BLOGOSFERA

„Forbes.pl”: Włosi proszą Chińczyków o pomoc

Minister gospodarki i finansów Włoch Giulio Tremonti rozmawiał w ubiegłym tygodniu w Rzymie z delegacją chińską. Tematem spotkania był wykup włoskich obligacji przez Chińczyków, co pomogłoby Włochom w ustabilizowaniu długu publicznego.

Cały artykuł dostępny tutaj

na fotografii Gulio Tremonti

 

Mariola Piekut

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
„Forbes.pl”: Włosi proszą Chińczyków o pomoc Reviewed by on 13 września 2011 .

Minister gospodarki i finansów Włoch Giulio Tremonti rozmawiał w ubiegłym tygodniu w Rzymie z delegacją chińską. Tematem spotkania był wykup włoskich obligacji przez Chińczyków, co pomogłoby Włochom w ustabilizowaniu długu publicznego. Cały artykuł dostępny tutaj na fotografii Gulio Tremonti   Mariola Piekut               Udostępnij:        

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 30

  • P.S. 3w.youtube.com/watch?v=zic0GIKfdB4
    Tyle w temacie.

    • Obejrzałem. Dziękuję.

    • To nie euro jest winne kryzysowi w Grecji, tylko nieodpowiedzialna polityka gospodarcza tamtejszych władz oraz sama mentalność Greków. Cóż dałaby Grecji drachma i jej dewaluacja, skoro przyczyny strukturalne nie zostałyby zlikwidowane ? Powiem więcej, euro ma taką zaletę, że politycy nie mają możliwości manipulować kursem własnej waluty i oszukiwać w ten sposób własnych obywateli.
      Konkurencyjność podnosi się poprzez wzrost wydajności pracy czy jakości produktów, ograniczenie przepisów i utrzymanie systemu edukacyjnego na wysokim poziomie, a nie doraźnymi środkami jak dewaluację.

      Należy pamiętać, że Farage to przede wszystkim polityk, który ma dotrzeć do swoich wyborców w Wielkiej Brytanii – jego użalanie się nad Grecją zniszczoną przez euro nie wygląda zbyt autentycznie.

      • Avatar Adam Izydorczyk

        Popieram Szanownego kolegę w tej kwestii !!!
        Niech sobie ktoś pomyśli co rząd Grecji by robił w momencie kryzysu ? Co by zaspokoić rzeszę protestujących zaczęli by normalnie drukować na potęgę i tak po 2-3 lata mamy powtórkę z rozrywki jeśli chodzi o republikę Weimarską O_o
        Tak przynajmniej kiedy już doszło do tego kryzysu odstawiono alkohol i pacjent trafił na kurację odwykową !! Po 2 z jakiej racji po dewaluacji mają tracić wierzyciele ?
        Jedyny minus całej tej operacji to cierpiący podatnicy z Niemiec Francji i kilku innych państw !! Farage w wielu miejscach jest sensowny, ale kiedy chodzi o kwestie monetarne w wielu miejscach mija się z prawdą O_o
        Zresztą Grecy już przed wejściem do strefy euro robili dokładnie takie same rzeczy agresywna/kreatywna księgowość … to, że wpuszczono tych chamów do jednej unii walutowej to był jeden z największych błędów. Zresztą Portugalia też nie powinna się tam znaleźć !!

      • Avatar wute

        Farage powiedział jedną ciekawą rzecz, że politycy unijni nie mają legitymacji.
        Fakt, że kiedy Francuzi i Holendrzy zagłosowali nie to politycy
        obrażeni na społeczeństwa postanowili je ukarać, odsuwając
        je od głosowania i załatwiając sprawę we własnym gronie.
        Dlaczego zmuszono Irlandię, żeby głosowała po raz drugi. Bo
        po raz pierwszy powiedziała nie? To może należałoby po raz
        drugi kazać głosować tam gdzie powiedziano tak.
        Żeby było jasne, nie jestem przeciwko Unii, ale sposób jaki
        jej elita traktuje społeczeństwa prowadzi do takiego końca jaki
        widzimy.

      • Avatar ciekawy

        @ wute

        Absolutnie się zgadzam w tej kwestii z Farage’m. Politycy UE nie mają żadnej legitymizacji, nie są przed nikim odpowiedzialni i dopóki taki stan rzeczy będzie trwać jestem przeciwny jakiejkolwiek integracji.

        Popatrzmy kto zasiada w europarlamencie. Żeby to zilustrować odniosę się jedynie do przytoczonego filmiku.
        Farage jest rzeczywiście niezłym mówcą i ma charakter, ale jeśli spośród kilkuset osób nie istnieje taka która potrafiłaby z nim logicznymi argumentami polemizować, to oznacza że znajdują się tam (w europarlamencie) sami polityczni emeryci pobierający ogromne pensje, których dewizą jest „keine lust” oraz marionetki. Popatrzmy chociażby na Buzka, marionetkowy premier wyniesiony do pozycji marionetkowego przewodniczącego europarlamentu. Van Rompuy, Ashton ? Uwaga Farage była obraźliwa, ale też niezwykle dosadna i w gruncie rzeczy prawdziwa.

        Jestem dumny z cywilizacji europejskiej i uważam, że kulturowego dziedzictwa Europy nie sposób porównać z żadnym, nawet chińskim. Wielkie narody europejskie w tym i Nasz wywarły nieoceniony wpływ w świat nauki, muzyki, literatury – większy niż wszystkie inne narody. To nie znaczy, że gardzę innymi kulturami, ale fakty są bezsprzeczne: wśród ponad 700 kulturalnych obiektów Światowego Dziedzictwa UNESCO 400 leży w samej tylko Europie, w której mieszka ok. co 9 mieszkaniec Ziemi.
        Zwiedziłem praktycznie całą Europę i w samych tylko Włoszech można by było spędzić trzy miesiące, a i tak nie zobaczyć w połowie tego bogatego w spuściznę historyczną kraju.
        Nie wszyscy wiedzą, że idea zjednoczonej Europy w nieco zmienionej formie wywodzi się z średniowiecza, więc znacznie wcześniej niż uformowały się narody.

        Ja, jako zwolennik współpracy na tle gospodarczym, kulturowym, naukowym, wolnego przemieszczania się po Europie i zlikwidowania ceł oraz unii walutowej w innym niż obecnie kształcie jestem jednoznacznym przeciwnikiem UE w charakterze, w którym jest obecnie.
        Uważam, że UE de facto nie tylko nie pogłębia integracji, ale wręcz działa na jej szkodę wywołując antagonizmy pomiędzy narodami. Gdy to wszystko się rozsypie, okaże się, że Unia doprowadziła do tego przed czym tak silnie obawiano się tworząc ją. Wtedy pozostanie się modlić, żeby Chiny, potężne i świadome swojej siły nie będą próbowały zemścić się za próbę europejskiej kolonizacji w XIX wieku rozgrywając skłócone państwa w Europie przeciwko sobie w imię rzymskiej zasady: „Divide et impera”.

      • Avatar PZ

        Masz calkowita racje zwlaszcza jesli chodzi o mentalnosc Grekow (a i zreszta calego Club-Med po czesci). Teraz co cwansi (i oczywiscie Ci ktorych na to stac) zabieraja kase z bankow w Grecji i laduja do Niemieckich (albo na Cypr) – stad tez i poglebiajaca sie spirala braku plynnosci.
        Jednym z kluczowych aspektow, sa podatki a wlasciwie ujednolicenie bazy podatkowej w UE, na co nie zgadzaja sie takze kraje z polnocy (Holandia, Luxemburg). Bez tego tez ciezko bedzie doprowadzic do funkcjonowania unii walutowej.
        Nie jestem takim optymista co do wielkodusznosci Chin, zreszta takze dla USA rozpad Euro bylby bardzo korzystny (gdyby tylko nie te CDS’y).:)

      • Avatar Zyggi

        @ Ciekawy.
        Cyt. „To nie euro jest winne kryzysowi w Grecji, tylko nieodpowiedzialna polityka gospodarcza tamtejszych władz oraz sama mentalność Greków.”
        Tyle, że fakt przynależności do eurozone zmniejsza i tak niewielkie poczucie odpowiedzialności tamtejszych liderów. A liderzy – zwłaszcza ci bez wiedzy o ekonomii – będą do ostatka starac się przypodobac wyborcom, a więc unikac niepopularnych decyzji. Mam przyjaciół i znajomych w Hiszpanii. Otóż poglądy Hiszpanów na gospodarkę są zaskakująco często zbieżne z poglądami p. Piotra Ikonowicza. :-) Mówic takim ludziom o konieczności zaciskania pasa to prosta recepta na przegranie wyborów. Dlatego jedyną receptą jest powrót do walut narodowych, zamiast zrzucanie ciężaru kryzysu na podatników w krajach, które prowadziły bardziej odpowiedzialną politykę fiskalną. Dlaczego ktoś pracowity i oszczędny ma w kółko finansowac rozrzutnego lenia? Niechże leń żyje na własny rachunek!
        Cyt. „Cóż dałaby Grecji drachma i jej dewaluacja, skoro przyczyny strukturalne nie zostałyby zlikwidowane?”
        Może własnie byłby to jakiś impuls do większej odpowiedzialności. Ponadto zwiększyłaby się konkurencyjnośc greckich towarów, bo w chwili obecnej wygląda ona fatalnie. To kraj, z którego zwyczajnie nie opłaca się eksportowac prawie nic poza dotowanymi płodami rolnymi. Tak może byc konkurencyjny tak słaby gospodarczo kraj (zaledwie 20 mld USD eksportu rocznie!), gdy minimalna płaca tam to 860 euro?
        Z jednym nie zgadzam się z Farage’m. Grecy protestują, bo zwyczajnie nie chcą zaciskac pasa. No, ale publicznie nie wypadało o tym powiedziec, by nie narazic się Grekom.
        Tak czy inaczej Farage to facet z charakterem, podobnie jak Vaclav Havel, tyle, że mówiący w tym samym świetnym stylu, jaki zawsze cechował Izbę Gmin.
        @ Adam.
        Cyt. „Niech sobie ktoś pomyśli co rząd Grecji by robił w momencie kryzysu ? Co by zaspokoić rzeszę protestujących zaczęli by normalnie drukować na potęgę i tak po 2-3 lata mamy powtórkę z rozrywki jeśli chodzi o republikę Weimarską O_o”
        Otóż niekoniecznie. MFW i BŚ byłyby władne wreszcie postąpic wobec Grecji tak, jak jak zwykle postępowały wobec różnych źle zarządzanych ekonomicznych niedorozwojów. Fakt, nie zrobiły by tego w ich interesie, tylko wierzycieli. No, ale tak to, jest, że ktoś musi odwalac robotę komornika…

      • Avatar wute

        @ Ciekawy
        Zgadzam się prawie w stu procentach z tym co napisałeś. Unia jest taka słaba ponieważ w odróżnieniu od pierwszego pokolenia polityków-założycieli, którym przyświecała idea wolnej i wspólnej Europy szanującej odrębności narodowe, następne pokolenia „nieomylnych” zwietrzyły w Unii interes do narzucenia dominacji innym. Stąd tez mianowanie jako „prezydenta” i „ministra spraw zagranicznych” ludzi będących politykami czwartorzędnymi, wyciągniętymi niczym króliki z kapelusza. Takie persony w niczym nie zagrożą prawdziwym playmakerom Unii jakim są kanclerz Niemiec i prezydent Francji. Oba te państwa poświęciły piękną idee Unii dla swych egoistycznych interesów. Unia stała się dla nich znakomitym instrumentem do narzucania swojej woli innym. Bez Unii oba te państwa straciłby olbrzymią część swoich wpływów.

        „kulturowego dziedzictwa Europy nie sposób porównać z żadnym, nawet chińskim. ”
        Jeśli spojrzy się na mapę kulturowego dziedzictwa UNESCO to najwięcej zabytków znajdziemy w Europie Zach. i w Chinach. Jeżeli sprawa dotyczy szeroko rozumianego dziedzictwa architektonicznego to się zgadzam. jednak w tym wypadku jest to spowodowane o wiele większymi zniszczeniami jakie doznały Chiny niż Europa Zachodnia.
        W Chinach wszelkie powstania czy bunty miały postać ekstremalną. Np. podczas buntu gen. An Lushana (755-763) za czasów dynastii Tang spadek ludności wyniósł z 52 mln do 18 mln.
        Domniemywa się, że w takim samym stopniu zostały zniszczone dobra materialne. Do naszych czasów nie przetrwały żadne pałace czy świątynie Tangów. Gdy chce się zobaczyć jak wyglądały to należy pojechać do Japonii, ponieważ Japończycy przyjeżdzali do Chin, kopiowali chińską architekturę, a następnie dokładnie budowali według chińskich wzorów (Nara, Kyoto). Podobnie było z najazdami azjatyckich koczowników (Hunowie, Xianbei, Mongołowie) którzy równali wszystko z ziemią. Pekin po zdobyciu przez Mongołów palił się miesiąc. Po zdobyciu miasta Chengdu, stolicy prowincji Sichuan, Mongołowie wyrzneli ponad milion ludzi (mieszkańcy plus uciekinierzy). Około miliona zostało zaszlachtowanych w Changsha, w stolicy prowincji Hunan. Kiedy Mongołowie ostatecznie zajęli północnochińskie cesarstwo Jin to jedną z ich koncepcji był zamiar wyrżnięcia całej ludności cesarstwo liczącego w momencie inwazji ca. 45 milionów ludzi i zamienienie całego tego kraju od Wielkiego Muru aż do Żółtej Rzeki na pastwiska dla mongolskiej konnicy. Trwający 70 lat podbój Chin przez Mongołów spowodował, że po jego zakończeniu liczba ludności spadła ze 120 mln do 60 mln. Mongołowie nie tylko eksterminowali ludność, ale szczególnie w północnych Chinach zniszczyli do gruntu setki miast i miasteczek, dziesiątki tysięcy wsi. Takie zagłady dóbr kulturalnych powtarzały się periodycznie w historii Chin i trwały niemal do naszych czasów. Np. podczas powstania Tajpingów (połowa XIX w) została zniszczona cała historyczna część Hangzhou miasta będącego stolicą południowej dynastii Sung (1127 – 1279). Dziesiątki tysięcy większych lub mniejszych zabytków z przeszłości zostało zniszczonych podczas rewolucji kulturalnej (1966 – 1976).
        Europa na szczęście nie doświadczyła takich kataklizmów kulturowych. Największe szaleństwa jakie Europa doświadczyła to prawdopodobnie wojna domowa w Hiszpanii, gdzie np. „postępowa część ludzkości” zburzyła lub uszkodziła w Barcelonie wszystkie kościoły poza Sagrada Familią
        czy wyczyny rewolucjonistów francuskich np. w postaci zburzenia największej swego czasu świątyni Europy, klasztoru w Cluny czy rozbicie grobów królewskich w Bazylyce Saint-Denis gdzie byli pochowani prawie wszyscy królowie Francji od X w. Europę Zachodnią nie zniszczyły również najazdy azjatyckich koczowników.
        Osobną tragedią dla kultury Europy była oczywiście II WŚ, ale takich tragedii Chiny miały kilka.
        Inaczej wyglądały też powstania ludowe. W Zachodniej Europie nie miały takiego charakteru eksterminacyjnego. Np. podczas tych bardziej niszczycielskich jak Żakeria (1358) czy Wojna Chłopska w Niemczech (1524 – 1536), obie strony potrafiły przerywać walki, że usiąść do stołu rokowań.

        Wielkość kultury chińskiej zasadza się na słowie pisanym: traktatach, historii i poezji. Cywilizacja chińska to cywilizacja słowa pisanego. Już za czasów dynastii Han (207 B.C. – 220 A.D.) napisano kilkadziesiąt traktatów o tematyce militarnych. Liczba traktatów militarnych napisanych do czasów
        nowożytnych oceniana jest na liczbę blisko tysiąc. Żyjący we wczesnym okresie panowania dynastii Han historyk Sima Qian, zwany chińskim Herodotem (a powinien być raczej porównywany z Liwiuszem) napisał historię Chin od czasów najdawniejszych o objętości, która obecnie pomieściłaby się w 18 tomach po 400 stron każdy. Po upadku dynastii Han, za czasów ich następców spisano historię panowania Han. I tak się przyjęło, że w czasach następnej dynastii historycy pisali historię ich poprzedników. Takich historii dynastii jest 24. Każda taka historia dynastii składa się co najmniej z kilkudziesięciu wolumenów zawierających: historie rozumianą w sensie potocznym, akty prawne, biografie znanych ludzi..itd). Łączna liczba tych wolumenów zawierających te wszystkie historie wynosi ponad trzy tysiące dwieście wolumenów. Takiej bazy źródłowej nie posiada nawet w najmniejszym przybliżeniu żaden kraj europejski.
        Cały ten gigantyczny zbiór został kosztem 70 mln usd pozostał przetłumaczony w latach 1994 – 2004 z dawnego na współczesny język chiński. Obecnie jest tłumaczony na 9 najważniejszych języków świata. Ja sam kupiłem sobie 3 tomowe wydanie (ponad 1200 stron) tzw. Sung Biographies zawierające pełne biogramy ca. 370 najważniejszych osób za czasów panowania dynastii Sung (960 – 1279). Czy coś takiego (pełne biogramy) tak wielkiej liczby osób zawierają
        ówczesne źródła historyczne współczesnym Sungom dynastiom w Europie: Kapetyngów czy Piastów. Nawet w przybliżeniu nie. Czu jakikolwiek władca europejski może równać się z cesarzem Huizongiem (1101 – 1126). Był świetnym malarzem zaliczanym do grona najwybitniejszych (kilka jego obrazów przetrwało), znakomitym kaligrafistą, który stworzył nowy styl kaligrafii a także jest autorem słynnego Traktatu o Parzeniu Herbaty, drugiego po względem ważności o tej tematyce w dziejach kultury chińskiej. Huizong był protektorem wielu artystów i znacznie rozszerzył cesarską
        kolekcję malarską do ponad 6000 dzieł około 230 malarzy. Całe te zbiory zostały zniszczone po zdobyciu stolicy Sungów, Kajfengu przez koczowniczych Dżurdżenów. Tp tylko mały urywek będący przykładem wielkości cywilizacji chińskiej. Wielkość jej kulturowego dziedzictwa w żadem sposób nie ustępuje europejskiej, poza jednym wyjątkiem – w Europie więcej przetrwało.

      • Avatar ciekawy

        @ wute
        Masz rację.
        Znając dobrze historię Europy i jednocześnie nie znając w tym samym stopniu historii Chin nie powinienem wydawać podobnych sądów. Posłużyłem się listą światowego dziedzictwa UNESCO, aby porównać te dwa kręgi cywilizacyjne i nie zdawałem sobie sprawy z tego jak wiele zostało zniszczone. Mea Culpa ! Nie mniej jednak, uważam że Europa nie powinno mieć w tym względzie kompleksów zwłaszcza, jeśli uznamy się za spadkobierców starożytnej Grecji i Rzymu.

        @Zyggi

        „Może własnie byłby to jakiś impuls do większej odpowiedzialności. Ponadto zwiększyłaby się konkurencyjnośc greckich towarów, bo w chwili obecnej wygląda ona fatalnie.”

        Hmm. to jest jak zaproponowanie nałogowemu hazardziście zmianę kasyna, a pijakowi zmianę monopolowego. Nałóg ten sam, tylko okoliczności inne.
        Tak samo jest z Grecją. Już przed przyjęciem euro miała ponad 100% długu publicznego.

      • Avatar Zyggi

        @ Wute.
        Jestem pod wrażeniem Twojej wiedzy o chińskiej historii. Przyznaję – podobnie jak Ciekawy – że nie wiedziałem, iż tak wiele z materialnego dziedzictwa Chin uległo zagładzie.

        @ Ciekawy.
        Jesteśmy spadkobiercami cywilizacji Grecji i Rzymu. Co ciekawe, Japonia, Korea czy Wietnam czerpią z wielu aspektów cywilizacji Chin. Myślę, że żadna z tych cywilizacji (grecko-rzymska ani chińska) nie może uważac się za lepszą czy gorszą od drugiej. Obie są równe, choc różne. I obie wywarły ogromny wpływ na ludzkośc.
        Cyt. „Hmm. to jest jak zaproponowanie nałogowemu hazardziście zmianę kasyna, a pijakowi zmianę monopolowego. Nałóg ten sam, tylko okoliczności inne.
        Tak samo jest z Grecją. Już przed przyjęciem euro miała ponad 100% długu publicznego.”
        Niezupełnie jest to tak. Celowo wspomniałem o MFW i Banku Światowym, jako że obie instytucje już nieraz dokręcały śrubę państwom o płynności finansowej podobnej do greckiej (np. w Azji czy Ameryce Łacińskiej). Oczywiście można wątpic, czy społeczeństwo tak roszczeniowe jak greckie byłoby zdolne podjąc „kurację odwykową”, ale przynajmniej Grecja nie mogłaby zrzucac kosztów swojego życia ponad stan na inne kraje strefy euro.

  • P.S. Jakby w podsumowaniu dodam, że Włochy zajęły w tym roku 80. miejsce w rankingu Łatwości Prowadzenia Interesów (ranking ustalany corocznie przez Bank Światowy). Dla porównania: Polska zajęła pozycję 70., a Białoruś – 68.

    • Ease of Doing Business Index jest bardzo ciekawym rankingiem, wielce
      mówiącym o barierach wewnętrznych danego kraju.

  • @ Ciekawy
    1. Włosi lubią się bawić, więc byłbym trochę ostrożny z wyciąganiem wniosków co do
    miłości do ojczyzny na tej podstawie. Mój włoski przyjaciel powiedział mi ca. 10 lat
    temu, że np. w latach 70-tych XX w. Squadra Italia była najważniejsza dla kibiców, teraz przede wszystkim interesują ich kluby.
    Italia się nie rozpadnie, ale może będzie inaczej finansowana.
    Od Hiszpanii być może odejdzie Katalonia i Baskonia, ale reszta zostanie.
    Co do UK to nie mam zdania. Może Szkoci jak się wzbogacą na ropie/gazie z
    Morza Północnego to może odejdą.
    2. Fakt. Na południu mają nieufny stosunek do władzy, ale zepchnięcie państwa do
    „policyjnych katakumb” to efekt umafijnienia tamtejszych struktur społecznych.
    3. Włochy to kraj nr 1 na liście Unesco odnośnie zabytków a także dla wielu
    wymarzony kraj do spędzenia urlopu. Nigdy im nie dorównamy. Nie ma co
    porównywać nas z nimi (poza tym ich jest 60 mln a nas ca.38-36)
    4. Nie znam przebudowanego stadionu Wisły. Porównywałem estetycznie San Siro
    z Legią i Koroną. Nasze biją go na głowę.
    5. Nie miałem na myśli długu publicznego, ale całokształt życia publicznego w Italii.
    Nie zmieniła się mentalność tych ludzi, elita na szczeblu lokalnym jest taka sama
    jak poprzednio. Rządzące partie i opozycja są w wiecznym klinczu. Mój przyjaciel
    przy okazji afery firmy Parmalat, powiedział mi że to nie wyjątek a norma. System
    sprawiedliwości jest jeszcze bardziej opieszały niż w Polsce….itd.

  • @ Zyggi
    Frekwencja na stadionach włoskich jest zdecydowanie większa niż u nas, ale nie z nami powinni się porównywać.
    Bundesliga – 42 tys/mecz
    Premiership – 34
    La Liga – 28
    Serie A – 24
    Włoski futbol jest w kryzysie. Najlepsze włoskie drużyny mają kłopot żeby dojść do
    pólfinału Champion League. Najlepszym przykładem jest fakt, że nowy stadion
    Juventusu, klubu mającego najwięcej fanów w całej Italii liczy zaledwie 40 tys. podczas gdy przebudowane/nowe stadiony klubów o pozycji podobnej lub mniejszej
    niż Juve mają:
    Arsenal – 60 tys.
    Schalke – 61 tys.
    HSV – 57 tys.
    Włoskie kluby są w permanentnym kryzysie finansowym więc modernizacja nie
    będzie sprawą prostą. Włosi zostali załatwieni przez przegrane wybory na gospodarza Euro 2012. Wtedy mieliby szansę zbudowania nowych lub modernizacje
    starych stadionów. Obecnie nie mają bodźca, ani pieniędzy a państwo im nie dołoży.

    • Avatar Adam Izydorczyk

      @wute

      „Włoskie kluby są w permanentnym kryzysie finansowym więc modernizacja nie
      będzie sprawą prostą. Włosi zostali załatwieni przez przegrane wybory na gospodarza Euro 2012. Wtedy mieliby szansę zbudowania nowych lub modernizacje
      starych stadionów. Obecnie nie mają bodźca, ani pieniędzy a państwo im nie dołoży.”

      1) Ostatnia impreza, która przyniosła zysk to World Cup ’98 we Francji o ile dobrze pamiętam O_o ( kiedyś czytałem artykuł na temat imprez i były przedstawione wtopy Greków oraz Portugalczyków po wielkich imprezach )
      2) Z jakiej racji chcesz wziąć od każdego Kowalskiego, po 200 euro i dać na budowę stadionów ? 10 mld euro więcej na imprezie Euro 2012 automatycznie oznacza 10 mld euro mniej w kieszeniach przeciętnego podatnika ( czyli ograniczenie jego konsumpcji ) Koniec końców zmieniają się krzywe popytowe oraz podaż pewnych dóbr .. dochodzi do dysproporcji oraz zmian w strukturze gospodarki. Co to za różnica czy mamy kryzys z powodu inflacji czy też interwencjonizmu państwowego ?
      3) To jest jak z tym alkoholikiem, któremu podaje się kolejne porcje wódki MUSI nadejść recesja, MUSI nastąpić uzdrowienie gospodarki poprzez upadek wielu firm .. drukowanie oraz tani kredyt stopy procentowe na 0,25 %, RRR na 3 % nie jest rozwiązaniem sytuacji !!
      4) Jeśli włoska piłka nożna jest w kryzysie to, gdzie jest polska ? Raz na 10 lat jakiś klub odniesie sukces ( coś tam Lech Poznań ostatnio grał, z 10 lat temu Wisła coś wygrywała, w latach ’90 Legia Warszawa grała w LM .. potem lata ’80 i Widzew ( raz na 10 lat jakiś polski zespół osiągnie sukces O_o to za ten czas AC Milan wygrywał LM dokładnie tak samo jak Juventus, Inter ) O_o Gdyby w polskiej piłce panował taki kryzys jak we włoskiej to byłby najbardziej zadowolonym człowiekiem na świecie ^_^ Już pomijam wyczyny śląskich drużyn .. to co gra Ruch Górnik i GKS to dno dna i 10 metrów mułu !!!

      • Avatar wute

        @ Adam Izydorczyk
        1) Niezmiernie trudno jest oszacować czy dana impreza zakończyła się zyskiem czy stratą. Za World Cup 2006 były zyski w wysokości 135 mln euro, ale jak liczyć np. zbudowanie stadionu Allianz Arena w Monachium, specjalnie na WC 2006, a z którego korzysta FC Bayern spłacając kredyt.
        2) Tradycją jest używanie środków publicznych przy budowie lub eksploatacji stadionów we Włoszech. Roma i Lazio grają na stadionie olimpijskim, którego właścicielem jest Włoski
        Komitet Olimpijski. Milan i Inter grają na San Siro które należy do miasta. Juventus swego czasu grał na Stadio Communale.
        Pisałem w tym sensie, że gdyby Włosi dostali EURO 2012, to
        gruntownie zmodernizowaliby 6-8 stadionów, prawdopodobnie za publiczne pieniądze.
        Nie ma tu nic z moich poglądów czy jest to słuszne czy nie.
        PS.
        Nie zależnie co myślę na ten temat to i tak wszystkie polskie
        stadiony na EURO 2012 budowane są z naszych pieniędzy.
        3) Uzdrowienie gospodarki przez upadek wielu firm – to dobry
        temat szczególnie dla Japończyków bo oni uwielbiają holować
        bankrutów.
        4) Nie należy mylić poziomu z kryzysem. USA są w kryzysie
        mimo, że mają znacznie wyższy standard niż Polska.
        Włosi mają przestarzałe stadiony nie tylko w stosunku do lig
        wiodących takich jak Bundesliga czy Premiership ale nawet
        w stosunku do części naszych ligowców (Gdańsk, Wrocław,
        Poznań, Kielce, dwa stadiony warszawskie).
        Pozycja klubów włoskich w LM osłabła. Od następnej edycji
        będzie ich 3 zamiast 4. Przegonili ich Niemcy.
        Po zdobyciu MŚ 2006 potem odnotowali porażki w ME 2008
        i MŚ 2010.

  • Mam nadzieję, że redakcja nie będzie miała za złe, że całkowicie odchodzimy od tematów azjatyckich.

    To co wyprawia Tusk i Rostkowski zasługuje na całkowite potępienie.
    Pomimo korzystnych w por. do reszty Europy wskaźników gospodarczych deficyt budżetowy osiąga skandaliczne rozmiary. Bardziej ostrożną politykę prowadzi nawet Berlusconi. Czyżby historia osądzi Tuska jako polskiego odpowiednika Bettini’ego Craxi’ego ?

    2008 Deficyt budżetowy
    Polska: -3,7 %
    Włochy: -2,7 %
    Szwecja: 2,2 %
    2009
    Polska: -7,3 %
    Włochy: -5,4 %
    Szwecja: -0,7 %
    2010
    Polska: -7,9 %
    Włochy: -4,6 %
    Szwecja: 0,0 %
    2011
    Polska: – 5,8 %
    Włochy: -4,0 %
    Szwecja: 0,9 %

    • @ Ciekawy
      Staram się nie przenosić na nasze forum spraw tzw. polskiego piekiełka, ale
      z okazji zbliżających się wyborów i Twojej uwagi na temat działalności tych
      dwóch panów pozwolę sobie na komentarz.
      Ostatnio jedna z pracowni podała, że przewaga PO nad PISem wynosi 2%.
      Dzisiaj czytałem w Rzeczpospolitej, że wśród najmłodszych wyborców PIS
      ma 29% poparcia a PO 27%. Cztery lata temu PO w tej grupie miało 51%
      głosów w wyborach.
      Nie wiem na ile te sondaże są wiarygodne, ale wydaje się, że pokazują
      pewien trend. Kończy się epoka skutecznego uprawiania polityki za
      pomocą RP i robienia dobrego wrażenia. Nie da się zakląć ustawicznych
      podwyżek cen wszystkiego i braku pracy dla młodych.
      Jakie będzie to miało skutki dla naszego środowiska?
      Gdy wygra PO możemy spodziewać się mniej lub więcej kontynuacji tego
      co jest.
      Gdy do władzy dojdzie PIS to prawdopodobnie poluzuje stosunki z Niemcami, które obecnie coraz bardziej idą w kierunku protektoratu,
      i w związku z tym będzie szukał lepszych kontaktów wśród innych wielkich
      tego świata. Sądzę przeto, że będzie dążył do poprawy stosunków z Chinami.
      Być może niektórych razi słowo protektorat, więc służę przykładami:
      1. Nieśmiała próba uznania Polaków żyjących w Niemczech za
      mniejszość narodową i kulenie uszu po reprymendzie z Berlina.
      A że można prowadzić w tej dziedzinie własną politykę pokazała mała
      Litwa hardo stawiając się o wiele większej Polsce, mimo że sama jest
      bardziej zagrożona przez Rosję niż my a ich Możejki są w ręku
      Polaków, a nasz Orlen jeszcze niemiecki nie jest.
      2. W 2011 mieliśmy mieć magazyny na gaz w ilości na 5 mld m3. Przez
      4 lata magazyny tak budowano, że mamy ca. na 1,7 mld m3. Co zrobił
      rząd ?. Zmienił ustawę i teraz można magazynować zagranicą. A gdzie,
      w Niemczech, bo tam mają największe magazyny w Europie.

      • Avatar Zyggi

        @ Wute.
        Bardzo trafne spostrzeżenia a propos Polski sprowadzonej do roli protektoratu. Gdy czasem słyszę o konkurowaniu Polski z Niemcami na rynku Chin, albo o tym, kiedy prześcigniemy Niemcy w PKB per capita, wówczas zastanawiam się, jak bardzo wishful thinking jest usadowiony w naszej mentalności. Przecież u nas wydatki na R&D są bodaj niższe niż w 5-milionowej Finlandii. Więc o czym tu mówić?…
        W niemieckich mediach dużo miejsca zajmują tematy ekonomiczne, w tym zagadnienia związane z Chinami. Deutsche Welle w swojej słynnej serii „Made in Germany” (wersja niemiecka i angielska, obie dostępne na Youtube) wiele uwagi poświęca obecności niemieckich koncernów w Azji. A my? Jak słusznie zauważył ostatnio „jg”, u nas ważniejsze są emaile pewnej pani poseł. Tematy ekonomiczne są traktowane po macoszemu. Czasem ma się wrażenie jakby budziły zakłopotanie, jakby te wszystkie gadające głowy przekrzykujące się w polskiej TV unikały tego tematu, świadome swojej ignorancji. Zresztą ci ludzie przeważnie nie chcą słuchać ani rzeczowo rozmawiać jak Niemcy, Francuzi czy Anglicy. Chcą gadać, gadać i gadać. Jak już mówią o gospodarce, to najczęściej powtarzają słyszane setki razy dyrdymały. Nieliczne głosy rozsądku brzmią jak wołanie na puszczy, o ile z ich autorów nie robi się głupków – stara komunistyczna szkoła.

      • Avatar PZ

        @wute
        Nie za bardzo widze polityczna mozliwosc poprawy stosunkow przez PiS z Chinami.
        Oprocz poluzowania stosunkow z Niemcami, wymagaloby to takze mocnego poluzowania stosunkow z USA. Ciezko na tym etapie to sobie wyobrazic. Dochodzi do tego alergia PiS na samo slowo „komunizm” wiec nie wiem jak taka wolte moznaby wytlumaczyc wyborcom.
        W ogromnej czesci nasze spoleczenstwo nie jest w stanie zaakceptowac ogromnego postepu Chin, smiem twierdzic ze nawet o nim nie wie. Obraz ten jeszcze jest podsycany przez idiotyzmy Wyborczej – najlepszy przyklad dzisiaj – Wen Jiabao powidzial, ze rozwazy pomoc Italii i UE, jesli UE uzna Chiny za gospodarke rynkowa. Michnik przekreca calkowicie znaczenie i wali propagandowy tytul „Pomozemy w kryzysie, jesli uznacie Chiny za wolne”. I dodaje jeszcze ankiete w ktorej ponad 80% ludzisk uznaje, ze Chiny wolne nie sa. Dramat.
        To ja sie pytam jak ma sie Chinska wolnosc do protektoratu o ktorym mowisz i ktory kraj w takim aspekcie wolny nie jest? Rece opadaja.

      • Avatar wute

        @
        Poluzowanie stosunków z Niemcami nie będzie dla PISu
        problemem ponieważ jest do partia wyczulona na problemy
        polsko-niemieckie. Myślę, że mniejsze będzie w sprawach
        europejskich a większe w relacjach bezpośrednich pol-niem.
        Przypuszczam, że rząd PISu postawi na porządku dziennym
        sprawy: głębszego zakopania rury na torze wodnym do naszego gazoportu oraz sprawę mniejszości polskiej w Niemczech. Oba państwa podzieli też nieuchronnego sprawy
        związane żądaniem autonomii dla Górnego Śląska w czym
        b.aktywna jest mniejszość niemiecka.
        Co do relacji z USA to one dość osłabły z winy obu stron. USA
        przestały się interesować Polska (za wyjątkiem gazu łupkowego i zwrotu majątków potomkom polskich Żydów) a z
        kolei Polska odczepiła się od rydwanu amerykańskiego i
        przyczepiła się do lokomotywy niemieckiej, czego ostatnim
        dowodem jest odmowa militarnego zaangażowania się w
        sprawy libijskie. W związku z tym JK tak naprawdę nie musiał
        by nic psuć w dość obojętnych stosunkach USA-PL. Jednakże
        JK będzie chciał wyciągnąć od Amerykanów taśmy z nagraniem rozmów wieży w Smoleńsku, ale tu się rozczaruje
        ponieważ Stany nie będą chciały psuć sobie relacji z Rosją i
        nie udzielą mu tych informacji, tak jak alianci nie udzielili
        informacji polskiemu rządowi:
        – w sprawie Katynia (wiedzieli za nim groby zostały odkryte)
        – o decyzjach w Teheranie
        Myślę, że to zdystansuje JK do USA.
        Oczywiście relacje z USA nie ulegną jakiemuś zasadniczemu
        ochłodzeniu, po prostu Polska poprawi swoje stosunki z
        Chinami, przede wszystkim gospodarcze. JK jako wytrawny
        gracz luzując relacje z Niemcami, będzie musiał zagrać też inną kartą. Nie sądzę też żeby w sprawach Chin słowo
        „komunizm” miało być przyczyną alergii. To nie te czasy. Proszę zwróć uwagę, że np. bardziej prawicowemu Orbanowi
        ono nie przeszkadza.
        Nie sądzę też żeby ktoś się przejmował wyborcami, zwłaszcza że do następnych wyborów będzie 4 lata. Poza tym poprawa
        będzie miała przede wszystkim wymiar gospodarczy.
        Nie całkiem rozumiem ten pasus:
        „To ja się pytam jak ma się Chińska wolność do protektoratu o którym mówisz i który kraj w takim aspekcie wolny nie jest? Ręce opadają.”
        Niemniej staram się odpowiedzieć:
        1. Jeżeli chodzi o p.Michnika to skończyłem z czytaniem jego
        tekstów jeszcze w ubiegłym wieku.
        2 Nie pisałem, że Polska jest protektoratem Niemiec tylko że
        stosunki idą w kierunku protektoratu. Polska jest oczywiście
        wolnym krajem, ale stopniowo uzależniającym się od RFN.
        3 USA i Niemcom nie przeszkadza w robieniu interesów
        gospodarczych system polityczny Chin i nam też to nie
        powinno przeszkadzać.

      • Avatar PZ

        @wute
        Do listy zaslug naszych sojusznikow dodalbym jeszcze utajnienie przez Brytyjczykow chyba w zeszlym roku na kolejne 50 lat sledztwa przez nich prowadzonego w sprawie smierci gen. Sikorskiego na Gibraltarze. Zwolennikiem teorii spiskowych za bardzo nie jestem, ale cos niewygodnego chyba tam jest.
        Co do obecnej sytuacji stosunkow Polska-USA to wydaje mi sie ze kolejny raz zostalismy polozeni na szali nie psucia stosunkow z Rosja, ktora silniejsza niz obecnie (stad tez to gadanie o modernizacji) jest potrzebna amerykanom do przeciwwagi dla Chin. Moze kiedys nasza klasa polityczna wyciagnie wnioski, ze sojusznikow warto miec, ale liczyc musimy tylko na siebie.
        Natomiast co do czesci, w ktorej nie wyrazilem sie calkiem precyzyjnie to zgadzam sie ze wpadamy w role protektoratu Niemiec. Natomiast, uwazam ze w kwestii wolnosci gospodarczej Chiny wypadaja nie gorzej niz Polska, stad bylo moje pytanie retoryczne. Po prostu jestem coraz bardziej zaskoczony skala nieswiadomosci naszego spoleczenstwa.
        Chyba skorzystam z celnej uwagi o zaprzestaniu czytania GW. :)

      • Avatar wute

        @ PZ
        Skala nieświadomości naszego społeczeństwa jest pochodną
        poziomu mediów ale i też efektem wychowania i zainteresowań.
        Obecni magistrowie reprezentują z pewnością niższy poziom wiedzy ogólnej niż przedwojenni maturzyści. Sądzę, że jeszcze
        maturzyści z lat 60-tych lepiej by wypadli od obecnych mgr.

  • Włochy to w ogóle „chory człowiek” wśród państw „od zawsze” należących do UE. Od 20 lat wzrost gospodarczy Italii oscyluje w granicach 0 – 1 % rocznie. Dodajmy tu przywileje dla Fiata i innych gigantów, ogromny deficyt budżetowy i zadłużenie skarbu państwa w relacji do PKB, kontrasty rozwojowe między regionami niespotykane chyba nigdzie indziej w Unii, dziesiątki tysięcy przepisów, często wykluczających się nawzajem, wreszcie ociężała biurokracja, korupcja i zorganizowana przestępczość na skalę nie mającą precedensu na zachodzie kontynentu.
    Jaśniejszym punktem Włoch jest ogromna liczba małych i średnich, rodzinnych firm. Jednak Włochy to na skutek wymienionych wyżej problemów kraj niewykorzystanych możliwości. Szkoda, bo ten prawie 60-milionowy kraj zamieszkany przez kreatywnych, przedsiębiorczych mieszkańców mógłby konkurować nie tylko z USA i Niemcami, ale nawet z dalekowschodnimi potęgami przemysłu i handlu. Niestety, wydaje mi się, że Włochom nie uda się przełamać impasu i dalej ten kraj, jeszcze ćwierć wieku temu bogatszy od Wlk. Brytanii, będzie osuwać się coraz niżej w międzynarodowych rankingach.

    • To w dużej części prawda co piszesz, ale że byłem niedawno we Włoszech dwa tygodnie to mogę napisać coś nt. temat.
      Jeśli chodzi o całkowicie subiektywne wrażenia to Włochy (od Rzymu w górę) i Polskę dzielą nadal ogromne różnice. Warszawa przy Mediolanie wypada niestety jak prowincjonalna mieścina. 80 km metra (3 linie) i czwarta w budowie. Na dworcu głównym Milano Centrale (przepięknym i monumentalnym, por. z Warszawą Centralną) 20 torów na których w większości stały nowoczesne pociągi Pendolino. 6500 km autostrad wybudowane w ciągu 10 lat na przełomie lat. 60 i 70. Tunele wydrążone nawet w prowincjonalnych drogach, nie wspominając o głównych czy autostradach. W okolicach Mediolanu funkcjonują 3 lotniska – z których samo Malpensa (2 we Włoszech) ma ruch ponad dwukrotnie większy niż Okęcie. Baza turystyczna może na świecie ustąpić jedynie Francji. Stadionów z poj. ponad 60 tys. jest kilka, na których grają drużyny odnoszące sukcesy na arenie międzynarodowej (oczywiście por. z polskimi ma niewielki sens).

      Średnia płaca to ok. 1500 € przy czym generalnie na Północy i w Rzymie jest znacznie wyższa. Ceny natomiast są niższe niż na Zachodzie. Za dzienny bilet komunikacji miejskiej w Mediolanie zapłacimy 3 €, cheesburger w McDonaldzie 1 €, butelka przeciętnego wina 2 €, piwo 0,66 ml 1,1 €, dziennik la Repubblica 1 €, za przejazd 475 km autostradą 30,6 € (za przejazd A4 Kraków – Katowice 50 km opłata wynosi 16 zł ~ 4 € wg kursu 4 zł za 1 €///W Polsce 0,08 € za km, we Włoszech 0,065 € za km !), cena benzyny to ok. 1,55 – 1,60 € za litr, bułka w markecie 0,2 €, najtańszy bilet na mecz ligowy AC Milanu 11 €. Teraz porównajcie sobie ceny we Włoszech (północnych) z cenami w Polsce, a następnie z zarobkami w Polsce – miłego rachowania :)

      Rzecz jasna Italia boryka się z ogromnymi problemami i jak napisałeś jest to kraj kontrastów.
      Północ jest dwa razy zamożniejsza od Południa i stan ten pogłębia się. Koniem pociągowym Włoch jest Lombardia rozwijająca się dwukrotnie szybciej niż południe. Można śmiało postawić tezę, że to nie Włochy stoją w miejscu, ale Południe (Mezzogiorno) przeżerane przez korupcję i przestępczość zorganizowaną, natomiast Północ rozwija się nie wolniej niż Europa zachodnia.

      • Avatar wute

        @ Ciekawy
        To o czy piszesz jest niezmiernie interesujące. Temat jest mi
        wyjątkowo bliski ponieważ Italia jest krajem w którym najwięcej
        razy byłem w życiu. Przez parę lat bywałem tam po 4-5 razy w roku i podróżowałem z naszym włoskim przedstawicielem przez całe środkowe i północne Włochy non stop dyskutując o wszystkim począwszy od kobiet i futbolu (tematy, które w rozmowie z Włochami nie da się uniknąć) a skończywszy na włoskim renesansie. W pewnym sensie tematyka tego kraju
        jest mi bardziej znana niż innych krajów Europy Zachodniej
        Byłem też na południu.
        Raz we Florencji spotkałem przewodnika Włocha perfekcyjnie
        mówiącego po polsku, które strasznie wyklinał południowców,
        twierdząc, że my (Włosi z Północy) od 50 lat pomagamy
        południu a i tak nic z tego nie ma i twierdził, że Włochy trzeba
        podzielić na 3 rejony i niech każdy rządzi się po swojemu.
        Moim zdaniem, na południu państwo włoskie ogranicza się do
        posterunków policyjnych i niektórych urzędów. Poza nimi już nie
        istnieje.
        Północ jest o wiele bogatsza, ale też trzeba powiedzieć, że
        zbudowana infrastruktura pochodzi w wielu miejscach okresu
        prosperity z lat 50-tych i 60-tych. Budynek lotniska Malpensa
        to monument z dalszej przeszłości, nie umywa się do nowoczesnych budynków Okęcia. Stadion klubu AC Milan, słynne San Siro jest imponujący ale przestarzały. Byłem na nim
        na czterech meczach LM, w tym oglądałem Milan – Real
        z gwiazdami ówczesnych galacticos. Wszystkie większe kluby włoskie, poza Juventusem, który właśnie zmodernizował swój
        Stadion Alpejski, mają przestarzałe stadiony i nie tylko nie mogą się równać z naszymi czterema stadionami na Euro 2012, ale nawet z kilkoma naszym stadionami ligowymi takimi
        jak Legii czy Korony, pod względem nowoczesności.
        Natomiast biją nas na głowę autostradami. Przejazd autostradą z Werony do Mediolanu to przepiękna wycieczka z tunelami.
        Reasumując – Włosi nie uwolnili się od tego całego bagna
        korupcji i różnego rodzaju powiązań osłabiających państwo.
        W przyszłości za to zapłacą.

      • Avatar Zyggi

        @ Ciekawy.
        To prawda, Lombardia czy Veneto wciąż są jednymi z najbogatszych regionów UE. Co do relacji cen względem zarobków, wygląda na to, że w Mediolanie jest korzystniej niż w wielu dużych miastach Zachodu, np. w bliżej mi znanym Madrycie. O Polsce nie mówiąc.
        @ Wute.
        Otóż to: punktem dla Włoch są z pewnością autostrady. Dodam także budowane i użytkowane w Italii szybkie pociągi ETR (w tym ETR 500 rozwijający do 300 km/h, wynajmowany także przez Turków do testowania ich trakcji i torów).
        Co do stadionów, tam jest zdecydowanie większa frekwencja na meczach niż u nas, więc i kluby są znacznie bogatsze (sprzedaż biletów, zyski z reklam itd.). Stąd myślę, że niedługo będziemy tam świadkami modernizacji kolejnych stadionów. Po prostu: w takich krajach jak Włochy czy Hiszpania stadiony to wielki biznes, a nie miejsce, gdzie grasują bandyci odstraszający normalnych fanów piłki.
        Casus Berlusconiego znakomicie ilustruje kondycję włoskiego świata polityki i biznesu. Dokumentalista Eric Gandini przybliżył to swoiste zjawisko socjologiczne w filmie „Wideokracja”.

      • Avatar ciekawy

        „Raz we Florencji spotkałem przewodnika Włocha perfekcyjnie
        mówiącego po polsku, które strasznie wyklinał południowców,
        twierdząc, że my (Włosi z Północy) od 50 lat pomagamy
        południu a i tak nic z tego nie ma i twierdził, że Włochy trzeba
        podzielić na 3 rejony i niech każdy rządzi się po swojemu.”

        To jest rzeczywiście popularny pogląd, w rejonach górskich i w Mediolanie nieraz widziałem graffiti „Lega Nord”, partii która nawołuje do odłączenia się od Włoch i utworzenia państwa Padania. Partia ta uzyskała w ostatnich wyborach 3 mln głosów i choć nawoływanie do separacji jest zapewne tanim populizmem (Liga Północna należy do koalicji rządzącej) to poparcie dla tej partii odzwierciedlają w znacznym stopniu nastroje. Nie wydaję mi się jednak aby miało dojść do jakiegoś rozpadu Włoch – pomimo antagonizmów Północ – Południe, Włosi zdają się identyfikować ze swoim państwem – w przeciwnym razie czy tak licznie świętowaliby 150-lecie powstania swojego państwa ? Co ciekawe antagonizmy międzyregionalne nie są tożsame z antagonizmami politycznymi. Północne i Południowe regiony to matecznik szeroko pojętej prawicy, natomiast regiony centralne (na północ od Rzymu i na południe od Padu) głosują na lewicę. Jaka jest przyczyna tego stanu rzeczy ? Cóż, nie mam pojęcia, bo za słabo znam włoski (co planuję zmienić) aby śledzić ich prasę. Moim zdaniem w Europie już prędzej pierwsza do rozpadu jest Hiszpania, a druga Wielka Brytania.

        „Moim zdaniem, na południu państwo włoskie ogranicza się do
        posterunków policyjnych i niektórych urzędów. ”

        Południowcy mają nieufny stosunek do instytucji państwowych (w czym nieco przypominają Polaków) co jest pamiątką po długoletnim panowaniu Hiszpanów, działalnością inkwizycji i fatalną polityką gospodarczą w kluczowym okresie początków XIX wieku prowadzoną przez konserwatywnych Burbonów, władców Królestwa Obojga Sycylii. Królestwo to odpowiadało mniej więcej terenom uznawanym za Mezzogiorno. Organizacje przestępcze działające na tym terenie to przykład przekładania prawa zwyczajowego nad prawo ustanowione przez państwo. Tylko zmiana mentalności mieszkańców może zmienić obraz południowych Włoch, a jest to proces wielopokoleniowy. Przy czym warto napisać, że prym jeśli chodzi o przestępczość nie wiedzie już Sycylia (jak się powszechnie utarło za sprawą filmu Ojciec Chrzestny), ale Kampania.

        „Północ jest o wiele bogatsza, ale też trzeba powiedzieć, że
        zbudowana infrastruktura pochodzi w wielu miejscach okresu
        prosperity z lat 50-tych i 60-tych.”

        Zgadza się, infrastruktura została wybudowana w latach 60. i 70. ale to nie sprawia, że jest już bezużyteczna. Inwestycje w infrastrukturę przynoszą korzyści przez dziesięciolecia. W Austrii czy w Niemczech również znaczna część infrastruktury pochodzi z tamtego okresu, co nie znaczy że jest przez to mniej użyteczna. Dylematem jest raczej kwestia finansowa – czy znajdą się pieniądze na remonty i utrzymywanie infrastruktury w dobrym stanie. Dopóki będą chętni na włoskie obligacje nie należy oczekiwać żadnej degradacji w tym względzie.

        „Budynek lotniska Malpensa
        to monument z dalszej przeszłości, nie umywa się do nowoczesnych budynków Okęcia. Stadion klubu AC Milan, słynne San Siro jest imponujący ale przestarzały. Byłem na nim
        na czterech meczach LM, w tym oglądałem Milan – Real
        z gwiazdami ówczesnych galacticos. ”

        Chciałem raczej ukazać różnicę w przepustowości i skalę ruchu lotniczego. W końcu Mediolan to nawet nie stolica Włoch, a Malpensa to tylko jeden z trzech lotnisk, a i tak ruch jest dwukrotnie większy. To o czymś świadczy.
        Jak już pisałem również byłem na San Siro i szczerze mówiąc nie widziałem różnic w jakości w por. do stadionu Wisły Kraków. Z tego co czytałem przed chwilą renowacja odbyła stadionu odbyła się w 1987, czyli ponad 20 lat temu. W każdym razie nie zamierzam polemizować, bo nie mam żadnych argumentów przeciwko oprócz własnych, subiektywnych obserwacji.

        „W przyszłości za to zapłacą.”

        To nie jest do końca prawda. Za tragiczny rozmiar włoskiego długiego publicznego są odpowiedzialne skorumpowane i populistyczne rządy socjalisty Bettino Craxiego w latach 80. (które zresztą uciekł przed oskarżeniami o korupcję do Tunezji) i Andreotti’ego na początku lat 90. (znanego z filmu Boski dostępnego na kinomaniak.tv). W 92 r. dług publiczny osiągnął monstrualny rozmiar 120 %. Podjęto odpowiednie kroki mające na celu obniżenie go, co zresztą częściowo się udało – Włochy przez prawie 10 lat osiągały nadwyżkę budżetową, dług publiczny został zredukowany do nieco ponad 100%. Niestety ostatni kryzys nadwerężył finanse państwa i deficyt budżetowy wynosi nieco ponad 3 %. (zielona wyspa ma prawie 6 %).

    • @ Zyggi
      Twoja opinia o Włoszech jest przygnębiająca, ale niestety chirurgicznie
      precyzyjna. Też uważam, że ten przepiękny kraj będzie się obsuwał. Włosi
      kilkanaście lat temu podjęli wysiłek zrzucenia tego balastu i oczyszczenia
      swego publicznego życia. Niestety operacja „czyste ręce” zakończyła się
      jak napisałem niedawno pojawieniem się Berlusconiego.

Pozostaw odpowiedź