BLOGOSFERA

Adam Machaj, Raport z Państwa Środka: Różne aspekty życia w Chinach – wieś, miasto, przedmieścia

fot. Adam Machaj / Przedmieścia Tianjinu - obszar wiejski

fot. Adam Machaj / Przedmieścia Tianjinu – obszar wiejski

Jaka jest różnica pomiędzy życiem w dużych miastach a obszarami pozamiejskimi w Chinach?  Aby odpowiedzieć na to pytanie musimy określić o jakie obszary pozamiejskie nam chodzi. Na potrzeby tego wpisu wyodrębnimy dwie kategorie, czyli wieś właściwą oraz dzielnice pozamiejskie (podmiejskie i wiejskie).

Wieś

Chińska wieś raczej nie przypomina wsi, jaką znamy powszechnie w Polsce, choćby z wakacyjnych wycieczek do „rodzinki na wsi”. Powiem to wprost, chińska wieś jest brzydka, a przynajmniej nie jest ładna. Próżno tam szukać obrazków wiejskiej sielanki, malowniczych chatek z drewna czy zadbanych gospodarstw. Budynki na chińskiej wsi to prostokątne nieotynkowane jednorodzinne bloki otoczone zewsząd przez betonowe chodniki i ulice. Część z nich czasem jakoś wygląda, ale generalny obraz jest bardzo surowy. Chińska wieś w odróżnieniu od naszej nie jest rozpita, a każdy gdzieś pracuje. Jeżeli nie w polu czy przy zwierzętach, to prowadzi inny rodzaj działalności. Mimo że nie jest tam bogato, to głodny też tam nikt nie chodzi.

Wieś chińska to również życie. Życie tętniące neonami marnej jakości, knajpami, sklepikami, masą śmieci i ruchem motorów oraz innych „dziwnych” pojazdów. Oczywiście próżno szukać tam obcokrajowców, bo trudno by było takowym znaleźć zajęcie. Raczej nikt też nie mówi tam w innym języku niż lokalny dialekt. To właśnie z tych terenów odbywa się największa w dziejach migracja. Migracja ludności z wsi do miast. Chińskie wsie często nie mają między sobą widocznej granicy, potrafią ciągnąć się dziesiątkami kilometrów i tylko lokalni mieszkańcy wiedzą, gdzie kończy się jedna, a zaczyna druga jednostka administracyjna (nie jest to reguła, ale często tak to wygląda).

Jeżeli chodzi o dochody mieszkańców wsi w Chinach, to są one stosunkowo niskie i według oficjalnych danych rozwarstwienie chińskiego społeczeństwa w tym aspekcie wciąż się pogłębia (oczywiście koszty życia też są względnie niskie). Z drugiej jednak strony w Chinach ciężko opierać się na oficjalnych danych z dwóch prostych przyczyn (nie chodzi wcale o złą wolę Chińskiego Urzędu Statystycznego, a jeżeli tak, to mamy już nie dwa, a trzy powody, aby dane te kwestionować). Powód pierwszy: rozmiar kraju takiego jak Chiny nie pozwala na zebranie rzetelnych danych. Powód drugi: w Chinach występuje bardzo duża szara strefa i jest ona tolerowana przez władze, de facto nie wiemy ile ci ludzie na wsiach tak naprawdę zarabiają. Faktem jest to, że robotnicy migrujący ze wsi bardzo często wyjeżdżając na święta do domu na wsi, pozostają tam i nie wracają już do fabryk zlokalizowanych w obrębie dużych miast, wybierając życie na wsi. Taki stan rzeczy przybrał wręcz ogromną skalę dwa lata temu, kiedy po zakończonych obchodach Chińskiego Nowego Roku w okolicach Delty Rzeki Perłowej (Kanton) masowo brakowało rąk do pracy, a „łowcy pracowników” stali na dworcach, czekając na przyjezdnych i licytowali się, kto daje lepsze warunki pracy, podbierając sobie wzajemnie pracowników.

fot. Adam Machaj / Wieś w prowincji Hunan.

Oczywiście migracja wciąż trwa, wieś na dłuższą metę nie daje perspektyw, a i chińska gospodarka przechodzi obecnie ogromne zmiany. Zmiany jakościowe, które zmuszają chiński rząd do zmiany struktury społecznej z rolniczej na wyżej wykwalifikowaną robotniczą, coraz częściej zatrudnioną przy produkcji towarów o dużej wartości dodanej, a co za tym idzie również o zaawansowanej technologii. Do takich prac przysłowiowy „chłop oderwany od pługa” już się nie nadaje. Do tej pory przez ostatnie trzydzieści lat w Chinach ze wsi do miast przeniosło się już około 150 mln ludzi, a proces ten wciąż trwa. Do przeprowadzki z wsi do miast kuszą też coraz wyższe zarobki robotników w miastach, które dziś w Changsha kształtują się na poziomie 100 zł dniówki dla robotnika budowlanego (praca na czarno, 8h/dziennie) i fakt, że tej pracy jest dużo. Ludzie młodzi ze swojej natury chcą przeprowadzić się do miasta, co też nie pozostaje bez wpływu na cały proces migracyjny.

Przedmieścia

Ciekawym zjawiskiem są w Chinach dzielnice podmiejskie (jiao qu). Tam często wieś łączy się z wielkim miastem. Spotkamy tam niemal wszystko. Pola uprawne, sypiące się domy i to z reguły nie z barku pieniędzy, a z wrodzonego dziadostwa gospodarzy. Spotkamy tam też nowoczesne hotele oraz drogie restauracje. Życie w takich miejscach jest najbardziej optymalne ze względów ekonomicznych. Zależnie od miejsca, ale zdarza się, że dochodzi tam metro, usytuowane mogą tam być dworce  szybkiej kolei, a także jeżeli mamy szczęście, to i lotnisko w pobliżu – jak ma to miejsce w Tianjinie w podmiejskim dystrykcie Dongli. Nocą miejsca te tętnią życiem bardziej niż jakiekolwiek miasto w Polsce. Setki restauracji, lokale rozrywkowe KTV, SPA. Jednym słowem wielki ruch i zgiełk. Za dnia mamy do dyspozycji pocztę, banki, restauracje, obiekty sportowe, sklepy, duże markety, rynki, a często i ogromne galerie handlowe, obiekty związane z opieką zdrowotną oraz lokalną administracją. Często też usytuowane są tam mniejsze i większe fabryki, więc i cała infrastruktura działa wokół tego. Do takich miejsc zjeżdżają ludzie ze wsi ,więc są i hotele robotnicze, stancje, agencje wynajmu i sprzedaży nieruchomości. W tych dystryktach budowane są również tzw. miasta/osiedla widma, które czekają na przybycie całych mas emigrantów, ale nie tylko. Duża mieszanka ludzi, którzy przybyli z różnych regionów powoduje, że dużo łatwiej jest się tam posługiwać standardowym chińskim, jednak wciąż kiepsko z językami obcymi.

fot. Adam Machaj / Podmiejska dzielnica Kantonu – okolice lotniska, Renhezhen.

Rejony podmiejskie to również skupiska drobnych biznesmenów, którzy korzystają na rozwoju wielkich miast w Chinach. Na parkingach nie brakuje najnowszych modeli BMW, Mercedesów, terenowych Toyot itd. Obrzeża miast to najbardziej atrakcyjne miejsca, aby znaleźć pracę. Cenowo wciąż jest tam taniej niż w centrum, ale nie tyczy to się oczywiście wszystkiego. Towary ruchome są w tej samej cenie, co w centrum. Ludzi mieszkających na tych podmiejskich terenach zlicza się normalnie jak wszystkich innych miastowych. Jeżeli chodzi o obecność obcokrajowców, to takowa występuje. Spotkać można nauczycieli angielskiego, którzy uczą w lokalnych szkołach, głównie są to nauczyciele angielskiego, nazwijmy ich „drugiej kategorii”, czyli tacy, którzy nie są na tyle dobrzy, aby znaleźć pracę w prywatnych centrach językowych w centrum miasta. Często są to osoby z krajów takich, jak Rosja, Francja, Polska (nie są native speakerami). Kolejna grupa to osoby odwiedzające całą masę fabryk, które znajdują się właśnie na tych terenach. Dziś czasem trudno już powiedzieć, czy to jeszcze miasto czy co? Bo na pewno nie wieś. Czasem tylko sama odległość od centrum i nazewnictwo uświadamiają nas, że jesteśmy za miastem.

Miasto

Życie w centrum miasta nie różni się wiele od życia na obrzeżach. Oczywiście w centrum mieszkają osoby bardziej zamożne ale nie zawsze. Wiele osób z administracji publicznej mieszka w centrum. Centrum jest bardziej inteligenckie ale również w całej masie jeszcze istniejących uliczek możemy poczuć też klimat wsi. Żywe kury, motocykle, lokalna mowa itd. Za ten bardzo uroczy stan rzeczy odpowiadają z reguły starzy lokalni mieszkańcy, których rodziny „od zawsze” tam były, a oni zmieniać stylu życia dziś również nie zamierzają, a na słowo „przeprowadzka” gotowi są stanąć do rękoczynów. Miasto to w Chinach również las drapaczy chmur, centra biznesowe, butiki najbardziej znanych światowych marek, luksusowe hotele i klimatyczne restauracje, budynki administracji rządowej co również przekłada się na inteligencki charakter tej strefy. Chyba każde większe miasto w Chinach posiada tzw. bu xing jie, czyli deptak handlowy. Mieszczą się tam galerię handlowe, restauracje oraz kawiarnie. Cenowo nie są to miejsca z najwyższej półki, ale nie są też to miejsca tanie, coś dla przeciętnych Chińczyków. Wyróżnikiem centrów miast są restauracje, puby oraz dyskoteki na wzór europejski. Takie miejsca nie mają racji bytu poza ścisłym centrum (oprócz McDonalda i KFC, bo te bywają również i na obrzeżach). Centrum to również większe natężenie przystanków metra (jeżeli miasto takowe posiada). Kolejnym wyróżnikiem centrów chińskich miast jest usytuowanie uniwersytetów. Nie znaczy to, że natkniemy się na miasteczko uniwersyteckie w samym sercu miasta, ale z reguły będzie to niedaleko. Jest to doskonała okazja, aby spotkać zagranicznych studentów. Oczywiście im bliżej centrum, tym i język angielski będzie bardziej popularny i możliwy do komunikatywnego użycia.

Szanse

W Chinach w każdym miejscu, o każdej porze oraz w każdym towarzystwie czujemy się bezpiecznie

Bardzo ciekawą sprawą, która dotyczy wszystkich wyżej wymienionych trzech kategorii miejsc, jest brak patologii oraz pijaństwa w naszym tego słowa rozumieniu. Każde z tych trzech typów miejsc jest bezpieczne do życia. W Chinach nie ma czegoś takiego jak blokersi czy dzielnice cudów. Kolejnym bardzo odmiennym od Europy jest fakt, że bogaci dążą do tego, aby zamieszkać w nowoczesnym wieżowcu w centrum, wieś to synonim zacofania i ubóstwa. Pewnie bez zmiany mentalnościowej taki stan rzeczy będzie się umacniał. Może jednak z biegiem czasu klasa bogatych Chińczyków doceni walory, jakie niesie za sobą mieszkanie na wsi lub pod miastem i zacznie się do takich miejsc przeprowadzać. Jest to jedyna szansa, że wsie w Chinach nabiorą kształtu oraz piękna, do czego jednak potrzebne będą pieniądze oraz ludzie z wizją ładnej, przyjaznej człowiekowi oraz naturze wsi. To może być kolejna nieodkryta jeszcze w Chinach żyła złota, nowy trend – tereny wiejskie. Niestety w Chinach na przeszkodzie, prócz mentalności, stoi jeszcze prawo własności. Dziś w Chinach jest to dzierżawa wieczysta, obłożona restrykcjami co do czasu oraz przeznaczenia użytkowania ziemi. Kolejna sprawa to obowiązek meldunkowy (hukou), który nie jest elastyczny. Chińczycy mają przypisany meldunek i tylko w tych miejscach przysługuje im opieka medyczna czy też bezpłatna edukacja dla dzieci. Zmiana miejsca zameldowania jest w wielu przypadkach praktycznie nieosiągalna. Chiński rząd daje jednak sygnały, że system ten zostanie w niedalekiej przyszłości zreformowany, aby meldunek nie stanowił bariery dla osób chcących zmienić miejsce zamieszkania.

Przyszłość

W Polsce po roku 1989 upadające PGR-y stały za przysłowiowy bezcen, a grunty poza miastem nie cieszyły się wzięciem, przełom wieków to w Polsce powrót bogatych oraz nowobogackich na wieś, lata po roku 2000 to dynamiczny wzrost zainteresowania oraz cen gruntów wiejskich w Polsce (często w okresie czasu wchłoniętych przez miasta) . Czy w Chinach również tak będzie? Na to pytanie trudno jest dziś odpowiedzieć. Chińczycy, którzy mieli okazję być w Europie, są często zachwyceni tym, jak urocze są nasze wsie. Może kiedy już ochłoną z gorączki zakupów nowego Porsche czy torebek LV zaczną tęsknić za czymś więcej niż rzeczy materialne, może tym czymś będzie też życie w otoczeniu natury. W końcu my w Europie tak ich tam kojarzymy, jako ludzi bardzo uduchowionych, żyjących w symbiozie z naturą. Z autopsji powiem, że realnie wygląda to trochę inaczej, ale również i na tym polu widoczne są zmiany. To jednak temat na osobny wpis i może jeszcze nie teraz.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Adam Machaj, Raport z Państwa Środka: Różne aspekty życia w Chinach – wieś, miasto, przedmieścia Reviewed by on 28 listopada 2013 .

Jaka jest różnica pomiędzy życiem w dużych miastach a obszarami pozamiejskimi w Chinach?  Aby odpowiedzieć na to pytanie musimy określić o jakie obszary pozamiejskie nam chodzi. Na potrzeby tego wpisu wyodrębnimy dwie kategorie, czyli wieś właściwą oraz dzielnice pozamiejskie (podmiejskie i wiejskie). Wieś Chińska wieś raczej nie przypomina wsi, jaką znamy powszechnie w Polsce, choćby

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 2

  • Zyje w Szanghaju, w dzielnicy podmiejskiej Songjiang i wszystko to co piszesz to prawda. Jedno pytanie zatem:
    „Wyróżnikiem centrów miast są restauracje, puby oraz dyskoteki na wzór europejski. Takie miejsca nie mają racji bytu poza ścisłym centrum”
    DLACZEGO?

    • Ponieważ:
      1. Takie lokale opierają się w jakiejś części na studentach zagranicznych, którzy nie dojadą na przedmieścia. Nie chodzi mi o oparcie finansowe ale o tworzenie klimatu.
      2. Młodzi Chińczycy z przedmieść nie maja wystarczająco pieniędzy na takie rozrywki. Nie są na nie również gotowi pod względem mentalnym. A już całkowicie jeżeli chodzi o płeć piękną.
      3. Chińska młodzież na dyskotekach to z reguły dzieci mega bogatych rodziców lub też właśnie studenci – oni z reguły mieszkają w centrum. W chińskich miastach odległości są zbyt duże.
      4. Mieszkałem kiedyś na przedmieściach Tianjinu w nowej dzielnicy przy strefie ekonomicznej. Postawiono tam wszystko na wzór Zachodni. Dyskoteka i Kościół świecił pustkami, inne lokale pełne ludzi. Myślę, że dyskoteka i Kościół powstały tam tylko dlatego aby jakiś inwestor nie poczuł, że czegoś mu tam brakuje (przypominam teren osiedla mieszkalnego w nowoczesnej strefie ekonomicznej).
      5. Może w Szanghaju sytuacja wygląda inaczej ale Szanghaj to miasto specyficzne, tam jedna dzielnica podmiejska może być odpowiednikiem sporego miasta więc tu bym nie opierał się na Szanghaju opisując ogólną sytuację w Chinach. W miastach takich jak Changsha, Shijiazhuang, Tianjin itd. knajpy tego typu nie mają ekonomicznego uzasadnienia w dzielnicach podmiejskich i dlatego ich tam nie ma. Może są wyjątki ale generalnie nie ma.
      6. Może to się zmieni ale póki co ludzie z kasą na przedmieściach wolą KTV (jako zamiennik naszej dyskoteki) oraz lepszy grill jako pub gdzie można zjeść, pogadać i wypić.

Pozostaw odpowiedź