Kambodża

Wywiad z ostatnim ambasadorem RP w Kambodży – K. Duchowskim

kazimierz_duchowskiPolska Ambasada w Kambodży była jedną z pierwszych placówek dyplomatycznych, która powstała w tym kraju po obaleniu Czerwonych Khmerów. Syriusz Mikulicz jako pierwszy ambasador musiał organizować placówkę w warunkach nigdzie wcześniej niespotykanych. W Phnom Penh nie było w tym czasie nikogo kto by potrafił cokolwiek poza uprawą ryżu. Przez pierwsze kilka miesięcy nie było wody, prądu nie mówiąc już o takich wygodach jak kanalizacja. Za to dumnie powiewała biało-czerwona flaga – aż do roku 2008 kiedy to na wniosek Ministra Spraw Zagranicznych Radosława Sikorskiego postanowiono zrezygnować z nierentownych placówek. Taki los dotknął między innymi ambasadę w Phnom Penh. O funkcjonowaniu, celach i znaczeniu placówki z ostatnim Ambasadorem Polski w  Kambodży – Kazimierzem Duchowskim* rozmawiał Dariusz Kozicki**.

D.K: Jak pan zareagował na słowa Ministra Spraw Zagranicznych Radosława Sikorskiego o zamknięciu ambasad w miejscach mniej priorytetowych,  w tym ambasady w Phnom Penh?

K.D: Minister Spraw Zagranicznych prowadzi politykę zagraniczną państwa i odpowiada m.in. za usytuowanie polskich placówek zagranicznych.  Zamykanie placówek w tzw. państwach mniej priorytetowych uważam za pomysł niefortunny choćby dlatego, że nie są one  uważane za mało ważne np. przez USA, RFN, Francję, W. Brytanię, Rosję czy ChRL, które nie likwidują swoich placówek, a wręcz rozszerzają ich sieć. Ambasady nie służą jedynie do obsługi obywateli polskich przebywających w danym kraju, choć nie jest to bez znaczenia.  Realizują politykę zagraniczną państwa wobec kraju pobytu, rozwijają z nim przyjazne stosunki polityczne, gospodarcze, kulturalne i naukowo-techniczne.  W przypadku państw najmniej rozwiniętych pomagają we właściwym rozdysponowaniu i najlepszym wykorzystaniu wszelkiej pomocy w tym rozwojowej, do której jesteśmy zobligowani jako członek Unii Europejskiej.

Naszą obecność w Kambodży datuje się od 1954 r. kiedy to Polska weszła w skład Międzynarodowej Komisji Nadzoru i Kontroli (wraz z Indiami i Kanadą).  Stosunki dyplomatyczne nawiązaliśmy 24 kwietnia 1956r. jako jedno z pierwszych państw obecnych członków Unii Europejskiej.  Dzięki długoletniej obecności w Kambodży Polska cieszy się tam dużym uznaniem społeczeństwa a także elit politycznych, kulturalnych i gospodarczych.  Król, premier, ministrowie w rozmowach ze mną wyrażali wdzięczność za naszą stałą obecność w Kambodży (poza okresem rządów Lon Nola i barbarzyńskich Czerwonych Khmerów).   Wicepremier i Minister Spraw Zagranicznych Hor Namhong poinformował obecnych na moim obiedzie pożegnalnym ambasadorów UE, że na moją sugestię zdecydował otworzyć w Warszawie kambodżańską ambasadę regionalną na Europę Środkowo-Wschodnią.  Działała ona 3 lata i została zlikwidowana po zakończeniu naszej obecności w Kambodży na zasadzie wzajemności.   Szkoda, bo utrzymanie naszej placówki było bardzo tanie i równało się mniej więcej kosztowi 2-3 etatów dyplomatycznych w państwach Zachodu.

D.K : Jak wynika za słów Ministra Spraw Zagranicznych zamknięte zostały ambasady w miejscach, do których dociera niewielka liczba naszych rodaków. Jednak wraz z rozwojem turystyki w Kambodży coraz więcej Polaków wybiera kraj Khmerów jako miejsce spędzenia wakacji. Czy w takim razie decyzja o zamknięciu ambasady w Phnom Penh nie była zbyt pochopna?

K.D: Tłumaczenie zamknięcia Ambasady RP w Kambodży tym, że dociera tam mała liczba Polaków nie w pełni jest zgodne z prawdą.  Polacy nie przyjeżdżają do Kambodży w celach zarobkowych, ale  wciąż rośnie liczba Polaków którzy, przyjeżdżają do Kambodży w celach turystycznych, przyciąganych przez ogromny kompleks świątyń Angkor  będących Światowym Dziedzictwem Kulturalnym.  Wyjazdy do świątyń Angkor Wat, Angkor Thom, Bayon, Ta Keo, Ta Prom i innych organizuje już większość biur turystycznych działających na terenie Polski zwłaszcza w pakiecie z innymi sąsiadującymi z Kambodżą państwami (Tajlandia, Birma, Laos, Wietnam i inne).  Ich liczba będzie nadal rosła, bo w czasie zagrożenia terrorystycznego w wielu punktach świata Kambodża pozostaje nadal bezpiecznym dla obcokrajowców państwem i jednym z tańszych w tym regionie. Rząd Kambodży przywiązuję duże znaczenie do rozwoju turystyki, gdyż jest ona drugim, po przemyśle odzieżowym i tekstylnym, źródłem wpływów dewizowych państwa.

fot: Vardion, CCBY

fot: Vardion, CCBY

D.K: Czy pana zdaniem sprawdza się system central regionalnych jak te w Hanoi czy w Bangkoku?

K.D: Nic nie zastąpi ambasady w utrzymywaniu pełnokrwistych stosunków międzypaństwowych we wszystkich dziedzinach.  Wieloletnia praktyka wszystkich państw potwierdziła, że tzw. ambasady regionalne, czyli usytuowane w jednym kraju, ale akredytowane też w innych państwach, nie są w stanie na bieżąco reagować na potrzeby i wypadki, jakie zaistniały w sąsiednim państwie.  Stanowią one raczej formalne potwierdzenie utrzymywania stosunków dyplomatycznych z danym krajem.  Nie są one jednak i nie mogą być wypełnione konkretną treścią. Dyplomaci z sąsiedniego państwa nie mogą utrzymywać bieżącego kontaktu z władzami, a także ze światem gospodarki, nauki i kultury państw, z którymi za utrzymywanie stosunków dyplomatycznych formalnie odpowiadają.

Problemy powstają na każdym kroku.  Wystarczy np. że polski turysta zgubi dokumenty lub ukradną mu pieniądze.  Musi chociaż dojść do uzgodnienia, że na miejscu każdemu Polakowi udzieli pomocy np. placówka Unii Europejskiej albo innego państwa członka UE.

D.K: Jak zmieniała się rola ambasady od jej powstania, kiedy to pierwszy ambasador Polski, Sergiusz Mikulicz przybył do kraju owładniętego chaosem, gdzie nie było elektryczności, pieniędzy, samochodów, a po reżimie niewielki odsetek ludzi potrafił czytać i pisać?

K.D: Po ustanowieniu stosunków  w 1956 r. Polska utrzymywała je na szczeblu poselstwa, na którego czele stał poseł.  Dopiero 22 lipca 1962 r. nasza placówka w Phnom Penh została podniesiona do rangi ambasady.  Po zamachu gen. Lon Nola, w latach 1970-75 na czele ambasady stali dyplomaci w randze II i I sekretarza, jako charge d’affaires a.i., a w okresie rządów Czerwonych Khmerów (1975-79) w Phnom Penh nie było polskich dyplomatów.

Możliwość funkcjonowania i rola ambasady polskiej w Phnom Penh zależała od warunków panujących w Kambodży.  Inaczej było w latach pięćdziesiątych/sześćdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy kraj ten stanowił pewnego rodzaju oazę spokoju i dobrobytu w regionie, a inaczej też po obaleniu reżimu Czerwonych Khmerów, gdy państwo zaczynało funkcjonować w warunkach totalnego chaosu, gdy Ambasador Sergiusz Mikulicz musiał jeździć po zniszczonym mieście, aby zdobyć podstawowe sprzęty i meble, a po artykuły żywnościowe jeździć do Wietnamu.

D.K:  Jak ocenia pan wkład polskiej ambasady w przywracanie normalności w zniszczonym kraju, przypomnijmy że, polska ambasada była jedną z pierwszych po obaleniu straszliwego reżimu Pol Pota w 1979 roku?

Polska w miarę możliwości starała się udzielać pomocy  Kambodży w rożnych formach: wysyłając lekarzy, sprzęt medyczny, uczestnicząc w Komisji Nadzoru i Kontroli, a w latach 1992-1993 w dwóch zmianach kontyngentu wojskowego w ramach Tymczasowej Administracji Narodów Zjednoczonych w Kambodży (United Nations Transition Authority in Cambodia <UNTAC>) uczestniczyło 1150 polskich żołnierzy i pracowników cywilnych.  To dzięki UNTAC powstało nowoczesne państwo Kambodży w aktualnej formie. Jest zrozumiale, że w  tym czasie głównym zadaniem ambasady była pomoc i współpraca z polskim kontyngentem w UNTAC.  Ważne znaczenie wówczas miała zwłaszcza opieka konsularna nad tak dużą liczbą rodaków w Kambodży. Istotną formą pomocy dla zniszczonego kraju było przyjęcie dużej grupy kambodżańskich studentów na studia w Polsce.  Obecnie są oni zatrudnieni w różnych agendach rządowych, biznesie, w instytucjach naukowych i kulturalnych. Osobiście poznałem około 60 kambodżańskich absolwentów uczelni polskich i wiem jak ważną rolę odgrywają w rożnych dziedzinach aktywności w swoim kraju.

W latach 1985 – 1993 polscy eksperci z Pracowni Konserwacji Zabytków (PKZ) wraz z wykształconymi w Polsce Khmerami zabezpieczyli przed zniszczeniem i częściowo odrestaurowali światowej klasy malowidła ścienne w Srebrnej Pagodzie w kompleksie Pałacu Królewskiego w Phnom Penh. Wcześniej, w mniejszym zakresie, działali także w kompleksie świątynnym Angor.

Od 2001r. Polska udzieliła Kambodży niewielkiej pomocy rozwojowej w formie małych grantów.  Wybudowaliśmy m.in. 3 budynki szkolne w Szkole Podstawowej Chey Mungkul w Samrong Thom w obwodzie Kean Svay w prowincji Kandal. Dotychczasowe budynki szkoły zniszczyła powódź.  Przy okazji szkoła została zaopatrzona w wodę pitną i skanalizowana. Łącznie w latach 2001-2009 wydaliśmy na pomoc rozwojowa 140 tys. USD.  W latach 2000-2005 rozpoczęliśmy też akcję informacyjną o Polsce.  Zorganizowaliśmy po raz pierwszy w tym kraju 4 wystawy polskiego plakatu i fotografii artystycznej, a także w 3 kolejnych latach tygodnie filmów polskich, recital muzyczny, a także okolicznościowe wykłady m.in. prof. dr hab. Grzegorza Kołodki i prof. dr hab. Jerzego Wiatra.  Nasza działalność spotykała się z szerokim odzewem w środkach masowego przekazu i przybliżyła Polskę społeczeństwu Kambodży.  Wszystko to byłoby niemożliwe gdyby nie funkcjonowała wówczas Ambasada RP w Phnom Penh.

D.K:  Jakie wydarzenie najbardziej utkwiło panu w pamięci z czasów gdy był pan ambasadorem?

K.D: Wydarzeń takich było bardzo wiele jak choćby podróże na zaproszenie Ministra Spraw Zagranicznych helikopterem bez drzwi i z dużą dziurą w podłodze. Nie zapomnę też nigdy daty 29 stycznia 2003 r., kiedy to zupełnie niespodziewanie wybuchły gwałtowne rozruchy antytajskie w Phnom Penh. W drodze na przyjęcie z okazji podpisania porozumienia handlowego między Kambodżą i Tajlandią, na głównym bulwarze Phnom Penh niedaleko rezydencji i Ambasady RP nasz oficjalny, oflagowany samochód utknął w tłumie głównie młodych demonstrantów, bardzo wściekłych  i chcieli się ze mną rozprawić chociaż absolutnie nie wyglądam na przedstawiciela Tajlandii. Dzięki miejscowemu szoferowi i pomocy  innych przytomnych ludzi udało nam się wydostać z tłumu i dojechać do pobliskiego hotelu.  Szybko nam doradzono wrócić bocznymi uliczkami  do rezydencji.  Okazało się, że godzinę później hotel ten, będący własnością tajską, został całkowicie spalony, podobnie jak leżąca w pobliżu ambasada i rezydencja Tajlandii. Wzruszająca była też uroczysta msza żałobna po śmierci polskiego papieża Jana Pawła II.

W 14-to milionowej Kambodży jest zaledwie 20 tys. katolików, a w Phnom Penh brak jest normalnego kościoła katolickiego.  Zorganizowano jednak podniosłą uroczystość w której osobiście uczestniczył Król Kambodży NORODOM SIHAMONI.

D.K: Czy gdyby zapadła decyzja o ponownym otworzeniu placówki w Phnom Penh, zgodził by się pań ponownie piastować stanowisko ambasadora w Kambodży?

K.D: Gdybym nie był w wieku emerytalnym byłaby to dla mnie wielka przyjemność.

D.K: Pana zdaniem Kambodżę więcej dzieli czy  łączy z Polską?

K.D: Jestem przekonany, że mimo ogromnej różnicy w rozwoju gospodarczym, politycznym, społecznym między Polską i Kambodżą więcej nas łączy niż dzieli.  Kambodża jak Polska jest usytuowana między dwoma znacznie silniejszymi państwami – Wietnamem i Tajlandią.  Przez wieki była ona pod ich okupacją lub przemożnym  wpływem to jednego to drugiego sąsiada.  Morderczy reżim Czerwonych Khmerów doprowadził do wyniszczenia około 2 milionów ludzi czyli co 4 obywatela. Polska poniosła ogromne straty w ludziach i majątku narodowym z rąk obu naszych sąsiadów.  Polska uzyskała swoją niepodległość w wynika Traktatu Wersalskiego, Kambodża natomiast możliwość demokratycznego rozwoju dzięki bezpośredniemu zaangażowaniu ONZ w formie UNTAC.  Tych podobieństw jest znacznie więcej.

Dziękuję za rozmowę.

*Kaziemierz Duchowski – Dyplomata. urodzony 11 października 1936r w Smardzewicach. Przeszedł wszystkie szczeble kariery dyplomatycznej w centrali MSZ i na placówkach zagranicznych. Pracował na różnych stanowiskach w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Wietnamie. Był Ambasadorem Nadzwyczajnym w San Jose w Kostaryce z równoczesną akredytacją w Nikaragui, Hondurasie, Salwadorze, Gwatemali, Panamie i Belize (1991-96). Kierownik Ambasady RP w Phnom Penh w Kambodży w randze ambasadora ad personam 1999-2002, Ambasador Nadzwyczajny i Pełnomocny w Kambodży 2002-2005. Wielokrotnie odznaczany (Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, Złoty Krzyż Zasługi, Komandoria Orderu Królewskiego Kambodży 2005, Złoty Medal Zasłużony dla Odbudowy Kambodży, Medal Przyjaźni i Medal Wyzwolenia I Klasy Wietnamu). Biegle włada angielskim, francuskim, hiszpańskim oraz rosyjskim.

**Dariusz Kozicki – Zapalony podróżnik, dziennikarz oraz historyk. Obecnie pisze doktorat na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie (wpływ ZSSR na kształtowanie się demokracji ludowych Azji Południowo-Wschodniej). Ukończył politologię i dziennikarstwo na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach broniąc pracy poświęconej reżimowi Czerwonych Khmerów. Studiuje również historię Wschodu na PAT-cie.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Wywiad z ostatnim ambasadorem RP w Kambodży – K. Duchowskim Reviewed by on 18 grudnia 2010 .

Polska Ambasada w Kambodży była jedną z pierwszych placówek dyplomatycznych, która powstała w tym kraju po obaleniu Czerwonych Khmerów. Syriusz Mikulicz jako pierwszy ambasador musiał organizować placówkę w warunkach nigdzie wcześniej niespotykanych. W Phnom Penh nie było w tym czasie nikogo kto by potrafił cokolwiek poza uprawą ryżu. Przez pierwsze kilka miesięcy nie było wody,

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

komentarzy 6

  • Swoją drogą ciekawy dobór profesorów – „okolicznościowe wykłady m.in. prof. dr hab. Grzegorza Kołodki i prof. dr hab. Jerzego Wiatra.” Czy ktoś się może orientuje, jak wygląda polska opieka konsularna w Kambodży? Konsul honorowy jest jakimś wyjściem z tej sytuacji.

  • Na pewno bardziej potrzebujemy ambasady w Kambodży, niż Danii, która jest inną prowincją tego samego państwa. To tak, jakby województwo opolskie miało swoją ambasadę w podkarpackim.

  • Utrzymanie placówki dyplomatycznej jest szalenie kosztowne i trudno się dziwić, że w przypadku dysponowania ograniczonymi środkami MSZ musi dokonywać wyboru. Placówka w Kambodży wcale nie misi być tańsza niż np. w Niemczech. Swoje placówki utrzymują tam kraje zamożne posiadające bardzo rozbudowane służby dyplomatyczne. Placówki z obsadą jedno czy dwuosobową byłaby mało skuteczna.

    Ambasada nie zastąpi też aktywności polskich firm w danym kraju, chociaż może pomóc. Ekonomiczniejsza byłaby firma pomagająca polskim przedsiębiorstwom w danym kraju.

    Na pewno ważna jest opieka nad polskimi turystami, ale utrzymanie dyplomaty jest o wiele droższe niż rezydenta biur podróży i nie zawsze będzie on tak pomocny jak Ambasador Duchnowski.

  • Wielka szkoda, ze obydwie ambasady sa zamkniete. Pamietam, jak zachorowalam w Kambodzy i Pan Ambasador Duchowski podal mi kontakt do polskiego lekarza – naprawde nieoceniona pomoc Polskiej Ambasady dla Polakow i nie tylko w sytuacji choroby.

    No i tez dlugo czekalismy na ambasade kambodzanska w Polsce, ktora niestety przetrwala tylko 3 lata … wielka szkoda, ze kontakty pomiedzy „moimi” panstwami sie urywaja. Choc moze kiedys ktos w koncu dostrzeze ten blad i przywroci dzialalnosc ambasady.

  • Kambodża jest ciekawa dla Niemiec, Francji itd. A Polska ma w ramach europejskiej solidarności trzymać się z dala od takich lukratywnych rynków i nie włazić w drogę „równiejszym”.

  • No tak, Kambodża nie jest ciekawa, bo się rozwija, my wolimy trzymać się z państwami bez wzrostu gospodarczego i demograficznego, za to z nasyconymi rynkami.

Pozostaw odpowiedź