Artykuły,Publicystyka

Wyobrażona rozmowa Nicolasa Levi’ego: wywiad z Kim Ir-senem

Kim Ir-sen (1912-1994): północnokoreański polityk, przywódca Korei Północnej w latach 1966-1994, marszałek i generalissimus Koreańskiej Armii Ludowej. Od 5 września 1998 roku wieczny prezydent Korei Północnej. Według propagandy północnokoreańskiej Kim Ir-sen jest ojcem narodu koreańskiego.

Wywiad z Kim Ir-senem*, którego urodziny wypadają 15 kwietnia. Rozmowa ma miejsce w pobliżu świętej góry  Paektu**, gdzie rzekomo urodził się syn Kim Ir-sena – Kim Dzong-il. 

Jest to polski zwyczaj: mówimy sobie na ty?

No nie, jestem przecież „wiecznym prezydentem” i to już od 1998 roku, czyli 4 lata po mojej śmierci! Trochę szacunku dla „Ojca Koreańczyków”.

No dobrze,  ma Pan rację, chciałbym Pana zapytać: jak Pan się czuje jako Koreańczyk z Północy?

Przykro mi, że w mediach (w rodzaju „Gazety Wyborczej”) jest nagonka antypółnocnokoreańska. Ludzie, którzy nie myślą samodzielnie, na pewno wchodzą w taką narrację. Pewnie są tacy, co mówią, że nie lubią Korei Północnej.

Lubi pan Stany Zjednoczone?

Bardzo lubię. W naszym kraju drzwi się nigdy nie zamkną dla obywateli tego kraju. Polecamy się na przyszłość.

Bez trudu zdobywał pan za granicą fundusze na swój arsenał jądrowy. Dlaczego inni (tacy jak my Polacy) nie potrafią?

Szczerze mówiąc, nigdy nie miałem z tym kłopotów. Trzeba tylko być cierpliwym, umieć rozmawiać z ludźmi z przemysłu jądrowego – rozmawiać bez kompleksów (na przykład podczas rozmów sześciostronnych). Ale niczego nie zdobyło się z dnia na dzień. W naszym wypadku trwa to od 1946 roku. Czy wie pan, że jeździłem po różnych krajach (Związek Radziecki, Chiny, itd.), rozmawiałem, piłem z przywódcami  (Mao, Stalin, Castro, Mugabe)? Potem urządzałem cykliczne demonstracje  na Półwyspie Koreańskim. Po nich natychmiast miałem zaproszenia z zagranicy do współpracy handlowej. Mój wnuk dalej wykonuje taką pracę marketingową. Czy Pan wie, że dostarczamy broń defensywną krajom afrykańskim w zamian za wsparcie stanowiska propółnocnokoreańskiego w ONZ?

Jak Pan myśli, jak rozwinie się sytuacja polityczna na Półwyspie Koreańskim?

Dobrze. Ten scenariusz będzie wynikiem postępowania Chin, Rosji i Stanów Zjednoczonych. Cieszę się, że nasz główny sojusznik, jakim są Chiny, zachowuje się w naszej sprawie racjonalnie i stanowczo. Partykularne interesy poszczególnych państw, między innymi Indonezji i Rosji, powodują, że Chiny nie wypracowały twardego stanowiska w naszej sprawie. Taka miękka postawa także wybranych państw Unii może nas rozzuchwalić i destabilizacja będzie postępowała szczególnie przy granicy z Koreą Południową.

Źródło: flickr.com, Matt Paish

Źródło: flickr.com, Matt Paish

W mediach zachodnich często się piszę o Pana sukcesji… następcą Pana był syn, a potem wnuk… a czemu nie przedstawicielka drugiej płci?

Córki… ach moje kochane córki, czy Pan wie, że osobiście wybrałem imiona moich córek i wnuczek? Niektóre zrobiły karierę, trzymam kciuki za Kim Yo-dzong.

Wielu z północnokoreańskiej elity obawia się, że Chiny zostawią Koreę Północną na lodzie. Co Pan o tym myśli?

Nigdy nie ufałem Chińczykom. Zresztą oni nam też nie ufają. Kiedyś określono nasze relacje jako „bliskie jak usta i wargi”. Te czasy minęły. Czy Pan zauważył, że w naszym kraju nie ma inwestujących państwowych firm chińskich w odróżnieniu od Afryki i innych miejsc? Inwestują u nas tylko chińscy prywaciarze. Chiński rząd nie inwestował, nie inwestuje i nigdy nie zainwestuje w KRLD.

Mam pytanie dotyczące życia codziennego w Pjongjangu. Jak pan uważa, czy kasjerka w księgarni ideologii Dżucze zarabia za dużo czy za mało?

Jak dla mnie one zarabiają zdecydowanie za mało. Generalnie moi rodacy zarabiają za mało (oprócz członków mojej rodziny, ale z wiadomych przyczyn). Powinni zarabiać więcej. Musi być odtworzony dialog pomiędzy pracownikami a naszą Partią (główny pracodawca).

Niestety istnieje konflikt interesu pomiędzy moją rodziną a narodem północnokoreańskim. Nie umiemy się dzielić,  a nasz departament 39 wykonuje świetną pracę! Mój wnuczek próbuje coś robić w tej kwestii, niestety stało się nawet coś gorszego: polityka pieniężna (reforma pieniężna z 2011 roku), budowa bezsensownych ośrodków sportowych i turystycznych (np. Masikryong lub ośrodek basenowy Munsu). Przecież jeśli obudzi się społeczeństwo, to grozi konfliktem i nieprzewidywalnymi skutkami! Rodzina będzie musiała pakować walizki… kierunek Zimbabwe lub Białoruś (przyrodni ojciec mego wnuka załatwił nam ostatnio tam azyl)!

Czego Panu życzyć?

Zdrowia już nie ma, no cóż… aby Korea się zjednoczyła! Keonbae!***

*Kim Ir-sen jest wiecznym prezydentem Korei Północnej, mimo że nie żyje od 21 lat. Urodził się w 1912 roku, zmarł w 1994 roku.

** Szczyt wulkaniczny. Leży na granicy Chin i Korei Północnej.

*** Keonbae, czyli na zdrowie po koreańsku.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Wyobrażona rozmowa Nicolasa Levi’ego: wywiad z Kim Ir-senem Reviewed by on 14 kwietnia 2015 .

Kim Ir-sen (1912-1994): północnokoreański polityk, przywódca Korei Północnej w latach 1966-1994, marszałek i generalissimus Koreańskiej Armii Ludowej. Od 5 września 1998 roku wieczny prezydent Korei Północnej. Według propagandy północnokoreańskiej Kim Ir-sen jest ojcem narodu koreańskiego. Wywiad z Kim Ir-senem*, którego urodziny wypadają 15 kwietnia. Rozmowa ma miejsce w pobliżu świętej góry  Paektu**, gdzie rzekomo urodził

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 2

  • Szkoda tylko, że autor nie zapytał o obozy, prześladowania, tortury, utrzymywanie idiotycznych reguł gospodarczych skutkujących głodem, itp.

  • Avatar Bartosz Czarnotta

    Wyjątkowo ciekawy pomysł na artykuł :)

Pozostaw odpowiedź