Komentarze

A. Polewczyńska: Haenyeo – kobiety morza

haenyeo museum

Wystawa w Jeju Haenyeo Museum; flickr.com/Wilson Loo

Haenyeo, poławiaczki owoców morza, stworzyły na Jeju, największej spośród trzech tysięcy koreańskich wysp, unikalną, matriarchalną społeczność. Jest to fenomen w kraju, w którym konfucjańskie wartości odrywają kluczową  rolę w życiu mieszkańców. Dominacja kobiet na wyspie nie od zawsze była tak wyraźna, jak ma to miejsce obecnie.

Źródła archeologiczne dowodzą, że połowami zajmowano się już tysiąc pięćset lat temu. Udział mieszkanek Jeju w połowach zwiększył się znacząco dopiero wraz z zaostrzeniem prawa, wprowadzonym w XVII wieku. Ze względu na masowe ucieczki na Półwysep spowodowane chęcią uchylenia się od obowiązków[1] nałożonych na mieszkańców Jeju, zakazano opuszczania wyspy. Wiek XVII przyniósł także pierwsze europejskie relacje dotyczące połowów w okolicach Jeju. Ich autor, duński żeglarz Hendrick Hamel, więziony był na wyspie przez trzynaście lat. W swoim „Opisie Królestwa Korei” wspomniał o tajemniczych „syrenach” zamieszkujących pobliskie wody.

Dopiero w XIX wieku, kiedy to japońska administracja drastycznie opodatkowała mężczyzn zajmujących się nurkowaniem w poszukiwaniu owoców morza, kobiety całkowicie zdominowały zawód poławiacza. Od tamtej pory w każdym rybackim miasteczku na Jeju znajduje się związek haenyeo. Przejęci wiodącej roli w pozyskiwaniu suchotek, jeżowców, ośmiornic, wodorostów i ślimaków morskich przez kobiety okazało się być bardzo trafną decyzją. Ciało kobiety jest bowiem, ze względu na większą ilość tłuszczu, lepiej przystosowane do niskich temperatur panujących pod wodą. Dzięki lepszym predyspozycjom fizycznym oraz bardzo efektywnemu systemowi pracy rozkwitł eksport owoców morza do Japonii[2].

Haenyeo przyczyniły się nie tylko do rozwoju handlu i infrastruktury na wyspie, ale miały także bardzo duży wpływ na morale mieszkańców wyspy. W 1931 roku około tysiąc siedemset kobiet morza wyszło na ulicę w proteście przeciw japońskiemu okupantowi. Był to największy tego typu protest zorganizowany na prowincji. Co więcej, społeczność poławiaczek zdołała przetrwać mimo brutalnych pacyfikacji ludności podczas powstania na  Jeju[3].

Po XIX wieku, kiedy to zniesiono zakaz opuszczania wyspy, coraz więcej haenyeo zaczęło emigrować nie tylko na Półwysep, ale także za granicę[4]. Co najciekawsze, wiele z nich nadal kontynuowało wykonywanie swojego zawodu, który zdecydowanie nie należy do łatwych. Nie dziwi zatem, że przygotowanie do niego rozpoczynano już od dwunastego roku życia. Codziennością dla poławiaczki było nurkowanie dwadzieścia metrów poniżej powierzchni wody bez skomplikowanego ekwipunku, w tym bez butli tlenowej. Do lat 70. XX wieku, kiedy to wprowadzono piankowe kombinezony, ubierano jedynie skąpe, bawełniane stroje[5]. Zimna woda była jedną z niedogodności, z którą musiały się borykać. Częste nurkowanie wiąże się z chronicznymi bólami głowy, bólami stawów, dzwonieniem w uszach i problemami trawiennymi. Haenyeo miały tradycyjne sposoby na te dolegliwości. W powszechnym użyciu było zioło sumbegi, którego zbyt częste przyjmowanie mogło prowadzić do problemów z sercem. Obecnie kobiety leczą się tabletkami przeciwbólowymi[6]. Dosyć częstą praktyką jest też kuracja tlenowa sponsorowana przez władze wyspy. Niestety zdarzały się przypadki, że powodowała ona zatrucie tlenem. Pracując pod wodą poławiaczki muszą zważać także na to, by nie zostać ugryzioną przez morskie zwierzęta, nie nabawić się narkozy azotowej lub urazu ciśnieniowego. Bardzo niebezpiecznymi mogą się okazać także mroczki płytkiej wody, omdlenia spowodowane drastycznym obniżeniem ciśnienia parcjalnego tlenu w czasie wynurzania z większej głębokości.

Oparciem psychicznym dla igrających codzienne ze śmiercią haenyeo jest szamanizm. Dwoma najważniejszymi dla społeczności rytuałami są Yeong-deung Gut, który odprawia się ku czci bogini wiatru oraz Yong-wang Gut[7], który odbywa się dwa tygodnie później. Podczas Yeong-deung Gut modli się o dobry połów i wystawia przedstawienie mające na celu zabawienie przodków, którzy przybywają na miejsce odprawiania obrzędu. Podczas Yong-wang Gut wróży z ziaren prosa, pije i spożywa ciastka ryżowe. Haenyeo wypracowały też mnóstwo pomniejszych rytuałów, które zostaną tu pominięte. Ponieważ ich społeczność jest niezwykle hermetyczna, pełen ich opis jest dla przybyszów z zewnątrz niemalże niemożliwy. Sprawę pogarsza fakt, że liczba poławiaczek sukcesywnie spada. Ponad 85 proc. z nich osiągnęło już 50. rok życia.

Młode pokolenie kobiet nie poszło jednak w ślady matek. Większość z nich znalazło zatrudnienie w turystyce, która wykorzystuje wizerunek „kobiet morza” do promocji wyspy.  Turyści odwiedzający wyspę mogą spróbować swoich sił w poławianiu owoców morza dzięki specjalnemu programowi „Doświadczenie bycia heanyeo”. Otwarto także specjalne muzeum. Powstała też szkoła, w której można nauczyć się tego trudnego zawodu. Przyjmuje się do niej nie tylko mieszkańców Jeju, Koreańczyków z Półwyspu, ale także obcokrajowców. Do szkoły zgłaszają się nie tylko kobiety, ale też mężczyźni. Większość z nich nie wiążę jednak swojej przyszłości z połowami. Są to w dużej mierze ludzie wykształceni, którzy chcą poznać tradycję swojej wyspy. Wiele poławiaczek nie uważa osób, które skończyły szkołę za prawdziwe haenyeo[8].

Spadek liczby łowiących nie idzie jednak w parze z ze spadkiem popytu na owoce morza, co sprawia, że miejsce kobiet zajmuje coraz więcej mężczyzn. Stawia to pod znakiem zapytania przetrwanie matriarchalnego systemu społecznego na wyspie Jeju.

Agnieszka Polewczyńska

Referat został wygłoszony 15 maja 2013 r. podczas konferencji IntoKorea w Krakowie. 

Bibliografia


[1] Do wspomnianych powinności należało, między innymi, dostarczanie królowi owoców morza.

[2] od lat 70 XX wieku.

[3] 1948-1954 r.

[4] Między innymi: Tajwan, Japonia, Qingdao (Chiny), Władywostok (Rosja).

[5]Za czasów dynastii Joseon taki ubiór był źródłem oburzenia konfucjańskich władz.

[6] Które mają podobne efekty uboczne.

[7] Rytuał ku czci Króla Smoka.

[8] lub pojagina [kor. mężczyzna-poławiacz]

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
A. Polewczyńska: Haenyeo – kobiety morza Reviewed by on 23 września 2013 .

Haenyeo, poławiaczki owoców morza, stworzyły na Jeju, największej spośród trzech tysięcy koreańskich wysp, unikalną, matriarchalną społeczność. Jest to fenomen w kraju, w którym konfucjańskie wartości odrywają kluczową  rolę w życiu mieszkańców. Dominacja kobiet na wyspie nie od zawsze była tak wyraźna, jak ma to miejsce obecnie. Źródła archeologiczne dowodzą, że połowami zajmowano się już tysiąc

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź