BLOGOSFERA

Adam Machaj, Raport z Państwa Środka: W restauracji w Chinach

 

 fot. Adam Machaj

 Na pytanie, która kuchnia lepsza polska czy chińska odpowiadam zawsze: są one na tyle inne, że też i nieporównywalne. Będąc w Polsce zawsze tęsknie za potrawami z Chin a w Chinach za potrawami z Polski. Jednak atmosfera chińskich restauracji jest moim zdaniem nieporównywalnie lepsza niż w Europie. Jak to wynika z ich wolnościowego podejścia do życia oraz przepisów prawa w restauracji w Chinach możemy czuć się bardzo swobodnie. Przejawia się to m.in. tym, że bez najmniejszych sprzeciwów personelu można wnieść swój własny alkohol, którego ceny w sklepach są śmiesznie niskie. Nikt nie zabroni nam też palić (są nieliczne, w których się nie pali). Jeżeli towarzyszy nam nasz pies czy kot ma on również prawo być razem z nami. Często również po knajpie buszuje pies lub kot właściciela. Co do cen to są one różne zależnie od standardu czyli od bardzo tanich po bardzo drogie. Widełki cenowe są w tym przypadku dużo szersze niż w Polsce. Jak to bywa i w Polsce, ceny zależą bardziej od wystroju restauracji oraz całej otoczki niż od stopnia „smaczności” dań. Płacąc rachunek nie istnieje coś takiego jak napiwek a rachunek jest często zaokrąglany w dół przez kelnera na korzyść klienta. W odróżnieniu od Europy gdzie restauracje znajdują się z reguły na parterze w Chinach często spotkamy się z restauracjami na którymś piętrze. Raczej rzadko mamy do dyspozycji europejskie sztućce więc musimy sobie dawać rade pałeczkami i łyżką (jest tak samo popularna jak u nas). Co do smaków to jest ich tak wiele, że nie sposób mi tu teraz tego opisać a twierdzenia np. że kuchnia chińska jest ostra to tylko 10% prawdy bo możemy w niej spotkać prawie każdy rodzaj smaku. Jednego czego w niej nie spotkamy to serów, których pokolenia Chińczyków „nie wymyśliły”. Nie znaczy to, że smakosze serów nie mają w Chinach możliwości ich skosztowania ale są one dostępne tylko w drogich restauracjach, które oferują „egzotyczną” kuchnię europejską. W takich przybytkach, zlokalizowanych głównie w światowych sieciach hoteli (choć nie tylko) menu jest zazwyczaj dwujęzyczne (chińsko-angielskie), często opatrzone fotografiami poszczególnych dań.
Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Adam Machaj, Raport z Państwa Środka: W restauracji w Chinach Reviewed by on 5 marca 2012 .

W restauracji w Chinach    fot. Adam Machaj  Na pytanie, która kuchnia lepsza polska czy chińska odpowiadam zawsze: są one na tyle inne, że też i nieporównywalne. Będąc w Polsce zawsze tęsknie za potrawami z Chin a w Chinach za potrawami z Polski. Jednak atmosfera chińskich restauracji jest moim zdaniem nieporównywalnie lepsza niż w Europie.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 6

  • Zgadzam się z „kuchniami chinskimi”. Właściwie w każdym regionie gotują inaczej. Ja szczególnie polecam kuchnię ujgurską i syczuańską. Ta – nazwijmy to – „zwykła” kuchnia chińska jest dla mnie strasznie przesycona olejem i ogólnie tłuszczami. Nawet tradycyjne pierożki chińskie ( popularne chyba w większości chińskich regionów) też mnie nie zachwycają. Choć wszystko jest oczywiście kwestią gustu :)

  • jak to, a ser kozi z prowincji Yunnan?:)

  • Warto dodać, że po skończonym posiłku, którego dania są niesamowicie obfite, nieskończoną resztę jedzenia można zabrać na „wynos”. Miłe kelnereczki zapakują w plastikowe torebeczki i naczynka jedzonko dla klienta.

    • Kelnereczki nie tylko nie ochrzanią za piwo z zewnątrz ale i zapakują jedzonko w torebeczki. Ech, chwilami chciałaby dusza do tego kulinarnego raju…

  • nie tylko koty i psy biegają po restauracji, czasem też owady (czarne lub brązowe) i gryzonie. A co najlepsze to to, że można chlapać. A po za tym to nie „kuchnia chińska” tylko „kuchnie chińskie” :)

  • Bardzo ciekawy opis. Dziękuję!

Pozostaw odpowiedź