Chiny news,Publicystyka,Wywiady

Xiang Zaosheng: Zaproponujcie nam coś, czego nie mamy

Wywiad z Xiang Zaoshengiem, konsulem generalnym Chińskiej Republiki Ludowej w Gdańsku przeprowadził Leszek Szmidtke, dziennikarz Pomorskiego Przeglądu Gospodarczego i Radia Gdańsk.

Leszek Szmidtke: Czy przechadzając się ulicami Gdańska i zaglądając do sklepów, widzi Pan produkty, które można by eksportować do Chin?

Xiang Zaosheng: Cieszę się, że możemy porozmawiać o wymianie handlowej między Polską i Chinami. Pracuję w Gdańsku od czterech lat i dostrzegam coraz żywsze kontakty między naszymi krajami. Nie tylko w sklepach widzę interesujące produkty, którymi będą zainteresowani moi rodacy. Jest wiele dziedzin, które powinny nas zbliżać. Wśród istniejących przykładów współpracy na szczególne wyróżnienie zasługuje Chipolbrok.

W chińsko­-polskiej wymianie handlowej jest duża nierównowaga. Na Pomorzu widoczna w szczególny sposób, gdyż tylko kilka firm eksportuje swoje wyroby do Chin.

Rzeczywiście tak jest i import z Chin znacznie przewyższa polski eksport. W ubiegłym roku łączna wartość wymiany handlowej wynosiła około 11 mld dol. Nasz eksport do Polski został wyceniony na prawie 10 mld. Przyczyną tego stanu może być ogromna konkurencja w moim kraju. Produkujemy w krajowych fabrykach dobre i tanie artykuły. Natomiast z zagranicy sprowadzamy tylko te, których nie produkujemy lub które są najwyższej jakości. Odnoszę wrażenie, że polskie firmy jeszcze nie rozumieją naszych potrzeb i nie potrafią sprostać chińskiej oraz zagranicznej konkurencji. Żeby poradzić sobie na naszym rynku, najpierw trzeba go poznać, dowiedzieć się, jakie są potrzeby i wymagania.

Gospodarka Chin rozwija się w zawrotnym tempie. Jednak w ostatnich latach priorytetem władz jest zrównoważony rozwój kraju. Czy północno­-zachodnie regiony Chin pójdą śladem wschodniego wybrzeża i staną otworem dla zagranicznych firm?

Różnice między południowym wschodem a zachodem i północą Chin są duże. Widać to również w Polsce, ponieważ dużo więcej mamy firm południowochińskich niż północnochińskich.

Jednym z ważnych elementów zrównoważonego rozwoju Chin ma być ochrona środowiska. Czy doświadczenie polskich firm, które uczestniczyły w dużych projektach związanych z ochroną środowiska, może się przydać?

Znaczenie ochrony środowiska naturalnego wciąż wzrasta i chiński rząd przykłada do niej coraz większą wagę. Zaostrzane są przepisy, które mają ograniczyć liczbę firm nieprzestrzegających standardów. Nie będą również mogły powstawać fabryki zatruwające środowisko. Także zagraniczni inwestorzy muszą spełniać wysokie wymagania. Natomiast firmy potrafiące chronić środowisko będą mile widziane. Oczywiście one też najpierw będą musiały zbadać zapotrzebowanie chińskiego rynku na konkretne usługi i technologie, a także wygrać rywalizację. Mam nadzieję, że polskie firmy będą w tej dziedzinie skutecznie konkurować.

Województwo pomorskie ma swoje przedstawicielstwo w Pekinie. Czy takie inicjatywy pomagają w ożywieniu wymiany gospodarczej?

Utworzenie biura to bardzo dobry pomysł. Jestem przekonany, że ta inicjatywa będzie korzystna dla obu stron. Mam nadzieję, że dzięki temu polskie firmy będą coraz częściej gościć na chińskim rynku. Potrzeby są ogromne i czekamy na produkty dobrej jakości. Zapraszamy firmy do Chin, żeby szukały partnerów i swojej szansy na rynku.

Chiński partner jest niezbędny?

Nie ma obowiązku tworzenia firmy z chińskim partnerem, ale wtedy łatwiej poruszać się na rynku. Poza tym odbiorca towarów zagranicznej firmy też jest partnerem. Dawniej sprzedaż zagranicznych towarów odbywała się przez rządową agencję. Teraz firma sama musi zadbać o znalezienie odbiorców.

Finowie mają swoją sztandarową markę – jest nią NOKIA. Polska potrzebuje takiej marki?

NOKIA jest znakomitym przykładem i produkowane przez nią telefony cieszą się dużą popularnością, szczególnie wśród młodych ludzi. Nie wypuszczają komórek z rąk i wszyscy wiedzą, z jakiego kraju jest ta marka. Chiny są otwarte na nowe rozwiązania technologiczne. Tworzymy nową infrastrukturę telekomunikacyjną i dla takich firm jest miejsce na naszym rynku. Taki produkt na pewno pomaga innym producentom z Finlandii.

Czy polski pawilon na EXPO 2010 w Szanghaju przyczynił się do lepszego poznania Polski w Chinach?

Polski pawilon cieszył się ogromnym zainteresowaniem Chińczyków. Na pewno pomógł też polskim firmom w promocji. Każdego dnia odwiedzający kupowali bursztyn i wielkim powodzeniem cieszyła się zupa grzybowa. Właśnie takie wydarzenia, wspólne konferencje, misje gospodarcze pomagają w poznaniu się przedsiębiorców i nawiązywaniu biznesowych kontaktów. Teraz olbrzymią szansą jest polskie przewodnictwo Unii Europejskiej. Dobrym rozwiązaniem byłoby zorganizowanie dużej konferencji, na którą zostałyby zaproszone chińskie firmy. Sopot jest miejscem, gdzie zaplanowano dużo wydarzeń związanych z prezydencją i dobrze byłoby, gdyby na spotkaniach gospodarczych mogli się pojawiać chińscy przedsiębiorcy. Udział naszych firm i poznanie polskich przedsiębiorców zaowocuje nawiązaniem i wzmocnieniem kontaktów. Również wizyty w Chinach będą bardzo przydatne w budowaniu współpracy.

Od ubiegłego roku można zauważyć ożywienie w kontaktach naszego regionu z Chinami. Przedstawiciele samorządu regionalnego, gospodarki, artyści byli na EXPO, ale potem także dochodziło do licznych wizyt. Między innymi w połowie czerwca w Gdańsku gościła delegacja Stałego Komitetu Miejskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych Miasta Szanghaju. Czy po wizytach polityków przyjdzie pora na bogatszą wymianę kulturalną, sportową lub młodzieżową?

Współpraca kulturalna, ale także między uczelniami, coraz bardziej się rozwija. Zainteresowanie Polaków chińską kulturą i nauką rośnie z roku na rok. Na Politechnice Gdańskiej oraz Uniwersytecie Gdańskim mamy około 150 studentów. Kiedy zaczynałem pracę w Gdańsku, było ich 10. W wielu miastach północnej Polski goszczą różne chińskie wystawy. W Chinach również jest coraz większe zainteresowanie polską kulturą i nauką. Nawet mali uczniowie wiedzą, kim byli Mikołaj Kopernik, Maria Curie­-Skłodowska i Fryderyk Chopin. W Szanghaju stoi nawet pomnik Chopina i organizowane są tam koncerty. Szanghaj ma bardzo dobre kontakty z Gdańskiem i wkrótce w bibliotece na Suchaninie otwarty zostanie gabinet szanghajski. Natomiast Uniwersytet Gdański otworzy Instytut Konfucjusza. Mam nadzieję, że firmy pójdą śladem kultury i nauki, dzięki czemu wymiana gospodarcza między naszymi krajami będzie coraz bardziej się rozwijała.

Dziękuję za rozmowę.

O Rozmówcy:
Xiang Zaosheng – od 2007 r. konsul generalny Chińskiej Republiki Ludowej w Gdańsku. Wcześniej pracował 18 lat na placówce dyplomatycznej na Węgrzech, zna język węgierski. Karierę w Ministerstwie Spraw Zagranicznych ChRL rozpoczął w 1975 r., najpierw jako zastępca dyrektora Departamentu ds. Stosunków Europy z Azją Centralną, a następnie jako attaché.

Tekst pochodzi z Pomorskiego Przeglądu Gospodarczego nr 2/2011 pt. “Jak wykorzystać szansę chińską?”.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Xiang Zaosheng: Zaproponujcie nam coś, czego nie mamy Reviewed by on 5 września 2011 .

Wywiad z Xiang Zaoshengiem, konsulem generalnym Chińskiej Republiki Ludowej w Gdańsku przeprowadził Leszek Szmidtke, dziennikarz Pomorskiego Przeglądu Gospodarczego i Radia Gdańsk. Leszek Szmidtke: Czy przechadzając się ulicami Gdańska i zaglądając do sklepów, widzi Pan produkty, które można by eksportować do Chin? Xiang Zaosheng: Cieszę się, że możemy porozmawiać o wymianie handlowej między Polską i Chinami.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 2

  • Przed 10-15 znane mi było zainteresowanie przedsiębiorców niemieckich i belgijskich ulokowaniem produkcji średnioseryjnej elektroniki różnych wyrobów w Polsce, rozważali to jako opcję obok chińskiej. Zalety o jakich mówili, to bliskość (łatwość nadzoru produkcji) i łatwiejsza komunikacja mentalno – językowa. W wielkoseryjnej, to nie – byliśmy na z góry przegranej pozycji, ze względu na koszty produkcji. W tym co mój przedmówca opisuje w Chinach nie było lepiej, szczególną sławą cieszyły się chińskie klozety. Ale mimo to Niemcy i inni przezwyciężyli swoją niechęć do Chin i to Chińczycy współpracują z nimi. Nie, też nie mam pomysłu na podbój chińskiego rynku. My ciągle na ogół nie zdajemy sobie sprawy, że by osiągnąć sukces gdziekolwiek musimy być konkurencyjni cenowo wobec CHIŃCZYKÓW. Bo nie produkujemy mercedesów za które chiński czy rosyjski snob jest gotów więcej zapłacić niż za japoński samochód, nawet jeśli toyota ma najmniejszą awaryjność. Tylko jabłka mamy najlepsze (próbowałem w różnych krajach). Może tu jest szansa?

  • Bursztyn i zupa grzybowa… Weźcie ludzie nie osłabiajcie. Jutro będę jechał z Bydgoszczy do Poznania (152 km, przez Inowrocław) prawie 3 godziny – równie szybko jak wiek lat temu, za Wilusia! Ale co tam, na Śląsk już jeździło się po 10 godz. w 1 stronę. Więc chyba dojadę, o ile któraś z planktonowych spółek PKP nie zastrajkuje (a wraz z nią moja pikawa!). Tak wygląda komunikacja kolejowa (i nie tylko) w pępku Europy! Zacofanie, brud, smród, rzesze gryzipiórków oraz menelstwo na dworcach. Tylko panie kasjerki bardziej uprzejme niż to było za komuny!
    Skąd się biorą te wszystkie urojenia o podboju chińskiego rynku? Czy ci ludzie nie widzą przepaści technicznej między Polską a np. Niemcami? A może chodzi nie o podbój chińskiego rynku tylko chińskich muzeów techniki?… :-)

Pozostaw odpowiedź