Artykuły,Chiny news

W. Jakóbik: Rewolucja nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem. Także dla Chin.

Osoby nawołujące do rewolucji politycznej w Chinach to idealiści i fantaści. Starcie partii ze społeczeństwem musiałoby doprowadzić do ponownej konsolidacji obozu władzy i powrotu realiów Rewolucji Kulturalnej. To konserwatywne w duchu ostrzeżenie dla chińskiej, i po prawdzie, każdej opozycji.

W obliczu narastających problemów okresu końca dywidendy demograficznej Partia Komunistyczna nieporadnie wprowadza reformy, które mają zapobiec spowolnieniu wzrostu gospodarczego. Jednocześnie pilnuje, by nie wpłynęły one na zbytnie rozluźnienie społeczne zagrażające stabilności czerwonego Pekinu. Chińczycy coraz głośniej krytykują system Houku (segregacja w miastach w zależności od miejsca urodzenia) oraz nierynkowość SOE (state- owned enterprises – państwowe firmy działające na rynku kapitalistycznym jak np. Sinopec)[1]. Jednocześnie trwa proces powolnego otwierania Chin na Zachód. W lukę otwartą przez plan Pokojowego Wzrostu Denga Xiaopinga wnika zachodnia mentalność. Oprócz kroczącego konsumpcjonizmu, który jest akurat zjawiskiem szkodliwym, w Państwie Środka wzrastają ambicje przeciętnych Chińczyków, którzy chcą równych szans na rynku pracy. Obecnie odpowiedzialność za realizację owych oczekiwań spada na Partię Komunistyczną, z czym ta nie radzi sobie. To szansa dla chińskiej opozycji. Społeczeństwo chińskie słusznie domaga się usunięcia nierówności w dostępie do korzyści wynikających z meldunku w wielkim mieście bądź nierówności szans w rywalizacji między poszczególnymi spółkami na chińskim rynku. Opozycja może zaproponować skuteczne rozwiązania będące inspiracją do przeprowadzenia chińskiej pierestrojki.

Odpowiedzią nie jest rewolucja, której domagają się niektórzy obserwatorzy Państwa Środka. Sytuacja w obozie władzy sprzyja zmianom. Problemy państwa dzielą Komunistów na frakcje. Powstaje pęknięcie pomiędzy oficjelami z Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, a władzą cywilną. Oba ośrodki ze swej natury inaczej postrzegają interes Chin. Napięcie między nimi rośnie do tego stopnia, że przedstawiciele Armii oskarżyli ostatnio urzędników cywilnych o zdradę inspirowaną przez agentów CIA w ich kręgach. Znany komentator Admirał Zhang Zhaozhong ocenił, że chińska władza jest zinfiltrowana przez niespełna milion szpiegów Centralnej Agencji Wywiadowczej którzy ,,oszukują chińskie społeczeństwo zarażając je amerykańskimi ideami i lekturami[2]”. To pęknięcie będzie się powiększać wraz z narastaniem rozdźwięku między oczekiwaniami ekonomicznymi Chińczyków, a marzeniami o potędze militarnej snutymi przez chińskich generałów. Okno możliwości, o którym wspominają chińscy stratedzy, coraz bardziej się zawęża. Chodzi o kilka nadchodzących lat w których Państwo Środka może jeszcze skonsumować owoce Pokojowego Wzrostu, by czym prędzej przekuć je w stabilne podwaliny zdrowej gospodarki, których obecnie brakuje. Elementem zapewnienia realizacji takiego scenariusza wydarzeń jest rozwój militarny blokujący wszelkie próby zatrzymania procesu. Skuteczna polityka aktywnej obrony pozwoli Pekinowi skupić się na reformie gospodarczej. Taką optykę przyjmują władykowie Zakazanego Miasta.

Należy spojrzeć prawdzie w oczy. Plan Komunistów jest racjonalny. To prawda, że w Pekinie rezyduje krwawy reżim odpowiedzialny za cierpienia milionów Chińczyków, które nie skończyły się w 1979 roku jak chcieliby tego niektórzy hurra entuzjaści chińskiego modelu. Nie wolno o tym zapominać z pobudek moralnych. Nie można jednak kierować się nimi w polityce. Napędzana rządzą rewindykacji wizja rewolucji antykomunistycznej to ułuda. Skończyłaby się ona zaprzepaszczeniem szansy, jaką tworzy jeszcze wspomniane okno możliwości. Ponadto, powstanie przeciwko władzy na powrót skonsolidowałoby jej szeregi. Rewolucja mogłaby skończyć się nowym Tian’anmen i powrotem czasów Mao Zedonga. Mało prawdopodobne zwycięstwo nie wiązałoby się z natychmiastową stabilizacją. Opozycję czekałby nowy Długi Marsz ku przejęciu władzy.

Istnieje alternatywa. To wymuszenie reform i współpraca przy ich organizacji. Pozwoliłaby ona na rozgrywanie poszczególnych stronnictw w obozie władzy. Dopóki Chińczycy nie sięgną po żagwie, gra w szachy trwa. Rewolucja doprowadziłaby do wywrócenia stołu na którym położono szachownicę – do chaosu grożącego rozerwaniem Państwa Środka. Moim zdaniem ono i tak jest nieuchronne, lecz powinno przybrać formę kontrolowanej i łagodnej przemiany nie druzgocącej tego, co pozostało z Cywilizacji Chin. Warunkiem granicznym współpracy na linii władza-opozycja musi być zgoda na budowę zdrowej gospodarki i wolnego społeczeństwa obywatelskiego. Należy zaznaczyć, że gra z władzą może zniweczyć szansę na dekomunizację, jeśli w ogóle o czymś podobnym można będzie mówić w kontekście Chin. Da jednak podwaliny pod dalszą budowę silnego społeczeństwa chińskiego, być może pod opieką kilku chińskich organizmów państwowych.

Z tej perspektywy należy pozytywnie ocenić działalność państw zachodnich próbujących inkorporować Chiny w system międzynarodowy przekonując je do kolejnych jego mechanizmów. Mogą one wpłynąć na dalsze cywilizowanie działalności Komunistów (co ważne, nie rozumianych jako spadkobierców chińskiej tradycji, lecz jej pogrobowców). To maksimum interwencji akceptowanej przez chińskie społeczeństwo, wystarczającej jednak, by popchnąć Państwo Środka ku reformie.

Odpowiedź na niepokojący Zachód rozwój militarny Chin musi być stanowcza, ale nie histeryczna. Musi wykluczać realizację absurdalnych nieraz pomysłów chińskich wojskowych, ale nie wzmagać potęgowanego przez nich chińskiego nacjonalizmu, dla którego najlepszą pożywką jest poczucie zagrożenia. W przypadku Stanów Zjednoczonych spokojnej polityki militarnej gwarantującej dobre posunięcia względem Pekinu nie ułatwia wisząca nad budżetem sekwestracja. Jej realizacja grozi cięciami, które zwęziłyby drastycznie swobodę manewru, co nieuchronnie wpłynęłoby na skuteczność procesu decyzyjnego w Białym Domu. Dlatego też Amerykanie muszą rozporządzać mądrze narzędziami w których posiadaniu są, a nie wyzbywać się ich. Wobec Pekinu najlepszym orężem będzie dla nich spokój wynikający z pewności własnej siły.

Świat musi przygotować się na przemianę Chin, ponieważ jej potrzebuje. Tak jak USA i Państwo Środka są związane stosunkiem największy konsument-największy producent, tak cała gospodarka światowa zależy od kondycji tej relacji. A zatem stabilna gospodarka Chin jest warunkiem bazowym dla przetrwania obecnego porządku w relacjach ekonomicznych, a co za tym idzie politycznych. Chin jako podmiotu stosunków międzynarodowych nie należy tępić, lecz powinno się oczekiwać od Komunistów reform z pozycji współodpowiedzialności globalnej. Władze cywilne w Chinach zdają się zauważać wagę tego problemu. Rewolucja wykluczyłaby wszelki dialog z nimi prowadzony w celu implementacji potrzebnych zmian. Należy stworzyć im owo okno możliwości dla przeobrażenia Państwa Środka w kraj przedsiębiorczych i wolnych Chińczyków. Należy również modlić się, by żaden szaleniec nie zamknął go po żadnej ze stron, ponieważ, biorąc pod uwagę układanki geopolityczne, alternatywą jest tylko konflikt.

W Państwie Środka działają stare, niezmienne mechanizmy historii. Rewolucja zawsze niszczy – nigdy nie buduje. Nawet kontrrewolucja antykomunistyczna. Co innego w przypadku reformy, która może połączyć interesy władzy i opozycji, ostatecznie transformując całe otoczenie polityczne z pożytkiem dla społeczeństwa. Formułując tę receptę bazowałem na bogactwie doświadczeń polskiej myśli politycznej – na pismach Mirosława Dzielskiego i artykułach Stefana Kisielewskiego. Tych z kolei  można stawiać wśród spadkobierców galicyjskich Stańczyków, którzy być może inspirowali się myślą umiarkowanej szlachty czasów następujących po śmierci Zygmunta Augusta. która przegrała walkę o zachowanie jedności Rzeczpospolitej. Należy stwierdzić, że odpowiedzią konserwatysty na problem nigdy nie może być rewolucja. Potwierdziło się to w historii, m.in. polskiej. Potwierdzi się także, a może szczególnie, w przypadku Chin.

Wojciech Jakóbik, jest współpracownikiem Ośrodka Myśli Politycznej (www.omp.org.pl) i redaktorem naczelnym portalu Europa Bezpieczeństwo Energia (www.ebe.org.pl). Tekst pierwotnie ukazał się w portalu Stosunki Transatlantyckie (www.usa-ue.pl) i na blogu Ośrodka Myśli Politycznej (www.omp.org.pl/blog)


[1] http://nationalinterest.org/commentary/china-isnt-headed-collapse-7046

[2] http://www.washingtontimes.com/news/2012/jun/20/inside-china-pla-hawks-decry-sellout-by-leaders

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
W. Jakóbik: Rewolucja nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem. Także dla Chin. Reviewed by on 28 czerwca 2012 .

Osoby nawołujące do rewolucji politycznej w Chinach to idealiści i fantaści. Starcie partii ze społeczeństwem musiałoby doprowadzić do ponownej konsolidacji obozu władzy i powrotu realiów Rewolucji Kulturalnej. To konserwatywne w duchu ostrzeżenie dla chińskiej, i po prawdzie, każdej opozycji. W obliczu narastających problemów okresu końca dywidendy demograficznej Partia Komunistyczna nieporadnie wprowadza reformy, które mają zapobiec

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 24

    • @Adam Izydorczyk

      Tylko pytanie, czy ostatecznie obywatelom bedzie zalezalo bardziej na poszanowaniu ich opinii czy na dobrobycie

  • cos w tym wszytkim jest, masz Adam racje
    niedawno ukazala sie wspaniala pozycja opisujaca wlasnie to zagadnienie – jak bardzo uklad polityczny i demokracja tajwanska nadal faworyzuje nacjonalistow, jak jest napisana i stworzona pod nia, te nierozliczone dziesiatki miliardow USD w majatku i wplywach
    w zeszlym roku z damych operacji tym majatkiem KMT mial na czysto cos kolo miliarda USD – oficjalnie
    do tego dodajmy wsparcie KPCh
    i dlatego twierdze – to co zdzialala DPP ze swoimi funduszmia wagi lekkopolsmiesznej jest ewenementem i swiadczy o ogromnym jej poparciu w spoleczenstwie
    amazon.com/Politicized-Society-Taiwans-One-Party-Governance/dp/8776940616

    • @Rysiek

      Nacjonalizm to chyba ostatnia idea (poza ekologizmem i kultem praw czlowieka) ktora sie sprzedaje

  • Warto zadać sobie podstawowe pytanie czym jest rewolucja ? Czy jest to niekontrolowana zmiana czy ustawiony proces przejścia od X do Y.
    W całym bloku wschodnim odpowiednie departamenty służb specjalnych były zaangażowane w przemianę ustrojową. Jedynym wyjątkiem była śmierć Ceauşescu i jego żony, w innych przypadkach rasvietka zabezpieczyła sobie miejsce w nowym systemie. Nawet w Egipcie, gdzie doszło do przewrotu siły wojskowe ustawiły sobie tak, że mimo zmian nadal kontrolują sytuację !!

    Jak wyglądała transformacja ustrojowa w Polsce? Był to niekontrolowany proces ? czy gen Kiszczak i inni brali udział w zmianach tego „pięknego” systemu ? Dokładnie tak samo będzie wyglądała zmiana ustrojowa w Chinach. Po 1 zabezpieczyć wpływy oraz pozycję ekonomiczną w nowym systemie – przykład polski – przedsiębiorstwa nomenklaturowe. Zresztą w Chinach po 1978 było dokładnie to samo , po co był ten system dual track price system od 1981. Po to, aby uwłaszczyć się na kapitale !! Przedstawiciele KPCH nie są idiotami i wiedzą, że trzeba dbać o swoich. Kolejna sprawa w Chinach nie będzie już odejścia od jednopartyjnego systemu sprawowania władzy bo istnieją też inne partie. Chodzi tylko o dopuszczenie do koryta innych, tak jak to było w Polsce. Już nikt nie pamięta KLD – aferały liberały ? Mało to mamy przekrętów przy prywatyzacji spółek skarbu państwa ?

    Rewolucja zawsze jest inspirowana przez kogoś ” czasami przez opozycję wewnętrzną ” czasami przez ” agentów służb wywiadowczych” etc.etc. Jedno jest pewne po co robić rewolucję dopuszczając innych do koryta ? KPCH musi zdać sobie sprawę – wysoki standard życia w Chinach, oznacza mała ilość protestów i popieranie obecnego systemu przez społeczeństwo. Przykład Tajwanu – mimo dopuszczenia innych partii oprócz KMT , dalej ludzie głosują na KMT mimo, że mają wybór. Dlaczego ? Bo ludzie czas prosperity zawsze łącza z rządami KMT + KMT ma wielu przedstawicieli wśród przeciętnych urzędników etc.etc.

    Rewolucja w Chinach oznacza raczej reformowanie systemu w sensie, więcej wolności ekonomicznej dla obywateli, mniej przekrętów przez towarzyszy z KPCH, zajęcie się kwestią praw własności, mniej wpływu urzędników na firmy prywatne + SOE. Reformowanie systemu bankowego. etc.etc. Załatwienie lokalnych kacyków etc.etc.

    • Pana ocena „rewolucji” dokonanych w bloku wschodnim jest zbieżna z moją.

    • Jeszcze poszukałem coś na temat rumuńskiej Securitate i jednak to nie było takie przypadkowe :

      „Pod koniec rządów Nicolae Ceauşescu DSS nie zachowywał już pełnej lojalności w stosunku do Partii, choć nadal używano broni palnej wobec demonstrujących, bezbronnych ludzi. Najważniejsi funkcjonariusze tej służby specjalnej przygotowywali się do uwłaszczenia na majątku państwa.”

      „Wielkie majątki na przemianie gospodarczo-politycznej zrobili m. in. Dan Voiculescu, Dinu Patriciu i Ioan Niculae, najbogatsi Rumuni i dawni funkcjonariusze Departamentu Bezpieczeństwa Państwowego. Wszyscy wymienieni służyli w Zarządzie Wywiadu Zewnętrznego (Direcţia de Informaţii Externe) komórce organizacyjnej DSS odpowiadającej za wywiad. Każdy z nich jest obecnie multimiliarderem RON i wpływowym człowiekiem.”

      czyli jak mniemam sytuacja wyglądała następująco – Ceauşescu nie był skłonny ustępować i układać się, więc został poświęcony. Zaś sama Securitate zajęła się majątkiem państwowym :)
      więc można powiedzieć w połowie było to ustawione , w drugiej połowie trochę spontaniczności ludu. Z drugiej strony prawdopodobnie Securitate zależało na zgładzeniu Ceauşescu. Doszło do walk o władzę pomiędzy nową kanapą, a w tym czasie rasvietka robiła swoje :)

    • Tyle, że reforma to nie rewolucja a ja przestrzegałbym chińską opozycję przed rewolucją – walką fizyczną z władzą. Rewolucją, taką jak z 1917 roku tylko pod innymi hasełkami.

  • Aha: „Chiny staną w miejscu a władza będzie musiała wybierać między utratą swej pozycji a powrotem zamknięcia na świat.” Chiny wybiorą opcję bezpieczniejszą dla komunizmu – zamknięcie na świat. Na pewno. Potem upadek. Następnie odrodzenie. I ponownie (już prawdziwe) otworzenie się na świat.

    • Ta prognoza dla Chin, została już w Polsce przerobiona.
      Otwieranie się na świat Gierka – Reformy Deng Xiaopinga
      Stagnacja II połowy lat 70-tych – Spodziewana obniżka tempa rozwoju
      Emancypacja okresu Solidarności – „sięgnięcie po żagiew”
      Stan wojenny – zamknięcie się na świat
      Upadek lat 80-tych – „Potem upadek”
      Odrodzenie i otwarcie się na świat po 1989 – Następnie odrodzenie. I ponownie (już prawdziwe) otworzenie się na świat.

      • Chiny są innym krajem niż Polska z przyczyn o których pisałem wyżej. Prędzej porównywałbym je do wieloetnicznego Związku Radzieckiego i pod tym kątem są one do niego podobnie wrażliwe na napięcia społeczne, co może świadczyć na korzyść scenariusza o rozpadzie Chin.

  • „Rewolucja doprowadziłaby do wywrócenia stołu na którym położono szachownicę – do chaosu grożącego rozerwaniem Państwa Środka. ”
    Tak to jest gdy fundamentem państwa jest kłamstwo.
    Mimo wszystko…
    Nie sądzę. W historii Chin rewolucja zawsze równała się powstaniu nowej dynastii. Komunizm to nic innego jak „nowa dynastia” z „czerwonymi cesarzami” na czele. 60 lat to kropla w historii Chin. Jak upadały poszczególne dynastie? Albo najeźdźcy z zewnątrz albo korupcja rządu. I z tym tutaj właśnie Chin mają doczynienia. Rozdźwięk między urzędnikami wojskowymi, a cywilnymi w Chinach był od zawsze.
    Komunizm musi upaść i upadnie – daję jakieś 80-100 lat na to.
    W Polsce komunizm upadł i państwo się nie „rozerwało”. Bez jaj.

    • ” W historii Chin rewolucja zawsze równała się powstaniu nowej dynastii.”

      Nie było to tak dokładnie. Rewolucje Czerwonych Brwi i Żółtych Turbanów
      nie doprowadziły do upadku dynastii Han. Podobnie jak podobne jak
      powstanie An Luszana i rebelia Huang Chao nie zwaliła dynastii Tang.
      Również Tajpingowie nie obalili dynastii Qing. Większość gigantycznych
      rebelii nazywanych przez Pana rewolucjami wcale nie zakończyła
      powstaniem nowych dynastii.
      O rewolucjach, które wyniosły nowe cesarskie dynastie możemy mówić tylko w przypadku Han, Ming i ewentualnie Tang..
      Dynastie Qin, Sui i Sung to podbój militarny dokonany przez jedno z
      państw w Chinach, które militarnie pokonało inne i zjednoczyło państwo.
      Dynastie Yuan i Qing to podbój zewnętrzny a nie rewolucja.
      Natomiast Pan słusznie zauważył, że upadek poszczególnych dynastii to
      albo najeźdzcy z zewnątrz albo korupcja rządu.

      • @W4b1rd

        Polska jest krajem strukturalnie zgoła innym od Chin – przede wszystkim jest spójna etnicznie. W Chinach mamy Sinkiang i Tybet, różnorodność religii i napięcia na linii Wschód-Zachód

  • Zgadzam się ze wszystkimi panami a wszczególności nie życzylibyśmy sobie żadnych rewolucji w Chinach to zbyt niebezpieczne również dla świata ,jednocześnie jednak system musi ulec pewnym modyfikacjom ale jakim ,to wielki znak zapytania.Co do przewagi naukowej to paru takich prezydentów jak Obama i już jej nie będzie.

    • Moim zdaniem szansą dla Chin jest coś takiego, jak pierestrojka w Związku Radzieckim. Będzie się to łączyło z pewną dezintegracją ale Chiny przetrwają i będą mogły dalej rosnąć.

  • Oczywiste jest, że nikt nie życzy sobie rewolucji w Chinach. Ten kto interesuje się
    historią Chin, dobrze wie, że wszystkie oddolne wielkie bunty i powstania w tym kraju, w przeszłości, miały ekstremalny przebieg (Czerwone Brwi, Żółte Turbany, powstanie An Luszana, rebelia Huang Chao, Czerwone Turbany, Tajpingowie).
    Mnie natomiast interesuje, na jakiej podstawie, autor, założył nieuchronność „rozerwania Państwa Środka”.
    Należę do pokolenia, które okazję w szkole uczyć się o nieuchronności procesów
    historycznych zgodnie z którymi po kapitalizmie był socjalizm a po tym ostatnim miał
    być komunizm. Życie zweryfikowało tą doktrynę „nieomylnych uczonych”. Osobiście
    uważam, że w polityce nic nie jest nieuchronne, życie potrafi podsunąć nam rozwiązania, które teoretycznie są nieprawdopodobne. Dlatego też z chęcią
    przeczytam opinię autora artykułu.

    • Wydaje mi się, że obecne tendencje demograficzne i społeczne ciążą ku rozerwaniu Państwa Środka. Nie sądzę, że jest to nieuniknione ponieważ zależy od układu gwiazd lub heglowskiej teorii dziejów.

      Według mnie Chiny rozpadną się JEŻELI nie znajdą nowej formuły godzącej różnorodność kulturową i rosnące ambicje społeczne Chińczyków. Być może rozwiązaniem jest federacja, nowe państwa połączone jakąś unią, itp. Na pewno Chiny nie utrzymają się w obecnym modelu.

      • Avatar Bartek

        Kasandryczne przepowiednie dot. Chin, nie byłbym taki pesymistyczny. Rzeczywiście jednak przedwcześnie ogłoszono ostateczny upadek Zachodu i tryumf Państwa Środka. Zapomina się lekcji japońskiej, tymczasem Japonia miała znacznie lepszą bazę do wzrostu (nauka, system prawny, edukacja) niż Chiny, tak więc bardzo prawdopodobne jest zatrzymanie się szybkiego rozwoju ChRL na znacznie niższym niż Japonia poziomie (oczywiście mam tu na myśli takie wskaźniki jak PKB na osobę). Ja daję Chinom jeszcze 10 lat szybkiego wzrostu (lecz wolniejsze niż w I dekadzie XXI w), później coraz bardziej będą ciążyć kwestie demograficzne, w stosunku do władzy wzrosną oczekiwania społeczne co niekorzystnie wpłynie na stabilność.
        Oczywiście, Chiny będą obok USA czołowym graczem, jednak nie będzie to relacja podobno do USA – ZSRR.
        ZSRR mimo, iż był słabszy gospodarczo, posiadał silne zaplecze technologiczne (do lat 60. udana rywalizacja w wyścigu kosmos, największy arsenał jądrowy), potężny przemysł zbrojeniowy oparty na własnych, a nie importowanych projektach), agentów rozsianych po całym świecie, własny blok satelitów oraz sprzymierzeńców (Chiny z Koreą Pn. Pakistanem i częściowo Rosją wydają się na tym polu osamotnione), atrakcyjną dla niektórych społeczeństw ideologię (vide: ruch komunistyczny we Francji, Włoszech itd.).
        Chiny w wielu aspektach nie osiągnęły poziomu ZSRR, tak więc nie można tutaj mówić o nawiązaniu konkretnej rywalizacji.
        Produkcja elektroniki na eksport opartej o cudze technologie (są tu wyjątki, ale nadal nie liczne) to nie jest żaden fundament jakiegokolwiek rozwoju.
        Póki co hegemonem pozostaje Ameryka i choć jej pozycja słabnie, to w ciągu następnych 20 lat nie zostanie zagrożona. Kluczem nie będzie tu PKB, a utrzymanie przewagi naukowej.

        Można tu szukać analogii do początków XX wieku, przy czym
        obecne Chiny to na pewno nie kajzerowskie Niemcy, prędzej carska Rosja, której przed I wojną również wieszczono w perspektywie kilkunastu lat wysunięcie się na czołowe mocarstwo europejskie z powodu spektakularnego rozwoju gospodarczego.

      • @Bartek

        A zatem pańskie przewidywania są zbieżne z chińskimi (opisuje je szczegółowo amerykański raport o Chinach dla Kongresu z tego roku). To jest właśnie okno możliwości o którym piszę – albo w tym czasie dojdzie do reformy, albo Chiny staną w miejscu a władza będzie musiała wybierać między utratą swej pozycji a powrotem zamknięcia na świat.

      • Avatar wute

        @ p. Jakóbik
        Nie zakładałbym , że Chiny nie utrzymają się w obecnym kształcie. W moim przekonaniu taka opcja jest możliwa.
        Jest ona uwarunkowana zdolnością elit rządzących państwem do przeprowadzenia reform. W tej chwili powoli wyczerpuje się formuła stworzona przez ekipę Deng Xiaopinga. Jeśli elity
        dokonają następnego kroku i przeprowadzą reformy
        społeczne i polityczne to jedność Chin zostanie utrzymana.
        Reformy w postaci dopuszczenia na wolnych wyborów na
        szczeblu lokalnym, zniesienie cenzury internetu i hukou,
        zwiększenie inwestycji w prowincjach oddalonych od wybrzeża
        czy likwidacja polityki jednego dziecka z pewnością rozwiązałyby część problemów i umocniły Chiny. Zmieniłby się
        też wizerunek tego państwa w świecie i Chiny stałyby się
        bardziej atrakcyjne dla społeczności międzynarodowej.
        Jednakże jeżeli elity będą zwlekały lub bojkotowały reformy
        to prawdopodobny bunt spowoduje chaos z którego może
        się wyłonić:
        1. nowa dyktatura komunistyczna
        2. dyktatura nacjonalistyczna czerwonych generałów
        Rozpad państwa na części jest możliwy, ale mało prawdopodobny.

      • Avatar wute

        p.Bartek
        Nie porównywałbym Chin z Japonią ze względu na potencjał.
        Chiny już przegoniły Japonię w totalnym, PKB i ta różnica będzie się powiększała z każdym rokiem.
        Również porównanie Chin z ZSRS wydaje mi się nie trafne.
        Sowieci mieli archaiczny model gospodarczy w związku z czym
        nie mogli rywalizować z USA. Starając się dorównać Amerykanom w zbrojeniach musieli przeznaczać na nie coraz
        większy procent PKB, aż padli. Ich partie komunistyczne, tak
        korzystne dla nich politycznie, podobnie jak państwa ich
        imperium poza Europą (Kuba, Angola, Etiopia..itd) to worek
        bez dna, który dodatkowo obciążał niewydolną gospodarkę
        sowiecką.
        Chiny działają inaczej. Nie prowadzą polityki utrzymywania
        rachitycznych dyktatur, lecz robią interesy gospodarcze, tak
        żeby mieć z tego korzyść i nie obciążać swojego budżetu.
        Poza tym potęga Chin bierze się z tego, że ich gospodarka
        jest w znacznej mierze rynkowa i kapitalistyczna, oficjalnie
        socjalistycnza gospodarka rynkowa. Z tego względu mają bez
        żadnych wątpliwości ogromną przewagę gospodarczą nad
        dawnym ZSRS.
        Co do przewagi USA nad Chinami w nauce to pozwolę sobie
        zacytować fragment artykuły p.Lorenza w Rzeczypospolitej
        z pocżatku 2010 r.:
        „Do 2020 roku Chiny staną się największym centrum naukowym świata – wynika z raportu opracowanego przez ośrodek analityczny Thomson Reuters. To tam będzie się dokonywać największej liczby przełomowych odkryć, a kraj stanie się pionierem w dziedzinie nowoczesnych technologii. Raport wskazuje, że Unia Europejska i USA drepczą w miejscu, a Rosja przeżywa technologiczną zapaść.
        – Nic nie powstrzyma marszu Chin w dziedzinie nauki. Nakłady na badania w Europie i Stanach Zjednoczonych maleją. Chińczycy to wykorzystają. Jedyna nadzieja to współpraca zachodnich naukowców z Chińczykami – mówi „Rz” Jonathan Adams, dyrektor ds. oceny badań w Thomson Reuters. ”

        Jeśli Chiny z następnym etapie rozwoju dokonają niezbędnych
        reform, w tym uwolnią naukę od rygorów administracyjnych, to
        mało co pozostanie z przewagi Zachodu.

        PS.
        Rosja carska według przewidywań, miała w połowie lat
        30-tych XX w. przegonić USA w PKB i stać się pierwszą
        potęgą gospodarczą.

      • Avatar Adam Izydorczyk

        Zgadzam się z Panem Wojciechem aka wute.
        Ciężko porównać upadający ZSRR w 1986 do Chin A.D 2012.
        Po 1 kwestie gospodarcze. ZSRR przez całe lata ’80 miało ujemny wzrost gospodarczy, a wojna w Afganistanie i problem z Czarnobylem tylko przyspieszyły ten proces upadku. Po przewrocie nie było o wiele lepiej, bo cały czas dochodziło do walk pod salonowym dywanem. Nikt kompletnie nikt nie kontrolował służb specjalnych po 1989. KGB, a potem FSB robiło co chciało. To jeszcze gorsza transformacja niż w Polsce Węgrzech i innych krajach bloku wschodniego – powiem więcej to był brak transformacji, bo dalej dokładnie ta sama zgraja KGB->FSB rządzi krajem. To jest prywatny folwark Pana Putina i jego towarzyszy. Pan Putin jest jedną z najbogatszych osób w Rosji.

        Jednak rasvietka Chińska wie, aby utrzymać się u władzy trzeba przeprowadzać reformy i iść do przodu. Dlatego w Chinach stworzyła się liczna klasa średnia. W Rosji mamy kilka % społeczeństwa cholernie bogatego – reszta żyje w nędzy. Wg. raportów 30 % społeczeństwa żyje na granicy ubóstwa !! W 2008 wprowadzona kartki na żywność etc.etc. P.S to są oficjalne statystyki ciekawe jak to wygląda w rzeczywistości !!

        W Chinach co najbardziej istotne nie ma takiego boju pomiędzy poszczególnymi frakcjami !! Tak jak ktoś wspomniał wcześniej – Chińczycy są pragmatyczni i wiedzą, że wewnętrzne problemy nie pomogą w rozwiązywaniu problemów. ( pomijam, że oczywiście nadal istnieje pewna frakcja twardogłowych, która chce powrotu do tych ” pięknych ” lat ’50,’60 oraz ’70.

        Jak dobrze też ktoś zauważył Chiny mają problem z nacjonalizmem, i to nie tym wewnątrz władz, ale wśród społeczeństwa. Kto przeglądał fora chińskie bardzo dobrze o tym wie :+)

      • @Adam Izydorczyk

        Ten nacjonalizm moze sie stac paliwem napedzajacym poparcie dla wladzy w wypadku przemian

Odpowiedz na „Adam IzydorczykAnuluj pisanie odpowiedzi