Artykuły,Chiny news

Martyna Weronika Kuna: Wen Jiabao, Bo Xilai- dwie twarze jednej Partii.

Już za kilka dni Wen Jiabao, premier Chin odwiedzi Polskę. To wydarzenie jest dobrym pretekstem do zadania pytania o miejsce Chin w świadomości Polaków. Czy poza ignorowaniem praw człowieka i imponującym wzrostem gospodarczym wiemy o tym kraju coś więcej?

Przez kilka lat z rzędu robiłam studentom prosty test – „Proszę wymienić dziesięć miast i stanów USA. A teraz proszę wymienić dziesięć miast i prowincji Chin”. Wynik testu nigdy nie zaskakiwał, a na przestrzeni lat zmieniło się jedynie to, że w odpowiedzi na drugie pytanie, Tokio pojawiało się coraz rzadziej. Czy gdyby dziś, zmienić nieco to pytanie i poprosić polskich polityków o wymienienie czołowych decydentów Państwa Środka lub największych wyzwań przed jakimi stoją, wynik byłby podobny? – nie wiem. Ale wiem, że przed przyjazdem do Polski premiera Wena, wypada zapoznać się przynajmniej ze szczegółami i głównymi bohaterami skandalu, jaki ostatnio zawładnął szczytami władzy w Pekinie.

WEN JIABAO– liberał na szczycie

Gdy w 2003 roku po trzynastu latach rządów, Jiang Zemin przekazywał władzę kolejnej, czwartej generacji przywódców, liczono na zmiany. Nowy prezydent Hu Jintao jak i nowy premier Wen Jiabao mieli być szansą na nową drogę dla Chin. „Hu-Wen Deal”, nowe liberalne rozdanie. Po dziesięciu latach ich rządów wiemy, że na zmiany przyjdzie Chińczykom jeszcze poczekać. Wen Jiabao jest osobowością barwną, a jednocześnie konkretną; poważaną ale i krytykowaną za populizm i brak odwagi do podejmowania radykalnych kroków. Uwagę świata przez lata skupiały jego ekonomiczne osiągnięcia, co skutecznie przesłaniało jego liberalne poglądy polityczne. Wen uważany jest za osobę z zasadami. Ten polityczny spadkobierca Hu Yaobanga i Zhao Ziyanga, chce być widziany jako obrońca konfucjańskiej moralności walczący o należne jej miejsce w strukturach władzy. W ostatnich tygodniach walka ta zyskała dosłowne znaczenie. Dziś przeciwnik Wena ma konkretną twarz, nazwisko i wszystkie cechy, które dławią kraj. Bo Xilai, były szef partyjny w Chongqing stał się wrogiem publicznym numer jeden. W komentarzach pojawiają się jednak wciąż pytania czy nie jest on przypadkiem jedynie kozłem ofiarnym. O co naprawdę toczy się walka w Pekinie, kto jest jej prawdziwym celem, a przede wszystkim jaki może być jej koniec?

BO XILAI – upadek legendy

Wszystko zaczęło się 6 lutego, gdy Wang Lijun, usunięty ze stanowiska szef policji w Chongqing, poprosił o azyl polityczny w amerykańskim konsulacie. W centrum politycznego trzęsienia ziemi jakie nastąpiło później nie znalazł się jednak Wang, a rzeczony Bo Xilai. Wang Lijun jeszcze kilka dni wcześniej, był jego prawą ręką.

O Bo Xilai stało się w Chinach głośno na długo przed obecnym kryzysem. Gdy będąc ambitnym ministrem handlu w 2007 roku został mianowany szefem partii w południowo-zachodniej metropolii, szeptano o degradacji politycznej. Nie przejął się tym i już od momentu przejęcia stanowiska, rozpoczął budowanie kapitału społecznego, który dziś urósł do miana kultu jednostki. Do jego flagowych projektów zaliczyć trzeba rozwój zabezpieczeń społecznych, które w komunistycznych Chinach rządzonych kapitalistycznymi zasadami stały się nową i wyjątkową jakością. Ten komunista z krwi i kości, rozpoczął też kampanię powrotu do tradycji niebezpiecznie chwalącej ideały rewolucji kulturalnej. Z dnia na dzień mieszkańcy zaczęli śpiewać pieśni rewolucyjne z czasów Mao, a telewizja została zdominowana przez programy historyczne i propagandowe. Ruszyły też popularne kampanie „Uderzenia w czarne” – walki z lokalną mafią i wszechobecną w Chinach korupcją. Te szeroko komentowane akcje połączone z przynoszącą świetne efekty polityką wyrównywania szans społecznych, dały mu miano chińskiego Robin Hooda. To czego wdzięczne społeczeństwo nie widziało, to fakt, że ów Robin Hood zaskakująco często walczył z tymi, którzy stali mu na drodze w karierze politycznej i biznesowej.

POCZĄTEK KOŃCA

Poparcie społeczne milionów mieszkańców Chongqing, zaczęło rozlewać się na inne regiony Chin. „Model Chongqing” zyskiwał poklask tak w społeczeństwie jak i w szeregach partii z prawej i lewej strony, przysparzając popularności Bo. Wraz ze wzrostem sławy, wzrastał też apetyt na władzę. To poparcie dawało mu nadzieję, że ma szansę w starciu o najwyższe stanowiska w partii i państwie. Dlaczego zatem jego kariera runęła z hukiem zanim na dobre się zaczęła? Niedługo przed wybuchem skandalu, miało miejsce kilka wydarzeń wieszczących nadchodzący koniec Bo. Jego popularność od dawna wzbudzała podejrzenia w tandemie Hu-Wen. Poparcie społeczeństwa dla lokalnego lidera prowadzącego bardzo samodzielną politykę stanowiło wyzwanie nie tylko dla bezpośrednich przywódców, ale i dla całego aparatu rządzącego. Obawy przybrały alarmujący poziom w listopadzie ubiegłego roku, kiedy pod nieobecność w kraju prezydenta Hu, Bo Xilai zorganizował ćwiczenia wojskowe. Ta demonstracja siły i możliwości zmobilizowania armii przez regionalnego szefa partii z apetytem na władzę, były potężnym zaskoczeniem. Zaskoczeniem tym dotkliwszym, że świadczyło ono o zaangażowaniu w te ruchy innej ważnej postaci z panteonu partyjnego – Zhou Yongkanga – szefa Komitetu Spraw Politycznych i Prawnych, instytucji która za czasów Jiang Zemina przejęła nadzór nad większością organów siłowych w kraju.

PYTANIA BEZ ODPOWIEDZI

Dwa miesiące po tych wydarzeniach, Wang Lijin występuje o azyl. Tłumaczy, że jego życie jest w niebezpieczeństwie bo wpadł na trop poważnych przestępstw korupcyjnych, w które zamieszany był jego przełożony – Bo Xilai i jego rodzina. Atmosfera podgrzewana jest przez fakt, że na rozkaz Bo, a bez wiedzy Pekinu, po Wanga ruszyło około 70 wozów policyjnych, które w atmosferze skandalu otoczyły amerykańską placówkę. Zarówno postępowanie Wanga –(uznane później przez prezydenta Hu za zdradę) jak i wcześniejsze i późniejsze postępowanie Bo, zapoczątkowały łańcuch zdarzeń, którego końca nikt nie może być pewien. Pewne jest natomiast usunięcie Bo Xilaia ze wszystkich zajmowanych dotychczas stanowisk partyjnych, poddanie go tajnemu postępowaniu partyjnemu pod zarzutem poważnego naruszenia dyscypliny, a także aresztowanie jego żony Gu Kailai pod zarzutem morderstwa brytyjskiego biznesmena w Chongqing. Skala reperkusji jaka do dziś rezonuje na szczycie daje pole domysłom, że zarzuty korupcyjne i dyscyplinarne Bo to jedynie wierzchołek góry lodowej, a ujawnianie kolejnych skandali ma na celu całkowitą dyskredytację frakcji konserwatywnej.

ZMIANA WARTY

Legendarny już dziś Deng Xiaoping swoimi reformami z 1978 roku, na długie lata ustalił priorytety gospodarcze i polityczne władz. Jego droga kontynuowana była, tak przez Jiang Zemina, jak i Hu Jintao, a relacje wewnątrzpartyjne rzadko stawały się tematem publicznej debaty. Deng nie doczekał czasów gdy jego reformy dały znakomity efekt ekonomiczny, ale też nie musi stawiać czoła poważnym zmianom społecznym do jakich one doprowadziły. Rozkwit gospodarczy kraju spowodował otwarcie się społeczeństwa i wkrótce obywatele zaczną domagać się większej wolności. Wszyscy działacze partyjni zdają się wiedzieć, że reformy są konieczne dla dalszego rozwoju, ale różne frakcje prezentują różne – często wzajemnie wykluczające się – wizje tych zmian. Konflikt przybiera na sile gdyż już w październiku ma dojść do przekazania władzy kolejnemu pokoleniu przywódców.

Frakcja Hu i Wena z wyprzedzeniem namaściła na kontynuatora swojego dzieła młodszego działacza – Xi Jinpinga. Płynność przekazania władzy w obecnej sytuacji staje jednak pod znakiem zapytania. Bo Xilai z dnia na dzień stał się twarzą przeciwnej frakcji, kojarzonej z Zhou Yongkangiem i Jiang Zeminem. Sposób w jaki ci pierwsi wykorzystują wybuchły na szczycie skandal i jak obchodzą się z jego niechlubnym bohaterem, przywodzi na myśl czystki nieobserwowane od wielu lat. Może to świadczyć zarówno o determinacji liberałów w dążeniu do reformowania kraju, ale i o klasycznej walce o władzę i pozbywaniu się najsilniejszego przeciwnika.

Jakie wartości zatem reprezentuje uważająca się za postępową część KPCh pod wodzą obecnych sterowniczych? Analiza ostatnich dziesięciu lat ich rządów wskazuje na wzrost ekonomiczny, otwieranie się na świat oraz łagodne reformy. Brak jakichkolwiek działań mogących poszerzyć swobody obywatelskie nie pozostawi im dobrej opinii w społeczeństwie i nie postawi na pozycjiodrębnej od swoich obecnych wrogów partyjnych, pozycji. Tym bardziej zaskakują liczne wystąpienia Hu, Wena ale także Xi, którzy w świetle toczącej się afery przestrzegają naród przed powrotem do historycznych sentymentów rewolucji kulturalnej, których ucieleśnieniem jest Bo i przekonują, że to ich droga prowadzi do reform i przemian.

Konserwatyści pozostają na przeciwnym biegunie politycznym. Reformom i otwieraniu na świat przeciwstawiają przekazanie większej władzy (także ekonomicznej) w ręce Partii. Wszechobecna cenzura, tłamszenie praw jednostki i pełna kontrola nad gospodarką – to cechy przypisane konserwatystom w ostatnich tygodniach. Jeśli wierzyć domysłom obserwatorów polityki chińskiej, to właśnie ta grupa, a nie sam Bo Xilai jest teraz na celowniku.

CENZURA W GÓRĘ

Bo Xilai rozpoczął swój bój o władzę dzięki zdobyciu popularności społecznej. Dziś premier Wen pozbawia go nadziei na tę władzę negatywną kampanią, która dyskredytuje jego przynoszące popularność dokonania. Gra ta, choć prowadzona bardzo ostrożnie, może stanowić duże ryzyko dla dotychczasowego status quo.

Oprócz klasycznych środków masowego przekazu, które od pierwszych dni wykorzystywane są do kształtowania afery w świadomości opinii publicznej, najważniejszym orężem jakie Wen ma w swoich rękach jest wybiórcze i stopniowe łagodzenie cenzury internetowej. Na początku kwietnia podniesione zostały ograniczenia w informacjach dotyczących Hu Yaobanga – legendarnego działacza partyjnego, który stał się symbolem brutalnie przerwanej w 1989 roku demokratyzacji komunistycznych Chin. Złagodzenie cenzury odnośnie placu Tiananmen było zresztą kontynuacją taktyki Wena. Udostępnianie takich treści ma zapewne w jego zamyśle przekonać część społeczeństwa utożsamiającą się z tamtym ruchem do obecnych racji Wena. Jednocześnie, odsłanianie tych ciemnych stron historii może przestrzegać przed powrotem do sentymentów neo-maoistycznych. Cenzura złagodniała kilkakrotnie także na hasła związane z brutalnymi prześladowaniami osób praktykujących Falun Gong, których inicjatorem był Jiang Zemin, a głównymi wykonawcami Zhang Yongkang i Bo Xilai.

CO DALEJ

Tandem Hu-Wen robi wszystko, aby obecna sytuacja była postrzegana jako walka dobra ze złem; postępu z niebezpiecznym powrotem do niechlubnej przeszłości. Im pewniej się czują tym bardziej jednak skupiają się na samym Bo, negując kwestie rozłamu w partii. Jednak tak łagodzenie cenzury jak i ofensywna kampania medialna pokazały obywatelom, że partyjny monolit ma swoje pęknięcia. Internet dał ludziom możliwość ferowania własnych wyroków i ocen, a te są negatywne dla obu stron, które przecież wciąż pozostają jednością, to znaczy Partią. Próby oczernienia przeciwnika nie wybielą oskarżającego, który nie protestował przez ostatnie dziesięć lat wspólnych rządów.

Wydawało się niemal pewne, że okres rządów czwartej generacji przejdzie do historii jako czas dziejowego rozwoju ekonomicznego i niezdecydowania politycznego. Krok Wanga i jego reperkusje sprawiły, że przez kilka tygodni finał tych dziesięciu lat pozostawał niepewny. Dziś, niemal trzy miesiące od rozpoczęcia skandalu, sytuacja zdaje się jednak stabilizować. Pomimo wciąż trwającego żelaznego uścisku cenzury w mediach i dokładnie obliczonego na efekt, działania czołówki partyjnej możemy się spodziewać, że afera o której wciąż wiemy mniej niż więcej, pomału dobiega końca. Warto jednak bacznie obserwować jej skutki, gdyż będą wychodzić na jaw jeszcze przez długi czas.

Martyna Weronika Kuna

Doktorantka na Uniwersytecie Wrocławskim, specjalizuje się w tematyce chińskiej, głównie polityce wobec mniejszości Ujgurskiej. Stypendystka Ministerstwa Spraw Zagranicznych Indii w 2011 roku. Spędziła 9 miesięcy w Chinach ucząc się języka i chłonąc kulturę i realia społeczne. Miłośniczka podróży, serce zostało w Azji Centralnej.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Martyna Weronika Kuna: Wen Jiabao, Bo Xilai- dwie twarze jednej Partii. Reviewed by on 23 kwietnia 2012 .

Już za kilka dni Wen Jiabao, premier Chin odwiedzi Polskę. To wydarzenie jest dobrym pretekstem do zadania pytania o miejsce Chin w świadomości Polaków. Czy poza ignorowaniem praw człowieka i imponującym wzrostem gospodarczym wiemy o tym kraju coś więcej? Przez kilka lat z rzędu robiłam studentom prosty test – „Proszę wymienić dziesięć miast i stanów

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 29

  • Niestety trzeba sie zgodzić z takim twierdzeniem. Polityka gospodarcza UE nie ma nic wspólnego z szeroko pojętym liberalizmem gospodarczym, natomiast w Chinach panuje względna wolność gospodarcza i nie zapowiada się aby obecni politycy chińscy chcieli to zmienić.

  • Niestety trzeba sie zgodzić z takim twierdzeniem. Polityka gospodarcza UE nie ma nic wspólnego z szeroko pojętym liberalizmem gospodarczym, natomiast w Chinach panuje względna wolność gospodarcza i nie zapowiada się aby obecni politycy chińscy chcieli to zmienić.

  • Jak tak porownac czy to Wen Jiabao czy Bo Xilaia do politykow w Brukseli to oni tam w Chinach to wszyscy liberalowie. Przynajmniej takie jest wrazenie patrzac na efekty ich polityki.

    • Są liberałami, bo polityczny zamordyzm w połączeniu z ograniczoną wolnością gospodarczą (dla swoich i oportunistów) to najlepszy sposób, aby najwięcej się nakraść.
      Dacze radzieckich komunistów z lat 80. są zwykłymi budami w porównaniu z rezydencjami, które posiadają rosyjscy oligarchowie (zresztą bardzo często dawni komuniści).

      Co do Wen Jiabao to w gruncie rzeczy w polityce zagranicznej nie mają znaczenia przekręty, które robi u siebie. Komentarz p. Stefana kuriozalny – nie wiem jak można oceniać polityka przez pryzmat dobrego wrażenia, które w Chinach jest fundamentem bardziej niż w Europie.
      Pan Wen Jiabao mówi swoje, a zrobi swoje.

      Portal CSPA siada w tym samym momencie, w którym zainteresowanie Chinami w związku z wizytą premiera jest największe. Mam nadzieję, że zapowiadane zmiany szybko nastąpią.

    • Są liberałami, bo polityczny zamordyzm w połączeniu z ograniczoną wolnością gospodarczą (dla swoich i oportunistów) to najlepszy sposób, aby najwięcej się nakraść.
      Dacze radzieckich komunistów z lat 80. są zwykłymi budami w porównaniu z rezydencjami, które posiadają rosyjscy oligarchowie (zresztą bardzo często dawni komuniści).

      Co do Wen Jiabao to w gruncie rzeczy w polityce zagranicznej nie mają znaczenia przekręty, które robi u siebie. Komentarz p. Stefana kuriozalny – nie wiem jak można oceniać polityka przez pryzmat dobrego wrażenia, które w Chinach jest fundamentem bardziej niż w Europie.
      Pan Wen Jiabao mówi swoje, a zrobi swoje.

      Portal CSPA siada w tym samym momencie, w którym zainteresowanie Chinami w związku z wizytą premiera jest największe. Mam nadzieję, że zapowiadane zmiany szybko nastąpią.

    • Są liberałami, bo polityczny zamordyzm w połączeniu z ograniczoną wolnością gospodarczą (dla swoich i oportunistów) to najlepszy sposób, aby najwięcej się nakraść.
      Dacze radzieckich komunistów z lat 80. są zwykłymi budami w porównaniu z rezydencjami, które posiadają rosyjscy oligarchowie (zresztą bardzo często dawni komuniści).

      Co do Wen Jiabao to w gruncie rzeczy w polityce zagranicznej nie mają znaczenia przekręty, które robi u siebie. Komentarz p. Stefana kuriozalny – nie wiem jak można oceniać polityka przez pryzmat dobrego wrażenia, które w Chinach jest fundamentem bardziej niż w Europie.
      Pan Wen Jiabao mówi swoje, a zrobi swoje.

      Portal CSPA siada w tym samym momencie, w którym zainteresowanie Chinami w związku z wizytą premiera jest największe. Mam nadzieję, że zapowiadane zmiany szybko nastąpią.

    • Są liberałami, bo polityczny zamordyzm w połączeniu z ograniczoną wolnością gospodarczą (dla swoich i oportunistów) to najlepszy sposób, aby najwięcej się nakraść.
      Dacze radzieckich komunistów z lat 80. są zwykłymi budami w porównaniu z rezydencjami, które posiadają rosyjscy oligarchowie (zresztą bardzo często dawni komuniści).

      Co do Wen Jiabao to w gruncie rzeczy w polityce zagranicznej nie mają znaczenia przekręty, które robi u siebie. Komentarz p. Stefana kuriozalny – nie wiem jak można oceniać polityka przez pryzmat dobrego wrażenia, które w Chinach jest fundamentem bardziej niż w Europie.
      Pan Wen Jiabao mówi swoje, a zrobi swoje.

      Portal CSPA siada w tym samym momencie, w którym zainteresowanie Chinami w związku z wizytą premiera jest największe. Mam nadzieję, że zapowiadane zmiany szybko nastąpią.

      • Avatar stefan

        Panie MG nie wiem czy zdaje pan sobie sprawę jak wielu ludzi ocenia polityków na podstawie wrażenia jakie zostawił.Ja osobiście napisałem jakie wywarł na mnie wrażenie a co do właściwej oceny to mam jeszcze rozum i panów którzy mnie nieco podpowiedzą.

    • Niestety trzeba się zgodzić z takim twierdzeniem. Po liberaliźmie gospodarczym nie ma już raczej śladu w UE, za to w Chinach panuje w swój sposób wolność gospodarcza.

    • Niestety trzeba się zgodzić z takim twierdzeniem. Po liberaliźmie gospodarczym nie ma już raczej śladu w UE, za to w Chinach panuje w swój sposób wolność gospodarcza.

    • Niestety trzeba się zgodzić z takim twierdzeniem. Po liberaliźmie gospodarczym nie ma już raczej śladu w UE, za to w Chinach panuje w swój sposób wolność gospodarcza.

    • Niestety trzeba się zgodzić z takim twierdzeniem. Po liberaliźmie gospodarczym nie ma już raczej śladu w UE, za to w Chinach panuje w swój sposób wolność gospodarcza.

    • Niestety trzeba sie zgodzić z takim twierdzeniem. Polityka gospodarcza UE nie ma nic wspólnego z szeroko pojętym liberalizmem gospodarczym, natomiast w Chinach panuje względna wolność gospodarcza i nie zapowiada się aby obecni politycy chińscy chcieli to zmienić.

  • Avatar Stanisław A. Niewński

    Pan Adam Izydorczyk ma rację. Tworzenie takiej bardzo spolaryzowanej dychotomii na zasadzie Wen-demokrata, kontra Bo-maoista jest pełne uproszczeń.

    Bo Xilai jest ostatnim człowiekiem, którego można oskarżać o maoizm! Pochodzi z partyjnej arystokracji. Jego i jego ojca wtrącono podczas rewolucji kulturalnej do więzienia. Matka Bo została zamordowana. Bo Xilai ma nieco socjalne poglądy ekonomiczne oraz odwoływał się do dziedzictwa Mao podczas swego panowania nad miastem Chongqing, ale to jeszcze nie jest maoizm! To zwykłe działanie populistyczne, jakiego dużo w polityce wielu krajów.

    Wen Jiabao stanowi liberalną twarz KPCh. Często mówi o potrzebie reform. Pytanie tylko, czy takie gesty są jakimś wielkim novum w Chinach? Partia oficjalnie głosi, że kiedyś system trzeba będzie zreformować. Póki co za słowami czyny postępują w bardzo mizerny sposób. Wen Jiabao jest przede wszystkim wysokim urzędnikiem partyjnym i państwowym. Dopiero potem jest człowiekiem o liberalnych poglądach politycznych (w realiach KPCh).

    Spór Wen Jiabao i Bo Xilaia ma raczej charakter personalny, niż polityczny. Bo Yibo (ojciec Bo Xilaia) atakował w latach 80. Hu Yaobanga, więc pośrednio także jego sekretarza Wen Jiabao. Wiele lat później Wen zrobił karierę w centrum, zostając premierem, zaś Bo na prowincji zostając ambitnym szefem największej aglomeracji świata. Konflikt Wen-Bo, to konflikt partyjnego dorobkiewicza z partyjnym arystokratą, oraz rządowego centralisty z „feudalnym panem”.

    • Panie Adamie kto by przypuszczał jak go zobaczyłem w telewizji to pomyślałem bardzo przyzwoity facet odniósł na mnie pozytywne wrażenie ale to widoczne fasada.Ale się od panów dowiedziałem.

  • haha nie ma jak wiadomosci od zrodla Adamie
    tak sie dziwnie sklada, ze sie zazwyczaj zgadzamy, co za zbieg okolicznosci
    na TW byloby to samo co w HK – niszczenie przejawow niezaleznosci i wolnosci, zajezdzenie systemu ochrony zdrowia tymi mamusiami z kontynentu itd, wyprowadzenie kasy blabla no i cos, czego HK nie ma – znaczenie wojskowe i strategiczne. nie do przebicia

    i jak uwazam ja i kilka innych osob to bylaby tylko odskocznia do kolejnych roszczen. co wyraznie widac juz teraz po polityce chin. spokoj w ciesnienie sluzy przenisieniu roszczen, wojska, tzw lodzi rybackich i tego wszystkiego w inne miejsca azji – japonia, filipiny, wietnam …

    to chyba tucker i glaser napisaly z rok temu, ze jesli tu przyjechalby w odwiedziny jakis Wen czy Hu lub tez Xi, moglby go przywitac tlum wmachujacy tajwanska flaga lub spiewajacy chinski hymn i takie tam
    nie do przyjecia …
    pozdrawiam zza miedzy

  • Pan Adam Izydorczyk ma rację. Tworzenie takiej bardzo spolaryzowanej dychotomii na zasadzie Wen-demokrata, kontra Bo-maoista jest pełne uproszczeń.

    Bo Xilai jest ostatnim człowiekiem, którego można oskarżać o maoizm. Pochodzi z partyjnej arystokracji. Jego i jego ojca wtrącono podczas rewolucji kulturalnej do więzienia. Matka Bo została zamordowana. Bo Xilai ma nieco socjalne poglądy ekonomiczne oraz odwoływał się do dziedzictwa Mao podczas swego panowania nad miastem Chongqing, ale to jeszcze nie jest maoizm! To zwykłe działanie populistyczne, jakiego dużo w polityce wielu krajów.

    Wen Jiabao stanowi liberalną twarz KPCh. Często mówi o potrzebie reform. Pytanie tylko, czy takie gesty są jakimś wielkim novum w Chinach? Partia oficjalnie głosi, że kiedyś system trzeba będzie zreformować. Póki co za słowami czyny postępują w bardzo mizerny sposób. Wen Jiabao jest przede wszystkim wysokim urzędnikiem partyjnym i państwowym. Dopiero potem jest człowiekiem o liberalnych poglądach politycznych (w realiach KPCh).

    Spór Wen Jiabao i Bo Xilaia ma raczej charakter personalny, niż polityczny. Bo Yibo (ojciec Bo Xilaia) atakował w latach 80. Hu Yaobanga, więc pośrednio także jego sekretarza Wen Jiabao. Wiele lat później Wen zrobił karierę w centrum, zostając premierem, zaś Bo na prowincji zostając ambitnym szefem największej aglomeracji świata. Konflikt Wen-Bo, to konflikt partyjnego dorobkiewicza z partyjnym „arystokratą”, oraz rządowego centralisty z „feudalnym panem”.

  • Cieszę się, że pojawiły się jakieś emocje :)
    Chińczycy są mistrzami propagandy, nikt im tego nie weźmie. W chwili obecnej są dwa światy. Jest opcja „zły Bo – dobry Wen” albo „chciwy i zazdrosny Wen – biedny Bogu ducha winny Bo”. A prawda pewnie leży gdzieś po środku. Chciałam aby właśnie ten środek wyszedł w tym tekście.
    Jestem pewna, że Bo miał opinię Robin Hooda wśród wielu, którzy nie staneli mu na drodze. Mój student był nim zachwycony, podobnie jak kilka osób które powiedziały mi to osobiście. Tak, to jego propaganda, ale to właśnie o niej pisałam.

    • Jak już powiedziałem – jeden i drugi jest siebie warty. Ludzie młodzi bardzo często wierzą w ideały. Jak miałem 21 lat to też myślałem, że ideały to ideały, a potem i tak się okazuje, że świat jest zdecydowanie w inny sposób zbudowany :) Każdy polityk to tylko polityk – nawet najlepszy z najlepszymi pomysłami – a jak wiadomo dwa najstarsze zawody są do siebie podobne !!

      Co do Wen’a – przypomniałem sobie co chciałem powiedzieć – chodzi o sprawę Donald’a Tsang’a po jego odwołaniu i całej „akcji nagonki” jaka została stworzona w celu osłabienia jego pozycji. Przypominam, że Tsang to było ostatnie ogniwo ” Hong Kongu jako bytu, który decyduje o sobie ” – jest to urzędnik z nadania Brytyjskiego !!!
      Balansował jak na linie odnośnie uległości BJ i dawaniu tego czego chcą ludzie w HK. Tsang sprzeciwiał się wprowadzeniu VATu w HK etc.etc. – koniec końców jest taki – w BJ wiedzą, że mają zadłużenie na 80 % PKB wiec potrzebują $ i ja już wiem, gdzie te pieniądze znajdą …. dokładnie to samo czeka TW o czym już z Ryśkiem wielokrotnie rozmawialiśmy !!

      ze le

      • Avatar wj

        Zapewniam Pana, że nikt Tsanga nie odwołał (to zresztą dość skomplikowana procedura by była) i zapewne spokojnie dosłuży do końca swej przewidzianej prawem kadencji (tj. 30 czerwca tego roku).

        Nie jest też Donald Tsang urzędnikiem „z nadania brytyjskiego”, bo brytyjskie rządy formalnie skończyły się w Hongkongu w 1997 roku, a de facto – w pierwszej połowie lat 80-tych, kiedy to Brytyjczykom pozostało w praktyce jedynie zwinąć z twarzą „uniona jacka”. Tsang to urzędnik z nadania Pekinu, jak i jego poprzednik, a także następca (od 1 lipca) C.Y. Leung.

        Nie wiem też, jak ewentualne wprowadzenie VAT-u w Hongkongu miałoby wesprzeć budżet rządu centralnego? Co najmniej do roku 2047 nie ma takiej możliwości… Pekin nie może nakładać w Hongkongu żadnych podatków ani transferować żadnych publicznych pieniędzy na Kontynent.

      • Avatar Adam Izydorczyk

        @wj

        Oczywiście, że Tsang jest z nadania Brytyjskiego – warto prześledzić jego karierę kiedy zaczynał piastować stanowiska. Kiedy został sekretarzem ds. finansów ? 1994 lub 1995 rok. Oczywiście ChE otrzymał już po przejęciu władzy przez ChRL to prawda.
        Oczywiście czym bliżej przejęcia władzy przez ChRL tym mniej władzy UK, ale jak bardzo Chiny musiały się naszarpać z Patten’em kiedy ten zaproponował rozwiązania eurosocjalizmu jak to potem wysłannik partii komunistycznej na HK określil – mowa o Panu Zhou oczywiście !!! ( a cała sprawa tyczyła się przymusu emerytalnego ) pomijając, że MPF od 2000 roku działa :)

        Przepisy przepisami, a życie jest życiem – fakt do 2047 HK ma być wolny, ale czy faktycznie jest ? Chińczycy są mistrzami w naginaniu prawa więc i tutaj coś wynajdą !! Chiny mają wystarczająco siły, aby transferować $ z HK do BJ, tak samo jak bardzo łatwo zaczęli transferować $ z SH do innych prowincji. kiedy jest taka potrzeba, to pamiętajmy w Chinach chcieć oznacza móc !!!

        Doświadczony życiem tutaj wiem jedno – poczekajmy 5 lat i zobaczymy jak faktycznie rozwinie się sytuacja.

      • Avatar Adam Izydorczyk

        @wj

        Jeszcze jedna rzecz – życiorys Tang Ying-yen’a – jakie ma związki z KPCH, jakie związki z KPCH ma jego rodzina ^_^
        Jakie afery z jego udziałem zostały ujawnione ? jeśli Donald Tsang był taki zły , to czym jest Tang ? rozdaje karty w piekle ?

        Po 2 Donald Tsang już był na stanowiskach w latach ’80
        1984 Deputy Director-General of Trade
        1985 Deputy Secretary for General Duties
        1989 Director of Administration
        1991 Director-General of Trade and Chief Trade

        więc podtrzymuje swoja tezę Donald Tsang nie jest człowiekiem KPCH, za to Tang jak najbardziej !!

      • Avatar wj

        Ma Pan oczywiście rację co do kariery Tsanga w służbie cywilnej za rządów brytyjskich, ale przy obsesji Pekinu na punkcie ukrytych wpływów brytyjskich po 1997 roku nie miałby szans na wybór na szefa administracji, gdyby Chiny nie były pewne jego lojalności. To Pekin ostatecznie decyduje, kto będzie rządził Hongkongiem – taki jest polityczny mechanizm.

        Nie bardzo rozumiem, o co chodzi z Tangiem… On wprawdzie kandydował na następce Tsanga, nawet był faworytem, ale przecież ostatecznie przegrał wybory. Nie on będzie od 1 lipca rządził Hongkongiem…

  • to akurat jest okazja by sie premiera spytac w trakcie wizyty
    czy moze nie wypada? bo zachodniego polityka wypadaloby … ale tu …
    i teraz jeszcze jest strategicznie …

  • Hmm, tekst dość ciekawy, ale ogólnie pisany pod mainstream !!!

    po 1 Wen to nie jest żaden porządny polityk z zasadami tylko dobry aktor, który potrafi się odnaleźć w każdej sytuacji. Po trzęsieniu ziemi w 2008 pierwszy z łopatą leciał jak ojciec narodu, a potem wyszło szydło z worka i każdy się dowiedział jak to było z tymi inwestycjami rządowymi. ile to urzędnicy nakradli i dlaczego większość zniszczonych budynków to budynki publiczne !! typu szkoły szpitale etc.etc. – co gorsza potem Wen krył swoich partyjniackich kolegów jak tylko można było. Ogólnie u mnie już przegrał i zobaczyłem jego prawdziwą twarz podczas starcia z Chen liangyu na politbiurze. Chodzą słuchy za co tak naprawdę Chen poleciał. Fakt kochanki miał, ale to sprawa obyczajowa, a chodzi o spór Hu-Wen vs Chen. Zresztą było to piękny teatr !! oh ah uh TYLKO dlaczego w Szanghaju coraz częściej stosuje się represje wobec rodowitych Shanghainese ?! Chen był swój, to kanale z BJ już wiedziały co zrobić. Transfer PKB do innych prowincji, zakaz użytkowania wszystkich dialektów Wu w urzędach uczelniach szkołach etc.etc.

    po 2 Bo Xilai – udany maoista, który nakradł z żoną tyle, że można to liczyć w % PKB. Bajki są tylko bajkami i tak samo jak Robin hood nie okradał bogatych i nie dawał biednym, tak samo Bo Xilai nie był dobrym Robin Hoodem tylko kanalią, która wykorzystywała wpływy, gdzie się tylko dało – włącznie ze służbami specjalnymi. Żona dokładnie to samo – ogólnie o il dobrze pamiętam z Singapuru z rodziny bogatych chińczyków-emigrantów, to się dobrali – i po koleżeńsku „RAZEM” inwestowali. Potem ta sprawa z morderstwem – potem uciszanie mediów , nagonka na dziennikarzy, którzy wypuścili tekst, próby wymuszenia zastopowania druku dzienników. Podobno do dzisiaj służby szukają osób WINNYCH ukazania się tak ciekawych informacji !!

    coś chciałem jeszcze napisać, ale zapomniałem O_o

  • Polecam zapoznanie się z najnowszym przeglądem prasy chińskiej, sporo miejsca jest poświęcone temu tematowi i bardzo dobrze oddaje obecną sytuację.

  • „Czy gdyby dziś, zmienić nieco to pytanie i poprosić polskich polityków o wymienienie czołowych decydentów Państwa Środka lub największych wyzwań przed jakimi stoją, wynik byłby podobny?”
    Na drugim roku dziennikarstwa w Chinach musiałem uczyć się całej dziewiątki chińskiego politbiura na pamięć włącznie z numerem w hierarchii i tytułami zarówno w państwie jak i partii. Do tego rozprawka z życiorysów każdego z dziewięciu najważniejszych polityków.

    Powyższe to mały pikuś. Dziennikarze chińskiej telewizji muszą zdać egzamin ze znajomości 150 największych chińskich firm państwowych włącznie z nazwiskami i tytułami politycznymi ich szefów.

    • @ p. JG
      I tak powinno być. Jeśli ktoś chce się specjalizować w jakiejś dziedzinie, to
      musi znać podstawy.

    • Bardzo to ciekawe panie jg,niestety w tej materii społeczeństwo Polskie jest niedouczone ,co gorsze na temat firm w Polsce też nie ma wiadomości.Co do tematu może te wydarzenie wpłynie na rozwój kontaktów między tymi krajami,ciekawe jaki będzie oddżwięk w mediach bo wydaje się mnie to ważne.

Pozostaw odpowiedź