Komentarz eksperta,Top news

K. Iwanek: Regionalizm wygrywa w indyjskich wyborach stanowych (ale BJP nie przegrywa)

Dziewiętnastego maja bieżącego roku ogłoszono wyniki wyborów do zgromadzeń ustawodawczych czterech stanów Republiki Indii: Zachodniego Bengalu, Tamilnadu, Kerali i Asamu, jak również jednego terytorium związkowego: Puduććeri. Ogólnie rzecz biorąc partie regionalne mają po tym politycznym starciu więcej powodów do radości niż ugrupowania ogólnokrajowe. I chociaż rządząca całym krajem Bharatiya Janata Party (wym. Bhartija Dźanta Partii, odtąd BJP) zdobyła jedynie niewielki Asam, powody do zmartwienia ma przede wszystkim największy rywal BJP: Indyjski Kongres Narodowy (Indian National Congress, odtąd Kongres).

Źródło: flickr.com

Źródło: flickr.com

Jeśli porównamy te pięć elekcji według tej samej miary okaże się, że im większy stan, tym silniej zatriumfował regionalizm. Pierwsze dwa z wymienionych wyżej stanów (Zachodni Bengal i Tamilnadu) są większe, gospodarczo ważniejsze i ludniejsze od pozostałych – i w obu zwyciężyły partie regionalne. Trzeci, Kerala, jest średniej wielkości i tu zwyciężyła koalicja pod wodzą komunistów. I chociaż dwie główne partie komunistyczne Indii uchodzą za ogólnokrajowe – tak pod względem ideologii jak i według formalnych wymogów Komisji Wyborczej – w rzeczywistości komuniści (jako legalna siła, nie jako rebelianci) od dawna są popularni raptem w kilku stanach i w praktyce można ich uznawać za siłę regionalną. Rządząca całymi Indiami BJP zdobyła czwarty do co wielkości Asam, ale i tam dokonała tego w sojuszu z ugrupowaniami o typowo regionalnym charakterze: Asom Gana Parishad (,,Rada Ludu Asamu’’, odtąd AGP) nastawionym na kwestie całego Asamu i Bodoland Peoples Front (Front Ludów Bodolandu, odtąd BPF), walczącym dla przywileje dla plemion Bodo. Podobnie zresztą w Bengalu Zachodnim BJP współpracowało z regionalną partią Gorkha Janmukti Morcha (Gorkha Dźan Morća, ,,Front Wyzwolenia Ludu Gorkhów’’), która walczy o przywileje dla górskich plemion. Na otarcie łez najstarsza i jedna z największych partii Indii, Kongres, zdobyła mikroskopijne Puduććeri i nawet tu uczyniła to współpracując z regionalną partią tamilską: DMK. Na dodatek Puduććeri nie jest nawet stanem, tylko obszarem o mniejszej władzy podporządkowanym rządowi centralnemu (taki typ obszaru nazywa się union territory – ,,terytorium związkowe’’ – bo rządzi nim cały związek, to jest rząd indyjskiej federacji).

Poniżej przedstawiam wyniki wyborów i – by móc wyobrazić sobie ich znaczenie – ogólne dane co do wielkości, ludności i politycznej siły tych terytoriów. Mierzenie siły gospodarczej nie jest tak łatwą kwestią (a ja skupiam się na polityce, nie gospodarce), zatem tylko dla pewnego ogólnego obrazu uwzględniam tylko jeden czynnik.

Zrzut ekranu 2016-05-23 o 14.37.08

Ogłoszone wyniki wyborów do zgromadzeń ustawodawczych tych stanów (i Puduććeri) kształtują się jak następuje (czerwonym kolorem oznaczam partie o charakterze ogólnokrajowym:

Zrzut ekranu 2016-05-23 o 14.38.35

Co te wyniki oznaczają dla całego kraju?

Po pierwsze, potwierdzenie dość stałych trendów silnej regionalizacji polityki indyjskiej. Od wielu lat nie było możliwym utworzenie rządu bez budowy wielopartyjnych koalicji. Trend ten został (tymczasowo?) odwrócony w 2014 r., gdy hinduska nacjonalistyczna BJP pod wodzą Narendry Modiego po raz pierwszy w swojej historii zdobyła samodzielną większość i odtąd rządzi Indiami.[5] Chociaż i do tych wyborów BJP poszła w szerokiej koalicji, nacisk został wyraźnie położony na postać samego Modiego i kwestie ogólnonarodowe. Po tym sukcesie nastąpiło pasmo zwycięstw w różnych stanach i tu również BJP bardziej promowało swojego obecnie niekwestionowanego lidera, Modiego, nie zaś regionalnych przywódców partii. Jednakże zeszły rok (2015) przyniósł dwie porażki równie otrzeźwiające jak kubeł zimnej wody wylanej na głowę. BJP poległa w Delhi i Biharze.[6] W Biharze zwycięstwo odniosła koalicja partii regionalnych, w Delhi Aadmi Aadmi Party: ugrupowanie o ambicjach krajowych, ale formalnie i praktycznie dalej regionalne. Fragmentacja indyjskiej sceny politycznej ma się zatem dobrze.

W Bengalu Zachodnim i Tamilnadu zwyciężyły partie nie tylko regionalne, ale wodzowskie, oparte na kulcie jednej postaci i w obu wypadkach tą postacią lidera jest charyzmatyczna kobieta. Obie też zwyciężyły dwa razy z rzędu. W Bengalu Zachodnim władzę utrzymał All India Trinamool Congress (wym. Trynmul, ,,Ogólnoindyjski Kongres [Pracy] u Podstaw’’, w skrócie TMC) pod wodzą Mamaty Banerjee (wym. Mamta Banardźi). W Tamilnadu z ponownej wiktorii cieszy się Jayalalithaa Jayaram (wym. Dźajalalita Dźajaram) stojąca na czele All India Dravida Munnetra Kazhagam (w skrócie AIADMK). Obie partyjne przywódczynie stworzyły kult swojej osoby. Mamata Banerjee nazywana jest często ,,Didi’’ (starszą siostrą), używa też sloganu z użyciem słowa ,,Ma’’ (matka); Jayalalithaa również nazywana jest po tamilsku ,,Amma’’ (matką). Ich stany są oblepione plakatami z ich twarzami (nie inaczej postępował Modi podczas kampanii wyborczej). Przede wszystkim jednak obie stworzyły rozbudowany system pomocy socjalnej i kontaktu z różnymi grupami, który zapewnił im polityczną popularność. Obie też nie dały się wtłoczyć w stałą polaryzację polityczną Indii na dwa obozy. Wiele partii regionalnych jest w sojuszu z jedną z dwóch partii krajowych (BJP bądź Kongresem), ale TMC i AIADMK stoją z boku tych podziałów. Mówiąc prościej: tak BJP jak i Kongres mogą być silniejsze w skali kraju, ale TMC w Bengalu Zachodnim i AIADMK w Tamilnadu są obecnie na swojej ziemi tak silne, że w polityce stanowej nie potrzebują aliansów z ogólnokrajowymi partiami. Póki tak będzie, bengalska ,,siostra’’ Banerjee i tamilska ,,matka’’ Jalayalaithaa nie będą kłaniać się ,,wielkiemu bratu’’: premierowi Indii Narendrze Modiemu. Oczywiście wsparcie rządu centralnego jest im potrzebne, gdyż to on rozdziela część finansów. Równocześnie jednak rządząca krajem BJP ma większość w niższej izbie parlamentu (Lok Sabsze), ale nie w wyższej (Radźja Sabsze), a zatem to Modi będzie musiał zapewne nie raz uśmiechnąć się do dwóch pań.

Czy zatem BJP powinno się już martwić i psychicznie szykować na porażkę w następnych wyborach parlamentarnych? Bynajmniej. Partia wygrała tylko w Asamie, ale ogólnie to i tak dobry wynik. Hinduscy nacjonaliści z BJP nigdy nie byli popularni na Południu Indii (gdzie usytuowane są Tamilnadu, Kerala i Puduććeri), na Wschodzie (czyli m.in. w Bengalu Zachodnim) ani na Północnym Wschodzie (gdzie znajduje się m.in. Asam). Nikt – nawet oni sami – i  tak nie postawiłby na ich zwycięstwo w Kerali czy Tamilnadu. Hinduscy nacjonaliści podkreślają między innymi promowanie języka hindi, hinduską kulturę i religię północnoindyjskich kast wyższych a wiele ruchów regionalnych i religijnych (innych niż hinduskie) traktują co najmniej z podejrzliwością lub nawet uznają za separatyzm, w imię budowy jednego hinduskiego państwa i narodu. Z tego powodu w takich południowych stanach jak Kerala i Tamilnadu, gdzie na dominację Północy kraju i forsowanie języka hindi patrzy się niepewnie (bo mieszkańcy tych regionów mówią różnymi od hindi językami drawidyjskimi), hinduscy nacjonaliści nigdy nie mogli zdobyć przyczółków. Tak samo na Północnym Wschodzie. W zasadzie BJP to partia Północy Indii, ale sama Północ (jeśli wliczymy Madhja Pradeś i Maharasztrę) jest na tyle ludna, że to może wystarczyć do wygrania wyborów.

Teraz BJP zdobyło 1 mandat w Kerali. Może to śmieszny widok, ale i tak lepszy niż kiedykolwiek, bo nigdy wcześniej w historii partia nie zdobyła tam ani jednego! Końcowy wynik nie pokazuje też skali zwycięstwa: partia w wielu okręgach zajęła drugie miejsce i w sumie zebrała 11% wszystkich głosów; biorąc pod uwagę wcześniejsze polityczne nieistnienie to i tak znaczny postęp.[7] W kandydaci BJP zebrali 3 mandaty, ale w sumie 10% głosów. To już  przyczółek w stanie, gdzie partia ta nigdy nie wygrała i gdzie przez trzydzieści lat rządzili komuniści (dopóki nie zdetronizowała ich ,,siostra’’ Mamata Banerjee). Coraz częściej słyszy się o rozbudowie wpływów BJP w zachodnich regionach Bengalu Zachodniego. W Tamilnadu BJP zdobyła 2.4% głosów i tradycyjnie już ani jednego mandatu. Tamilowie jak zwykle pozostają pośród najbardziej nieufnych wobec partii hinduskich nacjonalistów.

Na dodatek BJP może świętować zwycięstwo w Asamie: swoje pierwsze na Północnym Wschodzie i to w największym stanie tego regionu. Wpłynęło na to kilka czynników. Po zbyt agresywnym promowaniu twarzy Modiego w różnych regionach kosztem lokalnych partyjnych bossów partia otrzeźwiała po klęskach i w Biharze. W Asamie z powrotem wsparto regionalnego przywódcę: Sarbadananda Sonowala, który w efekcie zostanie zapewnie premierem Asamu. Wybór ten miał tym bardziej sens, że odmienna tożsamość Asamu wymagała lokalnej twarzy. Trudno mi ocenić na ile ideologia hinduskich nacjonalistów zakorzenia się w egzotycznym dla nich Asamie, ale z pewnością na zwycięstwo mają też wpływ stałe napięcia między hindusami a muzułmanami w Asamie (a wielu wyznawców islamu to ludność napływowa: najpierw z Bengalu, potem z Bangladeszu, stąd przez tak asamskich hindusów w miastach jak i plemiona są uważani za podwójnie obcych: wyznaniowo i językowo).

Jeśli zatem z tych wyborów mogą cieszyć się i partie regionalne i BJP, to kto ma się martwić? Właśnie Kongres. Partia nie tylko nie potrafi odzyskać popularności (a Rahul Gandhi, następca przywódczyni partii,  nie potrafi zyskać na charyzmie), ale też nie ma szczęścia do sojuszy. W Bengalu Zachodnim ugrupowanie weszło sojusz z komunistami, którzy rządzili tu 30 lat, a mimo to obie strony tego sojuszu przegrały. W Kerali z kolei Kongres wystąpił przeciw tym samym partiom komunistycznym i przegrał. W Asamie Kongres rządził do teraz 15 lat. Nawet i teraz wynik partii co do procentu głosów (31%) był lepszy od wyniku jej arcyrywala, BJP (29.5%). Jednakże głosy BJP rozłożyły się lepiej między  okręgi wyborcze – a Kongresowi zabrakło sojusznika. Na hinduskich nacjonalistów BJP tradycyjnie nie głosują muzułmanie. Partia zatem z jednej strony nie ma szans w okręgach z przewagą wyznawców islamu, ale tam, gdzie jest ich dużo (ale nie większość), ale gdzie jest kilka partii przeciwnych BJP i gdy partie te rywalizują o głosy muzułmanów (a nie współpracują), głosy ich ,,marnują się’’, podczas gdy BJP może skupić wokół siebie dużą część elektoratu hindusów. Tak najwyraźniej stało się w Asamie. Około jednej trzeciej mieszkańców tego stanu to muzułmanie i zapewnie nie głosowali na BJP. Z tego powodu sądzono, że językiem u politycznej wagi będzie All India United Democratic Front (odtąd AIUDF). Wbrew barokowej i ogólnie brzmiącej nazwie, jest to partia regionalna, której przewodzi muzułmanin i magnat handlu perfumami, Badruddin Ajmal (wym. Adźmal). AIUDF w ostatnich latach wyrastała na główną partię asamskich muzułmanów. Wiele osób uważało, że Ajmal zdobędzie na tyle mandatów, że od jego poparcia będzie zależało zdobycie większości przez jakiekolwiek ugrupowanie. Być może z tego powodu AIUDF nie weszło w sojusz z Kongresem (nie znam powodów ze strony Kongresów). Ajmal przeliczył: jego AIUDF zdobyło 13 mandatów, co nie jest złym wynikiem, ale zapewne wiele kolejnych głosów asamskich muzułmanów ,,zmarnowało się’’ rozkładając się między AIUDF i Kongres (te dwa ugrupowania razem zdobyły 42% głosów).

Sytuacja na niektórych obszarach Indii zaczyna zatem przypominać królestwo z silnymi lokalnymi magnatami: podległymi suzerenowi, ale jednak potężnymi. Król Modi także nie jest słaby: jest on najsilniejszym premierem Indii od dziesięcioleci, i jego władza i popularność rozszerzyła się na różne regiony, ale na innych dotąd oddaje pole magnatom. Na dodatek karmazyni przestają wspierać brata króla przeciw królowi (to jest jedną z największych partii przeciw drugiej). Na razie po prostu wzmacniają się na swoich włościach, ale w przyszłości mogą próbować połączyć siły. Indyjski system polityczny mimo ordynacji jednomandatowej nie jest obecnie ani systemem dwóch wielkich partii ani dwóch wielkich koalicji. Bardzo często jeśli jedna partia z mniejszymi sojusznikami zdobędzie wiele mandatów, wtedy w obozie przeciwników nie będzie jednak partii z bardzo dużym wynikiem, tylko wiele z mniejszymi. Wcześniej taką dominującą partią był Kongres i przeciw niemu trzeba było budować sojusz. Teraz jest nią BJP. Sojusz otaczający Kongres – jak i sam Kongres – nie ma jednak chwilowo aż takiego znaczenia. Jeśli Kongres nie odzyska swojej roli, możemy być świadkiem (niełatwej) próby budowy frontu przez lokalnych magnatów; frontu nie krystalizującego się wokół narodowej partii, ale zbudowanego z samych ugrupowań regionalnych. Taki sojusz mogliby próbować budować według niektórych obserwatorów ,,matka’’ Jayalalithaa z Tamilnadu, ,,siostra’’ Banerjee z Bengalu Zachodniego, Arvind Kejriwal z Delhi, Nitish Kumar z Biharu, Biju Patnak z Orisy czy Sharad Pawar z Maharasztry.[8] Czy jednak tak się stanie? Zobaczymy. Budowa takiego frontu może być skazana na niepowodzenie ze względu na brak siły przewodniej. Przewaga ustawiania się za jedną dominującą partią jest taka, że wiadomo kto jest liderem i koalicja nie rozpada się np. przy sporze o to, kto zostanie premierem. Tym bardziej zatem hinduscy nacjonaliści mają się z czego cieszyć: oczywiście wolą mieć przeciw sobie wiele regionalnych partii niż reinkarnację niegdyś popularnego wszędzie Kongresu.

[1] Na podstawie strony Komisji Wyborczej Indii: http://eci.nic.in/eci/eci.html.

[2] Na podstawie strony Komisji Wyborczej Indii: http://eci.nic.in/eci/eci.html.

[3] Na podstawie: http://censusindia.gov.in/.

[4] Na podstawie: http://statisticstimes.com/economy/gdp-of-indian-states.php.

[5] O wyborach tych pisałem tu: http://www.polska-azja.pl/2014/05/26/raport-cspa-krzysztof-iwanek-wybory-2014-r-w-indiach-dlaczego-przyniosly-taki-wynik-i-co-on-oznacza/.

[6] O wyborach tych pisałem tu: http://www.polska-azja.pl/2016/01/02/k-iwanek-bihar-ki-har-czyli-podwojna-porazka-narendry-modiego/.

[7] Por. http://www.dailypioneer.com/todays-newspaper/towards-cong-mukt-bharat.html.

[8] http://www.asianage.com/india/2016-assembly-election-results-bjp-surges-congress-loses-071.

http://timesofindia.indiatimes.com/elections-2016/assam-elections-2016/news/A-Congless-India-almost-BJP-emerges-as-a-truly-national-party-satraps-stock-soars/articleshow/52352640.cms.

Udostępnij:
  • 3
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    3
    Udostępnienia
K. Iwanek: Regionalizm wygrywa w indyjskich wyborach stanowych (ale BJP nie przegrywa) Reviewed by on 23 maja 2016 .

Dziewiętnastego maja bieżącego roku ogłoszono wyniki wyborów do zgromadzeń ustawodawczych czterech stanów Republiki Indii: Zachodniego Bengalu, Tamilnadu, Kerali i Asamu, jak również jednego terytorium związkowego: Puduććeri. Ogólnie rzecz biorąc partie regionalne mają po tym politycznym starciu więcej powodów do radości niż ugrupowania ogólnokrajowe. I chociaż rządząca całym krajem Bharatiya Janata Party (wym. Bhartija Dźanta Partii,

Udostępnij:
  • 3
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    3
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

KOMENTARZE: 1

  • Bardzo dobry artykuł, szczególnie interesująca jest analogia do królestwa z podziałami dzielnicowemi, ponieważ do tych mechanizmów byc może będziemy musieli wielokrotnie wracać z przyszłości.

    Zachodni Bengal, Tamilnadu, Kerala, Asam, jak również Puduććeri wyróżniają się na tle Indii i mają tradycję silnych partii regionalnych. Podobnie dzieje sie to w mniejszych stanach Północnego Wschodu.

    Szczególnie na Północnym Wschodzie poparcie otrzymują Kongres lub partie lokalne. Małe szanse w stanch chrześciujańskich miało BJP, ze względu na ich „hinduskość”.
    Niemniej parę rzeczy jest warte zauważenia:
    1. Fala Modiego to nie tsunami. Modi jest popularny i potężny, ale okazuje się, że nie zmiata politycznych przeciwników. Dochodzi do pewnego momentu, ale pewnych rzeczy nie przejdzie, nie ma zresztą powodów wytykac mu jakiś specjalnych błędów.. To samo widać w polityce zagranicznej.
    2. Hinduski nie oznacza hindi. Ostre (wręcz demonstracyjnie promowanie języka hindi czy odwoływanie się do hinduskiej tradycji być może zwiększyło niedco popularność BJP, ale nie zapewniło zwycięstw tej partii.
    3. Chyba bardzo słusznie Pan Krzysztof zauważył, że problemy ma nadal Kongres. Przeglądajac internet odnoszę wrażenie, że zbiera mase głosów krytycznych i nadal nie jest w stanie wypracować czegos pozytywnego. Ewidentnie nie może przestać być partią jednej rodziny.
    4. Są to duże stany posiadające wielu posłów w parlamencie ogólnokrajowym,, o dużym potencjale ekonomicznym w przyszłości będą bardzo ważne w wyborach ogólnokrajowych i na pewno ważna jest obserwacja nastrojów w nich.
    5. Jeżeli sytuacja ekonomiczna Indii nie będzie sie polepszała, to na południu BJP będzie tracił., jeżeli się polepszy, co jest bardzo mozliwe, to wszystko moze się sta. Chętnych do konsumpcji i podziału sukcesu jest zawsze wielu.
    6. Stany południowe mają znacnie mniejszy przyrost naturalny niż Indie północne, co spowoduje, że nawetjuż przy stabilnej gospodarce wyraźnie będzie odczuwalny wzrost poziomu życia. BJP z pewnością będzie chciało to zdyskontować.

Pozostaw odpowiedź