BLOGOSFERA

Adam Machaj, Raport z Państwa Środka: Alkohol w Chinach

 

 fot. Adam Machaj

 W Chinach na brak alkoholu narzekać nie można. Jest go pod dostatkiem zawsze i wszędzie. Chińczycy jednak mają nieco inną kulturę picia niż w Polsce. Pierwszą zauważalną różnicą jest to, że nie upijają się na umur i wiedzą kiedy skończyć. Po jednej, dwóch butelkach wódki na kilka osób przechodzą na słabe piwo. Oczywiście czasem zdarzy się ktoś pijany ale nie ma problemu bo taki człowiek z reguły nie jest nawet w małym stopniu agresywny a otoczenie natychmiast temperuje delikwenta aby oni jak i on nie utracili twarzy przed innymi. Nie występuje również zjawisko picia alkoholu bez przekąski, nie ma takiej możliwości dla Chińczyka. Jeżeli chodzi o status społeczny pijących to praktycznie nie ma w tej grupie kobiet, poza tym to już całkowita mieszanka społeczna. Alkohol w Chinach nie jest drogi w jego podstawowej formie jednak nie znaczy to, że w każdej sytuacji można pozwolić sobie na tanią konsumpcję. Podstawą jest wyczucie sytuacji i otoczenia. Bardzo ważnym elementem dla kupującego jest kogo zaprosił na spożywanie i do tego dostosowuje „jakość” a mówiąc dobitniej okazuje szacunek poprzez pokazanie ile zapłacił zapraszając kompanów.
 Mała dygresja przy okazji. Kilka miesięcy temu miałem okazję zaprosić na obiad dość szacowną delegację, która przyjechała do z Polski do Chin. Na obiadokolację zaprosiłem również znajomego biznesmena Chińczyka, który kiedy dołączył do nas wódka (nie najtańsza) stała już na stole. Oberwało mi się słownie (w formie rady oczywiście) od tegoż Chińczyka jak to ja mogłem postawić na stół taki dziadowski alkohol kiedy zaprosiłem tak ważnych gości. Oczywiście dla mnie jak i dla delegacji z Polski nie było żadnego problemu jednak znajomy Chińczyk oceniwszy sytuację przez pryzmat swojej kultury zakupił kolejne dwie butelki, 4 razy droższe niż te co ja lecz w smaku identyczne.
 Wódka nie jest w Chinach obłożona akcyzą co przy dość tanich kosztach produkcji oszołamia nie tylko procentami ale bardzo niską ceną w porównaniu do Europy. Duży pięciolitrowy bukłak wódki (48% alk.) kosztuje w przeliczeniu na złotówki 8 złotych (!). Czyli za najniższą pensję można kupić jakoś 430 litrów wódki co daje 830 tzw. flaszek. Chińczycy rzadko korzystają z tej okazji i zazwyczaj kupują dużo droższe choć dla nas wciąż tanie wyroby. Te najtańsze są raczej wykorzystywane do robienia nalewek w domu lub przez restauratorów którzy również po dodaniu jakiś przypraw a czasem i wrzuceniu do butelki węża sprzedają tak otrzymany trunek na szklanki. Małe, tanie knajpki mają bardzo mały narzut na alkoholu i traktują to bardziej jako coś na czym się nie zarabia a musi być więc często ceny piwa czy wódki w knajpach są takie same  jak w sklepie. Nadmienić też trzeba, że do restauracji nie ma problemu z wniesieniem własnego trunku z zewnątrz. Jeżeli już wspomnieliśmy o piwie to napiszę, że z reguły jest około trzy procentowe i sprzedawane w zwrotnych butelkach 0,6 litra, przy cenie sklepowej od 2 rmb za butelkę czyli za jeden PLN. Normalna tania wódka chińska kosztuje od niecałych 3 złotych za pół litra a górna granica to już tysiące złotych.
 Jeżeli chodzi o wino to jest teraz na nie moda wśród chińskich elit finansowych i ceny są dość wysokie. Chiński rynek wina (piwa również) jest najszybciej rozwijającym się rynkiem na świecie, szczególnie jeżeli mówimy o winach z górnej półki cenowej.
 W odróżnieniu od Europy nie ma w Chinach zakazu picia w miejscach publicznych co jednak nie skutkuje tym, żeby ktokolwiek spożywał w parku lub innym miejscu typu np. murek czy klatka schodowa. Ma to przyczynę w tym, że jak już wspomniałem, po pierwsze: ceny w knajpach są takie same jak w sklepie a po drugie Chińczycy nie piją bez porządnej zagryzki. Knajp jest wiele więc wszyscy się mieszczą.
 Na zdrowie!
Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Adam Machaj, Raport z Państwa Środka: Alkohol w Chinach Reviewed by on 17 kwietnia 2012 .

Alkohol w Chinach    fot. Adam Machaj  W Chinach na brak alkoholu narzekać nie można. Jest go pod dostatkiem zawsze i wszędzie. Chińczycy jednak mają nieco inną kulturę picia niż w Polsce. Pierwszą zauważalną różnicą jest to, że nie upijają się na umur i wiedzą kiedy skończyć. Po jednej, dwóch butelkach wódki na kilka osób

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 9

  • Co to jest „umur” Szanowny Panie Autorze? A może chodziło o „umór”? Czy języka polska posiada takoż gramatykę…? (naprawdę przecinki w odpowiednim miejscu nic nie kosztuią). A może i od składni ta języka jest wolna?

  • Prawdą jest, że Chinki 35+ pijanej nie widziałam i nie jestem sobie nawet w stanie wyobrazić. Jednak młode dziewczyny, podobnie jak i chłopcy piją dużo, kompletnie nie umieją tego robić, ale bardzo się im to podoba!

    • Widocznie nowomoda.

  • Będąc w Chinach 1,5 roku widziałam zarówno pijanych mężczyzn, jak i kobiety. Zgadzam się z przedmówcą – Chińczycy piją srogo i to nie tylko w Yunnanie. A obraz niepijącej i niepalącej Chinki też już odchodzi do lamusa.

    • Widocznie każde społeczeństwo musi przez to przejść nasze jakoby z tego wychodziło,część pijaków wymarła a inni jakby mniej piją.Co prawda zdarzy się spotkać u nas pijanych ale jeśli komuś się zdarzy to jeszcze nie najgorzej.Papierosów też u nas chyba mniej palą z różnych przyczyn.

  • A ja pijanych na ulicy widziałem, ale to był Yunnan, kraina cudów. Chińczycy piją srogo, im bardziej na północ, tym więcej – no ale na północy nikt nie ma zwyczaju wracania piechotą do domu po pijatyce, bo by zamarzł na śmierć. Pamiętajmy, że taksówki są bardzo tanie. Mnie najbardziej zawsze dziwiły reklamy wysokoprocentowego alkoholu zaraz przed głównym dziennikiem o 19:00… http://dzienniki-zza-tarczy.bloog.pl/id,330887676,title,Pocieszyciel-strapionych,index.html

    • No proszę jest jednak odmienne zdanie nie byłem niestety w Chinach i nie mogę stwierdzić jak jest w rzeczywistości ,być może zależy to od regionu a może trzeba mieć trochę szczęścia.Reklamy alkoholu nic nie oznaczają ja np.i wielu moich znajomych w ogóle je ignorujemy.Niemniej to co pisze pan Adam jest godne odnotowania.

  • Trzeba przyznać, że będąc w Chinach nigdy nie widziałem pijanej osoby na ulicy. Także znajomi, którzy tam już mieszkają jakiś czas, potwierdzili te spostrzeżenia. Było to dla mnie dosyć zaskakujące, bo przecież nie tylko w Polsce można spotkać takie osoby, szczególnie nocą, a zdarzało mi się parę razy wracać o tej porze.
    Piwo chińskie faktycznie jest słabe, jak na nasze polskie standardy i przy tym bardzo delikatne i orzeźwiające w smaku, co mi osobiście odpowiada. Trzeba przyznać, że jest w czym wybierać jeśli chodzi o piwo, choć wydaje mi się, że w sklepach i w restauracjach mocno zadomowiły się te japońskie. Ich widać zdecydowanie najwięcej. Przynajmniej tak wynika z moich doświadczeń :)

  • Bardzo ciekawe panie Adamie,wyobrażam sobie w Polsce 5 litrowy bukłak wódki za 8 zł,niektórzy by chodzili bez przerwy pijani.Ale ten budżet Chiński ma tak małe dochody z akcyzy jak to się dzieje że gospodarka nie upada a wręcz kwitnie.Ogólnie Polacy i nie tylko powinni brać przykład z Chińczyków wspaniały zwyczaj i kultura picia u nas by to nie przeszło choć i tak zmienia się na lepsze.

Pozostaw odpowiedź