Artykuły,Publicystyka

Wute w kinie – „Łzy czarnego tygrysa”, Tajlandia – recenzja filmu z Festiwalu Pięć Smaków

Czy można wyobrazić sobie tajskich buddystów ubranych jak kowboje, galopujących na koniach oraz strzelających jak rewolwerowcy z Dzikiego Zachodu. Tajlandzki reżyser Wisit Sasanatieng stworzył unikalny film będący połączeniem pastiszu westernu z łzawym romansem w stylu lat trzydziestych ubiegłego wieku. Przyznaję, że po dziesięciu minutach miałem ochotę wyjść, kiedy na jednej z początkowych scen pokazano głównego bohatera leżącego na konarze pochylonego drzewa rosnącego na skraju pola pełnego dojrzałego zboża, a zanim była… namalowana plansza ze słońcem i niebem. Pomyślałem – to jakiś infantylizm. Dobrze, że jednak zostałem.

Film opowiada dzieje niespełnionej miłości kilkunastoletniego chłopca ze wsi do panienki z dobrego domu, której ojciec przyjeżdża z miasta do wsi. Potem młodzi spotykają się po dziesięciu latach. On ratuje ją w parku od złej przygody, ale na skutek splotu różnych wydarzeń zostaje rewolwerowcem, znanym jako słynny Czarny Tygrys. Ona, córka gubernatora prowincji, jest narzeczoną komendanta policji, ale nadal go głównego bohatera, a on ją. Reżyser zachował podstawowy schemat westernu, tj. podziału na dobro i zło. Wszystkie postacie w filmie są albo białymi, albo czarnymi charakterami, z wyjątkiem jednego, narzeczonego głównej bohaterki, którego postać ewoluuje od sympatycznego i dobrze wychowanego młodego człowieka do niewdzięcznika i zazdrośnika. Trochę inne niż w klasycznym westernie jest zakończenie. Mnie one przypomina zakończenie w „Ostatnim Zachodzie Słońca”. Kto oglądał tamten film, wie, co mam na myśli.

Tears_of_the_Black_Tiger1.JPG_standa

Wielkim plusem filmu jest dopasowanie azjatyckości do tematyki film. Reżyser doskonale wkomponował azjatycki folklor, a właściwie go rozmył w tym filmie. Oglądając go, ma się wrażenie, że nie jest się w Azji ale np. w Meksyku. Zachowanie bandytów, ich fizyczne podobieństwo do Meksykanów, ich śmiech naśladujący śmiech, jaki zazwyczaj w Hollywood przypisywano meksykańskim bandytom, tajskie elity upodobnione zachowaniem i wyglądem do kreolskich elit, jezioro i kanały pełne kwiatów przypominające takowe Tenochtitlan w dawnej stolicy Azteków, sprawiają wrażenie, że jesteśmy w Meksyku. Gdyby jeszcze bandyci ubrani byli nie jak amerykańscy kowboje, lecz jak prawdziwi meksykańscy bandyci, złudzenie byłoby perfekcyjne.

Na osobną uwagę zasługuje para aktorska grająca główne role: Chartchai Ngamsan, urodą przypominający amerykańskiego aktora Billy’ego Zane’a (zły narzeczony w filmie „Titanic” Camerona). Gra bardzo oszczędnie, bez zbędnych emocji, miłość często wyznaje, zgodnie z azjatycką tradycją, mową ciała. Główną rolę kobiecą, dziewczyny bez najmniejszej skazy, ze złotym sercem, zagrała włosko-kolumbijska aktorka Stella Malluchi i zagrała tak, jak grały heroiny z okresu, kiedy skończyła się epoka filmu niemego – prosto, ale fachowo. Na uwagę zasługuje jeszcze kolorystka filmu, czasem pastelowa, czasem bardzo barwna, ale zawsze stanowiąca ważne uzupełnienie filmu.

W sumie gratulacje dla reżysera. To naprawdę bardzo udany pastisz.

Wojciech Tomaszewski (Wute) – znany autor i komentator polska-azja.pl postanowił wybrac się w jesienną kinową podróż do Azji. Każdego dnia oglada co najmniej jeden film Festiwalu Pięciu Smaków i obiecał regularnie dzielić się swoimi wrażeniami z projekcji w autorskim cyklu Wute w Kinie.  

Więcej informacji na oficjalnej stronie Festiwalu.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Wute w kinie – „Łzy czarnego tygrysa”, Tajlandia – recenzja filmu z Festiwalu Pięć Smaków Reviewed by on 20 listopada 2014 .

Czy można wyobrazić sobie tajskich buddystów ubranych jak kowboje, galopujących na koniach oraz strzelających jak rewolwerowcy z Dzikiego Zachodu. Tajlandzki reżyser Wisit Sasanatieng stworzył unikalny film będący połączeniem pastiszu westernu z łzawym romansem w stylu lat trzydziestych ubiegłego wieku. Przyznaję, że po dziesięciu minutach miałem ochotę wyjść, kiedy na jednej z początkowych scen pokazano głównego

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź