Publicystyka,Wywiady

Wywiad z Radosławem Pyfflem o CSPA: Część II „Portal polska-azja.pl”

Szanowni,

Ostatni rok, to niezwykle dynamiczny rozwój CSPA jako instytucji, ale także portalu polska-azja.pl. Portalu, który przestał już być wyłącznie wizytówką CSPA i stał się ważny dla wielu osób w Polsce i w Azji, które żyją tym, co tutaj się pojawia. Bardzo dziękujemy Wam wszystkim za liczne komentarze, nadsyłane teksty, a także maile.

Przeglądając Wasze komentarze zauważamy, że pojawia się wiele pytań i wątpliwości, dotyczących CSPA, idei jaka stoi za tą coraz bardziej rozrastającą się instytucją, reguł funkcjonowania portalu, czy sposobu w jaki jest finansowany. Jak widzimy w komentarzach, często domyślacie się jak jest, zdarza się jednak, że pojawiają się nieporozumienia dotyczące naszej działalności.

Dlatego uznaliśmy, że pora uciąć te spekulacje i nawiązać bliższy kontakt. Wejście w Nowy Rok Królika to okazja, by w rodzinnym gronie podyskutować o tym, co zrobić, by portal i CSPA robiło ciągły postęp. Publikujemy więc trzyczęściowy wywiad, który koordynatorka CSPA Zuzanna Bartol, przeprowadziła z Radosławem Pyfflem Prezesem CSPA i współzałożycielem portalu polska-azja.pl.

Pierwsza część wywiadu dotyczyła historii i początków polska-azja.pl, druga dotyczy głównych założeń i idei jego funkcjonowania, trzecia przedstawi zasady finansowania i możliwości współpracy zarówno z portalem, jaki i Centrum Studiów Polska-Azja.

Liczymy, że ten wywiad pokaże o co chodzi w idei portalu, a także pozwoli nam wszystkim ekspertom, autorom, komentatorom, wolontariuszom, czytelnikom, sympatykom CSPA bardziej się do siebie zbliżyć i mieć z tego portalu jeszcze większą frajdę!

Liczymy na Was, nasi drodzy czytelnicy. Polska-Azja.pl to my wszyscy!

cspa1

Richard Mbewe i Radosław Pyffel podczas ostatniego ze Spotkań CSPA

ZB: Czym jest CSPA i portal polska-azja.pl?

RP.: Przede wszystkim rozdzieliłbym te dwie rzeczy. Centrum Studiów Polska Azja to instytucja pozarządowa. Zostaliśmy zarejestrowani w Sądzie Rejonowym, jesienią 2008 roku, jako fundacja. Realizujemy projekty dla instytucji państwowych, zdarza się że piszemy raporty i analizy i bardziej już jako free lancerzy, pracujemy dla prywatnego biznesu. Portal to jeden z naszych projektów, ale nasza działalność jako CSPA, nie ogranicza się tylko do internetu. Staramy się przede wszystkim działać.

ZB: Na przykład?

RP.: W zeszłym roku zainaugurowaliśmy cykl „Spotkania CSPA”. Odbywały się w naszej siedzibie, w centrum Warszawy, przy ulicy Nowy Świat, miały niezłą frekwencję, były także transmitowane w internecie i można je znaleźć na YouTubie. Każde z nich zaproszony prelegent kończył rekomendacjami i praktycznymi wskazówkami. Największym naszym sukcesem była chyba jednak akcja Krzysztofa Iwanka, czyli naszego eksperta od Azji Południowej pt. „Uhonorujmy maharadże!”. Było to wielkim marzeniem Krzysztofa, by uhonorować wielkiego przyjaciela Polski, który w czasie wojny, na własny koszt zaopiekował się tysiącem polskich dzieci, a który nie został w żaden sposób uhonorowany przez państwo polskie ani przed, ani po 1989 roku. Akcja spotkała się z szerokim odzewem społecznym, poparły nas zgodnie media wszystkich opcji politycznych, ponad 1500 osób zapisało się na stronę na facebooku i podpisało petycję. Wiemy że sama akcja spodobała się także prezydentowi Komorowskiemu, który niedługo przyzna Jam Sahebowi Digvijaysinhji odznaczenie państwowe. Prezydent, który notabene jest z wykształcenia historykiem, pozytywnie zapatruję się także na nasz postulat bardziej aktywnej polityki symbolicznej w Azji. Bardzo nas to cieszy, gdyż w laptopach mamy już opisane kolejne kandydatury Azjatów zasłużonych Polsce, których uhonorowanie byłoby wspaniałym gestem wobec azjatyckich partnerów.

ZB: Mówisz, że rozdzieliłbyś CSPA i portal – jakie są między nimi związki?

Związki CSPA i portalu to przyczyna wielu nieporozumień i chciałbym to wyjaśnić. Polska-azja.pl, miała być jedynie wizytówką CSPA, ale, całkiem niespodziewania dla nas, stała się platformą wymiany poglądów i opinii na tematy azjatyckie.

Nasi czytelnicy, w tym np. Pan Wiesław Pilch, czy Zyggi często dyskredytują nas za drobne błędy i potknięcia edytorskie. Z drugiej strony wiele VIPów z którymi rozmawiam prywatnie, a którzy przeglądają nasz portal, polemizuje z politycznie niepoprawnymi tezami przedstawianymi w komentarzach naszych czytelników pod tekstami. Zarówno komentatorzy jak i ci, nazwijmy ich, „dyskretni czytelnicy”, zarzucają nam że w klasycznym think tanku takie rzeczy są nie do pomyślenia. Jaka jest na to odpowiedź? Po pierwsze, jak już wspomniałem CSPA to nie tylko portal. Po drugie, portal pierwotnie będący tylko wizytówką, wspaniale się rozwinął. Okazał się być potrzebny jako miejsce dyskusji o Azji w Polsce. Umożliwiamy ją i będziemy ją wspierać, nawet jeśli spotka się to z zarzutami, że think-tanki tego nie robią i wykracza to poza formułę tego typu instytucji.

ZB: Często zdarzają się uwagi o błędach, które nie przystają think tankowi?

Nie demonizowałbym tych błędów. To z reguły potknięcia edytorskie. Nawet najbardziej skandaliczne literówki nie mogą chyba przekreślić tego, że aktywnie wpływamy na opinię publiczną i rządzących, realizujemy poważne projekty. W dodatku, nie omijają nas problemy typowe dla internetu. Autorzy i redaktorzy nie otrzymują wynagrodzenia za teksty, a czytelnicy za nie nie płacą, treść jest za darmo. Oczywiście staramy się iść do przodu, robimy postępy, ale nie mam złudzeń, że przy tym modelu biznesowym, przy tych symbolicznych stawkach za  reklamy w internecie, uda nam się stworzyć porównywalną jakość z The Wall Street Journal, czy nawet naszymi lokalnymi mediami mainstremowymi.

biuro

Nasze biuro - za oknem Nowy Świat (:

ZB: Jak reagują autorzy na zarzuty o błędach?

Starają się jak mogą. Najbardziej żal mi naszych praktykantów. To często osoby młode, które chcą u nas zdobyć trochę doświadczenia. Frontalną i agresywną krytykę często bardzo przeżywają. Prosiłbym czytelników, by łagodniej traktowali naszą młodzież. Czym innym jest przepuszczanie tekstu przez Google translatora – tu nie powinno być taryfy ulgowej, a czym innym błędy, czy literówki. Wyłapujmy je, ale nie potępiajmy publicznie tych młodych ludzi. Niezależnie od tego, obiecuję, że będziemy pracowali nad tym, by takich błędów nie popełniać. Co do doboru niektórych artykułów i zarzutów iż pojawiają się u nas teksty, które nie odpowiadają definicji think tanku, np. wywiady z Azjatami mieszkającymi w Polsce, czy Polakami mieszkającymi w Azji, to uważamy, że w Polsce publikowanie takich tekstów jest potrzebne. Świadczy o tym wzrastająca liczba cytatów naszych artykułów w pracach magisterskich, linków w internecie, komentarzy czy też po prostu liczby osób które nas odwiedzają.

ZB: Mieliście w głowie jakiś katalog zasad i celów, powołując do życia ten portal?

Formalnie nie mamy katalogu zasad obowiązujących na portalu, czy celów jego powstania. Ale ze względu na częste nieporozumienia, sformułujemy go i wywiesimy na stronie by czytelnicy nie posądzali nas o rzeczy których autentycznie nie mamy chęci robić.

ZB: Na przykład jakie?

Naprawdę rozbawiają mnie posty w stylu „Ten wywiad z Ambasadorem Jelonkiem to gwóźdź do Waszej trumny! Waszym celem jest bezkrytyczne promowanie Azji, tymczasem Pan Ambasador mówi, iż Azja wciąż wiele może się nauczyć od Zachodu”. Portal to miejsce gdzie możemy wymieniać się opiniami – jeśli ktoś prześlę dobry tekst, w którym rozprawi się z mitem XXI wieku jako wieku Azji, natychmiast go opublikujemy.

ZB: A katalog celów CSPA? Jakie są główne idee stojące za stowarzyszeniem?

Wspomniałbym tutaj krótko o 10 punktach, czy bardziej precyzyjnie wymiarach. Masowość, apolityczność, niszowość, ale nie antyestablishemntowość, opisywanie i komentowanie Azji z polskiej perspektywy, praca zespołowa, interakcja z czytelnikami, kombinacja mediów tradycyjnych i nowoczesnych, skupienie się na konkretnym rejonie geograficznym, i konkretnej tematyce polityczno- społeczno- ekonomicznej.

ZB: Zacznijmy więc po kolei. Co masz na myśli mówiąc o masowości?

Po pierwsze, polska-azja.pl to wizytówka CSPA, ale jednocześnie interaktywna platforma wymiany opinii o Azji, jest więc z założenia masowa, musi dotrzeć do jak największej grupy osób – staramy się jednak utrzymać pewien poziom i prestiż. Każdy może czytać portal, ale nie każdy niestety może tu publikować. Zastanawiamy się czy w komentarzach nie poszliśmy za daleko w naszym liberalizmie…

Masowość nie jest dla nas najistotniejsza, chociaż cieszy że mamy już prawie 40 000 unikalnych użytkowników miesięcznie – a liczba ta stale rośnie. Poza liczbą odwiedzin, liczą się dla nas takie rzeczy jak poznanie ciekawych osób, interakcja z czytelnikami – czyli jednym słowem społeczność polska-azja.pl. Lub, jeśli ktoś uważa, że to nowocześniej brzmi, powiem „community”.  (: Liczy się dla nas także możliwość wprowadzania do debaty publicznej pewnych tematów i komentowania ich. Wreszcie – prestiż. Jak się okazuję w prywatnych rozmowach, czytają nas praktycznie wszyscy studenci kierunków orientalistycznych (ci, którzy trafili na studia nie z przypadku), a także coraz więcej profesjonalistów związanych z Azją i osób o uznanym autorytecie. Ogromnym zaskoczeniem jest dla mnie fakt, że czasem gdy rozmawiamy z politykami, mówią oni „Tak, wiem. Czytałem o tym na Waszej stronie”. Coraz więcej z nich podejmuje z nami współpracę i – co szczególnie mnie cieszy – są to także kobiety: wspomnę tylko o Dr Kindze Dygulskiej, byłej dziennikarce Rzeczpospolitej, obecnie zatrudnionej na kalifornijskim UCLA, czy też Grażynie Szymańskiej-Matusiewicz, która w Instytucie Socjologii UW kończy pracę doktorską o Wietnamie.

ZB: Jaka jest średnia wieku?

W większości jesteśmy osobami młodymi. Myślę że ludzie starsi trochę jednak nie doceniają internetu i wolą publikować w druku, nawet jeśli wydawnictwa te docierają później do kilkunastu, czy kilkudziesięciu osób, a nie, jak w naszym przypadku, do co najmniej do kilkuset, jeśli nie kilkunastu tysięcy rocznie. W każdym razie polska-azja.pl to młodość, ogień i energia – mamy wiele z Yang. (: To przyszłość. Reasumując, we wszystkich tych wskaźnikach: masowość wyrażana liczbą odwiedzin, community jako więź z portalem, wpływ na debatę publiczną w Polsce i prestiż notujemy stały wzrost, choć jest to dosyć trudne, gdyż wskaźniki te często się wykluczają. Na przykład większa masowość powoduję spadek prestiżu, a poczucie wspólnoty autorów, czytelników i komentatorów polska-azja.pl, może skutkować zamykaniem się środowiska i – co nam zarzucano – tworzenia towarzystwa wzajemnej adoracji.

cspa2

Daniel Zbytek, Krzysztof Iwanek i Agnieszka Hoppe podczas niedawnego Spotkania CSPA

ZB: Jesteście apolityczni? Unikacie zupełnie polityki?

To nie tak. Byłoby to niemożliwe, przecież komentujemy tu między innymi politykę.  Poglądy oczywiście mamy. Nawet kłócimy się o krajową politykę w gronie ekspertów i sympatyków. Ale zazwyczaj dochodzimy do wniosku, że jeśli chodzi o Azję, polityka traci na znaczeniu. Czy Grek czy Żyd, katolik czy ateista, socjalista czy liberał, monarchista czy anarchista. Każdy może do nas dołączyć, jeśli szczerze, uczciwie i kompetentnie opisuję  Azję i zachodzące tam procesy.

Nie reprezentujemy żadnej opcji politycznej i nie jesteśmy portalem propagandowym, co niektórzy nam zarzucają. Nie mamy wyidealizowanej wizji Azji, którą chcemy narzucić w Polsce. Liczy się dla nas tylko obiektywna, merytoryczna i co ważne także kulturalna dyskusja o regionie świata, który najszybciej się obecnie rozwija i ma szansę stać się w XXI wieku światowym centrum. Z tego względu nie publikujemy właśnie tekstów które maja charakter propagandowy, to znaczy posługują się Azją po to by udowodnić tezy, które potem używane są jako oręż w lokalnej walce politycznej, lub wojnie kulturowej. Między innymi przez to że poziom debaty o Azji w Polsce jest tak bardzo zideologizowany stoi on na niskim poziomie. Tego u nas nie będzie. Tak samo nie będziemy nikogo oceniać przez pryzmat jego poglądów politycznych, ale wyłącznie tego czy ma coś ciekawego do powiedzenia.

Trybalizacja polskiego życia publicznego jest chora. Wszystkim przyczepia się łatki: Platformers, Pisiak, Moher, Lewak z Wyborczej, czasem tylko dlatego że ktoś wystapił w medium kojarzonym z jakąś opcją polityczną. Wiele osób próbuje nas zaszufladkować i przypiąć łatkę np.- Azjo-entuzjastów, lub eurosceptyków ( to ze względu na aktywność naszego legendarnego już komentatora Zyggiego, który nie lubi UE). My nie będziemy na to zwracać uwagi. Uczciwie i rzetelnie będziemy starali się sprawiać by Polska nawiązała kontakt z tą częścią świata która dziś najszybciej się rozwija. Plemienną polityczną nawalankę zostawiamy innym.

ZB: Jak chcecie budować te pomosty?

Jak tylko się da. Internet, media tradycyjne, spotkania CSPA i występy gościnne ( np. uczestnictwo Dr Krystyny Palonki i Dominika Koniecznego na Kongresie Polska-Chiny na Politechnice Warszawskiej i Dniach Azji na SGH, czy moje na kongresie Wielki Projekt Polska, czy Pomorskim Kongresie Obywatelskim). To także współpraca z Sejmową Komisją Spraw Zagranicznych, czy misja inwestorów z branży spożywczej zorganizowana we współpracy CSPA z lokalnym rządem prowincji Henan, czy wreszcie w ramach ASEM/ ASEF – spotkanie jesienią w Warszawie w związku z polską prezydencją w Unii, europejskich i azjatyckich think-tanków. Idziemy do przodu. Azja czeka.

ZB: Czy uważasz, że portal polsa-azja.pl jest niszowy? Tematyka dotycząca Azji nie jest chyba w naszym kraju popularna?

Faktycznie.  Jesteśmy niszowi. I zdajemy sobie sprawę, że Azja długo jeszcze będzie w Polsce trzecioligowym tematem. Ale nie jesteśmy anty-establishmentowi. Jesteśmy oczywiście rozczarowani, że Azja nie znajduję się na czele priorytetów MSZ, że zamykane są tam polskie przedstawicielstwa dyplomatyczne, jak na przykład w Mongolii, że w ostatnim konkursie na promocje wiedzy o Polsce, pod patronatem Ministra Spraw Zagranicznych, projekty związane z Azją otrzymały niecałe 5 % środków. Żałujemy, że dla mediów, czytelników, czy polityków to nie jest ważny temat. Nas jednak cieszy to, że mimo iż mieszkamy w kraju, którego polityka w Azji dopiero raczkuje, coś już udało nam się zrobić i to zrobić z niczego!  Im większe będzie znaczenie Azji, tym bardziej będziemy pożyteczni. Jestem pewien, drodzy czytelnicy, że już często widzicie nas nie tylko na tym portalu i obiecujemy że to dopiero początek.

ZB: W jaki sposób przybliżacie Azję czytelnikom?

Staramy się pokazywać Azję z polskiej perspektywy. Wiem że taki język dziś, w dobie globalizacji, może być uznany za archaiczny. Wydaję nam się to jednak intelektualnie frapujące, by opisywać Azję w kontekście wpływu jaki będzie – i często już ma – na Polskę. Staramy się używać naszych lokalnych polskich metafor, choć często odnoszenie polskich problemów do Azji kończy się porażką (sam tu biję się w piersi – chodzi o mój tekst Czy Chiny poparłyby Antoniego Macierewicza?).

Chciałbym przy tym podkreślić, że nie mamy kompleksów. Mieszkaliśmy wiele lat zagranicą, swobodnie mówimy po angielsku i w językach orientalnych. To że na naszej stronie dominuje język polski, choć zdarzają się także artykuły po angielsku, to nasz własny świadomy wybór.  Być może w czasach globalizacji ta koncepcja jest archaiczna. Młode pokolenie przecież bez problemu czyta po angielsku. Nie mamy szans konkurować z The Economist, mamy jednak coś czego oni nie mają. (: Patrzymy na Azję z polskiej perspektywy, poruszamy tematy które tam nie zostaną opisane. To do nas dzwonia zachodni dziennikarze żeby zapytac się o Azje Europie Wschodniej. I mamy nadzieję na to, że nawet w dobie facebooka i globalizacji to jest potrzebne. Ale o tym, czy tak jest rzeczywiście, zdecydują nasi młodzi czytelnicy. Jeśli szukając informacji o Azji będą nas pomijać i od razu kierować się na źródła anglojęzyczne, będziemy niepotrzebni. Wtedy trzeba będzie emigrować w obszar anglojęzyczny. Okaże się wówczas że aby zajmować się Azją, trzeba opuścić Polskę, a przynajmniej język polski.

ZB: Wśród zasad CSPA wymieniasz pracę zespołową. Na czym ona w Waszym przypadku polega?

Gwiazdą jest nie osoba która udzieliła wywiadu, lub pokazała się w telewizji, czy uścisnęła rękę prezydenta, lub posła. Gwiazdą jest drużyna CSPA i nie jest to frazes. Każdy kto będzie w tej ekipie, będzie jej częścią i będzie gwiazdą, jeśli CSPA będzie odnosić sukcesy. Taki jest nasz styl. Jeśli ktoś dołącza do zespołu, zrobimy wszystko żeby mu pomóc.

ZB: Pojawiają się komentarze o tym, że strona miałaby zaspokajać Twoje parcie na szkło i chęć zdobycia popularności?

Cóż, czasem takie komentarze się pojawiają, ale nie przejmuje się tym, bo to po prostu nieprawda. Nie zamierzam też przepraszać za to, że mnie zapraszają, i że jestem jakoś tam rozpoznawalny. Na początku rzeczywiście, byłem zdziwiony jak wielką bezinteresowną zawiść może to wywołać. Obecnie ataki trollów nie robią na mnie żadnego wrażenia, sprawiają mi nawet pewna satysfakcję, bo pokazują że praca, którą wykonuję, jest widoczna i przynosi efekty. Przyznam się że lubię sobie czasem wieczorem poczytać teorie spiskowe na swój własny temat.

Odnosząc się jednak do meritum, w mediach występowałem zanim powstało CSPA i pewnie dalej bym występował, bo jestem związany z innymi instytucjami. Poza tym występy w mediach wcale nie wyglądają tak różowo, jak się moim krytykom wydaje. Są np. bardzo czasochłonne, naprawdę nie ma czego zazdrościć, ale o tym jeszcze wspomnę w dalszej części. Bardzo się natomiast cieszę że udało mi się usunąć się w cień i coraz więcej naszych ekspertów występuję w mediach: Dr Krystyna Palonka, Dominik Konieczny, Krzysztof Iwanek, nie mówiąc już o Nicolasie Levi, który komentując zagadnienia północnokoreańskie medialnością pobił nas wszystkich. Chciałbym w tym miejscu wyróżnić wiele innych osób, bez których CSPA i portal nie byłoby tym  czym jest: Sergiusza Prokurata, współzałożyciela tej strony, który od czasu do czasu komentuje sprawy związane z Indonezją i gospodarką azjatycką, Ewy Dryjańskiej naszej byłej koordynatorki, która przez ponad dwa lata redagowała stronę, a to zadanie bardzo trudne. Mieszkającą obecnie w Pekinie Monikę Wawrzynowską, która z nieprawdopodobną regularnością przygotowuję cotygodniowy przegląd programów TV o Azji, Joannę Dobkowską przygotowującą zbierający bardzo dobre recenzje przegląd prasy indyjskiej, wreszcie  nasz zespół wolontariuszy,  który codziennie przygotowuje newsy z wybranych krajów azjatyckich. No i oczywiście nasi komentatorzy, którzy codziennie sieją na naszej stronie jakże twórczy, intelektualny ferment. (: Pewnie wielu osób nie wymieniłem, ale trzeba o nich pamiętać. Wszyscy tworzymy polska-azja.pl.

ZB: No właśnie, kolejną z zasad CSPA wspomnianą przez Ciebie jest interakcja z czytelnikami. Na czym ona polega?

Z czasem okazało się, że na gwiazdy portalu wyrośli jego komentatorzy. Czytam osobiście z dużym zainteresowaniem komentarze Zyggiego, Wiesława Pilcha, Adama Izydorczyka, Ciekawego, Wute, Ryśka, Mariusza Dąbrowskiego, JG, RIL, PZ. Naprawdę brakuję mi także Snake’a który dopóki wytrzymywał psychicznie i nie demaskował rzekomych i naszego9 tajnego porozumienia z Zyggim, pisał z Tajlandii, bardzo interesujące rzeczy. Przepraszam jeśli kogoś pominąłem, ale wszystkich wymienić nie sposób. Zawsze będę podkreślał że komentatorzy to nasz największy skarb i dlatego jak sądze wszyscy którzy nas nie lubią, będą właśnie próbowali zaniżać poziom komentarzy i psuć nam te ciekawe i kulturalne dyskusje. Niektórzy z komentatorów decydują się przejść na drugą stronę i sami publikują. Granica między autorami, a czytelnikami jest płynna i bardzo dobrze, nawet jeśli w klasycznych think-tankach nie stosuję się tej zasady. Mamy szansę sporo się od siebie nauczyć.

Pamiętajmy że polska-azja.pl, to nie tylko eksperci, autorzy, komentatorzy, wolontariusze, ale także ponad tysiąc naszych czytelników dziennie, którzy zaglądają na stronę by przeczytać nowe artykuły i komentarze. Na razie tylko czytają i wciąż milczą. Ale mamy nadzieję że niedługo się uaktywnią. (:

Myślimy też o pierwszym zjeździe CSPA-owców. Prawdopodobnie latem. Chyba czas poznać się wreszcie w „realu”. Co o tym myślicie, drodzy czytelnicy?

ZB: Kolejna z rzeczy, które wymieniałeś na początku to kombinacja mediów tradycyjnych i nowoczesnych. Co masz przez to na myśli?

Uważam, że najlepszy sposób to próba dotarcia z przekazem, że przyszłością XXI wieku może być Azja, i że należy zainicjować dyskusję o niej. Tradycyjne media, wbrew pozorom, dają nie tylko możliwość dotarcia do dużej liczby osób, ale także prestiż. Tak to już jest, że ludzie chętniej czytają, słuchają i oglądają kogoś, kogo już znają. Wiele kwartalników opinii, czy nawet niszowych tygodników, ma już nawet niższe czytelnictwo niż nasz portal, nie mówiąc o dużych maistreomowych portalach, czy witrynach internetowych gazet. Ale ciekawi autorzy muszą z reguły być bardzo konsekwentni i uparci by zapracować na swoje nazwisko. Widzimy to także po naszej stronie, że internauci lubią medialne postacie. Dlatego będziemy także i takie osoby zapraszać do współpracy.

Niezależnie od wciąż dużej przewagi mediów tradycyjnych, media nowoczesne, czyli internet, to przyszłość. Kto opanuję tę formę komunikacji, ten będzie zyskiwał. Podejrzewam, że już w tych wyborach po wprowadzeniu limitu spotów telewizyjnych, internet odegra dużą rolę. I to nie tylko strony typu Facebook, czy Blogosfera, ale także Twitter i nowoczesne urządzenia, jak iPady. Na naszych oczach tworzą się nowe formy komunikacji. Chcąc ciekawie prezentować Azję w polskojęzycznym internecie, a nie dokonywać wyłącznie aktu kontestacji i mówić sami do siebie, musimy na to reagować.

ZB: Porozmawiajmy więc o Azji. Jak ją definiujecie?

Dzielimy Azję na trzy regiony, które znajdują się w naszej sferze zainteresowania. Azję Południową z największymi krajami Pakistanem i Indiami, Azję Wschodnią i Azję Południowo-Wschodnią. Interesuje nas zatem obszar od Pakistanu na wschód do Japonii i Filipin i na południe do Indonezji i Brunei.

Otrzymujemy czasami bardzo ciekawe teksty dotyczące Bliskiego Wschodu, Azji Centralnej, a także Australii, ale publikujemy je tylko wtedy jeśli mają związek z obszarem zdefiniowanym powyżej.

ZB: A jaki jest zakres tematyczny, na którym skupia się zainteresowanie CSPA?

Interesują nas przede wszystkim procesy polityczne, gospodarcze i społeczne. To chcemy opisywać i komentować. Myślę, że do tej pory nikt nie robił tego w Polsce na masową skalę. Z reguły albo były to konferencje akademickie, które z założenia mają elitarny charakter, albo były to imprezy kulturalne: prelekcje azjatyckiego kina, ceremonia picia herbaty, pokazy latawców, wycinanek, czy slajdów z podróży.

Według naszych badań, o wiele więcej osób, zwłaszcza młodych, zainteresowałyby właśnie imprezy kulturalne. Naszym celem jest jednak poważna debata o Azji w Polsce i dlatego nie koncentrujemy się na imprezach kulturalnych. Aczkolwiek reklamujemy je u nas na stronie i pomagamy je nagłaśniać.

ZB: Jak powstawało CSPA?

O tym już powiedziałem nieco więcej w części poświęconej historii. Nasz zespół budowaliśmy bardzo długo. Przeszliśmy razem niejedną próbę, nie raz się pokłóciliśmy. Ale wreszcie wyłoniła się wspaniała ekipa ludzi, którzy znają Azję, a do tego się lubią, których jednoczy jeden cel i są w stanie dla niego pracować, niekoniecznie za pieniądze. Myślę sobie czasem, że gdybyśmy wsiedli do TU 154 i spadli gdzieś w Smoleńsku, to byłaby wielka szkoda… Naprawdę trzeba sporo czasu i cierpliwości by zbudować dobry team. A CSPA to dobry team, który wciąż gra coraz lepiej!

ZB: A portal polska-azja.pl? Jak kształtowała się jego struktura?

Co do struktury, która uformowała się przez te ostatnie lata, to strona dzieli się na: newsy- przygotowywane przez naszych naszych praktykantów, na podstawie anglojęzycznych gazet i serwisów takich jak The Bangkok Post, Xinhua, The China Morning Post. Na samej czołówce znajdują się artykuły i analizy, będące często referatami naukowymi. To teksty ponadczasowe, które wyczerpująco i często za pomocą metody naukowej opisują dany problem. Najczęściej te właśnie teksty cytowane są w pracach magisterskich. Poniżej znajduje się dział Wasze Opinie, w którym zamieszczamy teksty publicystyczne i wywiady. Z reguły są one napisane lekkim językiem, nie zawierają bibliografii. W ramach publicystyki istnieje kilka cyklów artykułów, np. Na Podbój Azji, Artura i Karola Kowalczyków, przedstawiający życie Polaków w krajach azjatyckich i „Azjaci w Polsce”, to z kolei o jak nazwa wskazuję o życiu Azjatów w naszym kraju. Po prawej stronie znajduję się komentarz eksperta. Staramy się tam reagować na ostatnie wydarzenia, formułować opinie, stawiać tezy itd. Wreszcie mamy dział Wydarzenia, w którym informujemy o ciekawych i wartych uwagi imprezach.

ZB: Jakiego typu wydarzenia promujecie?

Portal jest wizytówką CSPA, więc staramy się pomagać i promować wszystkich współpracujących z nami. Zarówno ekspertem, autorom, jak i wolontariuszom. Dołożymy starań w pomocy na przykład w ubieganiu się o wyjazd zagraniczny, dostęp do mediów. Jeśli będziemy mogli pomóc w akcji, czy imprezie, służyć radą, zaoferować nasze biuro czy salę konferencyjną – zrobimy to. Zawsze będziemy pomagać tym, którzy z nami pracują lub kiedyś pracowali i mamy z tej współpracy dobre wspomnienia. Jesteśmy rodziną CSPA i będziemy się wzajemnie wspierać. Taka jest nasza filozofia i chciałbym żeby każdy, kto podejmie z nami współpracę, był zadowolony. Być może dlatego, coraz więcej instytucji zgłasza się do nas z ofertami współpracy. Obejmujemy swoim patronatem wydawnictwa książkowe, wystawy, konferencje.  Pomagamy je nagłośnić i zamieszczamy relacje z nich.

Drogi czytelniku, jeśli chcesz coś zrobić, rodzina fanów Azji w Polsce, czeka na Ciebie z otwartymi ramionami.  Zapraszamy Was dołączcie do nas! (:

W następnej części powiemy więcej jak można współpracować i współtworzyć CSPA.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Wywiad z Radosławem Pyfflem o CSPA: Część II „Portal polska-azja.pl” Reviewed by on 7 maja 2011 .

Szanowni, Ostatni rok, to niezwykle dynamiczny rozwój CSPA jako instytucji, ale także portalu polska-azja.pl. Portalu, który przestał już być wyłącznie wizytówką CSPA i stał się ważny dla wielu osób w Polsce i w Azji, które żyją tym, co tutaj się pojawia. Bardzo dziękujemy Wam wszystkim za liczne komentarze, nadsyłane teksty, a także maile. Przeglądając Wasze

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 13

  • bardzo ciekawy wywiad

    zainteresowal mnie fragment o ksztaltowaniu opinii naszych decydentow. to szczegolnie wazne. mam nadzieje, ze przelozy sie to takze na ich udzial w spotkaniach cspa oraz angazowaniu zespolu przy analizach lub raportach.

    jestem sobie takze w stanie wyobrazic akredytowanych w polsce azjatyckich gosci przegladajacych strone lub tlumaczenia dotyczace artykulow i opinii o ich krajach.
    a nuz jakis publicysta / komentator / dziennikarz wyjedzie kiedys do danego kraju na stypendium, albo pojdzie do msz-u. wiec czasem moze jakis attache kulturalny skrobnie cos do kraju nt. opinii na cspa.

  • Jak najbardziej popieram pomysł zlotu „w realu” (sam zresztą uczestniczyłem w dwóch na podobnej zasadzie – i dodam, że świetnie się bawiłem, nie wspominając o nowych znajomościach, z ludźmi mającymi podobne pasje).

    Do ADMINA: wiem, że wiele razy w komentarzach pojawiał się pomysł rejestracji. Uważam, że jest to najwyższy czas na tego typu posunięcie. Wolałbym natomiast, aby nie był to obowiązek – kto chce, to się zarejestruje, kto nie chce to nie. Chodzi o udogodnienia typu: możliwość edycji komentarza (bądź jego usunięcia) np. przez czas 5 minut od publikacji. Przydałoby się to zwłaszcza w momentach, kiedy – co bardziej żywiołowi komentujący – widząc, że np. przesadzili trochę z inwektywami w stronę innych, mogli po ochłonięciu zmienić treść na lżejszą. Bądź po prostu dopisać coś lub poprawić literówki.

    Dodam jeszcze, że portal polska-azja.pl jest świetnym stymulantem do pogłębiania wiedzy. Nieraz łapię się na tym i pewnie nie tylko ja, iż jeden z komentujących podaje np. informację, o której nigdy wcześniej nie słyszałem. To naturalnie pobudza do sprawdzenia w innych źródłach i tym samym człowiek nabiera dodatkowej wiedzy. Ale w sumie to oczywista oczywistość.

    • PS Z niecierpliwością czekam na część trzecią. :)

  • Mam szczera nadzieje, ze portal (jak i rowniez think-tank) bedzie coraz bardziej widoczny i chociazby zaakcentuje potrzebe spojrzenia na Daleki Wschod (szczeglonie Chin) wsrod tak zwanych elit. Z wywiadu optymistycznie wnioskuje, ze pierwsze jaskolki sa. :)
    W teorii ekonomii slusznie zaklada sie, ze historyczne sukcesy nie sa zadnym wskaznikiem odnosnie przyszlych sukcesow, to tak w kwestii ciaglego obstawiania kierunku zachodniego tylko i wylacznie. :)
    Swietny pomysl, jesli chodzi o zlot w realu.

  • Ze swej strony gratuluję sukcesu Panu Radosławowi i współpracującym z nim Ekspertom. Sam, będąc tu obecny od ub. roku jako regularny komentator, z zadowoleniem obserwowałem, jak portal „nabrał rumieńców” i okrzepł. :-)
    To świetnie, że jest coraz liczniejsze grono entuzjastów Azji.
    Przy okazji male sprostowanie. Pan Radosław mówi: „Wiele osób próbuje nas zaszufladkować i przypiąć łatkę np.- Azjo-entuzjastów, lub eurosceptyków ( to ze względu na aktywność naszego legendarnego już komentatora Zyggiego, który nie lubi UE).”
    Jak już raz wyjaśniałem na Forum, nie jestem przeciwnikiem samej idei UE, tylko tego, jak ten blok państw funkcjonuje w obecnym kształcie. Z drugiej strony podziwiam aktywnośc i skutecznośc kół gospodarczych Niemiec czy krajów skandynawskich w Chinach – najbardziej obiecującym rynku świata.
    Pozdrawiam serdecznie.

  • Znakomity wywiad, gratuluję. Szczególnie prezentacji „drużyny”. Trochę żałuję, że z Azji wykluczony jest Iran oraz kraje na zachód od niego. Bo ciekawe rzeczy się tam dzieją i też ważne dla reszty świata a więc i Polski, która tam jest obecna (militarnie). Rozumiem, że Azja (praojczyzna nasza, Indoeuropejczyków) cała, to może nie leży w Pańskich osobistych zainteresowaniach, ale może warto do drużyny pozyskać harcerzy z tej dziedziny? Literarni noviny, zupełnie coś innego ale pobudzajace intelektualnie ( http://www.literarky.cz ), nawet one publikują interesujące artykuły z tej strefy a także z Azji wschodniej. Pozdrawiam – Stanisław

    • Przymierzałem się do napisania artykułu pt. impresje irańskie podsumowujący moje doświadczenie z kilku podróży tam odbytych, ale
      skoro Iran nie jest na liście to napiszę go dla siebie i pozostawię w komputerze.

      • Bardzo proszę, nie zamykać w komputerze, tylko podać link, gdzie można będzie go przeczytać. Jestem zainteresowany. Jeśli kilka podróży Pan tam odbył i rozmawiał z Irańczykami róznymi, najlepiej po persku, to byłby Pan harcerzem bardzo kompetentnym i namawiam p.Radosława do poszerzenia zainteresowań i drużyny.

      • Avatar wute

        Niestety rozmawiałem po angielsku.
        Kiedy napiszę to skomunikuję się z Panem i podam kontakt do siebie.

      • Panie Wute,
        Prosze przeslac. Iran co prawda wykracza poza obszar naszych zainteresowan, ale ze wzgledu na to ze jest Pan znana i szanowana osoba wsrod naszych czytelnikow, zrobimy wyjatek i opublikujemy Panski artykul ktory juz na dlugo przed publikacja wywolal zywe zainteresowanie.
        serdecznie pozdrawiamy,
        CSPA

      • Avatar wute

        Dziękuję.
        Postaram się przesłać artykuł najpóźniej w przyszłym tygodniu.

  • Zjazd i poznanie się w „realu” to świetny pomysł. Lato jest jak najlepszą porą na to.

Pozostaw odpowiedź