Artykuły,Japonia news,Publicystyka

W. Jakóbik: Japonia – krajobraz po bitwie

Wielkie trzęsienie ziemi a potem fale tsunami przemogły systemy zabezpieczające elektrowni. 11 marca 2011 roku Japonia stanęła w obliczu największej katastrofy energetycznej w swojej historii i najpoważniejszego uszkodzenia elektrowni atomowej od czasu Czarnobyla. Wokół elektrowni powstała już zona na kształt tej opisywanej w powieści science fiction braci Strugackich pt. ,, Piknik na skraju drogi’’.

Wydarzenia w Fukushimie pokazały słabość myśli technicznej w starciu z nieprzewidywalnymi siłami przyrody. Tak jak opad radioaktywny z płonących reaktorów, tak zainteresowanie mediów opadło. Jednakże Japonia jeszcze przez dziesiątki lat będzie zmagać się z konsekwencjami tej katastrofy energetycznej.

Fukushima nie była przygotowana na uderzenie tak wielkiego tsunami. Ponadto, jak poinformował w czerwcu Wall Street Journal, pięć reaktorów siłowni posiadało defekt konstrukcyjny, o którym wiedzieli jej właściciele, ale w tej sprawie nic nie zrobiono. Niezależnie od przyczyn tragedii, reaktory zostały uszkodzone przez fale, po czym przegrzały się, a jeden wybuchł, rozpylając wokół miejsca zdarzenia wielkie ilości materiału radioaktywnego, który zmieni otaczający je krajobraz na dziesiątki lat.

Stan na dziś wydaje się być ustabilizowany. Tydzień temu pracownikom spółki TEPCO odpowiedzialnym za siłownię, udało się schłodzić pierwszy jej blok energetyczny do poziomu poniżej 100 stopni Celsjusza. Niestety pozostałe dwa nadal wrą. TEPCO chce przede wszystkim wstrzymać reakcję zachodzącą stale w uszkodzonym reaktorze.

Promieniowanie wokół elektrowni utrzymuje się obecnie na poziomie od 100 do 200 milisiwertów rocznie. Dla porównania normy bezpieczeństwa USA pozwalają pracownikowi zajmującego się materiałem radioaktywnym na przyjmowanie dawki 50 milisiwertów rocznie, a zatem od dwóch to czterech razy mniej, niż obecnie przyjmują ludzie pracujący wokół reaktora. Amerykańska Environmental Protection Agency dopuszcza wystawienie człowieka na natychmiastowe promieniowanie na poziomie 100 milisiwertów w wypadku walki o powstrzymanie dalszych strat i 250 milisiwertów (natychmiastowo) przy ratowaniu życia. Należy odnotować, że jeszcze 2 sierpnia 2011 roku w okolicach siłowni zanotowano promieniowanie w dawce ponad 10 siwertów na godzinę. Taki poziom zanotowano między budynkami reaktorów pierwszego i drugiego. Poziom mógł być jeszcze wyższy, ponieważ urządzeniom zabrakło skali. Według wyliczeń EPA dawka 4 siwertów wiąże się z pewną śmiercią, a zatem po pół godziny pracy wokół reaktora japoński pracownik firmy TEPCO jest skazany na zgon w cierpieniach związanych z dolegliwościami choroby popromiennej. Jeden milisiwert wystarczy, by u człowieka pojawiły się pierwsze objawy tej choroby, czyli po około 6 minutach pracy w Fukushimie I pracownicy TEPCO mogą odczuć pierwsze dolegliwości.

Przedstawiciele japońskiego rządu oświadczyli, że będzie trzeba minimum 20 lat, by wszystkie tereny skażone radioaktywnym opadem stały się bezpieczne. Obszar w którym promieniowanie sięga dolnej granicy widełek podanych przez Japończyków może stać się bezpieczny o dziesięć lat wcześniej. Prace dezaktywacyjne, czyli np. usuwanie skażonej gleby, mogą ten proces dodatkowo przyspieszyć. Wokół reaktorów Fukushimy stworzono strefę zamkniętą o promieniu 20 kilometrów. Ze strefy ewakuowano około 80 tysięcy ludzi, z których duża część nadal mieszka w prowizorycznych schronach.

Rząd Japonii planuje przyspieszyć rekultywację terenu wokół Fukushimy. W ciągu dwóch lat planuje zmniejszyć poziom promieniowania o połowę. Dezaktywacji wymaga teren o powierzchni od 0,3 do 1 procent terytorium kraju. Koszta przedsięwzięcia mogą sięgnąć 10 bilionów jenów (130 miliardów dolarów). Tymczasem zużyte paliwo zalegające w basenach chłodzących elektrowni ma być usuwane najpóźniej od 2015 roku. Do stycznia 2012 ma zostać zapewnione ,,zimne wyłączenie’’ reaktorów co doprowadzi do obniżenia temperatury rdzenia do poziomu, który nie powoduje wrzenia wody chłodzącej. Wtedy też rząd japoński przewiduje zezwolenie na powrót do domu części mieszkańców strefy zamkniętej. Pełna rozbiórka reaktorów ma trwać ponad dziesięć lat. Pracownicy TEPCO muszą poradzić sobie również z ponad 100 tysiącami ton silnie promieniotwórczej wody chłodzącej zalegającej w elektrowni. Firma wyraziła obawy, że wraz z deszczami owe płyny mogą się przedostać do otoczenia, powodując dalsze skażenia. Na razie brak danych na ten temat.

Katastrofa z 11 marca tego roku była największym kataklizmem jądrowym od czasu wybuchu elektrowni atomowej w Czarnobylu w 1986 roku. Wokół reaktorów czarnobylskich utrzymywana jest nadal strefa zamknięta a tereny na jej obszarze nie zostały przywrócone do stanu używalności. W okolicach elektrowni a nawet wiele kilometrów dalej notuje się zwiększony wskaźnik zachorowalności na raka tarczycy i inne jego odmiany.

Fukushima zraziła świat do energii jądrowej. Specjaliści Center for Strategic & International Studies (CSIS) spodziewają się jednak utrzymania zainteresowania tym źródłem energii mimo wszystko. Jest to zbyt efektywne i zbyt czyste, jak na wymogi np. europejskie, źródło, by japońska katastrofa zraziła inwestorów. Społeczeństwa zachodnie uspokoją z pewnością nowe, bardziej wyśrubowane standardy oraz dobrze przeprowadzona kampania informacyjna. W Polsce kontynuowany jest nasz program atomowy. Być może nie grozi nam tsunami ani wielkie trzęsienie ziemi, jednak by uniknąć scenariusza z Fukushimy, polscy eksperci muszą szczególnie naciskać na wysoki standard wykonania i monitoringu przyszłych bloków jądrowych w naszym kraju.

Tekst pojawił się pierwotnie na portalu Europa Bezpieczeństwo Energia.

Autor: Wojciech Jakóbik – jest redaktorem naczelnym portalu www.ebe.org.pl, współpracuje z Ośrodkiem Myśli Politycznej. Więcej tekstów Wojciecha Jakóbika można przeczytać na stronie Ośrodka Myśli Politycznej poświęconej stosunkom międzynarodowym www.usa-ue.pl.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
W. Jakóbik: Japonia – krajobraz po bitwie Reviewed by on 2 września 2011 .

Wielkie trzęsienie ziemi a potem fale tsunami przemogły systemy zabezpieczające elektrowni. 11 marca 2011 roku Japonia stanęła w obliczu największej katastrofy energetycznej w swojej historii i najpoważniejszego uszkodzenia elektrowni atomowej od czasu Czarnobyla. Wokół elektrowni powstała już zona na kształt tej opisywanej w powieści science fiction braci Strugackich pt. ,, Piknik na skraju drogi’’. Wydarzenia

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 4

  • Wydarzenia w Fukushimie rzeczywiście pokazały, że nawet najbardziej zaawansowane technologie bywają zawodne w starciu z siłami przyrody. Skoro nawet Japończycy nie zdołali zapobiec katastrofie w elektrowni jądrowej, to cóż mówić o innych krajach? Jak wyglądałaby akcja ratunkowa np. w Polsce? Skoro władze nie radzą sobie w warunkach powodzi, nie potrafią jej przeciwdziałać, to co tu mówić o katastrofie w siłowni jądrowej? Całe szczęście, że u nas nie ma trzęsień ziemi ani tsunami…
    Wydarzenia z Fukushimy nasuwają reminiscencje z innej katastrofy, o której świat się dowiedział dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności. Chodzi o Czernobyl. Całą sprawę nagłośnili Skandynawowie, których urządzenia pomiarowe zaczęły „szaleć” gdy chmury znad Czernobyla powędrowały nad Szwecję i Finlandię, a nie, jak życzyłaby sobie sowiecka kompartia, w innym kierunku. Gdyby nie to, byź może tysiące ludzi zmarłyby bez jakiejkolwiek pomocy. Cicho, sza i pozamiatane. A co tam, mało to ludzi poległo ku chwale Kraju Rad? Na szczęście pozbawieni skrupułów politycy nie mieli wpływu na przyrodę i cały świat mógł się przekonać o „jakości” sowieckich zabezpieczeń.

    • Avatar Stefan Dudziński

      Jednak Japonia leży w innej strefie geograficznej o wzmożonej aktywności sejsmicznej,ponadto na te wydarzenia miało wpływ wyjątkowe trzęsienie o niebywałej sile .Nie zapominajmy że niezależnie od sytuacji w Fukushimie cały kraj dotknęła klęska niszczycielskiego tsunami która wyrządziła niepowetowane szkody .Nie można całego nieszczęścia zcedować na elektrownie atomowe.Nadto elektrownie w Fukushimie były już starej generacji a niestety nikt nie przewidział aż tak tragicznych wydarzeń.

      • Pisałem o elektrowniach ponieważ zawodowo zajmuję się energetyką. Nie jest tak, że nie interesowałem się w ogóle sytuacją Japończyków dotkniętych kataklizmem. Najbardziej przerażające są dane o ilości materiału radioaktywnego który wydziela się z Fukushimy i może szkodzić Japonii przez setki lat.

    • No i wielu ludzi umierało i nadal umiera na terenach w pobliżu Prypeci. Szczególnie dostało się terenom białoruskim. Liczba mutacji i zachorowań na raka spowodowanych przez tę katastrofę w Europie jest nie do ustalenia. Ruska szmira zawsze w końcu zawiedzie, wbrew opowiadaniom o jej ,,niezawodności wynikającej z prostoty”.

Odpowiedz na „Wojciech JakóbikAnuluj pisanie odpowiedzi