Inne

Z Azji nadciąga cyklon

Na naszych oczach ulega przewartościowaniu stan, w którym 12 proc. zachodniej populacji świata dominuje nad pozostałymi 88 proc. Musimy myśleć, jak dostosować się do nowej sytuacji- pisze w Gazecie Wyborczej, Bogusław Marcin Majewski, ambasador RP w Singapurze.

Wietnam umieścił satelitę komunikacyjnego na orbicie okołoziemskiej. Inwestycja, warta 200 mln dol., umożliwi dostęp do kanałów TV i łącz internetowych na powierzchni całego kraju”.W ciągu kilkunastu sekund, jakie poświęciliśmy na przeczytanie tej agencyjnej informacji, 2 tys. Hindusów pierwszy raz połączyło się przez telefon komórkowy, płacąc 1 centa za minutę, czyli najniższą stawkę na świecie. Singapur w tym czasie przeładował kolejne dwa kontenery i odprawił dziesięciu pasażerów na najnowocześniejszym lotnisku na świecie, a Chiny oddały kolejne 100 metrów nowoczesnej autostrady.

Te dane przywołują na myśl stare chińskie przysłowie: „Gdy w Azji motyl zatrzepocze skrzydłami, reszta świata doświadcza wichury”. Z Azji nadciąga w naszą stronę cyklon, który zmieni postrzeganie przez nas świata.

Nie ma dziś poważnej dyskusji o światowej gospodarce i polityce, w której nie mówi się o rosnącej potędze gospodarczej Azji. Przeciętnego człowieka fenomen ten też dotyka. Dobrym przykładem jest tu kultowy iPod. Znak Apple na opakowaniu sugerowałby, że jest to produkt amerykański. Ale unikatowy procesor zasilający iPoda stworzony został w hinduskim Hyderabadzie. Rolą Apple’a, który wykupił patent, było jedynie zaprojektowanie urządzenia i zlecenie podwykonawstwa chińskim wytwórcom.

Można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że w naszych domach niemal wszystko, czego się dotkniemy, już jest lub wkrótce będzie zaprojektowane i wyprodukowane w Azji.

Przy ponad 10-procentowym rocznym wzroście gospodarczym Chin, Indii i bliskim temu wynikowi wzroście niemal połowy państw Azji Południowo-Wschodniej środek ciężkości światowej gospodarki przesunął się do Azji. Ale to nie jest zjawisko w historii nowe – Azja po prostu odzyskuje pozycję, jaką zajmowała do końca XVIII w. Rzadko o tym pamiętamy, ale kulturowa i gospodarcza dominacja Zachodu w XIX i XX w. są z perspektywy historii wyjątkiem – Chiny i Indie tę rolę pełniły na długo przedtem.

W I wieku n.e. Azja miała blisko 77-proc. udział w światowej gospodarce, a Europa – 11 proc. Tysiąc lat później udział ten kształtował się niemal identycznie – 70 do 10. Zachwianie nastąpiło dopiero niemal kolejny tysiąc lat później, by pod koniec drugiego milenium zatrzymać się na poziomie 37 do 22 proc.

Według analityków Goldman Sachs do 2050 r. na świecie dominować będą cztery gospodarki: Chin, USA, Indii i Japonii. Po krótkim okresie wahania sytuacja wraca do więc do historycznej normy.

Ciekawe jest to, że gwałtowny wzrost Azji jest możliwy dzięki temu, że tutejsze gospodarki, boleśnie doświadczone kryzysem drugiej połowy lat 90., poważnie wzięły do serca zalecenia Zachodu i wdrożyły głębokie reformy w zarządzaniu, polityce monetarnej i inwestycyjnej oraz otworzyły się na świat. Jednocześnie, wbrew teorii końca historii Francisa Fukuyamy, sukces gospodarczy budowany jest przy scentralizowanej kontroli państwa, pod niezmienioną fasadą ideologii – bynajmniej nie o liberalnej, zachodniej proweniencji.

Większość z tych państw kontynuuje marsz po ścieżce wytyczonej przez Japonię w latach 1950-90. Azjatyckich tygrysów nie trzeba było długo zachęcać do naśladowania japońskiego sukcesu, chociaż najdłużej zajęło to Chinom, które dopiero po 1978 r. odrzuciły sowiecki system centralnego planowania na rzecz reform wolnorynkowych.

Wzrostowi gospodarczemu Azji towarzyszy narastająca ekspansja finansowa. Jej skalę obrazują chociażby wydarzenia ostatnich tygodni, gdy zagrożone konsekwencjami amerykańskiego kryzysu rynku hipotecznego międzynarodowe korporacje finansowe zmuszone zostały sięgnąć po ratunek do azjatyckich funduszy inwestycyjnych.

W ciągu kilkunastu dni europejskim i amerykańskim bankom zostały rzucone koła ratunkowe z Chin i Singapuru na sumę ponad 30 mld dol. Z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że gdyby nie polityczne obawy większość z tych banków miałaby dzisiaj pakiety kontrolne azjatyckiego pochodzenia.

Na naszych oczach ulega przewartościowaniu stan, w którym 12 proc. zachodniej populacji świata dominuje nad pozostałymi 88 proc. Renesans Wschodu stał się faktem. Teraz musimy myśleć nad tym, jak dostosować się do nowej sytuacji.

Czy pójdziemy w kierunku chińskiej interpretacji słowa „kryzys” pisanego dwoma znakami – jednym oznaczającym „zagrożenie” i drugim oznaczającym „okazję”? A może ulegniemy presji, by dostrzegać jedynie zagrożenia, nie widząc ogromnego potencjału, jaki nowa sytuacja niesie w sobie dla zachodniej cywilizacji?

Możemy też, ulegając presji doraźnych celów politycznych, zdecydować się na zamknięcie się we własnym dobrobycie, budując bariery, które miałyby nas chronić przed azjatyckim zagrożeniem. W końcu możemy też potraktować wzrost Azji jako świetną sposobność, by w XXI w. świat uczynić bardziej przyjaznym.

W Azji nikt nie ma wątpliwości, że to pytania retoryczne. Zachód, mówią tutejsi specjaliści, popełniłby historyczną pomyłkę, sięgając po protekcjonizm. To już nie jest bowiem tak, że gdy Zachód kichnie, to Azja łapie grypę. Przebudzeniem będzie zapewne doświadczenie nadciągającej recesji w USA, której efekty mogą w Azji wzbudzić jedynie wzruszenie ramion.

 

Źródło: Gazeta Wyborcza

Autor: Bogusław Marcin Majewski

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Z Azji nadciąga cyklon Reviewed by on 27 marca 2008 .

Na naszych oczach ulega przewartościowaniu stan, w którym 12 proc. zachodniej populacji świata dominuje nad pozostałymi 88 proc. Musimy myśleć, jak dostosować się do nowej sytuacji- pisze w Gazecie Wyborczej, Bogusław Marcin Majewski, ambasador RP w Singapurze. Wietnam umieścił satelitę komunikacyjnego na orbicie okołoziemskiej. Inwestycja, warta 200 mln dol., umożliwi dostęp do kanałów TV i

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar