986
    w/g spisu w grudniu 1936 r.
    Zapraszam Cię do przec zytania drugiej i trzeciej części mojego artykułu, które powinni być na dniach.

    • Dziękuję. Przed chwilą przeczytałem drugą częśc Twojego tekstu i pod nim napiszę więcej. Tylko jedna uwaga. Otóż liczba ludzi w mieście w momencie japońskiej inwazji na Nankin mogła znacznie przekraczac liczbę stałych mieszkańców, a to z powodu obecności w mieście wycofującego się wojska i uciekinierów.

  • świetny tekst, gratuluję! Poruszyłeś kilka istotnych kwestii, które pominąłem (z braku miejsca) w tekście na moim blogu. M.in. konsensusy waszyngtoński i londyński.
    Jeśli chodzi o ludnośc Nankinu, którą to kwestię poruszyła Pani Agata Fijałkowska. Otóż w artykule w „Reader’s Digest” (edycja polska) z czerwca 1999 r. określoną ją na milion mieszkańców w momencie japońskiej inwazji. Liczba ta wydaje się wiarygodna, jeśli weźmiemy pod uwagę, że inne źródło – angielska Wikipedia – podaje liczbę ludności w 1949 r. na 2,56 miliona. Nie sądzę, by w ciągu 11 lat ludnośc tego miasta wzrosła blisko 13 razy.

Pozostaw odpowiedź