Chiny

Współpraca Chin i UE: Specyfika wzajemnych stosunków handlowych

eu-china-flagsHandel, będący główną platformą stosunków gospodarczych, odgrywa znaczącą rolę w rozwoju gospodarczym współczesnych państw. Uregulowanie międzynarodowych stosunków handlowych stanowi obecnie priorytet wielu państw funkcjonujących w zglobalizowanym świecie. Uregulowanie stosunków gospodarczych z Chinami (które w rankingach Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego pod względem wielkości PKB są trzecią gospodarką świata) staje się w związku z powyższym, niezmiernie istotne dla państw, które aspirują do roli aktywnych graczy na światowym rynku. W 2008 roku eksport stanowił 32,7% chińskiego PKB, zaś import – 25%, co daje 57,7% udziału handlu w chińskim PKB. Na przestrzeni ostatnich trzech lat eksport chińskich produktów systematycznie wzrasta, podobnie jak import. Obecnie obserwuje się jednakże rosnący deficyt w wymianie handlowej między stronami. Istnieją szacunki, wedle których deficyt ten powiększa się na niekorzyść strony europejskiej w tempie 17 mln euro na godzinę.

W 2006 r. wartość importu z Chin przekroczyła nieznacznie wartość przywozu z USA, co uczyniło ChRL największym dostawcą towarów na unijny rynek. Udział chińskiego partnera zwiększył się niemal we wszystkich grupach towarowych. Państwa członkowskie UE najczęściej importują komputery i części komputerowe, telefony komórkowe, gry wideo, a także wyroby włókiennicze, obuwie i zabawki. Największymi odbiorcami towarów chińskich są Niemcy (ok. 1/5 wolumenu importu), Holandia, Wielka Brytania, Włochy i Francja. UE jest drugim po Stanach Zjednoczonych importerem Chin, szczególnie istotnym w chińskiej koncepcji świata wielobiegunowego dla utworzenia przeciwwagi wobec amerykańskiego unilateralizmu. W strukturze eksportu UE do Chin dominują towary inwestycyjne, w szczególności nowoczesne maszyny i urządzenia wykorzystywane do uruchomienia lub unowocześnienia produkcji. Innym ważnym źródłem są europejscy producenci oryginalnego sprzętu (OEM), którzy przenieśli swoje zakłady produkcyjne z Europy lub innego kraju do Chin, ze względu na niskie koszty produkcji, ale wciąż zaopatrują tych samych odbiorców.  Twierdzi się, że ok. 50% wymiany handlowej między UE i Chinami stanowi import towarów wytworzonych przez przedsiębiorstwa z udziałem kapitału zagranicznego (w tym europejskie), które przeniosły część swojej działalności do Chin.

Unia Europejska jako kluczowy partner gospodarczy Chin

Unia Europejska, pojmowana jako suma gospodarek 27 tworzących ją państw, jest już teraz liderem pod względem wielkości PKB. Według szacunków Banku Światowego ustępuje jedynie nieznacznie Stanom Zjednoczonym. W związku z tym, to nie tylko poszczególnym państwom europejskim, ale też całej Wspólnocie powinno zależeć na utrzymaniu swojej pozycji. Poszczególne państwa UE w ferworze walki o swoje partykularne interesy nie byłyby w stanie podejmować strategicznego partnerstwa ani negocjacji kwestii spornych, w obawie o ich wpływ na relacje handlowe.  Dynamicznie rozwijające się gospodarki 27 krajów UE importują coraz więcej towarów i są jednocześnie zainteresowane zwiększeniem eksportu swoich produktów.

Co istotne, UE postrzegana jest jako neutralny partner Chin, w przeciwieństwie np. do USA. Zależności między obiema gospodarkami i potencjalne korzyści ze współpracy skłoniły oba mocarstwa, już ponad 30 lat temu, do zacieśnienia wzajemnych więzów i ułatwienia przepływów handlowych. Pierwszą umowę handlową między Wspólnotami Europejskimi i Chinami podpisano na pięć lat, 3 kwietnia 1978 roku. Oficjalne stosunki Europejska Wspólnota Gospodarcza nawiązała z ChRL już wcześniej, bo w 1975 roku. Współpraca naukowo-techniczna nabrała od początku dużego znaczenia. Kolejnym ważnym krokiem w budowie wzajemnych relacji było podpisanie w roku 1984 Porozumienia o Współpracy Handlowej i Ekonomicznej. Układ gospodarczy, który wszedł w życie 1985r., przewidywał m.in. wprowadzenie klauzuli najwyższego uprzywilejowania w odniesieniu do ceł i innych opłat nakładanych na import i eksport między ChRL i WE, stworzenie przez stronę chińską korzystnych warunków dla importu produktów ze Wspólnoty, ułatwienie przepływu osób związanych z handlem oraz uzależnienie cen towarów i usług wyłącznie od mechanizmów wolnorynkowych. Strony wyraziły zainteresowanie rozwijaniem współpracy w przemyśle, rolnictwie, energetyce, transporcie, a także w zakresie ochrony środowiska i badań nad nowymi technologiami. Na podstawie Układu powołano do życia komitet, który zbiera się dwa razy do roku w celu rozwiązywania problemów wynikających ze stosowania postanowień. Składający się z zaledwie 18 artykułów dokument stanowi raczej zbiór deklaracji mających nakreślić ogólny kierunek rozwoju współpracy WE z Chinami niż kodeks postępowania w handlu między stronami. Państwom członkowskim pozostawiono swobodę w zakresie regulowania stosunków handlowych z ChRL w drodze dwustronnych porozumień, co umożliwia im prowadzenie indywidualnej polityki wobec tego państwa. Nieskoordynowane, a często wręcz sprzeczne działania poszczególnych państw członkowskich osłabiają pozycję Wspólnoty jako partnera handlowego .

Pogłębianie stosunków UE – Chiny

5 lipca 1995 roku przyjęto dokument o nazwie: „Długookresowa Polityka Stosunków między Europą a Chinami”. Ukoronowaniem wydarzeń było podpisanie 19 maja 2000 roku „Porozumienia Dwustronnego UE Chiny w Sprawie Akcesji Chin do WTO.” W 1998 roku UE przekształciła przepisy antydumpingowe wobec gospodarek w trakcie procesu transformacji, co zniosło wiele ograniczeń ilościowych w stosunku do produktów chińskich. Szereg zmian, jakie dokonały się po stronie Wspólnoty i ChRL zachęcił obie strony do podjęcia negocjacji w sprawie nowego porozumienia handlowego. Negocjacje w sprawie Porozumienia o Partnerstwie i Współpracy (China-EU Partnership and Cooperation Agreement, PAC), które miałoby zastąpić układ z 1985 r. rozpoczęły się w styczniu 2007 r. Ich celem jest pogłębienie stosunków ekonomicznych oraz objęcie współpracą nowych dziedzin, w tym ochrony środowiska, zasobów energetycznych, badań naukowych, wymiany kulturalnej. Wśród priorytetów współpracy wskazuje się rozwój demokracji w ChRL oraz stopniowe znoszenia embarga na broń. Warto wspomnieć w tym momencie, że lata dziewięćdziesiąte to poza istotnymi przeobrażeniami gospodarczymi również czas licznych zawirowań politycznych. Potępienie krwawych wydarzeń na placu Tiananmen poskutkowało z jednej strony pakietem ograniczeń (wspomniane embargo na broń), a z drugiej oskarżeniami Chin o protekcjonizm w polityce handlowej Wspólnot Europejskich. Mimo, że obecnie większość głównych rozgrywających UE, tj. Francja, Włochy a nawet Niemcy przychylają się do zniesienia embarga, to kraje skandynawskie i USA stanowczo się temu przeciwstawiają. USA nie chce dzielić z rywalem miana światowej potęgi militarnej, a kraje skandynawskie są z reguły zwolennikami demilitaryzacji i pokojowego rozwiązywania sporów.

Wpływ WTO na liberalizację handlu

Przełomowym momentem w rozwoju międzynarodowych stosunków handlowych UE-ChRL było przystąpienie Chin do WTO w grudniu 2001 r. po trwających od 1986 r. negocjacjach. Wydarzenie, które otworzyło ChRL dostęp do rynku światowego, nałożyło nań szereg obowiązków związanych z dostosowaniem obowiązujących norm i praktyk, odnoszących się do handlu zagranicznego, do standardów WTO. Fakt ten, wespół z ogromnym rynkiem wewnętrznym a jednocześnie widocznym gołym okiem zacofaniem technologicznym sprawiły, że ekspansja inwestorów zagranicznych na rynek chiński była tak gwałtowna. Bariera w postaci niejasnych przepisów i słabych gwarancji prawnych została w ten sposób przynajmniej częściowo zmniejszona.

Kluczowe znaczenie w przystąpieniu Chin do WTO ma liberalizacja importu i eksportu wszelkimi rodzajami dóbr i usług oraz poddanie ich cen i kursów siłom rynkowym oraz umowom celnym i handlowym zawieranym przez ChRL z państwami trzecimi. W tym celu konieczne jest przede wszystkim zniesienie ograniczeń ilościowych oraz środków o skutku równoważnym w odniesieniu do towarów importowanych. Zgodnie z postanowieniami GATT te ostatnie mają być traktowane w taki sam sposób, jak inne dobra znajdujące się na rynku krajowym (klauzula narodowego traktowania). Pewien szczególny reżim może być utrzymywany w dalszym ciągu w odniesieniu do handlu niektórymi towarami, m.in. handlu ropą naftową, zbożami, nawozami sztucznymi, bawełną. Newralgiczną kwestią pozostaje kontrola importu do Chin, dokonywana przede wszystkim za pośrednictwem przedsiębiorstw państwowych. Do połowy lat 90. zagraniczno-chińskie przedsiębiorstwa joint ventures miały prawo importować towary jedynie w zakresie wynikającym z ich działalności. W tym okresie przyznano im ogólne prawo do importowania, ograniczone jednak licznymi licencjami i limitami. Ponadto spółki te wciąż są kontrolowane przez państwo. Przedsiębiorcy zagraniczni mają utrudniony dostęp szczególnie w sektorach bankowym, telekomunikacyjnym, pocztowym i motoryzacyjnym. Istotną zasadą handlu międzynarodowego jest poddanie importu i eksportu regułom wynikającym z powszechnie obowiązującego prawa (transparentność procedur). Przystąpienie do WTO zmusiło Chiny do zaniechania praktyki związania podmiotów handlowych treścią niepublikowanych przepisów rządu centralnego. Porozumienie o przystąpieniu ChRL do WTO dodatkowo nakłada na to państwo obowiązek ustanowienia lub wskazania procedur i sądów, które służyć będą rozstrzyganiu krajowych sporów wynikłych na tle stosowania norm WTO. W myśl przepisów Porozumienia Chiny nie mogą stosować cen dumpingowych. Skutki łamania jego postanowień są widoczne zwłaszcza na przykładzie handlu tekstyliami. Do jego pełnej liberalizacji w ramach WTO doszło 1 stycznia 2005 r. Mimo iż import z ChRL, jako kraju rozwijającego się, do 2008 r. nie powinien przekraczać wartości importu do danego państwa członkowskiego WTO o więcej niż 7,5%, to w pierwszych dwóch miesiącach 2005 r. Chiny wysłały do państw WTO o 30% więcej towarów tekstylnych niż w roku poprzednim. Liczba sporów toczących się w ramach WTO przeciwko Chinom (117) wskazuje, iż w tym zakresie zasady tej organizacji pozostają martwą literą, a problem ten jest w chwili obecnej najpoważniejszy z punktu widzenia państw trzecich.

Wyzwaniem dla Państwa Środka jest zapewnienie poszanowania praw własności intelektualnej, zgodnie ze zobowiązaniami wynikającymi dla wszystkich członków WTO z treści TRIPS. Dla krajów rozwijających się, w tym także ChRL, okres przejściowy na dostosowanie prawa do ustanowionych w tym dokumencie zasad upłynął z końcem 2005 r. W świetle statystyk, w których szacuję się, iż ok. 60% towarów naruszających prawa własności intelektualnej w Europie oraz 70% takich towarów w Stanach Zjednoczonych pochodzi z ChRL, trudno mówić o poprawnej implementacji przepisów w tej dziedzinie. Niemniej w raportach przedkładanych WTO władze tego kraju deklarują coraz większe przywiązanie przedsiębiorców chińskich do ochrony praw autorskich i praw własności przemysłowej.

Handel czy działalność gospodarcza w Chinach różni się jednakże wielokroć  od praktyk obowiązujących w krajach zachodnich. Wiele praktyk rządu chińskiego jest nie do pomyślenia dla przedsiębiorców przyzwyczajonych do działalności w krajach demokratycznych. Apple w zamian za możliwość rozwoju biznesu w Chinach współpracuje z władzami, by móc sprzedawać iPhone’y. Firma zgodziła się na zablokowanie aplikacji dotyczących polityków uznanych przez Pekin za wrogów publicznych. Microsoft cenzuruje wpisy blogerów, Google blokuje strony pornograficzne. Działalność Yahoo doprowadziła nawet do skazania na więzienie jednego z opozycjonistów, poprzez ujawnienie treści jego maili. Większość koncernów tłumaczy swoją uległość obowiązkiem działania zgodnie z obowiązującym prawem. Zatem chcąc robić udane interesy w Chinach priorytetowo należy potraktować linię polityki rządowej a zobowiązania międzynarodowe mogą być tylko jej uzupełnieniem.

Podsumowanie

Od 2006 r. UE i Chiny stały się swoimi najważniejszymi partnerami handlowymi. Wymiana handlowa osiągnęła wtedy poziom 250 mld $. Przez ostatnie pięć lat import europejski z Chin wzrastał rocznie o około 21%.

Współpraca między UE i Chinami wiąże się jednakże nie tylko z szansami, ale też zagrożeniami. UE obawia się między innymi o swoje relacje handlowe zwłaszcza z krajami północnej Afryki i Ameryki Południowej, które zacieśniają swoją współpracę z Chinami, powodując stopniowe wypieranie eksportu europejskiego. Problemami stojącym przed stosunkami gospodarczymi między Państwem Środka a UE pozostają również: embargo UE na transfer broni do Chin, pogwałcenia praw własności intelektualnej, nieprzestrzeganie przez Chiny zasad kontroli eksportu. Co podkreślone zostanie po raz kolejny, stosunki UE – Chiny są i pozostaną jedynie komplementarne do uzgodnień zawartych w traktatach bilateralnych między państwami. Mimo, że od 2003 roku stosunkom UE–Chiny nadano rangę strategicznych i obie strony prowadzą 24 dialogi sektorowe, brak jest do tej pory przełomowych rozwiązań istotnie dynamizujących i ułatwiających handel między obojgiem partnerów.

Warto jednak zauważyć, że Chiny nie koncentrują swojej działalności międzynarodowej wyłącznie na Unii Europejskiej. UE to dla Chin ważny, ale z pewnością nie jedyny i strategiczny partner. Od 2000 roku odbywa się Forum Chińsko-Afrykańskiej Współpracy. Poprzez współpracę z Afryką Chiny uzyskują dostęp do tamtejszych surowców energetycznych, kluczowy z racji ogromnego zapotrzebowania na energię. Z kolei w październiku 2009 roku Chiny podpisały z Rosją umowy handlowe o wartości ponad 3,5 miliarda dolarów. Ponadto od 1 stycznia 2010 roku Chiny i 10 państw zrzeszonych w ASEAN utworzą trzecią na świecie strefę wolnego handlu, ustępując tylko Europejskiej Strefie Ekonomicznej i NAFTA. Wymiana handlowa między Chinami a ASEAN w 2008 roku wyniosła 192 miliardy dolarów, podczas gdy w 2003 roku było to tylko 59 miliardów. Strefa wolnego handlu zlikwiduje cła na ponad 90% produktów, a do 2015 roku niemal wszystkie cła mają być zniesione. W ostatnich latach, Chiny prześcignęły USA i są trzecim partnerem handlowym ASEAN, po Japonii i UE.

Biorąc pod uwagę powyższe nasuwa się wniosek, że UE to dla Chin partner istotny, ale też taki, którego musi cechować znaczna elastyczność.  Chiny to z kolei dla UE perspektywiczny, nieprzewidywalny partner.

Jeśli odświeżymy nie tak odległą historię i wspomnimy, że około 30 lat temu wymiana handlowa między Europą a Chinami, czy nawet Chinami a całą resztą świata, nie odgrywała żadnej roli, to dynamika zmian z jaką mamy do czynienia w Chinach może skutecznie działać na wyobraźnię handlowców i inwestorów, nie tylko z obszaru UE.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Współpraca Chin i UE: Specyfika wzajemnych stosunków handlowych Reviewed by on 15 lutego 2010 .

Handel, będący główną platformą stosunków gospodarczych, odgrywa znaczącą rolę w rozwoju gospodarczym współczesnych państw. Uregulowanie międzynarodowych stosunków handlowych stanowi obecnie priorytet wielu państw funkcjonujących w zglobalizowanym świecie. Uregulowanie stosunków gospodarczych z Chinami (które w rankingach Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego pod względem wielkości PKB są trzecią gospodarką świata) staje się w związku z powyższym,

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 7

  • Czesto zagladalam na tutejszy blog i czesto znajdowalam cos ciekawego. Tym razem tez tak sie stalo. Polecam Wasza witryne swoim znajomym i kolesiom.

  • Mam nadzieję że nie oskalpujecie mnie Panie za to , że pozwalam sobie na dodanie do Waszego pożytecznego – acz dziwnie jednostronnego – artykułu, komentarza, który pokazuje mechanizmy finansowych rynków globalnych. I zachowań się na tych rynkach światowych graczy. Mam nadzieję, że uważny czytelnik zauważy, iż „specyfika” tych zachowań może i powinna wzbudzać w rządach wielu państw odruch obrony przed takimi zachowaniami. Mówiąc wprost: rządy mają nie tylo prawo ale i powinny mieć obowiązek bronić swoich obywateli przed takim wolnym rynkiem. Wolnym rynkiem wielkich złodziei.
    Jesienią 2010 r. niektóre media informowały, że reklamy, zachwalające inwestycję w złoto, srebro i inne „twarde waluty” odporne na manipulację instytucji finansowych, kierowane są na największy na świecie rynek detaliczny –Chiny. Są to produkty inwestycyjne lokujące kapitał w metale szlachetne, reklamowane właśnie w państwowym kanale chińskiej telewizji CCTV.
    I w tej informacji nie było by nic ciekawego, gdyby nie to, że 3 listopada 2010 r. do sądu w Nowym Jorku wpłynął pozew oskarżający banki JP Morgan Chase oraz HSBC, działąjące w zmowie o manipulowanie cenami srebra. Nie miejsce tu na to, żeby opisywać cały szczegółowy mechanizm owego oszustwa, ale jako że rzecz dotyczy wszystkich którzy inwestują w fundusze inwestycyjne na całym świecie, kilka słów w skrócie.
    Oskarżyciele twierdzą, że w okresie od czerwca 2008 r. do marca 2010 r., HSBC i JP Morgan Chase, posiadały powyżej 90 proc. wszystkich instrumentów pochodnych na metale szlachetne z wyłączeniem złota, a w pewnych momentach ich zaangażowanie sięgało 96 proc. Jako ze rynek srebra jest rynkiem bardzo płytkim- o czym świadczą powyższe dane, czyli posiadanie na swoich kontach tak miażdżącej przewagi nad innymi inwestorami- możliwe były manipulacje polegające na tym, iż w pewnych ściśle określonych momentach, giełdy -na skutek pojawienia się informacji np. o stopie bezrobocia w USA- reagują w określony, zawsze taki sam sposób. Tzn. gdy stopa bezrobocia w stos. do poprzedniego okresu rośnie- giełdy reagują wzrostami indeksów metali szlachetnych np. złota i srebra, gdy maleje- indeksy maleją (odwrotnie do rynków akcji). Gdy więc pojawiła się informacja o tym, że stopa bezrobocia maleje, indeksy na srebro na giełdzie malały, ale że obydwa banki chciały zarobić b. dużo i mieć w dodatku pewność że istotnie zarobią – zarzucały rynek srebrem lub raczej instrumentami finansowymi opartymi na srebrze, co dodatkowo powodowało panikę u wielu inwestorów, powodując wyprzedaż tychże, pogłębiając spadki. I w pewnym momencie gdy ceny były już b. nisko- traderzy obydwu banków realizowali zyski. W sytuacji gdy informacje o bezrobociu były złe czyli stopa bezrobocia rosła, ceny srebra rosły, ale wówczas traderzy obu banków wrzucali na rynek tyle srebra, że ceny pod wpływem tego zachowania zaczynały gwałtownie spadać, przerywając wszystkie naturalne opory…i scenariusz jak poprzednio.
    Banki inwestycyjne realizowały kolosalne zyski a indywidualni inwestorzy tracili pieniądze niczego nie rozumiejąc. Zaś cena srebra- w to miejsce można podłożyć dowolny surowiec, np. złoto ,bawełna, pszenica, kukurydza, ryż, kakao, ruda żelaza i co się tam jeszcze chce- rosła.

    Ostatnie półtora roku to nieprawdopodobna wręcz karuzela cen przeróżnych surowców, jednak ze wskazaniem na szaleńcze wzrosty niektórych z nich. Wracając do srebra, cena uncji urosła od początku 2010 do listopada 2010 o 57%! A to dlatego, ze wielcy gracze którzy wypadli z rynku, po tym jak się ich machlojkami zajęły powołane do tego organa ścigania, sztucznie obniżali cenę srebra. Ich miejsce- jak sądzę zajęli równie wielcy gracze tyle że tym razem obstawiają oni wzrost cen surowca (ale tu manipulacje nie są już takie proste i tak zyskowne).

    Inne oszustwo wyszło na jaw w połowie 2009 r. za sprawą firmy Project Mayhem Research. Okazało się, że największy fundusz inwestujący w srebro iShares Silver Trust (symbol funduszu SLV często używany przez analityków zamiennie z ceną srebra)- co ciekawe kontrolowany przez znany nam już z powyżej opisanych manipulacji: JP Morgan Chase- systematycznie wprowadzał w błąd inwestorów publikując nieprawdziwe informacje o posiadanych sztabkach owego metalu. . Specjaliści z owej firmy wykryli, że aż 11,8 proc. spośród sztabek funduszu iShares Silver to duplikaty różnej kategorii. Jako że każda sztabka ma swój numer seryjny, więc mówienie o duplikacie oznacza, że na papierze mamy więcej srebra niż mamy go w rzeczywistości. A to jest oszustwo! Tylko skąd mają o tym wiedzieć zwykli klienci inwestujący w jednostki uczestnictwa danego funduszu? A mechanizm oszustwa jest banalnie prosty, ponieważ złodziej najczęściej posługuje się prostymi metodami. I tutaj metody też są proste:
    • wewnętrzne duplikaty – sztabki srebra z identycznym numerem seryjnym występujące co najmniej dwukrotnie na liście sztabek funduszu,
    • przybliżone wewnętrzne duplikaty – prawie jednakowe numery seryjne (np. AB1024 i 1024) przy identycznym producencie i wadze występujące co najmniej dwukrotnie na liście sztabek funduszu,
    • perfekcyjne wewnętrzne duplikaty – identyczny numer seryjny, producent i waga występujące co najmniej dwukrotnie na liście sztabek funduszu,
    • wagowe duplikaty – sztabki o identycznej wadze i producencie występujące co najmniej dwukrotnie na liście sztabek funduszu,
    • zewnętrzne duplikaty – sztabki srebra z identycznym numerem seryjnym i producentem występujące co najmniej dwukrotnie na listach sztabek różnych funduszy.
    Jak by na to nie patrzeć, największy fundusz srebra, jednego z największych banków inwestycyjnych na świecie – oszukiwał klientów. I teraz pomyślcie państwo. Żyjemy w kraju w którym wiedza ekonomiczna jest znikoma. Tysiące doradców finansowych uganiających się za klientami wciska im jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych z całego świata. Wiedza jednych i drugich w tej materii jest podobna. Ale jeśli fundusze są dobierane z grona- wydawałoby się najlepszych- no bo przecież wystarczy rzucić okiem na fundusze dostępne na polskim rynku typu Black Rock który wyszedł ze stajni JP Morgana w 2007r, czy własne JPM, to ich są setki. Nie sposób wiedzieć wszystko o wszystkich. Poza tym- wydawałoby się oczywiste- komuś trzeba wierzyć! No- chyba jednak zbliża się koniec świata- bo niezupełnie. To co zostało napisane powyżej, skłania do bardzo pesymistycznych wniosków. Nas w Polsce. Ale napisałem na samym wstępie, że fundusze srebra wybierają się do Chin, gdzie jak sądzę oszczędności jest więcej ale i jeszcze mniejsza niż u nas wiedza ekonomiczna. Tam dopiero taki fundusz srebra będzie miał żniwo! Miliardy dolarów klientów włożone w srebro…którego nie ma! Aż strach się bać.
    Można mieć tylko nadzieję że chińskie władze nie dopuszczą tych rekinów rynku do pieniędzy swoich obywateli. I teraz pytam Państwa: czy to, że rynek finansowy w Chinach jest chroniony przez Państwo – to dobrze czy źle? No bo z jednej strony to zamordyzm, ograniczenie swobód i temu podobne bzdury. A z drugiej strony, czy nie chcielibyście Państwo, aby ktoś mający od Was większą wiedzę w sprawach finansowych mógł decydować o tym; co możecie a czego nie możecie kupić?
    Czy wiecie, że jednostki funduszu srebra o którym mowa w tym tekście można swobodnie kupić w Polsce?

    • Nie jestem i nigdy nie byłem zwolennikiem interwencjonizmu państwowego. Jednak kwestia, którą Pan opisuje przypomina sytuację, co byłoby, gdyby handlowcom pozwolono sprzedawać przeterminowane produkty, w myśl zasady: „A co tam, rynek zweryfikuje!” Zapewne zweryfikuje. Tylko ilu słabo widzących nie przeczyta daty i się otruje nieświeżym serem lub kiełbasą zanim taka weryfikacja nastąpi? I jaki kryzys zaufania ogarnie społeczeństwo na skutek takiej dezercji państwa od swoich prerogatyw?
      Podobnie jest z finansami. Kto da się 2 razy zrobić w „bambuko” tej samej firmie? Możliwe, że nikt, tyle że wielu już nie będzie miało drugiej szansy po tym, gdy się znajdą pod mostem…
      Wydaje mi się, że poczynania amerykańskich banków (i nie tylko, bo wielu ich koncernów też – gdzieś tu pisałem o firmie Monsanto) ilustrują głębię obecnej degrengolady moralnej USA. Specyfika tego problemu nie tkwi nawet w tym, że kraj ten zbudowano na kościach wymordowanych Indian. Inne kraje podobne rzeczy mają na sumieniu. Problem Stanów bierze się raczej z tego, iż w mentalności amerykańskiej, gdzie zwłaszcza od czasów Reagana kwestie takie jak produktywność, zyskowność itd. były i są traktowane jak religia. Nie wystarczy pracować aby żyć, masz przełożonym codziennie pokazywać, że żyjesz by pracować! Pracujesz za mało wydajnie – to uważaj, bo drugiej szansy nie będzie. Jest nawet gorzej niż w Japonii czy Korei: pracujesz u nas 10 lat? OK, wystarczy, szukaj innej posady, na twoje miejsce mamy młodszego. Lojalność, współpraca, doświadczenie – cóż to za anachronizmy! Dziś masz być dyspozycyjny i uwijać się jak w ukropie. Padniesz na pysk? Nie przejmuj się, znajdziemy kogoś na twoje miejsce. Ludzie są jak śrubki – ich nie brak…
      Amerykańskiemu przemysłowi już „nie opłacało się” produkować rzeczy trwałych, niezawodnych. Liczył się „przemiał”: szybko, dużo, tanim kosztem. Byle akcje rosły już, teraz, bo akcjonariusze niecierpliwi… A po nas choćby potop. W efekcie amerykańskie samochody, elektronika, elektronarządzia, maszyny – niegdyś jedne z najlepszych w świecie – dziś sromotnie przegrywają z niemiecką czy japońską konkurencją. Takie nazwy jak GM, Ford, Chrysler, Kodak, Black & Decker, Polaroid dawno przestały kojarzyć się z wysoką jakością. Już częściej budzą uśmieszek politowania. Coraz częściej podobny uśmieszek budzą takie nazwy jak AIG, Citigroup, JP Morgan, które nie dość że utrzymano przy życiu kosztem okradzionych podatników, to jeszcze kombinują jak koń pod górę nie patrząc na jakąś tam etykę… Cóż, Ameryka się zmieniła, ale świat tak naprawdę się nie zmienił, bo prawo przyczyny i skutku działa tak samo jak działało zawsze. Każdy zbierze to, co posiał, choćby „plonem” miałaby być nieufność, pogarda i wrogość innych.

  • Myślę, że dobrym komentarzem do tego artykułu może być mój komentarz z 19. 12. zamieszczony pod artykułem „Chińczycy muszą wiedzieć, że chcemy ich u siebie”. Sugeruję przeczytanie.

  • Droga Pani, jak można połączyć import i eksport stosując zwykłą sumę? W 2008 roku eksport stanowił 32,7% chińskiego PKB, zaś import – 25%, co daje 57,7% udziału handlu w chińskim PKB”. Przecież to totalne nieporozumienie.

    • Przepraszam, ja w sprawie arytmetyki, bo zgłupiałem….

      Zawsze myślałem, że 0,327x + 0,25x = 0,577x (gdzie x=100% PKB).

      A Pani twierdzi, że tak nie jest. To ja zgłupiałem, niech mnie ktoś ratuje!

  • Avatar Jarosław Grzegorzek

    Artykuł bardzo ogólnikowy, kompletnie nic nie wnosi nowego w kwestiach wymiany handlowej UE-Chiny. Pomija ważne kwestie związane z np. z uchwalonym w 2007 roku Partnership and Cooperation Agreement, który upgrade’ował Trade and Cooperation Agreement z roku 1985 jak również istotne z punktu widzenia ustalenia wejścia Chin do WTO np.:
    1) zredukowanie ponad 150 taryf na produkty eksportowane z UE do Chin: maszyny, ceramika, szkło, tekstylia kosmetyki, alkohol, itd. do poziomu około 8-10%
    2) ograniczenie monopolu na bawełnę, której Chiny kontrolują 70% światowej produkcji
    3) zwiększenie ilości licencji dla europejskich firm ubezpieczeniowych
    4) zwiększenie dostępu do rynku telefonii komórkowej
    5) zwiększenie dostępu do rynku farmaceutyków dzięki czemu m.in. BIOTON dostał licencję na sprzedaż w Chinach insuliny
    itd, itp.
    Jak na artykuł, który porusza kwestię handlu między największymi na świecie strefami handlowymi (ASEAN, a ostatnio ACFTA, Europejski Obszar Gospodarczy i Północnoamerykańska Strefa Wolnego Handlu) to dla mnie trochę za mało. Brak również fundamentalnych kwestii prób regionalnych integracji gospodarczych.
    Pozdrawiam,
    Jarosław Grzegorzek

Pozostaw odpowiedź