BLOGOSFERA,Chiny news

Wyprawa CSPA: Odsłona pierwsza – jesteśmy na miejscu!

Dzień, który obfitował w wiele atrakcji, zaczął się (przynajmniej dla mnie) w Pekinie od porannego wyjazdu na lotnisko. Po drodze mijałem jeszcze rozstawione stoliki, parę puchającą znad koszyczków mantou i całkiem sporo ludzi konsumujących śniadanie już o 6 rano, niczym w Kantonie.

Na lotnisku w Terminalu 3 zjawiła się silna, zwarta i pełna entuzjazmu ekipa wyprawy CSPA (przypomnijmy: Paweł Z. (czyli legenardny komentator PZ), Klaudia B., Ola Z., Malogorzata G., Natalia G., Tomasz B., Stanisław N., Oskar P.) mimo zmiany czasu i męczącej podróży.

Ich zdjęcie (zgodzili się ujawnić :)) oraz dający się zauważyć entuzjazm zobaczycie tu:

Uczestnicy Wyprawy CSPA-Chiny 2012 na lotnisku w Pekinie

Po małym zamieszaniu z naszym kierowcą (nie mogliśmy się odnaleźć na ogromnym terminalu – czyli klasyka gatunku), zapakowaliśmy się do wygodnego, klimatyzowanego busa. Kierowca, emigrant z Shijiazhuang, wspominający o szybkim tempie i dużej presji życia w Pekinie, w którym spędził 10 lat, był bardzo ciekawy Polski: „A parki tam macie? A zdrowe powietrze? Dobrze się Wam tam żyje? Bo mi w Południowym Pekinie tak średnio.”

Zachwalałem oczywiście Polskę, aż Wei (notabene mój rówieśnik) zaczął zastanawiać się nad emigracją. Aż w końcu zapytał: „A jaka jest średnia zarobków u Was?” Odpowiedziałem, że „ok. 6-7 tys. RMB (czyli 3- 3,5 tys. PLN)”
– A to tyle co w Pekinie – machnął ręką i jego entuzjazm już zgasł.
– Ale mamy bezpośrednie połączenia z Pekinem.
– Ale lecieć po to, żeby się wrócić i po prostu tak przelecieć za 6000 RMB to kompletnie bez sensu – odparł zrezygnowany.
Z kolei zaraz po Igrzyskach sam zastanawiałem się, czy budowa szybkiej kolei ma jakikolwiek sens, zwłaszcza, że można było wówczas za 16 RMB dojechać w w dużo dogodniejsze miejsca w Pekinie, Airport Busem. Bardzo sie jednak zdziwiłem, gdy 3 kilometry po minięciu Terminalu 1 stanęliśmy w gigantycznym korku, bezradnie tylko obserwując śmigającą kolejkę, co możecie zobaczyć tu:
Rejestrowanie się w hotelu poszło nam znakomicie. Pokoje (zarezerwowane odpowiednio wcześniej – w czasie nomen omen wizyty polskiej Pierwszej Damy) od razu się znalazły. Chwilę potem wynajęliśmy rowery i daliśmy sobie do popołudnia trochę luzu.
Część wróciła odpocząć do pokojów, a  inni rozpoczęli eksplorację starej dzielnicy hutongów, która graniczy z światem wystrzelających w górę biurowców i drogich hoteli.

Po południu mimo zmiany czasu, odważnie ruszyliśmy na rowerach w miasto, gdzie jak wiecie lub się domyślacie istnieją zasady zupełnie inne od europejskich. Fascynowało to bez wyjątku wszystkich uczestników wyprawy CSPA, zwłaszcza że znajdują się w niej urzędnicy, a także specjalista od ruchu dorgowego odpowiedzialny za szkolenie i egzaminowanie (Tomasz B.), a nawet ustawodawca, poseł Paweł Szałamacha.

Jak się dowiedziałem, w UE podobna wycieczka nie miałaby prawa się zdarzyć. Przeróżne pojazdy, często przeciążone, nieoznakowane, bez kierunkowskazów, czy klaksonów (tzw. sygnałów dźwiękowych) nie miałyby prawa pojawić sie na ulicy. A jednak – co dziwiło nas wszystkich najbardziej – to w Chinach działa. Na tyle dobrze, że całkowicie bezpiecznie dojechaliśmy na Houhai i stamtąd przeszliśmy do Wieży Bębnów i Dzwonów, po wdrapaniu się na które obejrzeliśmy specjalną wystawę słynnej porcelany z Jingdezhen (w prowincji Guanxi), która światową sławę (a w zasadzie artystyczne mistrzostwo) uzyskała w czasach dynastii Song.

W cesarskiej restauracji, możecie nas zobaczyć tu:

Przy chińskich smakołykach rozmawialiśmy o wcześniej odwiedzonych krajach (dominował Iran Pawła Szałamachy), chińskiej gospodarce, oraz naszych rozległych, ale jak się okazało w dużej mierze wspólnych zainteresowaniach. Jeszcze raz się okazało, że nic nie integruję tak jak stół, wypełniony chińskim jedzeniem.

Tą miłą rozmowę kontynuowaliśmy oczywiście już na łodzi, oglądając w świetle lampionów rezydencję Song Qingling, czyli żony Sun Yat Sena, a siostry żony Czang Kaj Szeka (historia o tyle ciekawa, że Song Qingling w przeciwieństwie do siostry poparła po 1949 roku ChRL i zamieszkała w rezydencji nad Qianhai, do którego podpłynęliśmy łódką).

Później po krótkim godzinnym spacerze ruszyliśmy rowerami z powrotem do hotelu.

Jutro nowe wyzwanie. Wielki Chiński Mur.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Wyprawa CSPA: Odsłona pierwsza – jesteśmy na miejscu! Reviewed by on 20 sierpnia 2012 .

Dzień, który obfitował w wiele atrakcji, zaczął się (przynajmniej dla mnie) w Pekinie od porannego wyjazdu na lotnisko. Po drodze mijałem jeszcze rozstawione stoliki, parę puchającą znad koszyczków mantou i całkiem sporo ludzi konsumujących śniadanie już o 6 rano, niczym w Kantonie. Na lotnisku w Terminalu 3 zjawiła się silna, zwarta i pełna entuzjazmu ekipa

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź