BLOGOSFERA

Adam Machaj, Raport z Państwa Środka: Jak bratałem się z chińską klasą pracującą

Adam Machaj wraz z napotkanymi Chińczykami

Adam Machaj wraz z napotkanymi Chińczykami

To już enty taki przypadek przytrafił mi się w Chinach i myślę, że nie tylko mnie i nie jest to dla Polaków tutaj mieszkających żadna niezwykła historia, ale jako że ten blog kieruję głównie do Polaków, którzy Chin nie znają, postanowiłem tę historię opisać.

Wieczór, godzina 18:00, postanowiłem wyjść coś zjeść. Jako że mieszkam na całkiem nowym osiedlu i większość mieszkań jest jeszcze niezamieszkana, to i cała infrastruktura restauracyjno-knajpowa też nie jest zbyt rozwinięta. Na szczęście na parterach kilku bloków w sąsiedztwie Chińczycy pootwierali restauracje w prywatnych mieszkaniach.  Schodzę na dół, jest zimno, ale do przejścia mam tylko jakieś pięćdziesiąt metrów i już jestem na miejscu. Knajpa nie ma nazwy, ale to nieważne. Wchodzę, a tam wszystkie stoliki zajęte. Jednak to nie problem, bo w takim wypadku są stoliki awaryjne umiejscowione w kuchni oraz w pokoju, który generalnie służy jako magazyn żywności. Jednak miejsca te nie są na tyle atrakcyjne, co pokój główny. Chwila mojego rozglądania, niezadowolona mina i już grupka Chińczyków woła mnie do siebie: – Siadaj z nami! Siadaj tutaj, tam jest zimno – mówią i mają rację, bo faktycznie tam, gdzie jest magazyn żywności nie grzeją. Nie grzeją, bo po pierwsze jest tam przechowywana żywność, a po drugie nikt tam z reguły nie siedzi. Powoli podchodzę do ich stolika, ale nie bardzo chcę się tam „wkręcać” i pytam kelnera o inne wolne miejsce. Jednak skośnoocy natychmiast protestują i nie mam wyjścia, a kelner (właściciel) przynosi dodatkową miseczkę i pałeczki. Na „dzień dobry” nalewają mi do pełna szklankę i pytają skąd jestem i jak mi się w Chinach żyje. Ja odpowiadam, a następnie wołam kelnera, aby domówić jedzenie. Jednak nic z tego, bo gospodarze stołu oświadczają mi, że to, co ja chciałem zamówić, jest już zamówione i czekamy tylko jak potrawy wjadą na stół. Tak więc nie pozostaje mi nic innego jak podjąć dyskusję, jeść i zapijać toasty.

Okazuje się, że chińskie chłopaki to około czterdziestoletni budowlańcy. Każdy z nich ma swoją koparkę i w ten sposób zarabiają na ryż. Jemy, pijemy, gadamy, a w międzyczasie, jakby to powiedzieć, jeden z nich odjechał, zasnął z rękoma podpartymi o brodę. Obrazek generalnie taki sam, jaki często możemy spotkać w piwiarniach w Polsce, gdzie klasa robotnicza relaksuje się po wypłacie, a niestety coraz częściej po odebraniu zasiłku. Oczywiście kiedy nasza kolacja zbliża się już do końca, ja, chcąc odwdzięczyć się za to zaproszenie, do stołu wołam szefa i głośno pytam – ile? Wszystko moje! Reakcja Chińczyków była błyskawiczna: – Jesteś naszym gościem i nic nie będziesz płacił! Próbowałem coś jeszcze mówić w tej kwestii, ale już w tym czasie rachunek został uregulowany, więc zostało mi tylko grzecznie podziękować oraz wypowiedzieć symboliczne: – Następnym razem to ja zapraszam. Tak oto zakończyła się moja kolacja i nie był to pierwszy, ani dziesiąty raz kiedy kończyłem w ten sposób w Chinach moje wieczorne wyjście „coś zjeść”.

Każdy naród jest w jakimś tam sensie gościnny. W każdej kulturze są jakieś zasady, które te sprawy regulują. Zadaje sobie jednak pytania. Czy Chińczyk też mógłby liczyć na taką gościnność naszych rodaków trafiając w Polsce do podrzędnej knajpy? Czy nie byłoby raczej reakcji typu „eee Ty żółtek postaw flaszkę, to damy Ci się z niej trochę napić”? Czy to jedno dodatkowe puste miejsce przy wigilijnym stole nie już tylko pustym symbolem?

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Adam Machaj, Raport z Państwa Środka: Jak bratałem się z chińską klasą pracującą Reviewed by on 2 kwietnia 2013 .

To już enty taki przypadek przytrafił mi się w Chinach i myślę, że nie tylko mnie i nie jest to dla Polaków tutaj mieszkających żadna niezwykła historia, ale jako że ten blog kieruję głównie do Polaków, którzy Chin nie znają, postanowiłem tę historię opisać. Wieczór, godzina 18:00, postanowiłem wyjść coś zjeść. Jako że mieszkam na

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

KOMENTARZE: 1

  • Chińczycy są wyjątkowo gościnnym narodem. Takie sytuacje jak ta tutaj opisana nie należa do rzadkości, często z podobnymi się spotykam w Chinach. W północnych Chinach, prawdą jest, że więcej się polewa napojów %, na południu mniej. Podobną gościnnością cieszą się również mniejszości narodowe, które również gustuja w napojach %.

    Lubię takie gościnne atmosfery!

Pozostaw odpowiedź