Artykuły,Publicystyka

K. Palonka: Szczyt APEC w Pekinie – jakie mogą być efekty

Spotkanie 21 przywódców państw APEC (Asia-Pacific Economic Cooperation) w Pekinie, które ma potrwać cztery dni, zaczęło się spektakularnym pokazem ulicznym i trudnymi do rozstrzygnięcia niuansamiprotokolarnymi (np. gdzie ustawić prezydenta Putnia, aby nie znalazł się zbyt blisko prezydenta Obamy na wspólnej fotografii). Czego można się jednak naprawdę spodziewać po tym wielkim show? Jakie główne problemy mogą rozstrzygnąć zgromadzeni tam przywódcy największych i mniej wielkich, acz znaczących, krajów świata? Już rysują się pewne nadzieje.

Gdy mowa o polityce w regionie Azji Pacyfiku, widać pewne pozytywne sygnały. W przeddzień oficjalnego otwarcia spotkania (10 listopada) odbyło się bowiem, po raz pierwszy od dwóch lat i także po raz pierwszy od objęcia przez obydwu dostojników najważniejszych stanowisk w państwie, spotkanie prezydenta Xi Jinpinga z premierem Japonii Shinzō Abe. Agencje międzynarodowe już nazwały to spotkanie „przełomowym”. Dało ono sygnał, że rosnące napięcie miedzy obydwoma krajami (którego zarzewiem stał się konflikt wokół wysp Senkaku/Diaoyu) być może znajdzie jakieś sensowne wyciszenie. Obydwaj przywódcy zgodzili się w oficjalnym oświadczeniu: po pierwsze – wyartykułować szczegółowo różnice, jakie dzielą ich kraje w podejściu do problemu; po drugie – zainicjować procedury, które nazwano „zarządzaniem kryzysowym”, aby w końcu rozwiązać ten niebezpieczny i zagrażający interesom gospodarczym obu krajów dylemat. Jeśli tak się istotnie stanie, będzie to pierwszy ważny krok na drodze do stabilizacji regionu Morza Południowochińskiego.

Gdy mowa o gospodarce w całym regionie, znaczną uwagę przywódców Chin absorbuje powstanie i legitymizacja Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych (Asia Infrastructure Investment Bank – AIIB).Powstały z inicjatywy Chin bank, którego członkami założycielami są różne kraje Azji[1],wzbudził ogromny sprzeciw USA[2]. Wiele zabiegów dyplomacji amerykańskiej dotyczyło przekonanie znaczącychkrajów w regionie, aby wstrzymały się z podpisaniem dokumentu inicjującego powstanie AIIB. Były to: Australia, której rząd jest w tej kwestii podzielony niemal na pół, Indonezja, jedyny z krajów ASEAN, który nie przystąpił do inicjatywy, tłumacząc się tym, ze nowo wybrany rząd musi się dopiero zapoznać z propozycją oraz Korea Południowa.

 aaa

Z lokalnych doniesień można jednak wyciągnąć wniosek, że wszystkie te kraje widzą ogromne możliwości rozwojowe wiążące się z potencjalnym dofinansowaniem kosztownych, a niezbędnych projektów infrastrukturalnych, jakich w przyszłości mogłyby się spodziewać od AIIB. Bank z siedzibą w Pekinie i z kapitałem docelowym w wysokości 100 miliardów USD miąłby kredytować projekty inwestycyjne bez konieczności przestrzegania surowych wymogów stawianych przez ADB (Azjatycki Bank Rozwoju), którego decydentami i  głównymi menadżerami są od początku Japończycy[3] oraz Bank Światowy[4], w którym wiodąca role odgrywają Amerykanie.

Stany Zjednoczone, tak bardzo przeciwstawiające się powstaniu AIIB, widzą w nim dalszą, znaczącą próbę ekspansji gospodarczej Chin, które są największym udziałowcem banku, a zatem mogą uzurpować sobie prawo do decydowania o kierunkach inwestycji i przyszłych beneficjentach. Zwolennicy koncepcji argumentują, że gdy większe kraje dołącza do projektu, znaczenie wkładu i ewentualna presja Chin będzie mniejsza. Chiny zresztą proponują Australii objęcie przewodnictwa.

Z drugiej strony potrzeby inwestycyjne regionu szacuje się na około 750 miliardów USD rocznie, a ADB zaoferował w roku 2012 sumę zaledwie 7,5 miliardów USD.Nic więc dziwnego, że minister finansów Australii  Joe Hockey i minister handlu Andrew Robb bardzo popierali przystąpienie kraju do AIIB już na etapie członka-założyciela. Mają oni zamiar dyskutować ten problem na szczycie G20 w Brisbane.

Niektórzy ostrzegają, że dwa nowe potężne banki międzynarodowe pod egidą Chin są dowodem na to, ze Chiny wciągają znacząca cześć świata w sieć swych wpływów,  nazywaną, jakże adekwatnie, „Nowym Jedwabnym Szlakiem”. Zapewne jest w tym jakaś prawda, ale, jak powiedział kiedyś jeden z przedstawicieli Singapuru, „lepiej wsiąść do tego pociągu, niż  pozostać poza nim”.


[1] 21 krajów: Bangladesz, Brunei, Kambodża, Chiny, Indie, Kazachstan, Kuwejt, Laos, Malezja, Mongolia, Birma, Nepal, Oman, Pakistan, Filipiny, Katar, Singapur, Sri Lanka, Tajlandia, Uzbekistan i Wietnam.

[2] Innym, międzynarodowym bankiem, powstałym z inicjatywy Chin jest założony przez kraje BRICS New Development bank –NDB.

[3] Japonia ma 16% udziału i tyleż praw głosu w ADB

[4] USA ma 15,8% udziału, Japonia 6,8%, Chiny zaledwie 4,2%

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
K. Palonka: Szczyt APEC w Pekinie – jakie mogą być efekty Reviewed by on 17 listopada 2014 .

Spotkanie 21 przywódców państw APEC (Asia-Pacific Economic Cooperation) w Pekinie, które ma potrwać cztery dni, zaczęło się spektakularnym pokazem ulicznym i trudnymi do rozstrzygnięcia niuansamiprotokolarnymi (np. gdzie ustawić prezydenta Putnia, aby nie znalazł się zbyt blisko prezydenta Obamy na wspólnej fotografii). Czego można się jednak naprawdę spodziewać po tym wielkim show? Jakie główne problemy mogą rozstrzygnąć zgromadzeni

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

KOMENTARZE: 1

  • Odnośnie spotkania przywódców Chin i Japonii ,to kto tu zyska a mkto traci .Bo mam wrażenie że Japonia ugnie się pod presją Chin.Co do banku to bez wątpienia Chiny uzyskają nowy instrument rozmaitego oddziaływania a nawet stosowania nacisku /w przyszłości/ wraz ze wzrostem znaczenia w regionie i nie tylko.Wiąże się to jednocześnie z próbami mnimalizowania wpływów USA zarówno politycznych jak i gospodarczch.

Pozostaw odpowiedź