Komentarz eksperta,Mongolia news

B. Niedziński: Kto startuje w wyborach prezydenckich w Mongolii i dlaczego wygra Elbegdorj

Bartłomiej Niedziński26 czerwca mieszkańcy Mongolii będą wybierać nowego prezydenta. A właściwie nowego-starego, bo każde inne rozwiązanie niż reelekcja Tsakhiagiina Elbegdorja byłoby dużą niespodzianką.

Do 12 maja partie polityczne miały czas na przedstawienie swoich kandydatów. Zgodnie z mongolską ordynacją, prawo do wystawiania kandydatów w wyborach prezydenckich mają tylko ugrupowania zasiadające aktualnie w parlamencie. I tak, Partia Demokratyczna, czyli główna siła koalicji rządowej, nominowała prezydenta Elbegdorja, a opozycyjna Mongolska Partia Ludowa (MPL) – byłego mistrza w zapasach, obecnie deputowanego Badmaanyambuugiin Bat-Erdene. Wchodząca w skład koalicji Mongolska Partia Ludowo-Rewolucyjna (MPLR) wystawiła minister zdrowia Natsag Udval, zaś dwa pozostałe ugrupowania – Mongolska Partia Narodowo-Demokratyczna i Partia Woli Obywatelskiej – Zieloni – nie przedstawiły własnych kandydatów, lecz poparły Elbegdorja. O prezydenturę zatem ubiegają się trzy osoby.

W takim układzie Elbegdorj jest dość mocnym faworytem, co nie znaczy jednak, że musi wygrać już w pierwszej turze. Najmniejsze szanse ma Udval, której głównym atutem jest to, że jest pierwszą w historii Mongolii kobietą startującą w wyborach prezydenckich i na pewno z tego powodu dostanie trochę dodatkowych głosów. Ale słabych punktów jest więcej. Po pierwsze, w raczej stabilnym mongolskim systemie politycznym z dwiema dominującymi partiami, kandydaci z innych ugrupowań siłą rzeczy są na straconej pozycji. (MPLR powstała w 2011 r. w wyniku rozłamu w MPL, w wyborach parlamentarnych w czerwcu zeszłego roku koalicja MPLR i MPND uzyskała 22 proc. głosów, ale w listopadowych wyborach lokalnych już tylko kilkanaście spośród ponad 600 mandatów.) Po drugie, kandydatce partii będącej mniejszym partnerem koalicyjnym trudno jest zarówno kontestować obecną sytuację w kraju, jak i przypisywać sobie zasługi. Wreszcie, Udval nie była ani pierwszym, ani drugim wyborem swojej partii – wcześniej kandydowania odmówili wicepremier Dendev Terbishdagva i minister finansów Chultem Ulaan, co wskazuje, że członkowie MPLR sami nie bardzo wierzą w sukces.

Wyżej należy ocenić perspektywy Bat-Erdene, nie tylko dlatego, że należy on do najbardziej utytułowanych zapaśników w historii Mongolii (zapasy to jeden z trzech mongolskich sportów narodowych). Zasiada w parlamencie trzecią kadencję i zajmuje się sprawami ochrony środowiska, szczególnie w kontekście eksploatacji surowców naturalnych, a to będzie jednym z głównych tematów kampanii wyborczej. Na dodatek postkomunistyczna MPL ma liczny i dość stały elektorat. Jednak na jego niekorzyść działa to, że w ostatnich latach sympatie polityczne Mongołów przesunęły się w kierunku centroprawicy (Partia Demokratyczna wygrała trzy ostatnie wybory – prezydenckie w 2009 r. oraz parlamentarne i lokalne w 2012 r.). Poza tym, jako zwyczajny deputowany, nie będący nawet liderem partii, w starciu z urzędującą głową państwa siłą rzeczy jest na słabszej pozycji. Wreszcie, istotnym czynnikiem jest start w wyborach Udval, która jako kandydatka partii lewicowej, będzie odbierała głosy raczej Bat-Erdene niż Elbegdorjowi.

Natomiast w przypadku Elbegdorja poważniejszych argumentów przeciw nie widać. Pomimo wszelkich niedoskonałości mongolskiej transformacji – wysokiego poziomu ubóstwa, nierówności w dochodach, bezrobocia czy korupcji – trudno zaprzeczyć temu, że Mongolia przeżywa obecnie najlepszy okres nie tylko od upadku komunizmu, ale być może nawet od kilkuset lat. Kraj się rozwija w tempie kilkunastu procent rocznie, przyciąga zagraniczne inwestycje, umacnia swoją pozycję polityczną w świecie – z czasem będzie to miało także większe przełożenie na sytuację materialną także tych, którzy dziś nie odczuwają profitów z surowcowego boomu. (Zadowolenie bądź względne zadowolenie z pracy obecnego rządu deklaruje 53,2 proc. pytanych, wobec 41,5 proc. niezadowolonych i raczej niezadowolonych). Oczywiście, nie wszystko to jest zasługą Elbegdorja, bo kompetencje mongolskiego prezydenta porównywalne są do polskiego. Jego historyczną zasługą jest to, że do takiej transformacji w ogóle doszło – Elbegdorj był jednym z przywódców antykomunistycznej opozycji. Co nie znaczy, że to powinno wpływać na ocenę jego prezydentury. Ta i tak jest raczej pozytywna. W ciągu ostatnich czterech lat nastąpiła znacząca poprawa w walce z korupcją, co od początku kadencji było jego priorytetem. Jest politykiem cenionym i szanowanym na świecie, czego dowodzi m.in. zorganizowany pod koniec kwietnia w Ułan Bator szczyt Wspólnoty Demokracji (Community of Democracies). Oraz – co też ma znaczenie w kontekście wyborów – potrafił zręcznie lawirować wypowiadając się w kwestii koncesji wydobywczych, tak by nie odstraszać zagranicznych inwestorów, a jednocześnie uspokajać tych, którzy obawiają się oddania bogactw kraju w obce ręce.

Pewną wskazówką co do preferencji wyborczych Mongołów – na razie najlepszą – jest przeprowadzony w kwietniu (czyli jeszcze przed ogłoszeniem przez partie swoich nominacji) sondaż fundacji Sant Maral. Na pytanie, które ugrupowanie jest w stanie wystawić najlepszego kandydata, najwięcej, bo 27,2 proc. odpowiedziało, że Partia Demokratyczna. Na MPL wskazało 17,3 proc. ankietowanych, na MPLR – 9,3 proc. Z kolei na pytanie, kto najlepiej nadaje się na prezydenta (pytanie otwarte, bez podanej listy nazwisk), Elbegdorja wybrało 19,2 proc. ankietowanych i było to ponad trzy razy więcej niż otrzymał zajmujący drugie miejsce poprzedni prezydent Nambaryn Enkhbayar. Bat-Erdene został wybrany przez 2,1 proc. (piąte miejsce), a Udval – przez 0,7 pytanych (dziewiąty wynik). Trudno zatem przypuszczać, by w ciągu pięciu tygodni kampanii wyborczej zdołali oni przekonać do siebie ponad połowę społeczeństwa.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
B. Niedziński: Kto startuje w wyborach prezydenckich w Mongolii i dlaczego wygra Elbegdorj Reviewed by on 20 maja 2013 .

26 czerwca mieszkańcy Mongolii będą wybierać nowego prezydenta. A właściwie nowego-starego, bo każde inne rozwiązanie niż reelekcja Tsakhiagiina Elbegdorja byłoby dużą niespodzianką. Do 12 maja partie polityczne miały czas na przedstawienie swoich kandydatów. Zgodnie z mongolską ordynacją, prawo do wystawiania kandydatów w wyborach prezydenckich mają tylko ugrupowania zasiadające aktualnie w parlamencie. I tak, Partia Demokratyczna,

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź