BLOGOSFERA

„Wspinaczki.pl”: Wspinanie w Tajlandii

Rozpoczynając swoją przygodę ze wspinaniem, od nie jednej osoby słyszałam o Krabi – egzotycznej krainie, gdzieś na drugim końcu świata. I tak się złożyło, że mogłam jechać do Azji na trzy miesiące na początku roku 2008, pracując jako pilot wycieczek.

Odkąd zaczęłam łączyć podróże z pracą, niestety wspinanie i trenowanie odeszło na drugi plan. Ale i tak zawsze gdziekolwiek bym nie jechała pakuję butki wspinaczkowe do plecaka. Kto wie czy będę miała chwilkę czasu na eksploracje jakiś egzotycznych ścian…

Tym razem, na początku lutego, miałam dwa tygodnie wolnego między kolejnymi wyjazdami i postanowiłam odwiedzić Krabi, leżącą w Południowej Tajlandii. Drugiego lutego wyjechałam nocnym autobusem z Bangkoku.

Rano następnego dnia byłam już w mieście Krabi, które jest stolicą prowincji o takiej samej nazwie. Stamtąd popłynęłam łodzią tzw. longtail boat na półwysep Phra-Nang nad Morzem Andamańskim. Z daleka widać było już gigantyczne ściany porośnięte tropikalną roślinnością.

Taksówka wodna nie dopływała do brzegu i trzeba było przejść kilkanaście metrów, po płytkiej wodzie. Dla mnie nie był to żaden problem, ale dla podróżujących z walizkami było to wielkie zaskoczenie. Wyskoczyłam szybko jak na skrzydłach z łodzi, a ludzi z walizkami zostawiłam za sobą. Wierzyć mi się nie chciało, że jestem na Krabi!

Stałam po kolana w wodzie i patrzyłam na przepiękne ściany, wyłaniające się z tropikalnej zieleni. Gdy tak sobie kontemplowałam otoczenie, nagle przed mymi oczyma przejechał po wodzie traktor. Skąd on się tam wziął?

Okazało się, że wozi z łodzi do brzegu walizkowców, którzy wykupili wczasy w luksusowych apartamentach. A ja tymczasem doczłapałam do brzegu i zrobiłam pierwszy krok na Railey East.

Wzdłuż plaży zauważyłam mnóstwo luksusowych bungalowów i skandynawskich turystów. Plaża Railey należy do miejsc dość drogich i wszyscy radzili mi, abym od razu udała się dna plażę Ton Sai. Aby to zrobić, przeszłam tylko na drugą stronę wąskiego przesmyku – na Railey West i popłynęłam taksówką wodną na Ton Sai – zajęło to około 5 minutek.

Można też przespacerować się wzdłuż brzegu, ale to zajmuje ok. 20 minut. Na Ton Sai znalazłam najtańszy bungalow w cenie od 15$ i tak robi też większość wspinaczy, czyli zatrzymuje się właśnie na Ton Sai.

Na Krabi spotkałam się z parą Kanadyjczyków Sofie i Simone, których poznałam miesiąc wcześniej, będąc jeszcze z turystami na Koh Tao – wyspie położonej na Zatoce Tajlandzkiej, czyli po drugiej stronie Półwyspu Malajskiego (tę wyspę polecam na kursy nurkowania).

Miałam ze sobą tylko w swoje butki wspinaczkowe, Sofie i Simone także, dlatego też postanowiliśmy wypożyczyć cały sprzęt w sklepie wspinaczkowym On the Rocks koło Freedom Baru. Koszt za komplet sprzętu za jeden dzień ok. 30USD, ale jak wszędzie w Azji należy, a wręcz trzeba się targować i oczywiście uzyskaliśmy rabat wypożyczając na kilka dni.

Na półwyspie Pra-Nang występuje bardzo dużo grup skalnych. Ja wspinałam się zaledwie na kilku, gdyż byłam tam tylko kilka dni. Pierwszego dnia poszliśmy na wschodnią część plaży Railey. Znajdują się tam ściany Muy Tai, One-Two-Three oraz Duncan’s Boot. Jest tam wiele łatwych dróg, które polecam na rozwspinanie.

Ważna rzecz – ściany są cały dzień w cieniu podczas sezonu, czyli od listopada do marca. Drogi są ubezpieczone, ringi nowe i zawsze jest stanowisko zjazdowe, startuje się z plaży. Drogi o trudnościach od 5 do 7b+. Najwięcej jest 6a oraz 6b, które oferują bardzo przyjemne wspinanie w pomarańczowej skale. Wycena tajska nie należy do mocnych, więc drogi do 6b prowadzone OS nie sprawiały nam żadnych trudności, a wspinanie tam to czysta przyjemność, dobre chwyty, egzotyczne krajobrazy, po prostu raj wspinaczkowy.

Wspinacze przyjeżdżają na Krabi z całego świata. Byłam w okresie chińskiego nowego roku, więc było najwięcej Chińczyków. Spotkałam także ludzi z Japonii, Szwecji a także naszych sąsiadów ze Słowacji.

Na Ton Sai wspinaliśmy się głownie koło Freedom Baru, czyli na skałach Ton Sai Wall and Roof, Dum’s Kitchen oraz Tyrolean Wall. Odwiedziliśmy także bulderową grotę koło ściany Monkey Word. Baldy w zimnej jaskini, były miłą odmianą po wspinaniu przy dużej wilgotność i wysokiej temperaturze. Wejście do jaskini znajduje się koło wielowyciągowej drogi The Beauty & The Beast.

Polecam także wynająć kajak i popłynąć na najbliższą wyspę – Happy Island. Można zwiedzić kilka jaskiń zalewanych przez wodę, a także uprawiać deep water solo na skałach otaczających Happy Island. Jeśli jest odpływ to można przejść na piechotę od strony Pra-Nang Beach. Kajakiem popłynąć można także w kierunku Ao Nang Tower.

Z Happy Island można popłynąć kajakiem na plażę Pra-Nang (lub na piechotkę od strony lądu). Znajdują się tam ściany Universe oraz Thaiwand.

Kilka skał do deep water soloingu, położonych jest na otwartym morzu i aby tam się dostać lepiej wynająć większą łódź z silnikiem, kajakiem może być za daleko – skały zlokalizowane są wokół głównych wysp: Ko Pody oraz Chicken Island.

Wspinania na Krabi jest na wiele tygodni, ja miałam tylko kilka dni i nie mogłam zostać dłużej. Chciałam jeszcze zwiedzić inne rejony i dlatego z półwyspu Pra- Nang popłynęłam na Wyspę Koh Phi Phi…

Informacje praktyczne:

Dojazd:

W zasadzie dolot. My lecieliśmy z Londynu do Bangkoku liniami Royal Jordanian Airlines, które bardzo chwalimy – tanio, miło i na wysokim poziomie. Bilety na styczeń 2009 kupiliśmy w kwietniu 2008, zapłaciliśmy za nie 430 funtów za osobę w obie strony.

Z Bangkoku można dostać się do Surat Thani (potem busem do Krabi) pociągiem sypialnym za około 75 zł (siedzącym też można o wiele taniej) lub autokarem bezpośrednio do Krabi.

UWAGA, w niektórych agencjach sprzedających bilety na autokar strasznie naciągają, bilet nie powinien kosztować więcej niż 450 batów czyli 45 zł. Podróż długa, nasz autokar tłukł się jakieś 14 h.

Z Krabi już blisko: busik tuk-tuk do AoNang (50 batów/os), a stamtąd łódeczka long tail boat do Ton Sai (80batów/os).

Spanie:

W bambusowych domkach, przedział cen 200- 700 batów za domek plus jakieś ekskluzywne, za grubszą kasę. Nam taki za 350/noc wystarczył (spaliśmy w Jungle Hut, dobre miejsce, oby nie za bardzo w głąb resortu, gdyż tam słychać agregat). Domek był dwuosobowy z własną łazienką i prądem tylko w nocy, moskitiera nad łóżkiem. Nam spało się trochę źle ze względu na gorąco, skaczące w nocy po dachu małpki i tajów, którzy na nie polowali. Zdjęcie naszej chatki poniżej.

Jedzenie, ceny:

Smaczne, tanie, kilkanaście knajp do wyboru. Nam przypadł do gustu Andaman ze względu na wieczorne filmowiska po angielsku oraz knajpa tuż obok Jungle Hut ze względu na naleśniki i duże porcje za niskie ceny.

Jak dla mnie tajskie jedzenie nie jest aż tak ostre, a wręcz doskonale doprawione. Zdecydowanie rządzi ryż pod 100 postaciami. Jest też makaron, grillowane mięsko, no i ze względu na turystów kontynentalne/ amerykańskie/ brytyjskie śniadania. Jeśc trzeba raczej w knajpach, bo w sklepach na półwyspie ceny 2-3 razy wyższe niż na lądzie, a do lądu z normalnymi cenami daleko.

Internet:

Wolny, ale jest wszędzie: 2-3 baty za minutę (taniej z własnym laptopem).

Przewodnik:

Do kupienia na miejscu, lepszy ten ze szkoły Wee, ponoć ten drugi jest rysowany wg Wee’s i ma błędy.

Inne atrakcje :

Polecamy 1-dniową wycieczkę ”4 Islands” za 450 batów, w tym lunch, maska do snorkelingu. Nie można nie spróbować deep water solo, co się łączy z kajakowaniem (kajak 2os. 550 batów za dzień, maska do nurkowania 80). W dzień restowy – Laguna Księżniczki, choć to trochę średni rest…

W Krabi nic szczególnego nie ma, ale można pojechać zobaczyć świątynię, nocny targ, uzupełnić zapasy środków przeciw komarom i wypić shake’i za 25 batów:)

Wybraliśmy się również na wspinanko na słynną Koh Phi Phi, ale okazała się częściowo wysypiskiem śmieci i placem budowy i nas nie zachwyciła zupełnie (koszt dopłynięcia w 2 strony 850 batów/os). Wspinanie za to niczego sobie.

Artykuł ukazał się na portalu Onet.pl. Jego autorem jest Olga.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 0
  •  
  •  
  •  
„Wspinaczki.pl”: Wspinanie w Tajlandii Reviewed by on 23 grudnia 2009 .

Rozpoczynając swoją przygodę ze wspinaniem, od nie jednej osoby słyszałam o Krabi – egzotycznej krainie, gdzieś na drugim końcu świata. I tak się złożyło, że mogłam jechać do Azji na trzy miesiące na początku roku 2008, pracując jako pilot wycieczek. Odkąd zaczęłam łączyć podróże z pracą, niestety wspinanie i trenowanie odeszło na drugi plan. Ale

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 0
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź