Chiny news,Wydarzenia i zapowiedzi

Wywiad z Piotrem Gillertem o Chinameryce

gillertCSPA: W swoich wypowiedziach często podkreśla Pan, iż mieszkając w Polsce, nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo USA i Chiny są od siebie zależne i że w zasadzie tworzą jeden organizm. Mieszkał Pan w obu tych krajach. W czym ta współzależność się przejawia, co tak trudno dostrzec nam w Polsce?

Piotr Gillert*: Mam oczywiście na myśli organizm gospodarczy, tę Chimerykę, o której pisze brytyjski historyk i publicysta Niall Ferguson. Tak jak Ameryka jest dla Chin największym rynkiem eksportowym, tak Chiny są dla Ameryki głównym dostawcą tanich produktów, którymi wypełnione są po brzegi amerykańskie hipermarkety. Bez nich „amerykański sen” stałby się dla przeciętnego mieszkańca USA znacznie odleglejszy.
Kryzys finansowy 2008 roku pokazał dobitnie, jak bardzo powiązane są ze sobą gospodarki, w tym systemy finansowe, obu krajów. Im więcej tanich towarów z Chin kupowali Amerykanie, tym więcej zasobów dolarowych mieli Chińczycy, którzy z kolei inwestowali je w amerykańskie obligacje, co z kolei sprawiło, że amerykańskie banki zaczęły udzielać na prawo i lewo kredytów na ogromne sumy. Efekt znamy.

2. Jak bardzo obraz Chin w oczach Ameryki i Ameryki w oczach Chin, różni się od rzeczywistości, zarówno jeśli chodzi o spojrzenie elit obu krajów jak i ich społeczeństw?
Elity obu państw patrzą na siebie z mieszaniną podziwu, uznania, szacunku z jednej strony i nieufności, wręcz podejrzliwości z drugiej. Żadna ze stron nie ma pewności, co do prawdziwych intencji drugiej. Ameryka obawia się, że Chiny mogą w przyszłości stać się supermocarstwem, które położy kres pax americana. Chiny z kolei mają obawy, że USA staną na ich drodze do wielkości. Ale zarazem obie strony mają nadzieję, że uda się uniknąć konfrontacji.
Co do społeczeństw, to oczywiście Chińczycy są konsumentami amerykańskiej kultury masowej, są zafascynowani Ameryką, choć zachowują przy tym pewne poczucie wyższości. Amerykanie z kolei niewiele tak naprawdę wiedzą o Chinach – a mimo to też są nimi zafascynowani. Robią na nich wrażenie ich wielowiekowe tradycje oraz dynamika rozwoju.
3. Często podkreśla Pan, że wbrew pozorom Amerykanie i Chińczycy są do siebie dosyć podobni. Co ich najbardziej zbliża, a co najbardziej różni i może w przyszłości antagonizować?

Oba społeczeństwa są niezwykle pracowite, a zarazem  przywiązane do wartości materialnych. W obu krajach panuje swoisty „kult wzrostu PKB”. I Chińczycy i Amerykanie są przy tym bardzo pragmatyczni, nastawieni na osiągnięcie konkretnych wyników przy zastosowaniu takich środków, jakie są do tego niezbędne. Także żarliwy amerykański patriotyzm, który często zaskakuje przybyszów z Europy, szczególnie zachodniej, ma swój odpowiednik w coraz mocniej nacechowanym emocjonalnie patriotyzmie chińskim. Oba społeczeństwa różni stosunek do religii i praw jednostki. Ale to nie powinno antagonizować obu tych narodów. Zantagonizować może je wielka polityka.

*Piotr Gillert – dziennikarz i publicysta “Rzeczpospolitej”, wieloletni korespondent tego dziennika w Pekinie (1999-2004) i Waszyngtonie (2004-2009), władający zarówno mandaryńskim jak i angielskim, najlepszy znawca Ameryki wśród specjalistów od Chin i najlepszy specjalista od Chin wśród znawców Ameryki.
Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Wywiad z Piotrem Gillertem o Chinameryce Reviewed by on 4 października 2010 .

CSPA: W swoich wypowiedziach często podkreśla Pan, iż mieszkając w Polsce, nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo USA i Chiny są od siebie zależne i że w zasadzie tworzą jeden organizm. Mieszkał Pan w obu tych krajach. W czym ta współzależność się przejawia, co tak trudno dostrzec nam w Polsce? Piotr Gillert*: Mam oczywiście na

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź