Komentarz eksperta

Dominik Konieczny: Chińsko-amerykańska walutowa próba sił

Dominik_KoniecznyPowtarzane wielokrotnie apele władz USA o upłynnienie kursu RMB przy jednoczesnym drukowaniu dolarów mają doprowadzić do aprecjacji yuana, ograniczenia chińskiego eksportu do Stanów Zjednoczonych oraz zmniejszenia amerykańskiego deficytu handlowego z ChRL. W rzeczywistości powodują usztywnienie RMB, dalszy wzrost chińskich rezerw walutowych oraz narastanie tzw. globalnych nierównowag finansowych.

Rezultatem skokowego umocnienia kursu juana będzie przede wszystkim efekt przesunięcia handlu, czyli gospodarka amerykańska, kosztem ograniczenia importu z Chin zwiększy wielkość zakupów m.in. w Wietnamie lub Bangladeszu. Swoje obserwacje opieram na dwóch elementach. Po pierwsze, w handlu międzynarodowym wykształcił się tzw. model trójstronnej współpracy produkcyjnej z udziałem Chin (państwa rozwinięte, kraje nowouprzmysłowione i Chiny). W jego ramach w ChRL ma miejsce ostateczny montaż półproduktów importowanych z państw Azji Wschodniej. Następnie już w postaci finalnej są one eksportowane do USA i EU. Skutkiem działania tego mechanizmu jest deficyt handlowy Chin z krajami Azji Wschodniej oraz nadwyżka handlowa ChRL z USA i UE (szerzej w książce prof. Starzyka pt. Zagraniczna polityka ekonomiczna w procesie rynkowej transformacji, przypadek Chin, s.223-229). W tej sytuacji zmiana finalnego ogniwa jakim są Chiny ograniczy deficyt państw rozwiniętych z ChRL, ale zwiększy ujemne saldo z krajami do których ta produkcja zostanie przeniesiona. W tym kontekście uważam również za chybione argumenty władz w Waszyngtonie o konieczności ochrony amerykańskich miejsc pracy. Po drugie, w okresie pierwszych ośmiu miesięcy 2005 r., kiedy kurs yuana online casino był na poziomie 8,27 RMB/USD, deficyt USA w handlu z ChRL wyniósł ponad 100 mld USD. Natomiast po ośmiu miesiącach br., pomimo umocnienia się waluty chińskiej o ponad 20%, deficyt przekroczył 300 mld USD. A wiec aprecjacja RMB nie powoduje ograniczenia amerykańskiego ujemnego salda handlowego z Państwem Środka.

Obecna struktura chińskiego rynku finansowego, która różni się znacząco od rynku krajów rozwiniętych wyklucza upłynnienie kursu RMB. Skutkiem tej decyzji byłaby zresztą skokowa aprecjacja juana, co wpłynęłoby m.in. na podrożenie ważnego dla rozwoju ChRL importu inwestycyjnego i zaopatrzeniowego oraz ograniczyło potencjał eksportowy kraju. Nie podzielam jednak obaw władz w Pekinie, że stopniowe umacnianie kursu juana doprowadzi do bankructwa wiele chińskich zakładów produkujących na eksport i wzrostu stopy bezrobocia. Margines cenowy jest tak wysoki, że silniejszy nawet o kolejne 20% juan nie powinien wpłynąć na obniżenie konkurencyjności eksportu. Ponadto zwiększy on siłę nabywczą obywateli i ułatwi realizację jednego z istotnych wyzwań stojących przed Chinami, a więc wzrost udział konsumpcji w PKB.

Podsumowując, Stany Zjednoczone realizując swoją politykę niskich stóp procentowych i drukowania dolarów żądają jednocześnie od Chin całkowicie nieracjonalnego w tej sytuacji postępowania, czyli upłynnienia kursu RMB. Tym samym, nawet przy woli władz w Pekinie do stopniowego luzowania juana, ograniczają tą możliwość. Czy zwiększy to tempo reorientacji chińskiej polityki walutowej na EUR i osłabienie pozycji dolara w gospodarce międzynarodowej? A może zwycięży pragmatyzm i przedstawiciele ChRL oraz USA osiągną porozumienie w zakresie polityki walutowej. Już wkrótce się o tym przekonamy.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Dominik Konieczny: Chińsko-amerykańska walutowa próba sił Reviewed by on 26 października 2010 .

Powtarzane wielokrotnie apele władz USA o upłynnienie kursu RMB przy jednoczesnym drukowaniu dolarów mają doprowadzić do aprecjacji yuana, ograniczenia chińskiego eksportu do Stanów Zjednoczonych oraz zmniejszenia amerykańskiego deficytu handlowego z ChRL. W rzeczywistości powodują usztywnienie RMB, dalszy wzrost chińskich rezerw walutowych oraz narastanie tzw. globalnych nierównowag finansowych. Rezultatem skokowego umocnienia kursu juana będzie przede wszystkim

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 18

  • Ostatnio w mediach na CCTV ICS i różnych innych słyszałem dobrą wypowiedź pewnego ekonomisty, który powiedział mniej więcej tak .. może mniej niż więcej :D

    ” Nawet jeśli wartość Yuana wzrośnie o 40 % jak chcą tego Amerykanie to nie pomoże to gospodarce amerykańskiej bo na miejsce drożejących produktów chińskich wejdą produkty innych krajów rozwijających się a nie te produkowane w USA” czyli po chwili dodał … „czyli oprócz USA jeszcze Chiny mogą mieć problem a tego globalna ekonomia nie przetrzyma „

  • Avatar Adam Izydorczyk

    @Konrad S.

    Tak tylko, że tutaj trzeba wziąć pod uwagę dwie różne rzeczy papiery dłużne USA, które posiadają Chiny i deficyt w handlu !!
    Po 1 jeśli chodzi o deficyt … dwa kraje prowadzą ze sobą wymianę handlową z czego jeden z nich ma nadwyżkę i posiada pewną ilość pieniędzy tego drugiego kraju ? co mogą zrobić z tymi pieniędzmi ??
    a) zainwestować w kraju z, którym prowadzą wymianę handlową
    b) wymienić te pieniądze na rynku
    c) tworząc rezerwę w celu manipulowaniem kursem walutowym
    d) paląc walutą w piecu ( taka opcja też jest możliwa :+)
    Lecz większość tych środków jest w posiadaniu prywatnych firm a nie rządu ChRL lub kraju X Y lub Z

    Po 2 dług o, którym my tutaj mówimy to papiery dłużne USA, które były skupowane przez Chiny .. i tutaj faktycznie znajdują się w posiadaniu ChRL

    „Ten kraj się bogaci, który zwiększa nadwyżkę handlową(zysk), a nie dług.”

    SzP. Konradzie przypominam, że Republika Weimarska podczas hiperinflacji też miała nadwyżkę handlową a mimo to była w głębokiej D…. !!!

    Po 3 wzrost konkurencyjności … to jest mało prawdopodobne bo demokraci jak i republikanie mają mniej więcej takie same spojrzenie na ekonomię a wystarczy poczytać ostatnio radosną twórczość Krugmana i wszystko jasne :+)

    • Avatar Adam Izydorczyk

      do punktu 2 : dług o, którym tutaj mówimy jest efektem welfare state + tych kilku wojen, które prowadzą USA przez ostatnie 10 lat :+)
      jeszcze więcej socjalu jeszcze więcej regulacji i będzie zabawnie !!

  • @Adam Izydorczyk
    „T , prawie wszystko się zgadza, ale zapominasz o jednej tylko rzeczy … o dużej dawce protekcjonizmu, którego to USA może użyć powprowadzać takie cła na chińskie towary, że nikt normalny już nic chińskiego nie kupi …. :+)”

    Gdyby się tak stało Chińczycy przestaliby finansować deficyt Stanów, dodatkowo mogliby się masowo pozbywać amerykańskich obligacji co spowodowałoby gwałtowne osłabienie dolara, a zarazem gwałtowny wzrost inflacji w USA, konsekwencją gwałtownego osłabienia dolara byłaby rownież odejście od rozliczeń w handlu surowcami w tej walucie, inaczej dolar przestałby być walutą rezerwową, a to byłby koniec hegemoni Stanów. Stany są w potrzasku, który sami sobie zafundowali. Jedynym rozwiązaniem to stopniowy wzrost konkurencyjności, czyli powolna niwelacja deficytu handlowego. Ten kraj się bogaci, który zwiększa nadwyżkę handlową(zysk), a nie dług.

  • Do Adam Izydorczyk:
    Używając protekcjonizmu, amerykanie będą musieli zacząc produkowac własne dobra we własnym kraju, po bardzo niskim koszcie jednostkowym i w tym kierunku rząd amerykański powinien podążać. Między innymi dzieki zwiększeniu wewnetrznej produkcji i oszczedzaniu udałoby sie amerykanom w horyzoncie długoterminowym odbudować zrujnowaną i zadłużoną gospodarkę, ale czy można założyć, że amerykanie przyjdą do pracy za 1 USD na godzinę ? rezygnując jednocześnie z „bananowego życia” ?. Z tego całeog galimatiasu wynika tylko tyle, że Kapitalizm staje się tylko definicją w słowniku. Tak jak kiedyś mówiło się w „krajach zachownich” o upadku socjalizmu, tak niebawem bedzie mówiło sie o upadku Kapitalizmu.

    • To zależy, jak kto definiuje kapitalizm. Czy jako 1) wszechwładzę wielkich koncernów, a zwłaszcza megabanków tudzież kolesi władzy czy jako 2) wolność gospodarczą, z której mogą korzystać wszyscy i w której sukces zależy od pomysłowości, pracowitości, przedsiębiorczości, talentu, no i łutu szczęścia. Na świecie istnieją obie te formy kapitalizmu, w różnych proporcjach. Tak więc inaczej to wygląda w Nw. Zelandii lub Singapurze a inaczej w Afryce…

    • Avatar Adam Izydorczyk

      T, we wielu punktach masz rację, ale jest takie małe ALE

      1) stosowanie protekcjonizmu to broń obusieczna bo wiadomym jest, że dokładnie tak samo postąpią inne kraje (oni nie sprzedadzą u nas a my u nich )

      2) czy ponowne produkowanie produktu X, który jest pracochłonny a nie kapitałochłonny będzie opłacalne w USA ? powątpiewam … nawet po wprowadzeniu ceł zaporowych

      3) Jak sam napisałeś nie widzisz możliwości, aby przeciętny amerykaniec poszedł do roboty za 1usd na godzinę …. ja nawet nie widzę takiej możliwości przy 5 usd :+) jeśli w fabryce FORDA ludzie zarabiają po 18 usd na godzinę + pełen pakiet socjalny + odprawy przy zwolnieniu 200 k usd … :+)

      4) na szczęście akumulacja kapitału oraz postęp techniczny dają taką możliwość, aby koszt jednostkowy był niższy niż dotychczas .. i tutaj można upatrywać odbicia USA ( ale to oczywiście w niektórych branżach)

      • Avatar Adam Izydorczyk

        5) kolejna sprawa to wzrost krańcowej produktywność pracy w Chinach … czyli inaczej mówiąc wzrost realnych płac … płace w Chinach rosną i jeszcze trochę i 2000 rmb to będzie norma !! zresztą ten proces jest już zauważalny .. coraz częściej firmy przenoszą się do Bangladeszu Vietnamu etc.etc.

        6) wyrównywanie się naturalnej stopy procentowej … nieubłagana konsekwencja globalizacji i zwykłych procesów gospodarczych, które przebiegają … oczywiście takie rzeczy nie dzieją się z dnia na dzień … ale za 10-15 lat kto wie :+)

  • Chiny odrobiły lekcję z kryzysu azjatyckiego z lat 1997-1998 i dlatego gromadzą tak duże rezerwy walutowe (odrębną kwestią jest czy ich dalsze zwiększania przynosi korzyści czy już koszty dla gospodarki). Jeśli będą tylko chciały są wstanie przy kurczących się wpływach z eksportu utrzymać na obecnym poziomie wielkość importu. Pytanie czy będą chciały?

  • Avatar Jarek Smulski

    Panie Dominiku,
    Czy może Pan rozwinąć tezę, że wzmocnienie juana spowodowałoby podrożenie importu inwestycyjnego i zaopatrzeniowego? Powiem szczerze, że na pierwszy rzut oka jest to sprzeczność – powinno być wręcz odwrotnie – silny juan = tańszy import (przynajmniej dóbr konsumpcyjnych). Z góry dziękuję za wyjaśnienie.

    • dot. T.S.
      Chcę nadmienić, że bardzo cenię opinie Radka Pyffla zwłaszcza ze względu na ich wysoki poziom merytoryczny. Moim zdaniem doskonale opisuje przemiany w Chinach.

      dot. Rysiek
      Oczywiście zgadzam się z opinii przedstawionymi w tym artykule. Zresztą też o tym pisałem

      dot. Wiesław Pilch
      Korzystając z okazji chcę Panu pogratulować świetnego tekstu opublikowanego na stronach CSPA pt. Chiny mają pomóc USA?
      Oczywiście na obecnym etapie dla Chin najkorzystniejszym działaniem jest przeprowadzanie niewielkich okresowych rewaluacji i taką politykę w najbliższym czasie będą pewnie realizować Chiny. Natomiast nie wykluczam – jak robi to Pan – że w długim okresie ChRL wprowadzi pełną wymienialność juana.

      dot. Jarek Smulski
      Miałem na myśli nietypową sytuację, w której silna aprecjacja RMB wpływa na zmniejszenie eksportu i ograniczenie możliwości gospodarki do importu inwestycyjnego i zaopatrzeniowego (ok. 40% eksportu ma charakter przerobu uszlachetniającego). W rezultacie Chiny mogą wprowadzić w handlu instrumenty protekcjonistyczne, co spowoduje podrożenie importu.

      • Avatar Jarek Smulski

        A czy to jest w ogóle możliwe przy tak ogromnych rezerwach finansowych Chin? Dziekuję za wyjaśnienie poprzedniej wątpliwości

  • Avatar Wiesław Pilch

    Pan Konieczny pisząc o skokowej aprecjacji juana, opisuje zdarzenia, które nigdy nie nastąpią. Nie mogę sobie bowiem wyobrazić, aby władze w Pekinie wykonały ruch który będzie godził w najbardziej żywotne interesy ChRL. A to, że taki scenariusz byłby chętnie widziany w Waszyngtonie- w to wierzę. Zresztą, jeśli ktoś chce zobaczyć jak kształtuje się kurs juana do dolara, proszę kliknąć link http://finance.yahoo.com/q/bc?s=USDCNY=X&t=1y&l=on&z=m&q=l&c=. Widać jak w ciągu ostatnich miesięcy juan się umacnia. I jeszcze raz zwerbalizuję swoje nadzieje dotyczące polityki monetarnej Chin: mam nadzieję że nigdy, przenigdy nie upłynnią kursu swojej waluty.

    • Jesli Chiny upłynnią yuana, to najprowdopodbniej czeka ich los podobny do Japoni, a takim scenariuszem jest zaintersowany rzad amrykanski. Rzad Chinski nie jest naiwny i doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Podwyżka stóp procentowych w Chinach to pożyteczna decycja dla panstwa chińskiego i tym samym już zaczeła wymuszac podwyżke stóp procentowych w innych państwach. Niedługo również USA będą zmuszone do zaciśniecia swojej polityki monetarnej, co nie służy dobrze polityce amerykanskiej bo w ten sposob dolar naturalnie zacznie sie umacniac w stosunkow do innych walut, skazujac USA na przegrana zarowno od storny zadluzenia jak i eksportu. Jesli ten scenariusz sie zrealizuje to Stany Zjednoczone będa miały ogromy kłopot we własnym kraju.

      • Avatar Adam Izydorczyk

        T , prawie wszystko się zgadza, ale zapominasz o jednej tylko rzeczy … o dużej dawce protekcjonizmu, którego to USA może użyć powprowadzać takie cła na chińskie towary, że nikt normalny już nic chińskiego nie kupi …. :+)

      • Avatar Zyggi

        Obawiam się, że na to jest cokolwiek za późno. Zresztą jakie cła by musiały być? 100 %? 200 %? Gdyby nawet jacyś idioci postanowili je wprowadzić, to jakie byłyby tego skutki? Chińczycy mają ogromne ilości obligacji federalnych. Gdyby rzucili je na rynek, to owszem stracą trochę aktywów, ale to nie w Chinach tylko w USA ludzie zaczną rabować supermarkety (jak parę lat temu w Argentynie). Zapewne potem Chińczycy mogliby obligacje zebrać z powrotem, po jeszcze niższej, śmieciowej cenie. A przy okazji niegrzecznie zapytać „czy bolało?” Poza tym w sytuacji wojny ekonomicznej amerykańskie firmy mogłyby zapomnieć o jakichkolwiek kontraktach w Chinach. A to byłaby świetna wiadomość dla Niemców, Francuzów czy Japończyków.

  • Doskonaly kometantarz Dominika Koniecznego. Prawdziwa ekspert, nie to co populista Pyffel.

Pozostaw odpowiedź