Komentarze

Wiesław Pilch: Refleksje po przeczytaniu komentarza K. Palonki o chińskim planie pięcioletnim

Zapraszamy do lektury tekstu Wiesława Pilcha, który jest reakcją na komentarz dr Krystyny Palonki opublikowany niedawno na naszej stronie internetowej pod tytułem: „Widmo pierwszego, chińskiego planu pięcioletniego”.

Dlaczego sądzi Pani że: „Przywódcy Chin liczą w dalszym ciągu na relatywnie szybki wzrost (w granicach 8-9% rocznie), ale przewidywali nawet  „nędzny” poziom 7,5% w poprzednich latach. Mimo prób schładzania gospodarki w roku bieżącym mamy w dalszym ciągu 9,6 procentowy wzrost a następne miesiące każą przewidywać dalsze przyspieszenie”. Przecież w bieżącym roku mamy do czynienia z ewidentnym schładzaniem gospodarki! A oto wyniki 2010r: IQ-11,3%;  IIQ-10,3%; IIIQ- 9,6%. Patrz wykres:

Chiny-Wzrost-Gospodarczy-Chart-000004

Przepraszam, czy to nie jest schładzanie?  I proszę to porównać z kryzysowym 2008r.

Pisze Pani: „ Bank centralny po raz pierwszy od 2007 roku podniósł  stopy  procentowe o 0,25% w przewidywaniu ponownego przegrzania gospodarki, ale wysiłki te są na razie nieefektywne i nie widać możliwości powstrzymania rozpędzonej machiny ekonomicznej.”

Podniesienie stóp jest zazwyczaj reakcją na wzrost oczekiwań inflacyjnych.

A przecież  inflacja w 2010 ma się następująco – patrz wykres:

Chiny-Inflacja-Chart-000005

Podniesienie stóp może jednak spowodować zwiększenie przepływu spekulacyjnego kapitału z zagranicy, co może dodatkowo utrudnić działania chińskiego rządu, który od miesięcy stara się zmniejszyć zagrożenia związane z powstająca bańką na rynku nieruchomości. W październiku chińskie władze przedłużyły ograniczenia dotyczące m.in. dostępności kredytów hipotecznych czy wysokości wymaganego wkładu własnego, których celem było ograniczenie boomu mieszkaniowego. We wrześniu ich ceny w 70 badanych chińskich miastach ponownie wzrosły o ponad 9 proc. Oczywiście mamy wzrost inflacji, tyle że głównym czynnikiem napędzającym są rosnące ceny mieszkań.

Pisze pani: „Przywódcy  próbują wprowadzać  jednak  pewne zmiany. Po pierwsze zakładają <<bardziej harmonijne stosunki pracy>> tzn.  podniesienie płac pracowniczych – co ma  związek z coraz liczniejszymi protestami, strajkami a nawet licznymi samobójstwami”.

Myślę że chyba w złym miejscu lokuje Pani intencje przywódców ChRL. Sądzę, że podobnie jak wprowadzenie do „celów” twardych „ np. ochrony środowiska jako oczywistego aspektu rozwoju kraju”, również wprowadzenie jako ważnego celu „bardziej harmonijnych stosunków pracy” jest raczej przejawem myślenia kategoriami rozsądnie myślącego menadżera dużej firmy, ponieważ „pracownik zadowolony= pracownik bardziej wydajny”. I kilka strajków w zachodnich firmach i 3 samobójstwa w jednej firmie (zresztą rozdmuchane podobnie jak tych kilka strajków przez zachodnie, wrogie ChRL media) mogą najwyżej dać asumpt do bardziej efektywnego myślenia o przeprowadzeniu zmian niż być powodem ich przeprowadzenia.

Pisze Pani: ”Jeśli plan się powiedzie, pomoże to również zwiększyć ogólny poziom konsumpcji, która stanowi zaledwie 35,1% GDP (dla porównania w Korei Południowej około 50%).” Proszę Pani, zwiększenie konsumpcji w Państwie Środka jest bardzo istotnym celem działań rządu ChRL od momentu rozpoczęcia się kryzysu pod koniec  2008 roku, czego przejawem są działania podjęte w następnym roku, a przedstawione przez premiera na sesji Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych w marcu 2010. Ponadto myślę że popełniła Pani pewnego rodzaju nadużycie, porównując konsumpcję w Chinach, gdzie dochód narodowy w przeliczeniu na jednego mieszkańca PPP w 2009 r. wynosił 6562 $, do konsumpcji w Korei Płd. gdzie ten wskaźnik wynosił 27 978 $.  Dla przykładu Ukraina 6339$,  Polska 18072$, USA 46381$. Dane za Międzynarodowym Funduszem Walutowym. Porównujmy kraje porównywalne!

Pisze Pani: „Wzrost konsumpcji, oznaczający podniesienie popytu wewnętrznego, jest od dawna przedmiotem zabiegów władz Chin. W związku z ogromnym wzrostem dochodu narodowego, jej niedostateczne przyspieszenie daje jej wciąż niższy udział w GDP”. Po pierwsze: w Polsce używamy pojęcia PKB a nie angielskiego GDP, ale to drobiazg. Czy nie zauważyła Pani, że dobrzy menadżerowie w dużej firmie starają się właśnie o to, aby rozwój tej firmy był zrównoważony, tzn. aby wszystkie jej działy rozwijały się w miarę proporcjonalnie. Do 2008 r. nastawienie proeksportowe było aż nadto widoczne, a więc rozwój kraju był nieproporcjonalny czytaj niezrównoważony. W drugiej połowie 2008 kierownictwo Chin zrozumiało, że kraj stoi na jednej nodze – nodze eksportowej, więc  na początku 2009 zaczęli w szybkim tempie – bo krach eksportu był b. dotkliwy zarówno dla pracowników jak i dla finansów państwa – konstruować drugą nogę – konsumpcję. Dowodem tego są materiały ze wspomnianego już wyżej Zgromadzenie Przedstawicieli Ludowych i sprawozdanie z prac rządu premiera Jiabao. I mamy tutaj pewne odniesienie do Polski: otóż przy założeniu, że jakiś analityk w Pekinie widział to co się w 2008/2009 działo nad Wisłą, to mógł słusznie wyciągnąć dla siebie ważny wniosek: wyższa konsumpcja powoduje mniejszą wrażliwość na wahania koniunktury (oczywiście przy kilku kolejnych założeniach jak np. brak problemów z eksportem lub nie do końca zgniły system bankowy itp.) Słowem, nie znam współcześnie istniejącego kraju na świecie, gdzie w tak krótkim czasie miałoby miejsce tak głębokie przeorientowanie myślenia strategicznego przywództwa i tak błyskawicznej reakcji na zmianę strategii. Oczywiście myślenie kategoriami menadżera nie jest wszystkim potrzebne, ale ułatwia zrozumienie procesów podejmowania decyzji.

Pisze Pani: „Powstaje pytanie,  czy w świadomości oficerów gospodarki nie dominuje stary nawyk, że przemysł ciężki (stal, węgiel!) bazujący na wielkich, państwowych przedsiębiorstwach, mających uprzywilejowany dostęp do kredytów, preferencyjne ceny energii i surowców, jest najważniejszy? Czy więc nie dlatego produkcja tego właśnie przemysłu potroiła się w latach 2003-2008?” W tym miejscu podniosła Pani dwie sprawy:

Po pierwsze, bez potężnego przemysłu stalowego nie byłaby możliwa tak gigantyczna ilość inwestycji infrastrukturalnych jak drogi, koleje, budownictwo itd. A ta stal jest potrzebna w dalszym ciągu w coraz większej ilości.

Po drugie, Chiny mając własny węgiel w pierwszym etapie rozwoju bazowały na nim jako nośniku energii. W momencie gdy kierownictwo zrozumiało, że węgla będzie za mało, postawiono na inne sposoby wytwarzania energii jak energia z zapór wodnych lub elektrowni atomowych. I szczególnie ten ostatni sposób otrzymywania energii jest coraz powszechniejszy, vide materiały z obrad ZPL. Nota bene, ostatnio czytałem o ograniczaniu spalania węgla jako sposobie pozyskiwania energii.

Po trzecie, żeby otrzymać stal, potrzebny jest koks, żeby otrzymać koks potrzebny jest węgiel koksujący, który trzeba wydobyć. I koło się zamyka.

Więc jeszcze długo będzie potrzebny przemysł ciężki. Mam nadzieję, że kierownictwo chińskie nigdy nie zrobi tak piramidalnej głupoty jak ta, którą zrobiły polskie rządy: pozbyły się przemysłu w tym ciężkiego i teraz importujemy stal z Ukrainy lub produkuje nam ją Hindus, kupujemy cement od Niemców i Francuzów, a węgiel jest tak drogi, że opłaca się go importować z Ukrainy. Proszę Pani: Amerykanie plują sobie teraz w brodę, że prawie cały ich przemysł, w tym ciężki został w kraju ograniczony (oczywiście nie całkiem!). Gdyby nie to, nie mieli by teraz problemów z koniecznością importowania wszystkiego, od majtek poprzez rury, do statków i elektroniki.

Wiesław Pilch

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Wiesław Pilch: Refleksje po przeczytaniu komentarza K. Palonki o chińskim planie pięcioletnim Reviewed by on 14 listopada 2010 .

Zapraszamy do lektury tekstu Wiesława Pilcha, który jest reakcją na komentarz dr Krystyny Palonki opublikowany niedawno na naszej stronie internetowej pod tytułem: „Widmo pierwszego, chińskiego planu pięcioletniego”. Dlaczego sądzi Pani że: „Przywódcy Chin liczą w dalszym ciągu na relatywnie szybki wzrost (w granicach 8-9% rocznie), ale przewidywali nawet  „nędzny” poziom 7,5% w poprzednich latach. Mimo

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 13

  • Drodzy Panowie ( czy może są tez Panie???anonimowe?)
    Ogromnie mnie cieszy Wasza dyskusja…o Chinach mozna dyskutować bez końca…ten ostatni tekst jest oczywiście prowokujący… szczególnie tytuł, który zresztą wymyśliła redakcja..Produkcja stali i wegla w Chinach jest obecnie niestety problemem globalnym- zagrożenie środowiska i ogromne zuzycie energii to tylko jego czesci. Dlatego pozwoliłam sobie nazwać pierwszy plan piecioletni „o wiele prostszym”.Mniejsza o niedoskonałość statystyk…”Chiny nadchodzą” i mimo ogromnych problemow i ich nieporównywalnej skali myślę , ze zadziwiają świat czymś czego im wszyscy ( czasem po cichu) zazdroszczą.Jest to „good governance'” w skali makro.I skoro nawiązujemy do Polski…pora się od nich uczyć.
    Dziękuję i pozdrawiam. Krystyna Palonka

  • w naszym skladzie nie ma wielu znanych nazwisk i do tego nawiazuje, nie jest to zadna uszczypliwosc. zagladam tu czesto i zawsze z ciekawoscia.

    CSPA koryguje teksty stylistycznie, moim publikacjom na dobre to wyszlo i jestem CSPA za to wdzieczny. jest to takze czolowy polski think-tank dotyczacy Azji, nie ma tu co do tego watpliwosci.

  • Bardzo Panom dziękuję za tyle krytycznych uwag. Cieszę się że nie potraficie się Panowie powstrzymać…Ale to oznacza bardzo wiele. Między innymi i to że różnimy się w punktach widzenia na wiele spraw dotyczących ChRL. I zdziwiłbym się bardzo, gdyby było inaczej! Oczywiście przepraszam za potknięcia typu PPP lub „punkt procentowy”. Natomiast ciekaw jestem jednego: czy z równym zaangażowaniem krytykowalibyście Panowie artykuł jakiejś znanej osobistości która przedstawiałaby na tych łamach swój punkt widzenia? Jestem pewnien że nie! A już na pewno nie pod własnym, prawdziwym nazwiskiem. Bo ja własnym prawdziwym nazwiskiem firmuję swoje poglądy, nawet wóczas gdy się innym nie podobają lub się z nimi nie zgadzają. Jeśli nie zgadzam się czasami z p. Palonką lub innymi osobami zamieszczającymi tutaj swoje teksty, to mnie to cieszy, bo to oznacza że „używam głowy do myślenia a nie do noszenia kapelusza”. Natomiast to w żadnym wypadku nie oznacza, że uważam jej teksty za słabe, złe, niewarte publikacji. I tutaj chyba się zasadniczo różnimy. Czuję u Panów sporo agresji a nie swady polemicznej. No cóż, de gustibus.

    • Myślę, że nie powinien Pan brać tych uwag do siebie. Komentarz p. Adama Izydorczyka i mój na temat przemysłu ciężkiego są jedynie przedstawieniem innego poglądu na ekonomię i gospodarkę. Mój komentarz odnośnie PPP, był reakcją na podobną uwagę dot. PKB.
      Wypowiedzi JG i ryśka może rzeczywiście są niemiłe, ale może to dobrze świadczy o artykule jeśli spotkał się z takim odzewem.
      Zarzut, że artykuł innej znanej osoby nie byłby podany takiej krytyce jest w czasach powszechnego kwestionowania wszystkich autorytetów nietrafiony. Absolutnie nie uważam, że pańskie teksty są
      „słabe, złe, niewarte publikacji”. Każdy tekst tego rodzaju, nawet jeśli jest niezgodny z czyimiś poglądami lub też nawet zawiera drobne błędy merytoryczne zmusza do pewnej refleksji. Czasem też skłania
      do rewizji własnego stanowiska, czasem nie.
      Pozdrawiam!

    • Nie była to krytyka Pańskich poglądów tylko błędów, które Pan popełnił, a w związku z brakiem edycji prowadzonej przez CSPA są one nieuniknione. Określanie się jednak jako „czołowy polski think-tank” według mnie do czegoś zobowiązuje.

      Magazyn Forbes, który promuje się jako: „Magazyn[,który] dostarcza fachowych informacji o rynkach finansowych, przedstawia i tłumaczy zjawiska zachodzące w świecie biznesu…” popełnił identyczny błąd pisząc o październikowym wzroście inflacji w Polsce i również ich o tym poinformowałem.
      Pozdrawiam

  • „Więc jeszcze długo będzie potrzebny przemysł ciężki. Mam nadzieję, że kierownictwo chińskie nigdy nie zrobi tak piramidalnej głupoty jak ta, którą zrobiły polskie rządy: pozbyły się przemysłu w tym ciężkiego i teraz importujemy stal z Ukrainy lub produkuje nam ją Hindus, kupujemy cement od Niemców i Francuzów, a węgiel jest tak drogi, że opłaca się go importować z Ukrainy. Proszę Pani: Amerykanie plują sobie teraz w brodę, że prawie cały ich przemysł, w tym ciężki został w kraju ograniczony (oczywiście nie całkiem!). Gdyby nie to, nie mieli by teraz problemów z koniecznością importowania wszystkiego, od majtek poprzez rury, do statków i elektroniki.”

    Bardzo cieszę się, że kupujemy cement od Francuzów i Niemców czy węgiel i stall z Ukrainy, bo widocznie są tańsze. Nie widzę, w tym żadnej głupoty, lecz rozsądek. Jeżeli coś można kupić taniej zagranicą, to właśnie głupotą byłoby produkowanie tego w Polsce, tylko z powodu anachronicznych ambicji. O sile państwa nie stanowi już ilość wyprodukowanych statków, węgla czy stali. To nie lata międzywojenne czy zimna wojna, kiedy priorytetowe znaczenie miał przemysł zbrojeniowy, a więc i ciężki. Co z tego, że będziemy „mieli” (cokolwiek to znaczy) huty, cementownie, kopalnie czy stocznie jak będą one niewydajne i będą przynosiły nam straty ? Być może ich utrzymywanie miałoby sens w stanie permanentnego zagrożenia, ale teraz ? Kto by miał nam zagrozić, podstarzały i preferujący konsumpcyjny styl życia naród niemiecki, czy może najsłabsza od XVII w. Rosja ?

    • A po cóż Niemcy i Rosja miałyby nam zagrażac, skoro nas zwyczajnie mają w kieszeni? Prawda jest taka, że pod względem znaczenia ekonomicznego możemy się porównywac z np. Rumunią czy Grecją, a nie z europejskimi graczami z 1 ligi. Zwłaszcza, że nie mamy surowców energetycznych, ani technologii ani nawet elit z prawdziwego zdarzenia.

  • „Po pierwsze: w Polsce używamy pojęcia PKB a nie angielskiego GDP, ale to drobiazg.”
    Tak samo w Polsce używamy pojęcia PSN (parytet siły nabywczej), a nie PPP.

    „dochód narodowy w przeliczeniu na jednego mieszkańca PPP w 2009 r”

  • poki nie znajdzie sie odpowiednia ilosc osob piszacych wartosciowe opracowania, moze by publikowac tlumaczenia lub bezposrednio ciekawe teksty obcojezyczne?

    CSPA stale sie rozwija i stanowi na polskim rynku mediow ewenement, wiec zagladac tu trzeba, bo warto.

  • Stopy procentowe podniesiono o 0,25 PUNKTA PROCENTOWEGO, a nie 0,25 PROCENT, jak autorka napisała w swoim tekście, a Wiesłach Plich zacytował.

    Z technicznego punktu widzenia nawet Gazeta Wyborcza re-publikuje korespondencję PAP-u i pisze o zmianie o 25 punktów bazowych. W mainstreamowych mediach , co nie znaczy, że „górnych lotów” pod kątem edycji, takie określenie nie powinno się znaleźć. Zapewne kopia z jednego z płatnych serwisów PAP-u, których odbiorcami są już zupełnie inni klienci.

    Do tego perełki językowe w postaci: „piramidalnej głupoty”, „”nędzny” poziom”, „rozpędzonej machiny ekonomicznej”, „gigantyczna ilość”, „rozsądnie myślącego” odnotowuję w kajeciku na równi z cytatami z GW, drugiej co do wielkości nakładu gazety wydawanej w Polsce.

    CSPA odwiedzam coraz rzadziej. Może warto popracować nad jakością tekstów?
    Pozdrawiam,
    JG

  • Avatar Adam Izydorczyk

    Chciałem sobie podarować komentowanie artykułów ekonomicznych na CSPA, ale nie potrafię się powstrzymać !!!

    1) inflacja oraz deflacja przed rewolucją semantyczną odnosiła się do podaży pieniądza i tak też powinno się ją definiować !!! a nie branie średniej ważonej koszyka produktów : jeden będzie wrzucał lokomotywy a drugi obuwie … ludzie to nie ma nic wspólnego z teorią ekonomii tylko z typowym ble ble Keynese i innych makro-idiotów !!
    2) Po 2 jakim trzeba być hardcorem, aby wierzyć w to co podają urzędy statystyczne ?? czy tu są potomkowie Lenina ? czy ktoś z was myśli, że to co podaje GUS ma jakiekolwiek znaczenie jeśli faktycznie wypluwane dane mają manipulować rynkami i wyborcami ?? Przecież sam Polski GUS ma problemy z dojściem jak duża jest Polska szara strefa i jakie PKB produkuje .. 10 % mówi się nawet o 25 %

    3) „Podniesienie stóp może jednak spowodować zwiększenie przepływu spekulacyjnego kapitału z zagranicy” ee przepraszam kto ma zamiar dymać chińczyków na carry trade ?? bo chętnie poznam ten sekret !!!

    4)”który od miesięcy stara się zmniejszyć zagrożenia związane z powstająca bańką na rynku nieruchomości.”
    dlatego już bawiono się z wymaganiami rezerw obowiązkowych banków o czym już pisałem wcześniej z 5 miesięcy temu ..
    ale trzeba tutaj wziąć pod uwagę naturalną stopę procentową, która w mieście X jest wyższa niż w mieście Y .. dlatego więcej inwestycji idzie do miasta X niż do miasta Y , więcej ludzi chce mieszkać w mieście X niż w Y etc.etc. a wszystko za sprawą magicznych stref ekonomicznych, które zostały stworzone przez ChrL … czyli znów interwencjonizm się kłania !!!

    5) „Oczywiście mamy wzrost inflacji, tyle że głównym czynnikiem napędzającym są rosnące ceny mieszkań.” to już jest tekst wyrwany z Krugmana … gorzej to wredne KAPITALISTY podnoszą ceny :+) inflacja jest bo Chiny drukują + istnienie cząstkowej rezerwy obowiązkowej … patrz jak wyglądaj M1 M2 oraz M3

    6) „„Wzrost konsumpcji, oznaczający podniesienie popytu wewnętrznego, jest od dawna przedmiotem zabiegów władz Chin.” TAK TAK dlatego ChRL poniosła składkę emerytalną dla osób prowadzących własną działalność gospodarczą !! WYBORNE

    7)”Do 2008 r. nastawienie proeksportowe było aż nadto widoczne, a więc rozwój kraju był nieproporcjonalny czytaj niezrównoważony.”

    HOHO a manipulacje BC i zmiany cen i struktury w gospodarce są OK ??

    8) Panie Wiesławie wie Pan ile jest związków zawodowych w KW S.A ? 134 !!!
    w 2008 roku dofinansowanie dla KW S.A z budżetu wyniosło coś 418 mln PLN
    czyli ludzie mają dopłacać, aby ktoś sobie wydobywał węgiel a potem sprzedawał go ze stratą ?? mamy produkować statki do których mamy dopłacać u potem ze stratą sprzedawać je np. Anglikom ?? przecież to czysty komunizm i tak też robiono przez 1989 rokiem !!!

    • 1)
      „podaży pieniądza i tak też powinno się ją definiować !!! a nie branie średniej ważonej koszyka produktów : jeden będzie wrzucał lokomotywy a drugi obuwie …” Podaż pieniądza jest nierozerwalnie związana z cenami towarów czy usług, więc w czym problem ? Koszyk produktów mniej więcej odpowiada temu, co konsumenci w danym kraju kupują. Oczywiście ma to mankamenty, ponieważ dla każdego konsumenta koszyk będzie inny (a więc inna będzie dla niego inflacja), ale jest to wartość uśredniona. Zaproponujesz coś lepszego ?
      2)
      „Przecież sam Polski GUS ma problemy z dojściem jak duża jest Polska szara strefa i jakie PKB produkuje .. 10 % mówi się nawet o 25 %” „Polski” z małej w tym przypadku. PKB to wartość orientacyjna, która jednak dobrze określa gospodarkę danego kraju. Chyba widzisz różnicę pomiędzy Słowenią, gdzie PKB jest większe, Polską, a np. Ukrainą ?

      • Avatar Adam Izydorczyk

        Szp. ciekawy

        1) zaproponować mogę to co proponuje ekipa ASE !!

        2) polecam krytykę Rothbard’a :+)

Pozostaw odpowiedź