Chiny,Polecane

Wizyta Putina w Chinach

Chiny Rosja

 

Moskwa i Pekin zacieśniają gospodarcze więzi. Wzajemne relacje opierają się na zasadzie: wy wydobywacie, my płacimy. Rosja ma ropę i gaz, Chiny mają z kolei pieniądze, których tak bardzo potrzebuje rachityczna gospodarka Rosji- pisze w Polska The Times, Kazimierz Sikorski ( wydanie z 15 października 2009 roku).

Kiedy biznesmeni i ministrowie towarzyszący w podróży premierowi Władimirowi Putinowi podpisywali z chińskimi partnerami około 40 kontraktów, padały z obu stron zapewniania o „strategicznej współpracy”. Ale tak naprawdę wzajemne stosunki Moskwy i Pekinu wciąż nasycone są kompleksami i napięciami, a obie strony – choć tego nie przyznają otwarcie – są na siebie po prostu zdane. Nie brakuje i takich głosów, które definiują te relacje tak: wy wydobywacie, my kupujemy.

Rosjanie musieli wreszcie porzucić skrywaną niechęć do chińskiego partnera, bo dramatycznie potrzebują pieniędzy. Nie tylko na podtrzymanie bieżących wypłat pensji, rent i emerytur, ale także na unowocześnianie swojego przemysłu surowcowego. Rosjanie chcą budować za chińskie kredyty linie przesyłające gaz i ropę do Chin, nie dopuszczają jednak myśli, by to Chińczycy mogli na ich terenie budować własne rurociągi.
Rosjanie mają w tym względzie uprzedzenia historyczne i demograficzne, wiedzą, że część ich Dalekiego Wschodu była kiedyś składnikiem chińskiego imperium i drżą już na samą tylko myśl, że potężne dziś jak nigdy Chiny mogłyby kiedyś powiedzieć twardo Moskwie: oddajcie nam to.

Handlowa wymiana Rosji i Chin rozwija się w ostatnim czasie dynamicznie, sześć lat temu ten wzajemny handel zamykał się w 10 miliardach dolarów, dziś osiągnął wartość 50 miliardów dolarów. Połowę tej wymiany stanowią ropa i gaz, ale Rosja stara się też, by chiński partner stał się większym odbiorcą maszyn oraz urządzeń do elektrowni atomowych. Co ciekawe, oba kraje starają się, by rozliczać wzajemne obroty w rodzimych walutach, a nie dolarach. Na razie jednak jest to proces raczkujący.

W czasie wizyty Putina rozmawiano i dogadywano się również w sprawach wojskowych i działań politycznych, jakie te kraje miałyby prowadzić na arenie międzynarodowej. Tu jednak nie tylko, że nie było konkretów, ale żadna ze stron nie chciała nawet operować ogólnikami.

Świat z największym jednak zainteresowaniem patrzy na rosyjsko-chińską współpracę w dziedzinie surowców. Bo ma ona reperkusje nie tylko dla tego regionu, ale także np. dla Europy. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że dynamicznie rozwijające się Państwo Środka jest nienasyconym odbiorcą gazu i ropy. Chiny to dziś po Stanach Zjednoczonych drugi konsument ropy na kuli ziemskiej. Chiny wydają miliardy dolarów nie tylko na kupno surowca, ale także na budowę rurociągów i pozyskiwanie złóż naftowych.

Nie tak dawno Chiny i Kazachstan podpisały umowę o budowie rurociągów. Chiny mają już swoje pola naftowe w Kazachstanie, a chiński gigant naftowy China National Petroleum Corporation zainwestował już w branżę naftową w Kazachstanie 6,5 miliarda dolarów.

Chiny mają w planach budowę połączenia gazowego z Turkmenii do Chin przez Kazachstan. Wszystkie nowe porozumienia i inwestycje chińskie kreślą nowy kierunek przesyłu gazu, co może oznaczać pogrzebanie nadziei Europy na dostawy gazu i ropy z Centralnej Azji z pominięciem Rosji. Pierwszym ciosem dla tych europejskich planów była umowa Rosji, Kazachstanu i Uzbekistanu o tzw. rurociągu przykaspijskim. To nim, a nie przez Azerbejdżan popłynie gaz do Europy.

Teraz do tej walki o surowce włączyły się potężne Chiny. Podpisane w Pekinie umowy wzmacniają też Rosję, która w Państwie Środka zyskała wielkiego i solidnego odbiorcę swoich nośników energii. Musi to niepokoić Europę.

 

 

Rosja ma bowiem nieprzebrane złoża gazu, ropy oraz innych surowców naturalnych, Chiny z kolei mają na nie ogromny apetyt. I co najważniejsze, mają na nie ogromne pieniądze.

Tych ostatnich natomiast brakuje Rosji. Kryzys, który dotknął cały świat, mocno poobijał też gospodarkę rosyjską. Mówi się, a podaje to prezydent Dmitrij Miedwiediew, że gospodarka jego kraju skurczy się w tym roku aż o 7,5 procent. Premier Władimir Putin był zadowolony z wizyty w Chinach, gdzie podpisano 40 umów. Rozwijające się w szybkim tempie Państwo Środka stało się nienasyconym konsumentem ropy

Dlatego Rosja dramatycznie potrzebuje pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy. Rosyjscy politycy i biznesmeni robili więc wszystko, by uzyskać w handlu z Chinami jak najwięcej. I to im się udało, skoro podpisane w Pekinie umowy handlowe opiewają łącznie na 3,5 miliarda dolarów.
Chodzi między innymi o chińskie firmy, które będą inwestowały w przemysł budowlany w Rosji. Chińczycy nie kryją, że chętnie przejęliby w nich udziały własnościowe. To jednak odłożono do kolejnej tury rozmów.

– Mamy już gotowe porozumienie o pożyczkach dla rosyjskich banków i chińskich inwestycji w rosyjskie budownictwo. Trwają jeszcze prace nad kontraktem gazowym – mówił z wyraźną dumą wicepremier Rosji Aleksandr Żukow.

Już wiadomo np., że Państwowy Chiński Bank Rozwoju pożyczy swemu rosyjskiemu odpowiednikowi VEB pół miliarda dolarów. Tyle samo wyłoży Rolny Bank Chin rosyjskiemu państwowemu bankowi VTB.

Z kolei porozumienie między Gazpromem a China National Petroleum Corporation przewiduje dostawy 70 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie. To już połowa tego, co Rosja sprzedaje całej Europie Zachodniej. Jak jednak wyjaśniał szef Gazpromu Aleksiej Miller, nie określono jeszcze ceny dostaw ani też nie podpisano na razie kontraktu. Miller sugerował również, że jest możliwe zawarcie z Chinami porozumienia o dostawach skroplonego gazu z Sachalina, ale i tu konkrety nie padły.

Porozumienie w sprawie gazu ma być transakcją „pożyczka za gaz”, podobną do umowy kredytowej na dostawy ropy naftowej, która została zawarta na początku tego roku, a której wartość ocenia się na 25 miliardów dolarów. Na mocy tej umowy rosyjskie firmy Rosnieft i Transnieft dostaną od Chińskiego Banku Rozwoju kredyt w wysokości 25 miliardów dolarów w zamian za umowę o długofalowych dostawach ropy.

Rosjanie mają w tym względzie uprzedzenia historyczne i demograficzne, wiedzą, że część ich Dalekiego Wschodu była kiedyś składnikiem chińskiego imperium i drżą już na samą tylko myśl, że potężne dziś jak nigdy Chiny mogłyby kiedyś powiedzieć twardo Moskwie: oddajcie nam to.

Handlowa wymiana Rosji i Chin rozwija się w ostatnim czasie dynamicznie, sześć lat temu ten wzajemny handel zamykał się w 10 miliardach dolarów, dziś osiągnął wartość 50 miliardów dolarów. Połowę tej wymiany stanowią ropa i gaz, ale Rosja stara się też, by chiński partner stał się większym odbiorcą maszyn oraz urządzeń do elektrowni atomowych. Co ciekawe, oba kraje starają się, by rozliczać wzajemne obroty w rodzimych walutach, a nie dolarach. Na razie jednak jest to proces raczkujący.

W czasie wizyty Putina rozmawiano i dogadywano się również w sprawach wojskowych i działań politycznych, jakie te kraje miałyby prowadzić na arenie międzynarodowej. Tu jednak nie tylko, że nie było konkretów, ale żadna ze stron nie chciała nawet operować ogólnikami.

Świat z największym jednak zainteresowaniem patrzy na rosyjsko-chińską współpracę w dziedzinie surowców. Bo ma ona reperkusje nie tylko dla tego regionu, ale także np. dla Europy. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że dynamicznie rozwijające się Państwo Środka jest nienasyconym odbiorcą gazu i ropy. Chiny to dziś po Stanach Zjednoczonych drugi konsument ropy na kuli ziemskiej. Chiny wydają miliardy dolarów nie tylko na kupno surowca, ale także na budowę rurociągów i pozyskiwanie złóż naftowych.

Nie tak dawno Chiny i Kazachstan podpisały umowę o budowie rurociągów. Chiny mają już swoje pola naftowe w Kazachstanie, a chiński gigant naftowy China National Petroleum Corporation zainwestował już w branżę naftową w Kazachstanie 6,5 miliarda dolarów.

Chiny mają w planach budowę połączenia gazowego z Turkmenii do Chin przez Kazachstan. Wszystkie nowe porozumienia i inwestycje chińskie kreślą nowy kierunek przesyłu gazu, co może oznaczać pogrzebanie nadziei Europy na dostawy gazu i ropy z Centralnej Azji z pominięciem Rosji. Pierwszym ciosem dla tych europejskich planów była umowa Rosji, Kazachstanu i Uzbekistanu o tzw. rurociągu przykaspijskim. To nim, a nie przez Azerbejdżan popłynie gaz do Europy.

Teraz do tej walki o surowce włączyły się potężne Chiny. Podpisane w Pekinie umowy wzmacniają też Rosję, która w Państwie Środka zyskała wielkiego i solidnego odbiorcę swoich nośników energii. Musi to niepokoić Europę.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Wizyta Putina w Chinach Reviewed by on 16 października 2009 .

  Moskwa i Pekin zacieśniają gospodarcze więzi. Wzajemne relacje opierają się na zasadzie: wy wydobywacie, my płacimy. Rosja ma ropę i gaz, Chiny mają z kolei pieniądze, których tak bardzo potrzebuje rachityczna gospodarka Rosji- pisze w Polska The Times, Kazimierz Sikorski ( wydanie z 15 października 2009 roku). Kiedy biznesmeni i ministrowie towarzyszący w podróży

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź