Artykuły,Korea Pn news

Kartki z kalendarza W. Tomaszewskiego: Koreański Faraon. Część pierwsza – Stający się słońcem

Jeśli, ktoś nie wie jak wyglądał kult faraona w starożytnym Egipcie lub co w praktyce oznacza pojęcie mysz w probówce, to w drugiej połowie XX w. mógł oba te zjawiska poznać w Północnej Korei, państwie skrajnego komunistycznego totalitaryzmu. Faraon to oczywiście Kim Il Song (w Polsce zwany Kim Ir Sen), twórca i założyciel komunistycznej monarchii w Północnej Korei, której trzecie pokolenie dynastów, w osobie Kim Il Una właśnie przejęło tron. Mysz w probówce to społeczeństwo tego kraju, które totalnie zmanipulowane i zindoktrynowane nabyło odruchy warunkowe niczym pies Pawłowa i na tym polu mogłoby skutecznie rywalizować z wyimaginowanym społeczeństwem stworzonym przez Orwella w powieści 1984.

Sto lat temu (15 kwietnia 1912 r.) urodził się w rodzinie protestanckiej we wsi niedaleko Pjongjangu (Phenianie), obecnej stolicy Północnej Korei, twórca najbardziej ateistycznego państwa na świecie . Jego ojciec Kim Hyong Jik był głęboko wierzącym protestantem i należał do opozycji, przeciwnej okupacji Korei, która w 1905 r została najpierw protektoratem, a dwa lata przed narodzeniem się Kim Ir Sena została włączona do cesarstwa Japonii.

Komunistyczni liderzy mieli zazwyczaj co najmniej dwa życiorysy. Ten faktyczny, nigdy nieznany opinii publicznej i ten drugi, oficjalnie publikowany, nierzadko zmieniany, dostosowany do aktualnych wymogów sytuacji politycznej. Życiorys oficjalny był zawsze mieszaniną wybranych faktów z życia przywódcy oraz fikcji. Żaden jednak z komunistycznych przywódców nie miał w takim stopniu zmyślonego życiorysu jak Kim Ir Sen.  Według komunistycznej propagandy Kim Ir Sen urodził się „w rodzinie biednego chłopa” i wywodził „z dziedzicznych patriotów i rewolucjonistów”. [1]

„Pradziad jego, Kim Yu U był patriotą, który stał na czele walki o zatopienie pirackiego statku (Generał Shermann) nasłanego w 1866 r. przez amerykańskich agresorów”. [2]

Oczywiście wielkimi patriotami byli jego dziadek i babka. Ojciec, Kim Hyong Jik (Kim Chen Dzik) był „..nieugiętym antyjapońskim bojownikiem – rewolucjonistą, patriotycznym rewolucyjnym pedagogiem, ale (też) wybitnym przywódcą antyjapońskiego ruchu narodowo-wyzwoleńczego w naszym kraju”. [3]

Matka, Kan Ban Sok miała mieć „niepospolite zdolności… Była rewolucjonistką. …żarliwa komunistka” [4]

Wszystko to było wymysłem północnokoreańskich propagandzistów.  Jego pradziadek w ogóle nie brał udziału w opisanej akcji. Ojciec, co prawda, pochodził z rodziny chłopskiej, ale bynajmniej nie biednej, ale dość zamożnej. Ukończył szkołę średnią amerykańskich misjonarzy i został nauczycielem. Związał się na krótko z jedną z narodowych antyjapońskich organizacji. Nie był żadnym przywódca, a tym bardziej wybitnym. Matka, przyszłego Wielkiego Wodza, pochodziła z rodziny inteligenckiej, jej ojciec i jeden z dziadków tez byli nauczycielami. „Matka Korei” bo tak nazwała ją propaganda północnokoreańska przez całe życie zajmowała się wychowaniem dzieci, nie brała udziału w żadnej działalności społecznej a tym bardziej politycznej. Nie mogła być przeto żadną rewolucjonistką i nie była też oczywiście żadną komunistką. W połowie lat dwudziestych rodzina zdecydowała się z powodu trudnych warunków materialnych przenieść się z Korei do Mandżurii, gdzie w po paru latach rodzice zmarli. Według oficjalnej propagandy oboje prowadzili tam walkę z japońskim agresorami, za którą ojciec miał zapłacić śmiercią w więzieniu. Fakt emigracji stał się powodem stworzenia jednej z najbardziej patetycznych fikcji. Kim Ir Sen miał oświadczyć, że „Gdy miałem czternaście lat przedostałem się przez rzekę Amnokkan, powziąwszy twarde postanowienie, że nie wrócę do Ojczyzny dopóki Korea nie będzie niepodległa” [5]

W świecie paranoi istnieje także hierarchia. O ile to, co zostało napisane powyżej rękoma „speców”  od propagandy, nie zawiera rzeczy niemożliwe, a jedynie kłamliwe, to co zostało napisane o wczesnych latach Kim Ir Sena, stanowi zapewne jeden z największych wyczynów political science fiction i paranoi zarazem. Miał on rozpocząć działalność rewolucyjną w wieku lat 6 (sześciu), a wieku lat 7 (siedmiu) brać udział udział w demonstracji antyjapońskiej. Przy tych „osiągnięciach” blado wypada „fakt” założenia przez niego pierwszej organizacji rewolucyjnej (Związek Obalenia Imperializmu), w wieku lat 14 (czternastu) gdzie miał propagować marksizm-leninizm. Następnym krokiem miało być założenie Pionierskiego Związku Senar i wydawanie gazetki pod tym samym tytułem. Bardzo owocny miał być kolejny rok (1927), w którym przypisano mu założenie aż trzech organizacji, z których ostatnią miał być Komunistyczny Związek Młodzieży Korei. [6]

Lata trzydzieste, kiedy Japończycy wkroczyli do Mandżurii (1931), to lata walki partyzanckiej z agresorami. Kim Ir Sen miał założyć „sławną” Antyjapońską Armię Partyzancką, którą w 1934 r. miał przekształcić w Koreańską Armię Ludowo-Rewolucyjną. [7]

Co z tego jest prawdą a co fałszem. Nic nie jest prawdą. Wszystko to czyste wymysły koreańskich pseudo-historyków tworzących wirtualną historię swojego bóstwa. Kim Ir Sen nie założył, żadnej z wymienionych organizacji. One w ogóle nie istniały. Pisząc wirtualne biografie ich twórcy „nie dbają nawet o pozory wiarygodności”. [8]

Kim Ir Sen ukończył edukację na poziomie 8 klasy szkoły w Mandżurii z której został relegowany na skutek aresztowania za udział w zebraniu jakieś nielegalnej organizacji, nie wykluczone, że byli to młodzi komuniści chińscy, którzy zresztą mniej więcej w tych samych latach założyli pod wodzą niejakiego Mo So, Mandżurską Federację Młodzieży Komunistycznej. Wtedy miał się zapoznać z Kapitałem Marksa. To kolejna nieprawda, jako że Kapitał nie był wtedy przetłumaczony na języki: chiński i koreański, to jest na te, które wówczas Kim znał. Po opuszczeniu więzienia Kim przybrał pseudonim Ir Sen (stający się słońcem). Dalsze losy po opuszczeniu więzienia nie są jasne, jako że jego życiorys jest tak zagmatwany i przeinaczony, że wiele informacji z tego okresu jest w ogóle nieznanych albo są niemożliwe do odtworzenia.

Przypuszcza się, że po wyjściu z więzienia znalazł się w oddziale jednego z licznych chińskich militarystów walczącego w Mandżurii. Oddział ten został rozbity przez jednostki wojskowe KPCh i Kim razem z innymi jeńcami został włączony do wojsk komunistycznych. Od 1931 r. Kim Ir Sen był członkiem KPCh. Został mianowany dowódcą małego oddziału partyzanckiego mającego walczyć przeciwko wojskom japońskim. Trzeba jedno przyznać, we wrogim terenie, które ludność bynajmniej nie zachowywała się jednoznacznie, oddział Kima i on sam walczyli niezłomnie przez kilka lat. Sam Kim stał się protegowanym znanego wówczas chińskiego komunisty Wei Zhengmina, który był dowódcą jednej z komunistycznych dywizji i podlegał bezpośrednio Kang Shengowi, szefowi bezpieczeństwa KPCh. Udział w partyzantce antyjapońskiej stał się dla propagandy komunistycznej doskonałym polem do tworzenia następnej legendy. W bitwie o miasteczko Pektusanu, które zaatakowało 80 partyzantów Kima, propaganda północnokoreańska początkowo potencjał partyzantów określiła na 180, po czym stopniowo zwiększając ich liczbę doszła w końcu lat 80-tych XX w. do liczby dziesięciu tysięcy. Tak naprawdę ocenia się maksymalną liczbę partyzantów dowodzonych przez Kima na ca. 350. Cały ten okres partyzancki został do gruntu zafałszowany. Z drobnych potyczek stworzono wielkie bitwy, mityczne bazy…itp. W 1940 r. Japończycy postanowili skończyć z partyzantką komunistyczną w Mandżurii i po kolei rozbijali odziały chińskie i koreańskie. Ostatecznie zlikwidowali tą partyzantkę wiosną 1941 r. Kim po rozbiciu jego oddziału przedostał się na drugą stronę granicy i lata 19141 – 1945 spędził w Sowietach, fakt bardzo długo ukrywany w KRLD, gdzie całymi latami twierdzono, że w tym czasie przebywał w Mandżurii. Po przejściu granicy spotkała go nieprzyjemna przygoda. Sowieci zgodnie ze swoją manią podejrzliwości i nieufania nikomu, za wszelki wypadek zamknęli go do aresztu, gdzie przesiedział kilka dni zanim został rozpoznany.

Okres pobytu Kim Ir Sena w Związku Sowieckim to przełomowy okres w jego życiu. Bez pomocy Sowietów nie zostałby ani władca Korei Północnej ani też nie miałby żadnych szans zostać liderem koreańskich komunistów. Sowieci szykując się do zajęcia Mandżurii i Korei swoim zwyczajem tworzyli ekipy kolaborantów mających w ich imieniu sprawować władzę. W 1942 r. stworzyli 88 Specjalną Samodzielną Brygadę Strzelców, w której dowódcą został generał Zhou Baozhong a dowódcą 1-go batalionu Kim Ir Sen jako kapitan Armii Czerwonej. W jego batalionie znaleźli się m.in. Koreańczycy, którzy podobnie jak on przeszli granicę po rozbiciu partyzantki. Ich wspólną cechą było mierne wykształcenie, w olbrzymiej większości byli to zwykli żołnierze, bardzo często analfabeci. Po objęciu władzy przez Kim Ir Sena staną się w Północnej Korei aż do jego śmierci rządząca elitą. Kim ze współpracy z Wei Zhengminem, który w międzyczas zginął, wyciągnął prawdopodobnie słuszny wniosek, że nic tak nie przyśpiesza kariery jak protekcja możnych. W stosunkach z  Sowietami stał się zdyscyplinowany i układny, schlebiał im i pilnie się uczył języka rosyjskiego. Dla Sowietów miał niemałą wartość ponieważ: posiadał zaszczytną kartę partyzancką na poziomie dowódcy oddziału a poza tym nie był uwikłany w żadne walki partyjne w związku z czym uważano że ma czystą kartę polityczną. Stał się na tyle cenny, że podczas dywersyjnych i szpiegowskich wypadów na drugą stronę granicy, nigdy nie pozwolono mu brać w nich udziału. Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że ukończył szkołę NKWD w Chabarowsku apotem dwukrotnie po 3 miesiące przebywał w Moskwie. Tam miało dojść do jego spotkania z szefem NKWD, Berią.

Po błyskawicznym rozbiciu japońskiej armii kwantuńskiej w Mandżurii i zajęciu Północnej Korei przez Armię Czerwoną, Kim Ir Sen wraz ze swoją ekipą zostali przewiezieni statkiem „Pugaczow” do Korei. Zaraz na jesieni 1945 r. Sowieci spędzili 300 tys. Koreańczyków na więc w Pjongjangu (Phenianie), gdzie miano ich zapoznać z ich nowym liderem, pośpiesznie mianowanym przez nich, generałem Kim Ir Senem. Debiut nie wypadł dobrze. Ezopowy język używany przez komunistów, nachalna propaganda prosowiecka i młody wiek „wodza” nie budziły zaufania. Korea w tym czasie miała narodowego lidera. Był nim Cho Man Sik (Dzo Mansik), legendarny przywódca antyjapońskiego niekomunistycznego ruchu narodowego, zwany koreańskim Ghandim. Sowieci próbowali przeciągnąć go na swoją stronę, proponując mu stanowisko głowy państwa w nowej republice. Kiedy odmówił, został aresztowany i ślad po nim przepadł. Jednocześnie rozpoczęło się skrytobójcze mordowanie jego najbliższych współpracowników. Zaczęto przyspieszoną sowietyzację tego niezmiernie ubogiego i bardzo ciężko doświadczonego japońską okupacją kraju (po II WŚ naliczono na północy zaledwie dziewięćdziesięciu ludzi z wyższym wykształceniem). Bezlitosne represje skierowano przeciwko tym którzy w tym społeczeństwie wyróżniali się pochodzeniem, bardziej prestiżowym zajęciem lub zamożnością. Na szczęście Koreańczycy mieli wybór – ucieczka na południe, dzięki temu w Północnej Korei nie doszło do tego co stało się udziałem ludzi wyróżniających się w Europie Wschodniej, tj. masowego zgnojenia społecznego elit. Na szczęście w okresie tuż powojennym reżim komunistyczny nie był jeszcze w stanie w pełni kontrolować granic między sektorami powierniczymi zarządzanymi przez Związek Sowiecki, USA i Wielką Brytanię. (Zgodnie z umową z grudnia 1945 podpisaną w Moskwie, Korea na 5 lat stawała się obszarem powierniczym tych państw). O skali tych ucieczek świadczy fakt, że w ciągu dwóch lat (1944-1946) ludność Korei na północy wzrosła o 2%, a na południu o 22%.

Od samego początku komuniści koreańscy prowadzili działalność założycielską nowego państwa zgodnie ze schematem wypracowanym przez Moskwę dla wszystkich podbitych przez nie państw. Każde swoje „reformy” podpierali organizowanymi przez nich referendami lub wyborami, w których „frekwencja” wynosiła na poziomie 96-99%. Od 1947 r. Kiedy ich władza była już ugruntowana, poziom „frekwencji” dotarł do poziomu paranoi i wynosił 99,8% czy 99,98%.

Kim Ir Sen w tych latach nie tylko walczył o skomunizowanie swojego kraju, ale też z jego punktu widzenia musiał stoczyć o wiele ważniejsza walkę, o przywództwo w partii komunistycznej. Komuniści koreańscy jak mało która partia, byli od samego początku rozbici na kilka frakcji. Pierwszą frakcję stanowili komuniści miejscowi, którzy działali w skrajnie trudnych warunkach pod okupacją japońską. Ich przywódca był działający na południu Pak Honjong, postać wybitna w tym ruchu, łączący działalność rewolucyjną z bardzo dobrą znajomością klasyki marksistowskiej. Drugą frakcję stanowili tzw. komuniści yennańscy, czyli ci, którzy w czasie wojny przebywali w Chinach i cieszyli się poparciem komunistów chińskich. Ich przywódca był Mu Chong. Ta frakcja była zdecydowanie najsilniejsza. Trzecią frakcję stanowili komuniści sowieccy, tj. głównie, ale nie tylko, Koreańczycy, którzy albo byli potomkami emigrantów jeszcze z XIX w. albo od lat przebywali w Związku Sowieckim, wtopili się w tamto społeczeństwo i pożenili się z Rosjankami. Ich słabością było głębokie zsowietyzowanie i przeto jako element znacznie wyobcowany, zdaniem sowieckich protektorów, nie bardzo nadawali do roli grupy mającej przeciągnąć Koreańczyków na stronę komunistów. W 1948 r. większość z nich wycofała się wraz z Armią Czerwoną. Ostatnią frakcją, najmniejszą i początkowo najmniej wpływową była grupa partyzancka Kim Ir Sena. O słabości frakcji Kima świadczy fakt, że kiedy zaczęto organizacyjnie scalać komunistów i utworzono Partię Pracy Korei Północnej (przewodniczącym został Kim Tubong z frakcji yennańskiej (prochińskiej) a wiceprzewodniczącym Kim Ir Sen) to w liczącym 42 osób komitecie centralnym liczba miejsc dla każdej frakcji wynosiła:

miejscowi – 12

yennańscy – 12

niezależni – 8

radzieccy – 6

kimirsenowcy – 4

Jednogłośnie wybrano Józefa Stalina honorowym przewodniczącym partii. Cały ten zjazd nadzorowany przez NKWD i dyskretnie dyrygowany przez Sowietów był sukcesem Kim Ir Sena, którego jego doświadczeni sowieccy protektorzy ustawili w dogodnej pozycji, dającej możliwość ataku na czołową pozycję w partii jako, że kimowcy, mimo że w powołanym rządzie stanowili również stanowili zdecydowaną mniejszość (3 ministrów na 17) to obsadzili wszystkie najważniejsze stanowiska w resortach siłowych (armia, służba bezpieczeństwa i milicja). Całą strategię mającą na celu „ustawienie” Kim Ir Sena obmyślili Sowieci. Po pierwsze: Zjazd dał Kim Ir Senowi możliwość eliminacji tych komunistów, którzy znaleźli siępoza partią, po drugie: sojusz z frakcją yennanską pozwolił uniknąć starcia z ta wielką frakcją na które, w tym momencie, Kim mimo protekcji Sowietów był za słaby. Po trzecie: odsuwano na bok największego wśród komunistów koreańskich Pak Honjonga. Kim zyskiwał bezcenny czas do umocnienia swojej pozycji. Walka z frakcją yennańską nie była łatwa pomimo poparcia Sowietów. W odróżnieniu od różnego rodzaju grup czy frakcji komunistów z Europy Wschodniej, którzy nie mając poparcia Stalina byli skazani na upadek, frakcja yennańska cieszyła się poparciem KPCh i przeto nie można było ich zlikwidować zwykłymi metodami praktykowanymi przez Sowietów. Przyjęto metodę stopniowego usuwania ich ze stanowisk wykorzystując atmosferę zastraszania i pozycji Kima jednoznacznie utożsamianego w partii ze Związkiem Sowieckim i ze Stalinem.

W 1948 r. Kim Ir Sen był już na tyle silny, że jego protektorzy zdecydowali się na ostateczną rozgrywkę. Przeprowadzono czystkę w partii, a następnie (1949) doprowadzono do połączenia obu partii komunistycznych: tej z północy i tej z południa. Uciekający z południa Pak Honjong został wiceprzewodniczącym a Kim Ir Sen przewodniczącym partii. Drugim wiceprzewodniczącym został szef frakcji komunistów sowieckich Aleksiej Iwanowicz Hegaj. Imię i otczestwo mówią samo za siebie. Dotychczasowym formalny lider Kim Tubong został zaledwie jednym z dziewięciu członków Biura Politycznego. Od tego czasu Kim Ir Sen kontrolujący armię, służbę bezpieczeństwa i milicję stal się niekwestionowanym liderem partii komunistycznej, ale mimo to w partii ciągle mieli wpływy ludzie z obcych mu frakcji.Bycie pierwszym na Północy nie zaspokajało ambicji Kima. Jego marzeniem była pełnia władzy nad całą Koreą. Zaplanowana przez niego wojna miała zarówno być wentylem bezpieczeństwa w koszmarnej sytuacji gospodarczej będącej efektem wprowadzenia „reform” jak i próbą wykorzystania niestabilnej sytuacji na Południu. Liczono też, że USA nie włączy się do konfliktu. Mimo nie zbyt chętnego stanowiska Stalina (początkowo odradzał wojnę) oraz Mao Zedonga (proponował zaczekać do zakończenia wojny domowej w Chinach), Kim Ir Sen od wiosny 1949 r parł do wojny. Ostatecznie uzyskawszy zgodę obu przywódców światowego komunizmu uderzył na południe w czerwcu 1950 r.

Jak wiadomo wojna w pierwszym okresie przyniosła natychmiastowy sukces armii komunistycznej. Po dwóch dniach zajęto Seul, stolicę utworzonej w 1948 r. Korei Południowej, a potem w błyskawicznym tempie zajęto niemal całe to państwo. Ten oszałamiający sukces nie był dziełem przypadku. Mimo, że na południu mieszkało dwa razy więcej ludności to kimowskie państwo, utworzona także w 1948 r Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna było o wiele lepiej przygotowane do wojny. Przewaga armii komunistycznej nad armią południową wynosiła (różne źródła podają dane, nierzadko różniące się między sobą) : [9]

liczebność żołnierzy 2 : 1

broń ręczna automatyczna 7 : 1

karabiny maszynowe 13 : 1

czołgi 6,5: 1

samoloty 6 : 1

Jak wiadomo ta wojna nie przyniosła militarnego rozstrzygnięcia. Amerykanie włączyli się do wojny i pognali armię komunistyczną z powrotem na północ, zajęli niemal całą KRLD, aż do granicy z Chinami. Od zagłady uratowali Kima Chińczycy, których kilkusettysięczny korpus wkroczył do Korei. Ostatecznie w wyniku ofensywy chińskiej przywrócono przedwojenny graniczny status quo pomiędzy oboma państwami koreańskimi. Klęski wojenne nie rozbiły pozycji Kima, tak jak zagłada całych armii sowieckich w 1941 r nie powaliła Stalina. Zbyt mocno kontrolował struktury siłowe, a poza tym ciągle miał poparcie Stalina i Mao Zedonga. Natomiast dała mu pretekst od pozbycia się istniejących ciągle w partii i w armii rzeczywistych i domniemanych przeciwników na których mógł zwalić winę za klęski wojenne. W 1953 r. najpierw rozgromiono frakcję „południokoreańską”. Pak Honjong został aresztowany i skazany na śmierć. Hegaj w tym samym roku popełnił samobójstwo. Nie wiadomo też kiedy Kim Tubong zakończył życie, być może w 1957 r. Najdłużej trwała walka z frakcją Yennanu (prochińską), w przeszłości najsilniejszą ze wszystkich. Kim Ir Sen podobnie jak poprzednio Sowieci z tych samych powodów nie mógł ich po prostu zlikwidować. Chińczycy uratowali jego reżim w czasie wojny koreańskiej, a poza tym armia chińska stacjonowała w KRLD aż do 1958 r. Toteż walka z tą frakcją trwała etapami. Dopiero jednak w 1961 r. na V zjedzie partii udało mu się ostatecznie pozbyć wszystkich tych, którzy nie byli jego stronnikami i od tego czasu rozpoczął się niczym nieskrepowany kult jednostki.

[1] – Zarys historii działalności rewolucyjnej Towarzysza Kim Ir Sena,

Wydawnictwo Literatury W Językach Obcych, Phenian, 1971, s.5

[2] – tamże s.5

[3] – tamże s.7

[4] – tamże s.7-8

[5] – tamże s.10

[6] – Według książki: Towarzysz Kim Ir Sen, wielki wódz prowadzący rewolucję i   budownictwo do zwycięstwa, Ambasada Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej, 1972, s.4

[7] – tamże s.5-6

[8] – Waldemar Dziak, Andrzej Faliński – W kraju Orwella

Instytut Studiów Politycznych PAN, s.9

[9] – Według : Waldemar Dziak – Kim Ir Sen, Wiedza Powszechna, 2001

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Kartki z kalendarza W. Tomaszewskiego: Koreański Faraon. Część pierwsza – Stający się słońcem Reviewed by on 11 kwietnia 2012 .

Jeśli, ktoś nie wie jak wyglądał kult faraona w starożytnym Egipcie lub co w praktyce oznacza pojęcie mysz w probówce, to w drugiej połowie XX w. mógł oba te zjawiska poznać w Północnej Korei, państwie skrajnego komunistycznego totalitaryzmu. Faraon to oczywiście Kim Il Song (w Polsce zwany Kim Ir Sen), twórca i założyciel komunistycznej monarchii

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 5

  • Dziekuje za ogromna ilosc wiedzy przekazanej w artykule. Korea Pln. sie blizej nie interesuje, aczkolwiek od „bywalcow” w tamtym rejonie wiem, ze niektore zachowania zwyklych ludzi przy kontakcie z obcokrajowcem rzeczywiscie przypominaja odruch Pawlowa. Jako ciekawostke dodam, ze sa firmy ktore oferuja wyjazdy na „konferencje” (nawet jest program konferencji) do Korei Pln. z czego korzysta sporo firm nawet znanych koncernow zachodnich, aby poogladac sobie osiagniecia Korei Pln. Na takiej wycieczce jest sie calkowicie odcietym od swiata (oddac trzeba telefon i paszport) zatem prawdziwy skansen.

    • Mnie opowiadano wiele lat temu, że pewien polski dyplomata, który
      przyjechał na placówkę do KRLD, wszedł do sklepu. Na jego widok
      sprzedawczyni weszła pod ladę.
      O podobnych rzeczach niebawem napiszę w drugiej części artykułu.

  • Bardzo interesujący artykuł.podsumowujący historię wyniesienia do władzy Kim Ir Sena przez Sowietów. Mam tylko jedno zastrzeżenie:

    „na tym polu mogłoby skutecznie rywalizować z wyimaginowanym społeczeństwem stworzonym przez Orwella w powieści 1984.”

    1) Jak już napisałem kiedyś nie przepadam za zbyt powszechnym szukaniem analogii do 1984 r. chociaż jest to mój prywatny gust
    2) Nawet w przypadku Korei Pn. nie ma ścisłej analogii. W 1984 prole (stanowiący większość w totalitarnym państwie) cieszyli się wolnością, ale taką wolnością jaką cieszą się dzikie zwierzęta. Totalnej inwigilacji zostali poddani jedynie członkowie partii.
    3) Sam 1984 nie był żadną cudowną przepowiednią, a jedynie częściową kalką tego co autor zobaczył w Hiszpanii i co działo się w Związku Radzieckim.
    Popularne jest przywoływanie 1984 w kontekście aktualnych wydarzeń z odpowiednim komentarzem: „To już przez Orwella zostało przepowiedziane” etc.
    4) W końcu, niektóre koncepcje w „Roku 1984” kompletnie się nie sprawdziły jak np. fikcyjna rywalizacja pomiędzy Oceanią, Eurazją i Wschódazją.

    • @ p. Ciekawy

      1) Analogia KRLD do powieści Orwella jest powszechna wśród autorów
      piszących o tym kraju. Mnie się narzuciła zaraz po przeczytaniu tej książki.
      Uważam, że ta analogia jest właściwa.
      2) Wychodząc z Pańskiego stanowiska, że Prole w 1984 cieszyli się
      wolnością dzikich zwierząt, to moje stwierdzenie o skutecznej rywalizacji
      społeczeństwa północnokoreańskiego ze społeczeństwem tej książki jest
      jak najbardziej prawdziwe, bo Koreańczycy nawet tej wolności nie mają.
      3) Moim zdaniem, 1984 nie jest traktatem o politycznej przyszłości a raczej książką opisującą mechanizmy funkcjonowania społeczeństwa
      totalitarnie zniewolonego, toteż forma tego państwa pod nazwą Ocenia
      i jej rywalizacji z dwoma pozostałymi nie ma dla tej idei znaczenia i nie
      sądzę, żeby z tego powodu należało czynić Orwellowi zarzut.

      Aktualnie piszę druga część artykułu o Kim Ir Senie, który będzie zawierał
      opis i analizę stworzonego przez niego państwa.

Pozostaw odpowiedź